
W związku z dużą liczbą zainteresowanych rozwinięciem historii z [TEGO](https://www.reddit.com/r/Polska/s/5Hxyws3BL2) posta, poniżej opowiastka z głupawym morałem ku uciesze redditowej gawiedzi.
Nie będzie TLDR. Zapraszam do poświęcenia kwadransu+ na czytankę. Nie padną żadne imiona ani nazwy. Dzisiaj już minęły lata, dziesiąta woda po kisielu, wyrok zapadł, życie się toczy. Można opowiedzieć. Dajcie strzałkę w górę, niech ludzie sobie poczytają, może będzie ciekawe. Albo i nie, też będzie okej.
Rzecz wydarzyła się 5 Października 2020. Gamerzy i gamerki będą mieć trochę lepszy kontekst tej sytuacji.
Jestem oryginalnym autorem wycieku fizycznej mapy oraz pocztówek z gry Cyberpunk 2077. Mam na myśli papierowe dodatki, które znajdowały się w każdym pudełku z grą. W tamtym momencie było to takie 5 minut internetowej niesławy. O mojej wrzutce pisały wszystkie największe portale, IGNy i inne, youtuberzy nagrywali o tym swoje analizy, na pewno jest tego pełno w sieci do dziś. Hajp na grę był maksymalny. Przykładowy link, który nazywa mnie jako sprawcę, jest np. w [TYM](https://lordsofgaming.net/2020/10/cyberpunk-2077-physical-map-and-post-cards-leaked/#) miejscu.
Żeby było to jasne, nie ma się czym chwalić i nie jestem z tego dumny. Oryginalne zdjęcia zamieściłem 4 Października 2020 na subreddicie o gamingowych wyciekach. Post został usunięty po 90 minutach, ale nie związany ze mną random u/ArtisticTap4 zrobił swojego posta, który złapał większą trakcję i dlatego tamten user był wymieniany częściej w różnych artykułach. W jednym z komentarzy nadaje mi jednak credit. Oto [LINK](https://www.reddit.com/r/GamingLeaksAndRumours/comments/j549dl/cyberpunk_2077_physical_edition_bonus_content_map/) do tamtej nitki. Moja ówczesna partnerka ostrzegała mnie 50 razy, żebym tego nie robił. Nie posłuchałem. *Big fucking mistake*.
Kiedy zapytałem modów tamtego suba, dlaczego to usunęli, odpowiedzieli, że dostali copyright notice od CDPR i nie mieli wyjścia. W internecie jednak nic nie ginie. Dlaczego zrobiłem tę wrzutkę, która do dziś figuruje na szczycie listy życiowych błędów? Na pewno nie dla redditowych lajków, bo miałem już ich w bród – po prostu byłem tematem gry mega zajarany i chciałem się podzielić wieściami z community. Serio, tylko tyle. Cyberpunk 2077 szykował się wtedy moim zdaniem na mesjasza gier Action RPG – po Wiedźminie 3 nikt nie miał podstaw, aby przewidzieć, jaka gra okaże się później.
Skąd miałem tę mapę i pocztówki? Pracowałem w firmie, która je produkowała. Byłem przekonany, że nie robię nic złego, ponieważ te przedmioty znajdowały się na przedsprzedażowej grafice promocyjnej do gry. Jak się okazało, byłem bardzo, bardzo źle przekonany.
Firma była bardzo fajna. Nawet lubiłem tę robotę i miałem świetnego szefa, który widział moje kompetencje, zaangażowanie, wywalczał dla mnie podwyżki i awans. Rozmawiałem z nim o grze i wiedział, że się jaram tą premierą. Szedłem przez firmę jak burza i czułem się pewny swojej pozycji.
Sprawa, jak się okazało, od razu była rozkręcona na samej górze. Następnego dnia po wrzutce szef powiedział, że był jakiś wyciek i zapytał, czy to ja. Powiedziałem, że owszem. Szef odpowiedział, że jest gruby problem i że spróbuje to załatwić. 4 godziny później kolega z innego działu przyszedł i przekazał, że jestem wzywany na salę konferencyjną. Nic więcej nie chciał powiedzieć.
Wchodzę na salę, a tam dwóch funkcjonariuszy z miejskiej komendy z wydziału “PG”, czyli do spraw walki z przestępczością gospodarczą. Zapytali mnie o tożsamość i czy jestem sprawcą wycieku. Pan Bagieta #1 strasznie się napiął na początku, ale jak zobaczył, że normalnie z nimi gadam bez spinek, matactwa i awantur, to obaj spuścili powietrze i dało się rozmawiać. Byli trochę zażenowani z pozoru błachą sprawą, że są wzywani, bo jakiś typ wrzucił dwie fotki do sieci, ale powiedzieli, że przy zgłaszaniu sprawy policji prezes powołał się na ryzyko milionowych strat dla firmy z powodu naruszenia kontraktu między nimi a klientem, czyli firmą przygotowującą fizyczne nośniki. To właśnie owa firma wyłapała wyciek – okazało się, że funkcjonowała tam specjalna komórka do wykrywania wycieków do mediów, których nośniki są tam przygotowywane. Dla naszej firmy to był gigantyczny projekt o ogromne pieniądze. Poza tym, dla organów ściągania bardzo ważne było ustalenie, czy byłem motywowany korzyścią majątkową, np. ze strony jakiejś konkurencji. Ustalenie tego było szybkie – powiedziałem zgodnie z prawdą, że nie byłem i już.
Szybka akcja – wyjście z firmy w kajdankach, powrót do domu, przeszukanie mieszkania, przyjazd na komendę, zatrzymanie komputera i telefonu. Wchodziłem na komendę w bransoletkach i jeszcze do mnie nie docierała powaga sytuacji. Czułem się nawet trochę podekscytowany. Byłem przestępcą gospodarczym, czyli tym “w białym kołnierzyku.” To nie był jednak wałek za miliony, za który warto by było iść siedzieć.
Zostałem zwolniony po wstępnych procedurach, przygotowaniu protokołu zatrzymania i wysłuchaniu zarzutów, do których się przyznałem. Bagiety powiedziały, że mogli by mnie zatrzymać na 48h, ale nie widzą sensu. Pamiętam też słowa jednego z nich o dołku:” hotel to to nie jest” 😅 Po zgraniu zdjęć oddano mi telefon, ale zatrzymano komputer.
Zadzwoniłem do szefa i zapytałem go, co robić. Powiedział, żebym przyszedł do firmy. W firmie prezes wręczył mi wypowiedzenie umowy o pracę z art. 52 KP, czyli ciężkie naruszenie obowiązków pracownika – w tym przypadku złamanie zapisanego w umowie obowiązku dochowania tajemnicy przedsiębiorstwa. Zapytał, dlaczego to zrobiłem i powiedział, że sprawa może doprowadzić do bankructwa firmę, bo grozi jej kara liczona w milionach Euro. Kilkaset osób przeze mnie może stracić pracę. Padło też wiele innych przykrych słów, które poniekąd rozumiem, nawet jeżeli wyczerpywały znamiona gróźb karalnych. Mój stres to pewnie było małe piwko przy jego stresie. Zapowiedział, że jeżeli zostanę skazany w procesie karnym, to firma wytoczy mi pozew o odszkodowanie i odzyska ode mnie każdy grosz, nawet jeśli miałbym stracić mieszkanie, auto i nie wypłacić się do końca życia. Mój szef mnie odprowadził do wyjścia, powiedział, że starał się załagodzić sprawę z prezesem, ale nie było szans (*yeah, no shit*). Życzył mi powodzenia i tak się skończyła moja kariera w tamtej firmie.
Przewijając zbędne szczegóły, Prokuratura Rejonowa oskarżyła mnie o przestępstwo z art. 266 KK, czyli ujawnienie tajemnicy zawodowej, zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności na okres do lat 2, po czym skierowała sprawę do sądu. Ponieważ była pandemia, sąd wydał wyrok nakazowy bez rozprawy, od którego sprzeciw złożył mój obrońca. Odbyła się wtedy normalna sprawa karna, w której sąd podtrzymał wyrok nakazowy – 8 miesięcy bezwzględnego ograniczenia wolności w formie prac społecznych po 30 godzin miesięcznie. W tamtym czasie zetknąłem się z największymi patologiami polskiego wymiaru sprawiedliwości, do tego w środku pandemii, ale to inna historia. Na rozprawie prezes powiedział, że nie było ostatecznie żadnej kary finansowej dla firmy, a CDPR również odpuściło, stwierdziwszy, że skoro poleciała głowa, to nie ma co drążyć tego dalej. Jeden z moich kolegów znał testera z CDPR i zapytał go co tam mówią – okazało się, że z praktycznego punktu widzenia była to dodatkowa reklama dla gry. Żartowaliśmy, że powinni mi jakiś bonus przelać za to, a oni chcą jeszcze mnie wsadzić 😂 Dokumenty i umowy jednak muszą być szanowane. Prawo także.
Tutaj możecie zobaczyć [WYROK](https://images2.imgbox.com/4b/c0/ZP8MxVO9_o.jpg).
Prace społeczne grzecznie odpracowałem, głównie szorując kible i podłogi w lokalnym centrum kultury, a także odśnieżając chodniki, parking i boisko. Ludzie tam zatrudnieni byli bardzo spoko, pracowałem sumiennie i wyrobiłem sobie opinię rzetelnego i zaufanego kiblomyja. Po miesiącu od wyroku odzyskałem też komputer, który nigdy nie został nawet włączony na policji, bo nie było po co. 3 lata w mojej karcie karnej wisi adnotacja o notowaniu, dopiero po tym czasie wyrok ulegnie zatarciu i będę jak nigdy nie karany. Po wyroku żartowałem sobie, że było warto, jeśli gra okaże się tak dobra, jak się zapowiadało. Jak było naprawdę, dobrze pamiętamy – kaszana totalna jak na ironię losu. Nie dość, że mam wyrok za grę wideo, to jeszcze za kaszaniastą grę wideo 😕 W CP2077 zagrałem dopiero w Grudniu zeszłego roku i gram do dziś. Po poprawkach i wydaniu dodatku Phantom Liberty jest to pozycja absolutnie rewelacyjna moim osobistym zdaniem, z którym nikt nie musi się zgadzać.
Tak naprawdę jednak wcale nie było warto. Straciłem niezłą pracę, w której miałem niezłe szanse na dalszy awans i poznawanie fajnej branży, jaką jest poligrafia. Zawiodłem zaufanie świetnego szefa i firmy, która mnie dobrze traktowała. 3 miesiące po wyroku koleżanka z działu, w który celowałem, zaszła w ciążę i poszła na zwolnienie, o czym dowiedziałem się od kolegi, który tam pracował. To mogło być moje miejsce i wtedy dopiero załączył się żal na 100%. To był absolutnie największy błąd mojego życia i bardzo tego żałuję. Dzisiaj mogłem już siedzieć “przy korycie”.
Myślę, że morał z tej przydługiej bajki jest następujący:
1. Nie bądź debilem, jak ja.
2. Jeśli wydaje Ci się, że jesteś niezastąpiony, to wiedz, że nie jesteś.
3. Nie bądź kretynem, jak ja.
4. Jeśli nie jesteś właścicielem, dyrektorem albo założycielem firmy, nie zachowuj się nigdy, jakbyś nim był.
5. Nie bądź imbecylem, jak ja.
6. Uważaj, co wrzucasz do internetu.
7. Jak chcesz mieć lustro bez smug, do wycierania używaj miękkiej szmatki i wykonaj jeden długi poziomy ruch od lewej do prawej i potem w drugą stronę, aż dojdziesz do samego dołu, bez odrywania szmatki od powierzchni.
Wyciągnąłem z tego jednak mnóstwo użytecznych lekcji życiowych, dzięki którym stałem się troszkę mniejszym kretynem, niż kiedyś. No i jestem mistrzem w szorowaniu toalet. Moja domowa zawsze jest krystaliczna.
Gracze i graczki siedzący w temacie znają kwestie wycieków z głośnych gier, które trafiają do mediów. Tak to się może skończyć. A teraz wyobraźmy sobie, co się może wydarzyło, jak np. wyciekł pierwszy developerski gameplay z GTA VI. Internet oglądał, dyskutował i jarał się, ale tamtego dnia być może ktoś zniszczył sobie życie na zawsze przez wrzucenie jednego filmiku z gierki. Bo dla nas to gierka, ale dla innych to jest miliardowy biznes, kontrakty, umowy i akcje na giełdzie.
*OP delivered.*
by Siriondel
9 comments
Dzięki za podzielenie się super historią, bardzo ciekawe.
Coz, wiele osob robi glupoty w zyciu, Ty przynajmniej to przekuwasz w jakas lekcje dla nas wszystkich. Dziekuje i pozdrawiam.
Ciekawa historia, fajnie się czytało
Doskonale rozumiem pokusę, również miałem przyjemność pracować z tego typu materiałami. Niestety człowiek sobie nie zdaje sprawy ze skali potencjalnych konsekwencji póki nie dostanie nimi w twarz. Powodzenia w przyszłości.
Kto by pomyślał, że za durne zdjęcia będą takie konsekwencje. Jak mówił John Wick: “consequences”.
Jak wygląda teraz twoja sytuacja zawodowa? Masz jakąś sensowną pracę? Wyrok przeszkadza bardzo?
jak powiedział, tak zrobił – szanuję i doceniam. niezła historia, Vega powinien to zekranizować xD
wyrobiłem sobie opinię rzetelnego i zaufanego kiblomyja….xd
Pamiętam Twój komentarz w tamtym wątaku i sobie pomyślałem – ciekawe co odjebał xd – no i Ci powiem – ładnie odjebałeś😂😂😂 dobrze że nie kiblowałeś i nie musiałeś nic płacić, bo taki solidny kredyt na całe życie co z nieba spada (no w sumie nie z nieba, bo powiedzmy za ekscesy w pracy) to też by była osobista tragedia. Pozdro i życze wszystkiego dobrego w przyszłości.