
Nasi przodkowie mieli zwyczaj chodzenia “po kolędzie” w okresie noworocznym. Jeden z kolędników przebierał się za Turonia (zdj.), odgrywał komediowe scenki, padał “martwy” i “ożywał”, symbolizując odradzającą się naturę. Za swoje wyczyny otrzymywali datki – kto wie, może to zainspirowało księży?
10 comments
Księży to kasa zainspirowała.
Polski katolicyzm jest pełen starych zwyczajów przedchrześcijańskich . Np. tylko w Polsce świeci się jaja przed wielkanocą.
Pamietam, jak byłam mała i jeździliśmy w gory, to tam zawsze spotykałam Turonia. Strasznie się go bałam
Zwyczaj jak najbardziej żywy w małopolskich wioskach. Ludzie przebierają się za postaci z szopki, zwykle grają na jakichś instrumentach. W zeszłym roku wypili mi z litr nalewki
Zna ktoś jakąś dobrą appkę do apostazji?
Nie drażnij, księża to już mafia, a jak zaczną jeszcze wstawać z grobów jako zombie to dopiero będzie apokalipsa…
To “nasi przodkowie” brzmi jak jakiś bardzo odległy zwyczaj, podczas gdy Turonia to ja sam pamiętam… Kurcze, serio stary jestem.
Ale księża żadnych fajnych sztuczek nie robią nawet! Bo za downgrade.
Jestem stary jak na redditowe standardy. Mieszkalem w dzicinstwie na wsi i pamietam kolednikow chodzacych od domu do domu z Turoniem. Jednak zwyczaj ten umarl, przynajmniej tam gdzie mieszkalem, juz gdzies w koncu lat 70-dziesiatych.
to już się nie chodzi na kolędę? to ja łaziłem 3 lata temu