Opcja B: płacisz komuś kto wiedzę posiada za to żeby ją zastosował
Ja nie rozumie oczekiwania że jak coś nie wymaga pracy fizycznej to internet powinien to ogarnąć za darmo.
Dosłownie ma to zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Jeżeli sam nie masz wiedzy na dany temat, wynajmujesz kogoś kto ma i zrobi to za Ciebie. Niezależnie czy chodzi o rozliczenie podatku, posprzątanie mieszkania, ugotowanie obiadu, zbudowanie domu, zrobienie makijażu itd.
Nie musisz mieć księgowej. To nie porada prawna ale w rocznym PIT-36 wpisujesz przychody ze sprzedaży skórki do przychodów z innych źródeł, warto również mieć tabelkę w Excelu która będzie robić za uproszczony rejestr sprzedaży. Jeśli mówimy oczywiście o sprzedaży okazjonalnej na zasadzie kilka stówek tu i tam w ciągu roku. Skarbówka ma lepsze rzeczy do roboty niż dokładnie trzepać groszowe kwoty gdzie jest z 10 zł podatku do dopłaty.
Co innego jeśli na tych skórkach zarabiasz kilka tysięcy miesięcznie. To już wpada w pełną działalność gospodarczą i tak, tam księgowość **jest** wymagana, najlepiej z interpretacją indywidualną jeśli masz jakieś bardziej kreatywne pomysły co do wykazywania kosztów.
A czym ma się niby różnić handel dobrami wirtualnymi od innych?
Jak nie ogarniasz podatków, to trzeba zlecić komuś kto to zrobi za ciebie?
Sprawa jest prosta, to przychód z innych źródeł. Szukanie dziury w całym i naciąganie interpretacji, żeby zapłacić mniejszy podatek tego nie zmienia.
Nie widze problemu. Typ zarobil 30k na skinie. Wydatek rzedu 300-500zl dzieki ktoremu w najgorszym wypadku bedzie mial zero stresu przed urzednikiem bo zly podatek odprowadzil. W najlepszym zaoszczedzi hajs placac mniejszy podatek.
Jak ci sie zepsuje samochod to tez bedziesz jojczec jakie te samochody skomplikowane i jak to bez sensu zlecic robote specjaliscie -.-?
Z jednej strony ludzie chcą być traktowani poważnie za pracę w internecie. Z drugiej strony jak traktują ich poważnie, chcą od nich podatki, a wątpliwości polecają wyjaśniać z księgową, to już płacz “o nie jak to ja chce tylko skórki z gry sprzedawać”.
To*
Księgową to nie, bo nawet licencjonowani księgowi nie mają prawa do świadczenia czynności doradztwa podatkowego. Do tego mają prawo doradcy podatkowi, radcy prawni, adwokaci czy biegli rewidenci. Księgowy może co najwyżej dobrze to ująć w księgach podatkowych w oparciu o werdykt wyżej wymienionych.
Znam sytuację, w której księgowa doradziła dziewczynie +/- 20-letniej założenie JDG bo w jej ocenie było to bardziej opłacalne niż zlecenie/UOP i wyszedł zonk, bo w rzeczywistości tak nie było (można było to podpiąć pod ulgę dla młodych). Jednocześnie, księgowa ta nie mogła zasłonić się posiadanym ubezpieczeniem, bo w istocie taką poradą przekroczyła swoje uprawnienia, których ubezpieczenie nie obejmowało.
Że komuś się chce tak drążyć temat o handlu czymś, co w istocie nie jest nawet jego, tylko Valve. xD
A ja wygooglowalem w pol minuty i wyszło mi to:
>Regularna sprzedaż
>
>(…)
>Co ze sprzedażą “raz na jakiś czas”?
>
>W większości przypadków to jednak osoby fizyczne sprzedają i kupują przedmioty w grach komputerowych. Kiedy zdarzy się czasem sprzedanie jakiegoś “łupu”, wówczas nie należy traktować tego jako działalność gospodarcza. W takiej sytuacji powstaje obowiązek podatkowy na gruncie podatku dochodowego od osób fizycznych. Sprzedaż wirtualnych przedmiotów na podstawie umowy licencji traktowana jest jako zbycie praw majątkowych, co zostało potwierdzone w kilku interpretacjach indywidualnych. W momencie w którym gra dopuszcza sprzedaż przedmiotów rozpoznany zostaje przychód z tzw. innych źródeł. Przychód w obu przypadkach opodatkowany powinien być według skali podatkowej stawką 12% lub 32%.
No to teraz niech op sprawdzi czy gra dopuszcza sprzedaż przedmiotów. Albo czy kogokolwiek będzie to obchodziło, bo jakoś wątpię
No kurcze nie możliwe, że prawo podatkowe nie ma 1000 tomów, szczegółowo i w prostych słowach opisujących każdą ze 100mln możliwych sytuacji, tylko trzeba zapytać kogoś kto się na tym zna. Skandal! /s
12 comments
Opcja A: nabywasz wiedzę sam i ją stosujesz
Opcja B: płacisz komuś kto wiedzę posiada za to żeby ją zastosował
Ja nie rozumie oczekiwania że jak coś nie wymaga pracy fizycznej to internet powinien to ogarnąć za darmo.
Dosłownie ma to zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Jeżeli sam nie masz wiedzy na dany temat, wynajmujesz kogoś kto ma i zrobi to za Ciebie. Niezależnie czy chodzi o rozliczenie podatku, posprzątanie mieszkania, ugotowanie obiadu, zbudowanie domu, zrobienie makijażu itd.
Nie musisz mieć księgowej. To nie porada prawna ale w rocznym PIT-36 wpisujesz przychody ze sprzedaży skórki do przychodów z innych źródeł, warto również mieć tabelkę w Excelu która będzie robić za uproszczony rejestr sprzedaży. Jeśli mówimy oczywiście o sprzedaży okazjonalnej na zasadzie kilka stówek tu i tam w ciągu roku. Skarbówka ma lepsze rzeczy do roboty niż dokładnie trzepać groszowe kwoty gdzie jest z 10 zł podatku do dopłaty.
Co innego jeśli na tych skórkach zarabiasz kilka tysięcy miesięcznie. To już wpada w pełną działalność gospodarczą i tak, tam księgowość **jest** wymagana, najlepiej z interpretacją indywidualną jeśli masz jakieś bardziej kreatywne pomysły co do wykazywania kosztów.
A czym ma się niby różnić handel dobrami wirtualnymi od innych?
Jak nie ogarniasz podatków, to trzeba zlecić komuś kto to zrobi za ciebie?
Sprawa jest prosta, to przychód z innych źródeł. Szukanie dziury w całym i naciąganie interpretacji, żeby zapłacić mniejszy podatek tego nie zmienia.
Nie widze problemu. Typ zarobil 30k na skinie. Wydatek rzedu 300-500zl dzieki ktoremu w najgorszym wypadku bedzie mial zero stresu przed urzednikiem bo zly podatek odprowadzil. W najlepszym zaoszczedzi hajs placac mniejszy podatek.
Jak ci sie zepsuje samochod to tez bedziesz jojczec jakie te samochody skomplikowane i jak to bez sensu zlecic robote specjaliscie -.-?
Z jednej strony ludzie chcą być traktowani poważnie za pracę w internecie. Z drugiej strony jak traktują ich poważnie, chcą od nich podatki, a wątpliwości polecają wyjaśniać z księgową, to już płacz “o nie jak to ja chce tylko skórki z gry sprzedawać”.
To*
Księgową to nie, bo nawet licencjonowani księgowi nie mają prawa do świadczenia czynności doradztwa podatkowego. Do tego mają prawo doradcy podatkowi, radcy prawni, adwokaci czy biegli rewidenci. Księgowy może co najwyżej dobrze to ująć w księgach podatkowych w oparciu o werdykt wyżej wymienionych.
Znam sytuację, w której księgowa doradziła dziewczynie +/- 20-letniej założenie JDG bo w jej ocenie było to bardziej opłacalne niż zlecenie/UOP i wyszedł zonk, bo w rzeczywistości tak nie było (można było to podpiąć pod ulgę dla młodych). Jednocześnie, księgowa ta nie mogła zasłonić się posiadanym ubezpieczeniem, bo w istocie taką poradą przekroczyła swoje uprawnienia, których ubezpieczenie nie obejmowało.
Że komuś się chce tak drążyć temat o handlu czymś, co w istocie nie jest nawet jego, tylko Valve. xD
A ja wygooglowalem w pol minuty i wyszło mi to:
>Regularna sprzedaż
>
>(…)
>Co ze sprzedażą “raz na jakiś czas”?
>
>W większości przypadków to jednak osoby fizyczne sprzedają i kupują przedmioty w grach komputerowych. Kiedy zdarzy się czasem sprzedanie jakiegoś “łupu”, wówczas nie należy traktować tego jako działalność gospodarcza. W takiej sytuacji powstaje obowiązek podatkowy na gruncie podatku dochodowego od osób fizycznych. Sprzedaż wirtualnych przedmiotów na podstawie umowy licencji traktowana jest jako zbycie praw majątkowych, co zostało potwierdzone w kilku interpretacjach indywidualnych. W momencie w którym gra dopuszcza sprzedaż przedmiotów rozpoznany zostaje przychód z tzw. innych źródeł. Przychód w obu przypadkach opodatkowany powinien być według skali podatkowej stawką 12% lub 32%.
No to teraz niech op sprawdzi czy gra dopuszcza sprzedaż przedmiotów. Albo czy kogokolwiek będzie to obchodziło, bo jakoś wątpię
No kurcze nie możliwe, że prawo podatkowe nie ma 1000 tomów, szczegółowo i w prostych słowach opisujących każdą ze 100mln możliwych sytuacji, tylko trzeba zapytać kogoś kto się na tym zna. Skandal! /s