O taką miałem w szkole. Ja nie zoomer, ale mam syna w podstawówce to u niego to wygląda jak na amerykańskich filmach, że szafki są na korytarzu. Nawet otwierane na kartę magnetyczną więc full wypas.
Tbh chów klatkowy był lepszy, bo przynajmniej było gdzie wygodnie usiąść, żeby się przebrać, nie stojąc w strumieniu ludzi. Ale co ja tam wiem.
Mmmmm, PTSD z rana. Dziękuję, Pan Op.
Już nie, jest prestiż jak z USA, chyba, że rozebrali od kiedy zdałem maturę w zeszłym roku
Ja w technikum nawet szatni nie mam
U mnie w gimbie takie były. Jedna klatka na 2 klasy po 30 osób. Fajnie się do takiej wchodziło jak wszyscy razem kończyliśmy o tej samej godzinie.
Jak coś tam pojawiam się w różnych szkołach, to różnie jest. W niektórych są dalej takie boksy, a w innych już są szafki, zazwyczaj zamykane na kluczyk.
Szczerze mówiąc, jedne z najlepszych wspomnień to w zimę rozbierając się przed lekcjami z kolegami w takich szatniach
Byłeś kiedyś w więzieniu?
Liczy się funkcjonalność a nie wygląd.
Tak XD
Teraz mam flashbacki z podstawówki. Wiem że zmienili je na normalne szafki kilka lat po tym jak ja skończyłem.
Trochę gorzej, okien nie ma.
W licbazie takie miałem, myślę że jeszcze są, ale pewnie odeszli już od kłódek bo monitoring wszędzie jest to nie ma po co
Te były najlepsze
W podstawówce takie miałem. Można było pogadać z ziomkami “zza siatki” zmieniając buty.
Z sąsiednimi klasami albo się miało sztamę, albo wieczną wojnę polegającą na jak najmocniejszym napierdalaniu w siatkę i przerzucaniu śmieci.
Nigdy takich nie widziałam. Ktoś się orientuje czy takie były wszędzie czy tylko w większych miastach? Bo na pipidówach gdzie chodziłam do podstawówki i gimnazjum mieliśmy po prostu wspólny pokój z wieszakami ciągnącymi się na wszystkich ścianach.
W liceum w ogóle nie było szatni.
W moim technikum szatnia to poprostu pomieszczenie z wieszakami na kazdej scianie. Takich pomieszczeń jest trzy, dwa mają okolo 8m2, a to trzecie jakies 4m2. Nie jest to pilnowane przez nikogo więc kradzieże w tych szatniach są dość częste (giną nie tylko pieniądze z kieszeni, czasami kradną całe kurtki). Osobiście wolałbym te klatki, większy porządek i bezpieczniej.
Mieliśmy dokładnie taką, tylko że w piwnicy
Moja szkoła jest za mała żeby wogóle mieć szatnię
Nie wiem jak teraz tam jest ale jak chodziłam do podstawówki 5 lat temu to tak
u nas nawet nie ma szatni poza salami od wf-u. trzeba nosić kurtki ze sobą
Ja również nie zoomer, ale w podstawówce takie były, oczywiście :’)
Tak
ja tam nie mam szatni
Już nie, odwiedziłem swoją wiejską podstawówkę podczas świąt. Zamiast klatek są szafki w korytarzach a szatnia została zmieniona na ala świetlice z sofą, fotelami i stołami. Za to stół do ping ponga stoi w tym samym miejscu i jest w tym samym stanie jakim go ostatnio widziałem
25 comments
O taką miałem w szkole. Ja nie zoomer, ale mam syna w podstawówce to u niego to wygląda jak na amerykańskich filmach, że szafki są na korytarzu. Nawet otwierane na kartę magnetyczną więc full wypas.
Tbh chów klatkowy był lepszy, bo przynajmniej było gdzie wygodnie usiąść, żeby się przebrać, nie stojąc w strumieniu ludzi. Ale co ja tam wiem.
Mmmmm, PTSD z rana. Dziękuję, Pan Op.
Już nie, jest prestiż jak z USA, chyba, że rozebrali od kiedy zdałem maturę w zeszłym roku
Ja w technikum nawet szatni nie mam
U mnie w gimbie takie były. Jedna klatka na 2 klasy po 30 osób. Fajnie się do takiej wchodziło jak wszyscy razem kończyliśmy o tej samej godzinie.
Jak coś tam pojawiam się w różnych szkołach, to różnie jest. W niektórych są dalej takie boksy, a w innych już są szafki, zazwyczaj zamykane na kluczyk.
Szczerze mówiąc, jedne z najlepszych wspomnień to w zimę rozbierając się przed lekcjami z kolegami w takich szatniach
Byłeś kiedyś w więzieniu?
Liczy się funkcjonalność a nie wygląd.
Tak XD
Teraz mam flashbacki z podstawówki. Wiem że zmienili je na normalne szafki kilka lat po tym jak ja skończyłem.
Trochę gorzej, okien nie ma.
W licbazie takie miałem, myślę że jeszcze są, ale pewnie odeszli już od kłódek bo monitoring wszędzie jest to nie ma po co
Te były najlepsze
W podstawówce takie miałem. Można było pogadać z ziomkami “zza siatki” zmieniając buty.
Z sąsiednimi klasami albo się miało sztamę, albo wieczną wojnę polegającą na jak najmocniejszym napierdalaniu w siatkę i przerzucaniu śmieci.
Nigdy takich nie widziałam. Ktoś się orientuje czy takie były wszędzie czy tylko w większych miastach? Bo na pipidówach gdzie chodziłam do podstawówki i gimnazjum mieliśmy po prostu wspólny pokój z wieszakami ciągnącymi się na wszystkich ścianach.
W liceum w ogóle nie było szatni.
W moim technikum szatnia to poprostu pomieszczenie z wieszakami na kazdej scianie. Takich pomieszczeń jest trzy, dwa mają okolo 8m2, a to trzecie jakies 4m2. Nie jest to pilnowane przez nikogo więc kradzieże w tych szatniach są dość częste (giną nie tylko pieniądze z kieszeni, czasami kradną całe kurtki). Osobiście wolałbym te klatki, większy porządek i bezpieczniej.
Mieliśmy dokładnie taką, tylko że w piwnicy
Moja szkoła jest za mała żeby wogóle mieć szatnię
Nie wiem jak teraz tam jest ale jak chodziłam do podstawówki 5 lat temu to tak
u nas nawet nie ma szatni poza salami od wf-u. trzeba nosić kurtki ze sobą
Ja również nie zoomer, ale w podstawówce takie były, oczywiście :’)
Tak
ja tam nie mam szatni
Już nie, odwiedziłem swoją wiejską podstawówkę podczas świąt. Zamiast klatek są szafki w korytarzach a szatnia została zmieniona na ala świetlice z sofą, fotelami i stołami. Za to stół do ping ponga stoi w tym samym miejscu i jest w tym samym stanie jakim go ostatnio widziałem