
Zainspirowany osobnym wątkiem apropo opłaty od przychodzenie do knajpy z znajomymi chciałbym przedstawić mój ulubiony absurd – opłata za podlewanie Paprotek w Orzo Warszawa i zapytać się szanownego grona.
A jakie absurdalne ukryte dodatki do cen wy widzieliście? Nie tylko restauracje, hotele, mechanicy, prywatne przedszkola i wszystkie inne kreatywne branże mile widziane
by celmaki
8 comments
XD
Opłata za serwis to już zawsze była moim zdaniem przesada w restauracjach, ale z tymi roślinkami to już ładnie odlecieli.
Za chwilę zaczną wzorować się na Biedronce i w menu cena będzie X zł, a później malutka gwiazdka i dopisek że przy zamówieniu pięciu dań.
I 2% doliczone na kostki do zmywarki, aby zapewnić Państwu czyste naczynia.
A gdzie 21.37% rzułtej opłaty przy zamówieniu kremówek na dzieci z domu dziecka
Wydaje mi się, że to miał być ruch PR-owy. Żeby restauracja wydawała się taka bardziej zielona, pro-eko. Moim zdaniem nieudany, ale nie widzę innego wyjaśnienia.
Bo przecież dodatkową opłatą na poziomie 1% by się nikt normalnie nie chwalił. Przecież takiej “opłaty” nikt by nie zauważył nawet gdyby po prostu zawarli ją w cenach żarcia. Tak jak w cenach żarcia zawierana jest opłata za sprzątanie, opłata za zmywanie, opłata za wystrój itd. No bo na tym w sumie polega restauracja…
jak nazywa się ta restauracja?
Jeszcze powinni doliczyć 50 gr za każde zerknięcie na kelnerke i 30 gr za zerknięcie na kelnera.
Tak symbolicznie
W ogóle wspomnijmy o tym, że teraz wszyscy chcą napiwków. Na przykład za ubera, masaże, inne usługi…sami ustalili te ceny i stawki kierowców, masażystów, czemu mam dawać za to napiwek?
mnie ostatnio kasa samoobsługowa żebrała o kase na hore dzieci