Kontrowersyjna decyzja ministerstwa. 100 punktów za publikację w „Pedagogice Katolickiej”, na czele której stoi ksiądz z zarzutami

12 comments
  1. A co w tym kontrowersyjnego? Ten minister osiągnął taki poziom skurwysyństwa i głupoty, że właściwie każdą jego decyzję wypadałoby nazywać “kontrowersyjną”.

  2. To jednak nie koniec kontrowersji wokół księdza Z. „Gazeta Wyborcza” podaje, że został on nieprawomocnie skazany przed Sąd okręgowy w Tarnobrzegu. Chodziło o sprawę budowy ze środków unijnych budynku KUL w Stalowej Woli. Inwestycja warta była niemal 21 mln zł, jednak zapowiadane na 2011 rok otwarcie się nie odbyło. Później wyszły na jaw nieprawidłowości. „Chodziło o to, że w budynku Instytutu Inżynierii zamiast laboratoriów na pierwszym i drugim piętrze wybudowane zostały… pokoje hotelowe.

  3. Jestem doktorantką, to się wypowiem. Nie wiem, jak wygląda to w innych branżach, ale na humanie od lat już panuje przekonanie, że uprawianie nauki w języku polskim jest zaściankowe i zarezerwowane dla badaczy starszej daty, którzy niekoniecznie znają języki obce, ale gdzieś muszą publikować. Badacze “młodzi, dynamiczni i znający języki” po prostu nie mają powodów (ani wymówek), żeby nie publikować swoich badań za granicą, lub przynajmniej nie po polsku. Już pomijam czasopisma związane ze środowiskiem katolickim, po prostu humanistyka w Polsce mocno kuleje.

    Do neofilologów bardzo często przychodzą np. poloniści czy kulturoznawcy, którzy niekoniecznie mają poziom języka obcego pozwalający na publikowanie np. po angielsku. Nie mówię, że istnieje jakieś podziemie i rynek tłumaczeń “pod stołem” kręci się w najlepsze, ale smutna prawda jest taka, że badania prowadzone w Polsce i po polsku mają niewielką szansę cokolwiek wnieść do dyskursu.

    Promowanie czasopism rodzimych tylko dlatego, że mają linię sprzyjającą narracji uprawianej przez władzę to z jednej strony tworzenie iluzji, że mamy do czynienia z publikacją, która dorównuje czasopismom zagranicznym i nagradza nas za trud włożony w badania (w rzeczywistości marginalizując je jeszcze bardziej), a z drugiej strony, może być kolejnym dowodem na to, że w Polsce nie tylko jakość badań, ale również ich etyka pozostawiają wiele do życzenia.

    ​

    EDIT: literówka

  4. Ogólnie to kwestia do poruszenia na ogólnopolskim poziomie.

    Mateusz obiecywał wsparcie dla polskich uczelni wyższych, tymczasem co odwaliła reforma to powrót do kolesiostwa i upolitycznienia uczelni z czym chciał walczyć zdymisjonowany minister, który próbował te złe zmiany prostować.

    Wg. reformy aby zapełniać słoty nasi naukowcy (uczelnie) musiały płacić dziesiątki tysięcy haraczu za ujawnianie swoich osiągnięć naukowych. I muszą to robić prężnie bo naukowcy zaczęli zrzeszać się w grupy interdyscyplinarne. Medycy zamiast o leczeniu chorób wolą udzielać się z kolegami teologami w paramedycynie. Stąd marsze antyszczeoionkowców.

    Tak to działa, że jeżeli jesteś naukowcem i odkryjesz coś na swojej uczelni – nawet coś rewelacyjnego, to Ty (uczelnia) masz jeszcze zapłacić kilkadziesiąt tyś. za publikację wyników badań w zagranicznym czasopiśmie w sposób umożliwiający porównanie, ale zależny od recenzentów. Można zrobić to za darmo w mało punktowanym czasopiśmie.

    Z kolei prywatne firmy zarabiają na tym żeby ujawnić tajemnice swoich odkryć.

    Reforma spowodowała wielomilionowe wytłaczanie kasy poza Polskę. Pytanie kogo PiS sponsorował (które czasopisma w jakich krajach miały ile punktów).
    W tym roku co się odjanieoawliło to śmiech na sali: najwięcej punktów mają czasopisma Polskie które nie są znane na świecie – jedno czasopismo z branży inżynieryjnej (niszowe gdzie między reklamy wrzucano treści budowlane), które nie wiadomo skąd dostało nagle 100 punktów, musiało wyjaśnić na stronie www, że przeprasza dotychczasowych publikujących, ale od tej pory już nie przyjmują kopiuj wklej z wikipedii jako artykułów naukowych… (Jaki poziom recenzji i odbiorców to reprezentuje jeżeli wcześniej było CTRL+C)

  5. Zaoranie tej jebanej punktozy to powinien być jeden z priorytetów nastepnego rządu. Tylko impakt faktor jak już. lub ewentualnie iloraz impaktu danego czasopisma do średniego impaktu danej dziedziny.

  6. Przecież oni lubią księży z zarzutami a do tego jeszcze ich bronią. Żadna władza tak nie lizała dupy czarnej zarazie jak to robią pisomani. Jedni warci drugich

Leave a Reply