Niestety na moim osiedlu są tylko dwie i bardzo mikre. Regularnie nie ma hot dogów i zapiekanek.
Przy mojej robocie zaraz obok na jednej ulicy są 3 żabki (pomiędzy jest jeszcze biedronka). Myślałem, że to sporo – myliłem się. Po drugiej stronie roboty postawili w tym roku kolejną żabkę.
W wawce to chyba każdy nowo budowany blok ma swoją żabkę
Najpopularniejsza franczyza :shrug: chyba jedna z pierwszych niedzielnych spożywczych ‘placówek pocztowych’ 😉
Ciekawostka, czasami się zdarzają takie sytuacje gdzie dosłownie na przeciwko jednej ~~środy~~ Żabki jest druga
Ja jak jadę tramwajem i się nudzę, to liczę żabki. Ewentualnie można jeszcze liczyć apteki, bo ich też wszędzie naciapało.
Nie trzeba robić badań rynku żeby otworzyć żabke na bazie franczyzy, trzeba tylko posypać hajsem. Janusze biznesu otwierają sobie te żabki, które potem plajtują, i potem znowu je otwierają inni. Przynajmniej taka moja luźna teoria.
W Łodzi jest miejsce gdzie od jednej żabki do drugiej jest około 100 metrów i jest w polu widzenia z okna żabki
Żabka to najgorszy sklep ever i nawet nie zapraszam do dyskusji.
Z 14 zbadanych sklepów w koszyku zakupowym, Żabka zajmuje zaszczytne 14 miejsce, przebijając Auchan o jebane 50%! Asortyment jest prawie w całości standaryzowany, więc cały sens małego, może nieco droższego sklepu osiedlowego, czyli oferowanie produktów od lokalnych dostawców idzie w chuj, bo można tam kupić colę, czipsy i piwo i w sumie tylko po to ktokolwiek może tam zajść. Dobra, mają hotdogi i kawę. Za to jakieś 5 owoców na krzyż, jedno jabłko i cztery banany, z warzyw pęczek szczypiorku i dwa ziemniaki, jakieś nędzne pieczywo w mikroskopijnej ilości itp. No kurwa cola, czipsy i browarek. O sorry, jeszcze pączki i papierosy. Wszystko w cenie jakbyś miał posypane diamentowym pyłem.
Jebać te sklepy prądem. Już lepiej jakby się przebranżowiły na budę z hotdogami, bo to ich jedyny sensowny punkt. A, no i może, że są długo otwarte.
jest to trochę smutne, bo zabija różnorodność. Wszystkie żabki mają mniej więcej ten sam asortyment, są dość drogie i podejrzewam że wywierają naciski na producentów – jeżeli twoich produktów nie ma w żabce to przepadasz. Może to nic nie da, ale dla zasady staram się kupować w nie-żabkowych sklepach.
I gitara, żabeczkę szanuję
Tak, tylko ty widzisz żabki
A potem wyjeżdżasz za granicę i masz 5 sklepów na krzyż otwartych do 18. Jest kontrast 😉
Kurczę, muszę coś zjeść a mi się śpieszy. Gdyby tylko była tu w okolicy jakaś Ża…
Every fucking time.
Kiedy prawdopodobnie mieszkasz w jedynym regionie Polski bez żadnej Żabki w zasięgu kilkudziesięciu kilometrów.
Ja mam to szczęście że na parterze mojej kamienicy jest prywatny sklep nie należący do żadnej franczyzy. Mimo niewielkich rozmiarów jest dużo lepiej wyposażony niż ząbki. Warzywa i owoce są świeższe i wybór jest większy. Plusem jest to że nie ma tam alkoholu. Najbliższa żabkę mam prawie tak blisko jak Lidla więc jak już potrzebuje zrobić większe zakupy to idę do Lidla. Mam nadzieję że sklep się utrzyma.
Ja nie, bo mieszkam na wsi.
Starbucks robi to samo.
Otwierasz w danym regionie o wiele więcej sklepów niż jest to naprawdę potrzebne, po to aby przesycić okoliczny rynek.
Konkurencja która w większości są małymi prywatnymi sklepikami nie mogą konkurować z zwiększoną podażą, a żabka, nawet jeśli pojedyncze punkty są stratne, to jako spółka może wytrzymać straty o wiele dłużej niż prywatne sklepiki osiedlowe ( zwłaszcza jeśli to żabka z franczyzy bo wtedy to siec ponosi de facto zerowe ryzyka).
Po tym jak przeczekasz konkurencje ponieważ masz głębszą kieszeń i wszystkie inne sklepiki w okolicy się zamkną, zamykasz te punkty które były nadmiarowo i zaczynasz zarabiać mając lokalny monopol.
W sumie ja mieszkam w mniejszym mieście (50-100tys.) i w sumie tych żabek nie ma tak dużo. Może to sklepy do bardziej zaludnionych miast, bo łatwiej tu w centrum o biedronkę czy inną stokrotkę niż żabkę.
20 comments
Niestety na moim osiedlu są tylko dwie i bardzo mikre. Regularnie nie ma hot dogów i zapiekanek.
Przy mojej robocie zaraz obok na jednej ulicy są 3 żabki (pomiędzy jest jeszcze biedronka). Myślałem, że to sporo – myliłem się. Po drugiej stronie roboty postawili w tym roku kolejną żabkę.
W wawce to chyba każdy nowo budowany blok ma swoją żabkę
Najpopularniejsza franczyza :shrug: chyba jedna z pierwszych niedzielnych spożywczych ‘placówek pocztowych’ 😉
Ciekawostka, czasami się zdarzają takie sytuacje gdzie dosłownie na przeciwko jednej ~~środy~~ Żabki jest druga
Ja jak jadę tramwajem i się nudzę, to liczę żabki. Ewentualnie można jeszcze liczyć apteki, bo ich też wszędzie naciapało.
Nie trzeba robić badań rynku żeby otworzyć żabke na bazie franczyzy, trzeba tylko posypać hajsem. Janusze biznesu otwierają sobie te żabki, które potem plajtują, i potem znowu je otwierają inni. Przynajmniej taka moja luźna teoria.
W Łodzi jest miejsce gdzie od jednej żabki do drugiej jest około 100 metrów i jest w polu widzenia z okna żabki
Żabka to najgorszy sklep ever i nawet nie zapraszam do dyskusji.
Jest HORRENDALNIE drogi:
https://www.dlahandlu.pl/koszyk/miasto/warszawa,4.html
Z 14 zbadanych sklepów w koszyku zakupowym, Żabka zajmuje zaszczytne 14 miejsce, przebijając Auchan o jebane 50%! Asortyment jest prawie w całości standaryzowany, więc cały sens małego, może nieco droższego sklepu osiedlowego, czyli oferowanie produktów od lokalnych dostawców idzie w chuj, bo można tam kupić colę, czipsy i piwo i w sumie tylko po to ktokolwiek może tam zajść. Dobra, mają hotdogi i kawę. Za to jakieś 5 owoców na krzyż, jedno jabłko i cztery banany, z warzyw pęczek szczypiorku i dwa ziemniaki, jakieś nędzne pieczywo w mikroskopijnej ilości itp. No kurwa cola, czipsy i browarek. O sorry, jeszcze pączki i papierosy. Wszystko w cenie jakbyś miał posypane diamentowym pyłem.
Jebać te sklepy prądem. Już lepiej jakby się przebranżowiły na budę z hotdogami, bo to ich jedyny sensowny punkt. A, no i może, że są długo otwarte.
jest to trochę smutne, bo zabija różnorodność. Wszystkie żabki mają mniej więcej ten sam asortyment, są dość drogie i podejrzewam że wywierają naciski na producentów – jeżeli twoich produktów nie ma w żabce to przepadasz. Może to nic nie da, ale dla zasady staram się kupować w nie-żabkowych sklepach.
I gitara, żabeczkę szanuję
Tak, tylko ty widzisz żabki
A potem wyjeżdżasz za granicę i masz 5 sklepów na krzyż otwartych do 18. Jest kontrast 😉
Kurczę, muszę coś zjeść a mi się śpieszy. Gdyby tylko była tu w okolicy jakaś Ża…
Every fucking time.
Kiedy prawdopodobnie mieszkasz w jedynym regionie Polski bez żadnej Żabki w zasięgu kilkudziesięciu kilometrów.
Ja mam to szczęście że na parterze mojej kamienicy jest prywatny sklep nie należący do żadnej franczyzy. Mimo niewielkich rozmiarów jest dużo lepiej wyposażony niż ząbki. Warzywa i owoce są świeższe i wybór jest większy. Plusem jest to że nie ma tam alkoholu. Najbliższa żabkę mam prawie tak blisko jak Lidla więc jak już potrzebuje zrobić większe zakupy to idę do Lidla. Mam nadzieję że sklep się utrzyma.
Ja nie, bo mieszkam na wsi.
Starbucks robi to samo.
Otwierasz w danym regionie o wiele więcej sklepów niż jest to naprawdę potrzebne, po to aby przesycić okoliczny rynek.
Konkurencja która w większości są małymi prywatnymi sklepikami nie mogą konkurować z zwiększoną podażą, a żabka, nawet jeśli pojedyncze punkty są stratne, to jako spółka może wytrzymać straty o wiele dłużej niż prywatne sklepiki osiedlowe ( zwłaszcza jeśli to żabka z franczyzy bo wtedy to siec ponosi de facto zerowe ryzyka).
Po tym jak przeczekasz konkurencje ponieważ masz głębszą kieszeń i wszystkie inne sklepiki w okolicy się zamkną, zamykasz te punkty które były nadmiarowo i zaczynasz zarabiać mając lokalny monopol.
W sumie ja mieszkam w mniejszym mieście (50-100tys.) i w sumie tych żabek nie ma tak dużo. Może to sklepy do bardziej zaludnionych miast, bo łatwiej tu w centrum o biedronkę czy inną stokrotkę niż żabkę.
A dacie wiarę że nigdy w Żabce nic nie kupiłem .