Wzięło mnie na wspominki. Nigdy nie wiedziałam co zrobić (czasy przed internetem) jeżeli przez przypadek krzywo skasowało się bilet i nie widać było całości godziny jego skasowania. Albo nie zrobiły się te dziurki. Zawsze byłam wtedy zestresowana w drodze do szkoły, że dorwią mnie kanary i mama mnie zleje za mandat.
I do dziś nie wiem czy słusznie się stresowałam.
Czy on ma może jakieś imię?
Jeśli nie, to jak byście go nazwali?
A niektórzy p******ą jako to za tej komuny było słabo. A cała Polska kasowała bilety w urządzeniu zrobionym w prywatnej firmie.
Przypomniało mi to te jebane Ikarusy z przyciskami na suficie, w których zawsze musiałem się prosić innych ludzi o naciśnięcie jak chciałem wysiąść.
Podobno ktoś kiedyś włożył tam palec i go wciągnęło.
12 comments
Wiele juz widzial.
r/Pareidolia
Autobusowy odpowiednik zszokowanego Pikachu.
*Masz coś kurwa skasować ten?*
Najlepsze kasowniki a nie te nowoczesne gówna
Wzięło mnie na wspominki. Nigdy nie wiedziałam co zrobić (czasy przed internetem) jeżeli przez przypadek krzywo skasowało się bilet i nie widać było całości godziny jego skasowania. Albo nie zrobiły się te dziurki. Zawsze byłam wtedy zestresowana w drodze do szkoły, że dorwią mnie kanary i mama mnie zleje za mandat.
I do dziś nie wiem czy słusznie się stresowałam.
Czy on ma może jakieś imię?
Jeśli nie, to jak byście go nazwali?
A niektórzy p******ą jako to za tej komuny było słabo. A cała Polska kasowała bilety w urządzeniu zrobionym w prywatnej firmie.
Przypomniało mi to te jebane Ikarusy z przyciskami na suficie, w których zawsze musiałem się prosić innych ludzi o naciśnięcie jak chciałem wysiąść.
Podobno ktoś kiedyś włożył tam palec i go wciągnęło.
Moja morda, kiedy wracałem nocnym z melanżu
Dawnk takiego nie widziano