Najgorsze jest to, że to dyskryminacja niepalących. Jak palacze wychodzą na 15 minut, by palić i plotkować, to spoko, wszyscy to rozumieją. A gdy ja, jako niepaląca chcę wyjść na 15 minut i się po prostu poopierdalać (co moim zdaniem nie różni się od przerwy na palenie), to już źle.
Mega mnie rozśmieszył humor sytuacyjny z dialogu z pierwszego slajdu jezu xD
Chciałbym zauważyć, że ta wódka i gry to wcale nie są jakieś surrealistyczne sytuacje. Nie pierwszy rzuci kamień ten, który nie grał w pracy na tel. w jakieś gry albo nie scrolował czegoś. Wódeczka natomiast… nie muszę chyba tłumaczyć.
* komentarz pełni rolę humorystyczną i nie należy brać go na poważnie (to tak jakby kogoś za mocno dupa zabolała)
To takie prawdziwe. Żyjemy w społeczeństwie
Niektóre firmy z tym walczą. Np. Dodatkowe dni urlopu dla niepalących. W mojej miejscowości pewien zakład kazał się deklarować cy palisz w pracy. Jeśli tak, to w przypadku wyjścia na fajeczkę musisz ten czas odrobić i zostać dłużej.
Damn, ja w swojej poprzedniej pracy palilem, pilem i gralem w quake 3 xD
Nikotyna działa trochę inaczej niż alkohol. Alkoholik nie ma potrzeby(lub środków) bycia najebanym 24/7. Wypicie wódki w trakcie pracy zmniejszyłoby twoją efektywność, w przeciwieństwie do palacza ktory bez nikotyny nie jest w stanie funkcjonować. Pograć i sie najebać możesz jak wrócisz do domu w pracy nie ma na to miejsca a zapalić tak czy siak co jakiś czas trzeba.
Zależy gdzie się pracuje.
Nie możesz się napić wódki, bo (poza tym, że jest to nielegalne w pracy), upijesz się i będziesz mniej produktywny, a nawet kontrproduktywny.
Co do gier to przecież w wielu firmach są chill roomy z konsolami i automatami i jest to jak najbardziej ok, żeby sobie zrobić przerwę na granie.
U mnie w korpo nigdy nie było dodatkowej przerwy na fajkę. Wychodzisz, to liczy się do czasu przerwy i tyle.
To jest absurd, ale chyba bardziej absurdalny urban legend, albo przynajmniej zjawisko, które mnie ominęło jakoś w życiu.
Pracowałem fizycznie i jak była przerwa na fajka, to wszyscy mieli przerwę. Jak ktoś nie palił to robił sobie cokolwiek innego. Pracuję umysłowo i też każdy sobie robi przerwę kiedy chce. Niepalący często chodzą “na fajka” z palącymi, żeby się socjalizować, a jak nie to idą se na kawę do kuchni czy coś. Poza tym na fajce 90% czasu gadamy o pracy, więc to nam zastępuje konsultacje i spotkania i tak. Rzuciłem palenie z rok temu i jakoś magicznie mniej przerw nie mam.
Wydaje mi się, że problem rozdmuchany.
Akurat trafiłem na tego posta na przerwie na fajkę, rip bozos.
Jestem gen-z, mogę poscrollowac tiktoka?
10-15 minut przerwy na faje? Co wy pół paczki palicie?
Nie, jak pracowałem w kinie, niesamowicie denerwowało mnie to, że palacze mogli wychodzić raz albo nawet dwa razy na godzinę na szluga i nie było ich przez 10 minut, a osoby które nie paliły na 8 lub 12 godzinnej zmianie miały tylko 15 minut przerwy.
Absurdem jest że nie palący nie biorą tych przerw – u mnie w pracy wszyscy mają tyle samo. Ale niektorzy ludzie nie palący zamiast odejsc od kompa robić cokolwiek, siedzą 8h. Naprawdę nie palącym nikt nie zabrania przerw. A jeśli ktoś tak ma w pracy, to może czas na inną.
Ja uważam, że brak przerw na inne rzeczy to absurd.
Może poza alkoholem, bo to rzeczywiście może utrudniać pracę. Ale z całą resztą nie widzę problemu
16 comments
Najgorsze jest to, że to dyskryminacja niepalących. Jak palacze wychodzą na 15 minut, by palić i plotkować, to spoko, wszyscy to rozumieją. A gdy ja, jako niepaląca chcę wyjść na 15 minut i się po prostu poopierdalać (co moim zdaniem nie różni się od przerwy na palenie), to już źle.
Mega mnie rozśmieszył humor sytuacyjny z dialogu z pierwszego slajdu jezu xD
Chciałbym zauważyć, że ta wódka i gry to wcale nie są jakieś surrealistyczne sytuacje. Nie pierwszy rzuci kamień ten, który nie grał w pracy na tel. w jakieś gry albo nie scrolował czegoś. Wódeczka natomiast… nie muszę chyba tłumaczyć.
* komentarz pełni rolę humorystyczną i nie należy brać go na poważnie (to tak jakby kogoś za mocno dupa zabolała)
To takie prawdziwe. Żyjemy w społeczeństwie
Niektóre firmy z tym walczą. Np. Dodatkowe dni urlopu dla niepalących. W mojej miejscowości pewien zakład kazał się deklarować cy palisz w pracy. Jeśli tak, to w przypadku wyjścia na fajeczkę musisz ten czas odrobić i zostać dłużej.
Damn, ja w swojej poprzedniej pracy palilem, pilem i gralem w quake 3 xD
Nikotyna działa trochę inaczej niż alkohol. Alkoholik nie ma potrzeby(lub środków) bycia najebanym 24/7. Wypicie wódki w trakcie pracy zmniejszyłoby twoją efektywność, w przeciwieństwie do palacza ktory bez nikotyny nie jest w stanie funkcjonować. Pograć i sie najebać możesz jak wrócisz do domu w pracy nie ma na to miejsca a zapalić tak czy siak co jakiś czas trzeba.
Zależy gdzie się pracuje.
Nie możesz się napić wódki, bo (poza tym, że jest to nielegalne w pracy), upijesz się i będziesz mniej produktywny, a nawet kontrproduktywny.
Co do gier to przecież w wielu firmach są chill roomy z konsolami i automatami i jest to jak najbardziej ok, żeby sobie zrobić przerwę na granie.
U mnie w korpo nigdy nie było dodatkowej przerwy na fajkę. Wychodzisz, to liczy się do czasu przerwy i tyle.
To jest absurd, ale chyba bardziej absurdalny urban legend, albo przynajmniej zjawisko, które mnie ominęło jakoś w życiu.
Pracowałem fizycznie i jak była przerwa na fajka, to wszyscy mieli przerwę. Jak ktoś nie palił to robił sobie cokolwiek innego. Pracuję umysłowo i też każdy sobie robi przerwę kiedy chce. Niepalący często chodzą “na fajka” z palącymi, żeby się socjalizować, a jak nie to idą se na kawę do kuchni czy coś. Poza tym na fajce 90% czasu gadamy o pracy, więc to nam zastępuje konsultacje i spotkania i tak. Rzuciłem palenie z rok temu i jakoś magicznie mniej przerw nie mam.
Wydaje mi się, że problem rozdmuchany.
Akurat trafiłem na tego posta na przerwie na fajkę, rip bozos.
Jestem gen-z, mogę poscrollowac tiktoka?
10-15 minut przerwy na faje? Co wy pół paczki palicie?
Nie, jak pracowałem w kinie, niesamowicie denerwowało mnie to, że palacze mogli wychodzić raz albo nawet dwa razy na godzinę na szluga i nie było ich przez 10 minut, a osoby które nie paliły na 8 lub 12 godzinnej zmianie miały tylko 15 minut przerwy.
Absurdem jest że nie palący nie biorą tych przerw – u mnie w pracy wszyscy mają tyle samo. Ale niektorzy ludzie nie palący zamiast odejsc od kompa robić cokolwiek, siedzą 8h. Naprawdę nie palącym nikt nie zabrania przerw. A jeśli ktoś tak ma w pracy, to może czas na inną.
Ja uważam, że brak przerw na inne rzeczy to absurd.
Może poza alkoholem, bo to rzeczywiście może utrudniać pracę. Ale z całą resztą nie widzę problemu