Oryginalnie to jest włoskie auto, już nawet Polonez ma więcej swoich części
Ależ trzeba być masochistą żeby o tym marzyć. Jeszcze większym, żeby wydawać na to siano jakie ludzie sobie za to krzyczą.
Myślę, że Polonez bo był produkowany na własnej marce i przechodził niezależne modernizacje, podczas gdy maluch cały czas był do pewnego stopnia fiatem
Jechałem takim ze starymi kilkadziesiąt godzin w środku lata do Bułgarii, nie polecam
A to było w ogóle polskie auto? Zaprojektowane i wyprodukowane u nas?
Może nie tyle polski co produkowany w Polsce. Jak chcesz czegoś polskiego to kup Tarpana, Poloneza albo Lublina.
Ale samo auto, w oryginale, z silnikiem 600 to jest prawdziwy klasyk, choć nie ukrywam, że chyba jednak wolałbym kupić Fiata 500/600. 126p jest dla mnie zbyt nowoczesny z wyglądu jak na technikę, którą skrywa. Ale kto co lubi.
Prawdziwy polski klasyk to Syrena, czy Polonez. Maluchy stały się popularne, bo można było je złożyć jadąc na złomowisko. Potem maluchy zostały zastąpione sprowadzanymi samochodami z zagranicznych złomowisk.
Gdybym miał kupować coś polskiego to tylko Borowicza, Nysę albo Żuka. Tego pierwszego, bo mi się nawet podoba buda, te dwa pozostałe, bo chciałem zrobić kampera z T1, ale mnie absolutnie nie stać na bazę, więc te graty wydają się być ciekawą alternatywą.
“Mikrus”
Ej, pytasz czy jest bardziej ikoniczne polskie auto niż włoski anglik? xD
Beskid, bo się nie udał i jeszcze nam go jobcokrajowcy ukradli.
Masochizm. Straszna przypadłość. Trzymaj się tam byczq.
A tak na serio. To za jakim skurwysyńsko drogim samochodem maluchy się stały to ja nawet nie. Za skurwiałego eleganta z końca produkcji ludzie sobie życzą niekiedy po 20k srebrników. Na OLX teraz wisi ochydny musztardowy z niby 1974 r. za w miarę ludzkie 14 tys. Jak masz środki i chęci to why not.
Ech gdzie te czasy, gdy ludzie zostawiali kaszlaki na poboczach bo i tak się nie martwili o ten samochód.
Passat 1.9 TDI 😉
Nad morze jechało się tym ponad 6h z przerwami na studzenie silnika zamiast 3,5h, jakos nie wspominam go zbyt dobrze xD
Chyba nie ma ani jednego samochodu osobowego który był zaprojektowany w Polsce, z polskich samochodów to mamy tylko dostawczaki i honkera.
najbardziej zromantyzowane polskie auto
Twoich marzeń, a moich koszmarów. Zamiast kaszlaka dozbieraj do CC, lub SC.
Mój staruszek jeździł tym z kumplem po saksach – na zachodzie ludzie się serio pytali, czy na to jest prawo jazdy.
Muj borze, tasowanie się pod malucha to jakaś chora fiksacja słabo efekt ostrego niedotlenienia podczas porodu. Rower jest lepszym środkiem transportu niż kaszlak.
Nyska, Syrenka, Żuk,qwa Tarpan – to są samochody wymyślone w Polsce
Careful what you wish for.
To techniczne lata 60″ ubrane w nostalgie.
Kurwa człowieku, to już Polonez jest lepszy, chociaż z drugiej strony są masochiści którzy się syreną 105 podniecają.
Te auto to największe ścierwo jakim kiedykolwiek jechałem.
Ojciec mi opowiadał jak raz na rondzie cała skrzynia biegów się spierdoliła na asfalt (cholera wie jak do tego doszło) i musiał dziada ręcznie zepchnąć na pobocze.
Nawet nie wspominając o fakcie że silnik jest przymontowany w taki sposób że jak ktoś ci wjedzie w dupe jadąc 10 kmh to wpycha go do skrzyni biegów i już masz gówno a nie samochód.
Oszczędź sobie nerwów i pieniędzy i znajdź sobie lepsze marzenie.
Bardziej włoskie niż polskie 😉 Ironiczne
Nie ma ale jak już ludzie pisali odradzam posiadanie tego samochodu. 3 lata jeździłem tym gównem bo dostałem za darmo w spadku. W stanie ciężkim musiałem go reanimować. Wielki plus że w czasie kiedy go robiłem części były za darmo. Prawie każdy gdzieś po kontach miał połowę silnika. Co miesiąc musiałem coś poważnego przy nim robić. Jazda na trasie prawdziwe samobójstwo jak w czasie deszczu przy 90 wyprzedza Cię ciężarówka. Każdy dziadek, wujas i kuzyn znał budowę Fiata 126p jak własną kieszeń. Raz jak sam jeszcze nie znałem wszystkich tricków i nie chciał mi odpalić podszedł do mnie dziadek i dosłownie pomógł mi go odpalić stukając swoją laską w rozrusznik. I tu muszę przyznać że ilość pozytywnych interakcji ludzkich która mnie spotkała była niespotykana. Każdy zagadywał, opowiadał swoje historie. Jak jechali do Bułgarii na wakacje całą rodziną, jak czekali na tego szrota przez 10 lat, jak spłodzili w nim córkę albo zginął ich brat. Do tego palił z 15 litrów na na 100.
Pomijając kierownicę po nie tej stronie, kolor i zagraniczne blachy – wygląda zupełnie jak maluch mojego dziadka.
Do roku 2000 miałem właśnie tę, włoską, wersję z 1981 roku. Super autko. Jechał lepiej niż 6-letni Maluch. Ale ja zawsze wiecej mięty czułem do Fiata 125.
Fiat Centoventisei to jest włoskie auto 😉
warszawa…warszawa jest bardziej “polska” dla mnie 🙂
To jest tak samo polskie auto jak pierogi z serem są ruskie. Z nazwy i kultu głównie. 126p jest projektem włoskiego Fiata, na którego licencję wykupiła PRL. Rodzimy wóz pod maską to kultowa, włoska 500-tka, nieco zmodyfikowana. Produkcja malczana była jak wszystkiego w bloku wschodnim – patologiczna. Często brakowało części, wkładano różne podzespoły różnych producentów zależenie od tego “co akurat było na magazynie”. Spasowanie blach było takie, że pomiędzy elementy karoserii można było czasem włożyć palucha. Ogólnie dramat, no ale nie było wyboru. To auto nas zmotoryzowało. Było ciasne, głośne i toporne, ale nie było wyboru, a dla wielu nawet porównania z lepszymi wozami zachodnimi. Jako ciekawostka dodam, że chyba jedynym projektem auta, który był serio w pełni polski, była Syrena.
A jezdziłeś kiedyś kaszlakiem?
Ja kiedyś jechałem zapuszczonym kaszlakiem co już mnie skutecznie wyleczyło z ochoty na następne jazdy.
Syrenka lepsza bo Polska.
Najbardziej iconic jest Polonez imo
Niestety najbardziej ikoniczne. Straszna szkoda, że Polska branża motoryzacyjna nigdy nie nabrała większego rozpędu jak w przypadku innych krajów Europy środkowej. Idealnym dowodem na to jest przedostatni odcinek Grand Tour.
37 comments
Oryginalnie to jest włoskie auto, już nawet Polonez ma więcej swoich części
Ależ trzeba być masochistą żeby o tym marzyć. Jeszcze większym, żeby wydawać na to siano jakie ludzie sobie za to krzyczą.
Myślę, że Polonez bo był produkowany na własnej marce i przechodził niezależne modernizacje, podczas gdy maluch cały czas był do pewnego stopnia fiatem
Jechałem takim ze starymi kilkadziesiąt godzin w środku lata do Bułgarii, nie polecam
A to było w ogóle polskie auto? Zaprojektowane i wyprodukowane u nas?
Może nie tyle polski co produkowany w Polsce. Jak chcesz czegoś polskiego to kup Tarpana, Poloneza albo Lublina.
Ale samo auto, w oryginale, z silnikiem 600 to jest prawdziwy klasyk, choć nie ukrywam, że chyba jednak wolałbym kupić Fiata 500/600. 126p jest dla mnie zbyt nowoczesny z wyglądu jak na technikę, którą skrywa. Ale kto co lubi.
Prawdziwy polski klasyk to Syrena, czy Polonez. Maluchy stały się popularne, bo można było je złożyć jadąc na złomowisko. Potem maluchy zostały zastąpione sprowadzanymi samochodami z zagranicznych złomowisk.
Gdybym miał kupować coś polskiego to tylko Borowicza, Nysę albo Żuka. Tego pierwszego, bo mi się nawet podoba buda, te dwa pozostałe, bo chciałem zrobić kampera z T1, ale mnie absolutnie nie stać na bazę, więc te graty wydają się być ciekawą alternatywą.
“Mikrus”
Ej, pytasz czy jest bardziej ikoniczne polskie auto niż włoski anglik? xD
Beskid, bo się nie udał i jeszcze nam go jobcokrajowcy ukradli.
Masochizm. Straszna przypadłość. Trzymaj się tam byczq.
A tak na serio. To za jakim skurwysyńsko drogim samochodem maluchy się stały to ja nawet nie. Za skurwiałego eleganta z końca produkcji ludzie sobie życzą niekiedy po 20k srebrników. Na OLX teraz wisi ochydny musztardowy z niby 1974 r. za w miarę ludzkie 14 tys. Jak masz środki i chęci to why not.
Ech gdzie te czasy, gdy ludzie zostawiali kaszlaki na poboczach bo i tak się nie martwili o ten samochód.
Passat 1.9 TDI 😉
Nad morze jechało się tym ponad 6h z przerwami na studzenie silnika zamiast 3,5h, jakos nie wspominam go zbyt dobrze xD
Chyba nie ma ani jednego samochodu osobowego który był zaprojektowany w Polsce, z polskich samochodów to mamy tylko dostawczaki i honkera.
najbardziej zromantyzowane polskie auto
Twoich marzeń, a moich koszmarów. Zamiast kaszlaka dozbieraj do CC, lub SC.
Mój staruszek jeździł tym z kumplem po saksach – na zachodzie ludzie się serio pytali, czy na to jest prawo jazdy.
Muj borze, tasowanie się pod malucha to jakaś chora fiksacja słabo efekt ostrego niedotlenienia podczas porodu. Rower jest lepszym środkiem transportu niż kaszlak.
Nyska, Syrenka, Żuk,qwa Tarpan – to są samochody wymyślone w Polsce
Careful what you wish for.
To techniczne lata 60″ ubrane w nostalgie.
Kurwa człowieku, to już Polonez jest lepszy, chociaż z drugiej strony są masochiści którzy się syreną 105 podniecają.
Te auto to największe ścierwo jakim kiedykolwiek jechałem.
Ojciec mi opowiadał jak raz na rondzie cała skrzynia biegów się spierdoliła na asfalt (cholera wie jak do tego doszło) i musiał dziada ręcznie zepchnąć na pobocze.
Nawet nie wspominając o fakcie że silnik jest przymontowany w taki sposób że jak ktoś ci wjedzie w dupe jadąc 10 kmh to wpycha go do skrzyni biegów i już masz gówno a nie samochód.
Oszczędź sobie nerwów i pieniędzy i znajdź sobie lepsze marzenie.
Bardziej włoskie niż polskie 😉 Ironiczne
Nie ma ale jak już ludzie pisali odradzam posiadanie tego samochodu. 3 lata jeździłem tym gównem bo dostałem za darmo w spadku. W stanie ciężkim musiałem go reanimować. Wielki plus że w czasie kiedy go robiłem części były za darmo. Prawie każdy gdzieś po kontach miał połowę silnika. Co miesiąc musiałem coś poważnego przy nim robić. Jazda na trasie prawdziwe samobójstwo jak w czasie deszczu przy 90 wyprzedza Cię ciężarówka. Każdy dziadek, wujas i kuzyn znał budowę Fiata 126p jak własną kieszeń. Raz jak sam jeszcze nie znałem wszystkich tricków i nie chciał mi odpalić podszedł do mnie dziadek i dosłownie pomógł mi go odpalić stukając swoją laską w rozrusznik. I tu muszę przyznać że ilość pozytywnych interakcji ludzkich która mnie spotkała była niespotykana. Każdy zagadywał, opowiadał swoje historie. Jak jechali do Bułgarii na wakacje całą rodziną, jak czekali na tego szrota przez 10 lat, jak spłodzili w nim córkę albo zginął ich brat. Do tego palił z 15 litrów na na 100.
Pomijając kierownicę po nie tej stronie, kolor i zagraniczne blachy – wygląda zupełnie jak maluch mojego dziadka.
Do roku 2000 miałem właśnie tę, włoską, wersję z 1981 roku. Super autko. Jechał lepiej niż 6-letni Maluch. Ale ja zawsze wiecej mięty czułem do Fiata 125.
Fiat Centoventisei to jest włoskie auto 😉
warszawa…warszawa jest bardziej “polska” dla mnie 🙂
To jest tak samo polskie auto jak pierogi z serem są ruskie. Z nazwy i kultu głównie. 126p jest projektem włoskiego Fiata, na którego licencję wykupiła PRL. Rodzimy wóz pod maską to kultowa, włoska 500-tka, nieco zmodyfikowana. Produkcja malczana była jak wszystkiego w bloku wschodnim – patologiczna. Często brakowało części, wkładano różne podzespoły różnych producentów zależenie od tego “co akurat było na magazynie”. Spasowanie blach było takie, że pomiędzy elementy karoserii można było czasem włożyć palucha. Ogólnie dramat, no ale nie było wyboru. To auto nas zmotoryzowało. Było ciasne, głośne i toporne, ale nie było wyboru, a dla wielu nawet porównania z lepszymi wozami zachodnimi. Jako ciekawostka dodam, że chyba jedynym projektem auta, który był serio w pełni polski, była Syrena.
A jezdziłeś kiedyś kaszlakiem?
Ja kiedyś jechałem zapuszczonym kaszlakiem co już mnie skutecznie wyleczyło z ochoty na następne jazdy.
Syrenka lepsza bo Polska.
Najbardziej iconic jest Polonez imo
Niestety najbardziej ikoniczne. Straszna szkoda, że Polska branża motoryzacyjna nigdy nie nabrała większego rozpędu jak w przypadku innych krajów Europy środkowej. Idealnym dowodem na to jest przedostatni odcinek Grand Tour.
Oczywiście, że jest: [https://www.youtube.com/watch?v=_94gJD6ybkE](https://www.youtube.com/watch?v=_94gJD6ybkE)
Jak to teraz się mówi: może i jego jakość jest żenująca ale za to nie daje żadnej przyjemności z jazdy.
FSO Polonez?