Koniec zakazu handlu w niedziele. Tak rząd zamierza zmienić prawo

by Podchop

12 comments
  1. No to ciekawe jak KO i TD to przepchną wbrew MRPiPS I nowej lewicy. Może dogadają się z konfederacją przecież jest liberalna gospodarczo.

  2. Przyzwyczaiłem się do zamkniętych sklepów w niedzielę z grubsza, ale pomysł wydaje się sensowny. 2x kasa za niedzielę i co druga niedziela (mniej więcej) wolna, to chyba sensowne rozwiązanie.

    U mnie w pracy (nie handel) też płacą 2x za niedzielę i zazwyczaj jest więcej chętnych niż potrzeba.

  3. Miejmy nadzieję, że Lewica zablokuje tą antypracowniczą ustawę.

  4. No i nareszcie, i tak ten absurd trwał za długo.

    Trochę szkoda, że przed zniesieniem nie wpadli na przewrotny pomysł, by zakaz handlu rozszerzyć też na jakiś czas o kościoły, wszak handluje się tam zbawieniem w zamian za dobre uczynki. Ależ byłby piękny jazgot, gdyby Kościół oberwał czymś, co sam tak gorąco popierał.

  5. Jak ja pracowałem w weekendy, to obowiązywała i stawka ekstra 100% oraz dwa dni wolnego w ciągu tygodnia i to było zgodne z kodeksem pracy.

    Więc to wymyślanie koła od nowa i powrót do przepisów, które już raczej były

  6. Uważam że zamiast zagwarantowanej co drugiej wolnej niedzieli lepszą propozycją było zagwarantowanie np 2 dni wolnych pod rząd… Obecne rozwiązanie całkowicie pomija studentów dziennych, którzy mogą pracować jedynie w weekendy i którym ten zakaz handlu zajebiście utrudnia życie, ograniczając znacznie możliwość dorabiania weekendami na życie.

    Pracując i w soboty i w niedziele na 12h zmianie taki pracownik może wyrobić 96-120h w miesiącu mając wszystkie dni robocze wolne na naukę. Razem ze stypendium socjalnym i podwyższonymi stawkami za pracę w weekendy daje to możliwość utrzymania się bez pomocy rodziców – co jest bardzo istotne jeśli chcemy zwiększać mobilność społeczną, umożliwiając ludziom z niezamożnych rodzin awans społeczny

    Dla ludzi którym dochód z jednego etatu nie wystarcza (bo np mają 4 dzieci i wysokie raty kredytu) również byłaby to wtedy dobra opcja na dorobienie sobie bez rezygnacji z podstawowej pracy.

  7. Mi to naprawdę nie robi różnicy czy kończę pracę w sobotę o 22 a zaczynam w poniedziałek o 6 czy też kończę w niedzielę i zaczynam we wtorek. Ja potrzebuję mieć tak ze 3 razy w miesiącu namiastkę weekendu, gdy kończę o 14 i mogę sobie odpocząć przez te około 60 godzin.

    W zeszłym tygodniu pracowałem 6 dni pod rząd . W tym pracuje w poniedziałek, środę, piątek i sobotę. Kiedy ja mam porządnie wypocząć? Nie wstanę we wtorek dużo później bo w środę na rano do pracy więc trzeba się położyć w miarę wcześnie. Ze znajomymi i tak mógłbym się spotkać na maksymalnie 2 godziny. Czasem się czuje jak emeryt, który co najwyżej spotka się na chwilę na kawkę bo zaraz trzeba spać iść.

    A i tak nie mam najgorzej. W jednej pracy pracowałem po 10 godzin dziennie w jednym tygodniu, a potem po 4-5 w kolejnym, aby i tak skończyć z pracująca sobotą po 10 godzin.

  8. Każdy kto jest wojującym przeciwnikiem zakazu handlu w niedzielę jest zwyczajnie samolubnym s****ynem. I tyle. Większości z tej kilkusettysięcznej grupy zawodowej ta ustawa przywróciła normalne życie rodzinne. “Może sobie odebrać w inny dzien tygodnia” no zajebiście jak dzieci/partnera i tak większość dnia nie ma w domu.

    Jebnij sie w czoło jeden z drugim bo wam sie w dupach od dobrobytu poprzewracało. Naucz sie obsługiwać frisco.pl i inne sklepy online zamiast uprzykrzać życie ludziom wykonującym już i tak cholernie trudny zawód.

    PS. Jeszcze kilka takich “genialnych” pomysłów KO i bedziemy mieli z powrotem PiS u wladzy już przy następnych wyborach.

  9. A to ciekawe że przepychają to wbrew Lewicy/Dziemianowicz-Bąk która mówiła że prace nad tym nie będą żadnym priorytetem i że sama nie będzie wnosić o zmiany w tym zakresie. Dwie niedziele w miesiącu i dodatkowa rekompensata dla pracowników brzmią jak sensowny kompromis.

Leave a Reply