
Dzięki WFowi czułem się jako wyrzutek, a potem wielkie zdziwienie, że skończyłem z problemami psychicznymi. WF to patologia nie mająca nic wspólnego z edukacją
by Erin_Bianchi

Dzięki WFowi czułem się jako wyrzutek, a potem wielkie zdziwienie, że skończyłem z problemami psychicznymi. WF to patologia nie mająca nic wspólnego z edukacją
by Erin_Bianchi
29 comments
Jeśli dwóch najlepszych dobiera po kolei do swoich drużyn zawodników od najlepszego do najgorszego to drużyny są nierówne?
Chyba za dużo emocji wkładasz w proces selekcji na Wuefie. Każdy chce wygrać albo chociaż mieć przyjemność z gry. Ciężko oszacować czyjeś zdolności po prostu z patrzenia, więc dobiera się ludzi których znasz. Prawdziwa selekcja dzieje się na boisku poza wuefem, bo tam to nawet faule są na takim poziomie jakby Włochy grały z Meksykiem w finale MŚ.
No ale w sporcie są lepsi i gorsi…
Jak jesteś gorszy, to albo się starasz i levelujesz, albo godzisz z tym, że cię wybierają na końcu.
Mieliśmy w liceum łączony w-f z inną klasą. Oni byli lepsi w kosza, my ich ogrywaliśmy w piłkę. Zaletą był czas spędzony na grze.
Ja w technikum osobiście podszedłem do wuefisty i powiedziałem, że wolę sobie książki i podręczniki poczytać niż odbębniać WF pomiędzy lekcjami. Gość mi powiedział, że jemu to nie przeszkadza, ale żeby się papierki zgadzały to muszę mieć jakieś zwolnienie, cokolwiek. Załatwiłem sobie na cały rok i cisza.
Serio z tak błachej sprawy masz problemy psychiczne? Po prostu nie jesteś najbardziej sprawny fizycznie, no i co? Masz prawo być. Po prostu postoisz sobie na bramce, albo na boisku za dużo nie robiąc, albo posiedzisz na ławce, jak będziesz ćwiczyć dostaniesz 5 na koniec i tak. Jeżeli coś takiego sprawia ci problemy psychiczne to może poza szkołą potrenuj itd.
Ludzie nieumiejący rysować też chodzą na plastykę, ludzie nieumiejący śpiewać na muzykę, ludzie nieogarniający liczenia chodzą na matmę, albo nieumiejący poprawnie pisać po Polsku chodzą na Polski. Każdy ma z tego powodu problemy i nauczyciele nie za bardzo im pomagają i często kończy się to gorszymi ocenami, a wiadomo, że dzieci się porównują, więc zawsze można stworzyć grupę która jest lepsza. Gdyby każda osoba, która ma taki problem, miała problemy psychiczne, z tego powodu to z 90% ludzi miało problemy psychiczne.
Ogólnie WF to jest spory problem w polskiej edukacji, bo o ile fajnie żeby dzieciaki miały jakaś formę ruchu w szkole, to przydało by się też, żeby było to zrobione z głową. Chwilowo wf to jest rzucenie pilki żeby uczniowie sobie grali i nara, sporadycznie jest jakiś sprawdzian, do którego oczywiście klasa się nie przygotowuje, no bo po co, więc po raz kolejny najbardziej faworyzowani są ci którzy już i tak mają predyspozycje. Nie wspomnę o tym, ze szkoły są nieprzystosowane do prowadzenia wfu, bo wiadomo postawimy orlik i chuj gotowe.
Kończy się to tak, że jak chciałem się nauczyć ćwiczyć, to musiałem wszystko zrobić samemu, bo przecież edukacja na wf kończy się na tym, że wytłumaczą ci zasady gry, chociaż to też nie zawsze.
Cos mi mowi że OP nie umie grać w nogę i tym sobie tlumaczy swoje niepowodzenia życiowe.
Ja, kurwa, też słabo gram w nogę i z reguły zawsze byłem wybierany na końcu. I co? I nic bo to tylko gra i nie ma się co przejmować.
Reditor kiedy nie ma zrownowarzonego MMR I elo w gimnazjum:
Kurde, to tak jakby w życiu, nie?
To jedna sprawa, ale problemem było też dręczenie jeśli twoja klasa składała się z patusów i serio byłeś w czymś zły. Inne dzieciaki potrafiły na ciebie krzyczeć, wyzywać cię, że nawet piłki nie jesteś w stanie poprawnie prosto podać. Osobiście wolałem cały wf spędzać na bieganiu albo siłowni niż grać w gry zespołowe.
Mandatory nagonka na WF/wuefistow checked
Problemy psychiczne bo nie wybrali na wuefie/nie jestem osobą sprawna fizycznie checked
Odnośnie wybierania drużyn – git gud. To jest mix popularności i skilla, obie rzeczy można poprawić grając, trenując i ciesząc się życiem w grupie rówieśniczej. Ja zaczynałem od ostatniej pozycji, ale kończyłem szkoły w czubie. Wybierający poznawali się na skillu.
WF jest absolutnie niezbędny do prawidłowego rozwoju dziecka. Poprzez ruch rozwija się nie tylko zdrowe ciało, ale też mózg. O tyle o ile nie ma znaczenia, czy uprawiasz sport w szkole czy we własnym zakresie, jest to niezbędna część edukacji i wypisując się z WFu robisz sobie krzywdę. Po prostu będziesz w przyszłości mniej sprawny, słabszy i głupszy. A także nie nauczysz się radzić sobie z byciem wybieranym jako ostatni, co może i boli dzieciaka, ale jest niczym w porównaniu do późniejszych przejść jakie funduje życie
a ja z perspektywy czasu żaluje, że się opierdalalem na WF i robilem z siebie ofiarę. WFowiec byl spoko gosc, jakis byly lekkoatleta i owszem, brakowalo mu podejscia, ale to dzieki niemu wiem czym jest ten coopera albo interwały. I co, ponad 20 lat od ukonczenia LO zajelo mi wdrażanie aktywnosci fizycznej do swojego zycia. Gdybym mogl, napierdalałbym bieganie juz w LO.
Moim zdaniem to wina patriarchatu i tego jak wychowuje się synów. Od małego ciągła rywalizacja, ciągłe porównywanie się od innych, a jak tylko trochę gorzej kopiesz piłkę to jesteś pośmiewiskiem dla bandy źle wychowanych pierdów. W bardziej cywilizowanych krajach, tam gdzie turbo męskość nie jest celem ostatecznym, nie ma takiego problemu.
U mnie w liceum na WF faceci zapierdalali, a dziewczyny miały zajęcia z siedzenia na dupach. Im to nie przeszkadzało, chłopcy potrzebowali wiecznej stymulacji i zawodów z każdej aktywności.
Chuj w dupę patriarchatowi
life is tough get a helmet
Bo powinien być WF + dietetyka. WF powinien skupiać się na ogólnym rozwoju ciała, a nie na jednym sporcie, jak to często bywa, natomiast dietetyka powinna być w miarę przystępna i fajnie wytłumaczona, bo do zdrowego BMI nie trzeba nawet jakiegoś mega głębokiego zrozumienia.
Dzięki plastyce czułem się jak wyrzutek, a potem wielkie zdziwienie, że skończyłem z problemami psychicznymi. Plastyka to patologia nie mająca nic wspólnego z edukacją.
Obecne lekcje wf znacznie faworyzują tych “lepszych”. I oni grają najlepiej, więc przez 90% gry piłkę mają ci “lepsi”. Więc osoby mniej rozwinięte fizycznie, nawet sobie nie poćwiczą podań, rzutów itp. Sam przez to przechodzę więc wiem co mówię.
Rozwiązanie: zrobić zawody z każdego przedmiotu. Komuś byłoby mniej przykro gdyby był wybierany ostatni na wf, ale za to pierwszy na innym przedmiocie.
Ta i jeszcze to “gruby na bramkę by nie przeszkadzał”. Albo u mnie na W-Fie w podstawówce w biegach na 100m typiara ZAWSZE robiła tak by biegł najlepszy z najgorszym. “Bo To MoTyWuJąCe”. Tylko potem nie zdawała sobie sprawy, że to kończyło się w szatni “HAHA GRUBA PIZDA NIE UMIE BIEGAĆ HAHAHA”.
Ja nigdy nie lubiłem wf’u bo wf w polskiej szkole to najczęściej macie piłeczkę i grajcie. A tego nigdy nie lubiłem (dziś też)
Sama uważam że WF jest to poprawki. Ja jeszcze w podstawówce miałam jakiś wf czy to korektywa czy coś innego takie ruchowe ale nie sporty drużynowe. 12 lat później – chłopcy wiek 12 chodzą z panem na siłownię a dziewczynki dostają piłkę i róbcie co chcecie.
Ale do gier zespołowych wypadało się dogadać. Mówię to jako osoba która często była wybierana ostatnia. W technikum często było nas za dużo do siatki więc jak ktoś zwalił serw to się siadało i wchodziła osoba z ławki.
Siedziałam tak długo aż nauczycielka się nie zorientowała, a jak serwowałam to starałam się psuć serwy. Zdarzało się że trzeba było grać to się starało. Czasami obok stała taka jedna dziewczyna która grała za mnie bo pomagałam jej na sprawdzianach z jednego przedmiotu.
skill issue
Jeżeli masz od czegoś takiego problemy psychiczne, to nawet jakby zlikwidowali WF nabawiłbyś się ich od czegokolwiek innego, rozwiązywania zadania przy tablicy na matmie albo odpowiedzi ustnej na polskim
Dla mnie wf to było bieganie między tymi najlepiej grającymi dziećmi, które podawały piłkę tylko sobie nawzajem a innych ignorowały i liczenie, że chociaż raz w ciągu gry będę miał szansę dotknąć piłki. Nienawidziłem przez to gier zespołowych, bo nieważne czy się starałem czy nie, i tak gra to była dla mnie tylko frustracja. Za to w sportach indywidualnych czyli w wydaniu wf-owym zwykle bieganiu i skokach zawsze dobrze sobie radziłem i dostawałem często najlepsze oceny. Tyle że robiliśmy takie zajęcia może raz w roku, przez co stwierdziłem że jestem absolutną łamagą, bo co z tego, że radzę sobie indywidualnie jak w zespołowych (czyli w tych “właściwych” sportach) jestem taką porażką?
WF uważam że jest jak najbardziej potrzebny, ale też zgadzam się, że mógłby być lepiej zorganizowany. Nie wiem, jak to tam od strony męskiej wyglądało, ale u nas na końcu (w podstawówce i gimnazjum) zawsze zostawały jedna czy dwie grube dziewczyny, jedna z ograniczeniami intelektualnymi i ja, bo wstydziłam się, że za wcześnie wyrosły mi cycki i nie chciałam biegać, spinać włosów i się prostować. XD. No i trochę kiepsko, bo potem ta jedna czy dwie ostatnie stały obok i słuchały jak liderki mówią “nieeee, niech Pani da ją do tamtych, NIEEE”. I tak większy problem mam do przerw po WFach. Może to wina WFistów, ale jak nam się nieszczęśliwie trafiło, że np. mieliśmy przerwę 10 albo 5 minut, a potem dalej lekcje, to za każdym razem przychodziłyśmy spóźnione i śmierdzące i wszystkim było z tym chujowo
Mi koleżanka w podstawówce wbiegała przed twarz aby odbić piłkę, bo przecież ja i tak wszystko zwalę, a wygrana najważniejsza. Oczywiście wybieranie mnie jako ostatniej/prawie ostatniej tobbył standard, po kilku latach to już nie ruszało, tak samo wredne komentarze innych dzieci
Kolego, lepiej w CS nie graj, bo będziesz potrzebować garść antydepresantów 😁.
Sam WF jest baaaardzo potrzebny, szczególnie teraz gdy dzieci mają mało ruchu.
Mnie zawsze wybierali jako ostatniego do każdej aktywności na WF, przez kozła nie byłem w stanie przeskoczyć a wspinanie czy podciąganie to dla mnie był nieśmieszny żart. Zawsze albo “na budę” albo “stój pod koszem po prostu”. Zero wpływu na dorosłe życie. Już nie przesadzajmy z tym płatkowaniem.