Ale jak to, premier twierdził niedawno, ze poniżej 12800 zł zarabia 99,995% Polaków a tutaj to 6% zarabia ponad. Czyżby kłamał? Nasz premier?!
Ciekawe, że dla osób zarabiających więcej niż te 120 000 rocznie, nie jest napisane, ile dokładnie stracą. Dla tych którzy zyskają, jest obliczone dokładnie.
Trochę śmieszy mnie taki poważny portal jak Businessinsider odkrywający z zaskoczeniem po jednym wpisie na TT, że średnie wynagrodzenie nie ma się nijak do rzeczywistej sytuacji na rynku pracy.
Przecież o tym wie każdy, kto choć raz próbował prześledzić sobie wynagrodzenia i zobaczył jak odrealniony jest to wynik. Dlatego zawsze czeka się na medianę wynagrodzeń, i dopiero ona, posiłkując się płacą minimalną i średnią może dać jakiś tak ogląd.
Mniej niż minimalna krajowa to jak rozumiem ludzie zatrudnieni za minimum na mniej niż pełen etat. Na pewno takich jest sporo. Plus dochodzą ludzie, którzy zbierają sobie po kawałku etatu w różnych firmach. Sam znam takie osoby, które np. są na pół etatu w jednej firmie i na pół etatu w drugiej. Ale tu wchodzi też pewnie patologia spod znaku “hehe masz tu niby 17/75 etatu, a reszta w gotoweczce pod stołem”.
Dla mnie osobiście efekt takich zestawień pozytywnie wpływa na kondycję psychiczną, bo jak zarobię te 3300 to patrząc na bańkę tego suba gdzie non stop wszyscy piszą o tym ile stracą na PŁ i jak to 8k ledwo starczy na nędzną wegetację – pokazują mi, że hola hola, to jest banieczka, w prawdziwym świecie ponad połowa pracujących ludzi zarobiła mniej niż Ty. No, a wiadomo, nie wtedy dobrze kiedy dobrze, tylko wtedy kiedy lepiej od kogoś i odwrotnie, nie wtedy mało kiedy mało tylko wtedy gdy mniej od innych 😉
A przecież do GUS raportują firmy powyżej 10 osób.
Ostatnio się kłóciłem z moim dyrektorem marketingu, pokazując mu dane GUS, że 10% najbogatszych Polaków zarabia od 7,2 tyś brutto. Stwierdził że GUS kłamie bo to niemożliwe. Nieważne, że mediana zarobków wynosi 4,7 tyś brutto, GUS kłamie bo jego to nie dotyczy. Wyściubiając nos ze swojej bańki aglomeracyjnej można się nieźle zdziwić jak dramatycznie niskie są zarobki w Polsce.
> według szacunków szefa Rządowego Centrum Analiz
A no, czyli mowa o szacunkach, a nie o faktycznych danych statystycznych. Nie wiem czy ktokolwiek poważny ufałby liczbom które ten rząd sobie szacuje, nawet gdy te wyglądają sensownie. Szczególnie szefem Rządowego Centrum Analiz jest psycholog, a nie ktoś kto analizą czy estymacją czy znajomością rynku pracy zajmuje się profesjonalnie.
Nic nowego, takie dane dostępne są co roku, tylko ogłupiające media jedyne co podają to ‘średnie wynagrodzenie’, które jest nic nie warte. Byłbym ciekaw rozbicia tej statystyki na gminy pod względem liczby mieszkańców, ciekawe jak by ten rozkład wyglądał dla największych miast.
8 comments
Stworzyli sobie nowy elektorat
Ale jak to, premier twierdził niedawno, ze poniżej 12800 zł zarabia 99,995% Polaków a tutaj to 6% zarabia ponad. Czyżby kłamał? Nasz premier?!
Ciekawe, że dla osób zarabiających więcej niż te 120 000 rocznie, nie jest napisane, ile dokładnie stracą. Dla tych którzy zyskają, jest obliczone dokładnie.
Trochę śmieszy mnie taki poważny portal jak Businessinsider odkrywający z zaskoczeniem po jednym wpisie na TT, że średnie wynagrodzenie nie ma się nijak do rzeczywistej sytuacji na rynku pracy.
Przecież o tym wie każdy, kto choć raz próbował prześledzić sobie wynagrodzenia i zobaczył jak odrealniony jest to wynik. Dlatego zawsze czeka się na medianę wynagrodzeń, i dopiero ona, posiłkując się płacą minimalną i średnią może dać jakiś tak ogląd.
Mniej niż minimalna krajowa to jak rozumiem ludzie zatrudnieni za minimum na mniej niż pełen etat. Na pewno takich jest sporo. Plus dochodzą ludzie, którzy zbierają sobie po kawałku etatu w różnych firmach. Sam znam takie osoby, które np. są na pół etatu w jednej firmie i na pół etatu w drugiej. Ale tu wchodzi też pewnie patologia spod znaku “hehe masz tu niby 17/75 etatu, a reszta w gotoweczce pod stołem”.
Dla mnie osobiście efekt takich zestawień pozytywnie wpływa na kondycję psychiczną, bo jak zarobię te 3300 to patrząc na bańkę tego suba gdzie non stop wszyscy piszą o tym ile stracą na PŁ i jak to 8k ledwo starczy na nędzną wegetację – pokazują mi, że hola hola, to jest banieczka, w prawdziwym świecie ponad połowa pracujących ludzi zarobiła mniej niż Ty. No, a wiadomo, nie wtedy dobrze kiedy dobrze, tylko wtedy kiedy lepiej od kogoś i odwrotnie, nie wtedy mało kiedy mało tylko wtedy gdy mniej od innych 😉
A przecież do GUS raportują firmy powyżej 10 osób.
Ostatnio się kłóciłem z moim dyrektorem marketingu, pokazując mu dane GUS, że 10% najbogatszych Polaków zarabia od 7,2 tyś brutto. Stwierdził że GUS kłamie bo to niemożliwe. Nieważne, że mediana zarobków wynosi 4,7 tyś brutto, GUS kłamie bo jego to nie dotyczy. Wyściubiając nos ze swojej bańki aglomeracyjnej można się nieźle zdziwić jak dramatycznie niskie są zarobki w Polsce.
> według szacunków szefa Rządowego Centrum Analiz
A no, czyli mowa o szacunkach, a nie o faktycznych danych statystycznych. Nie wiem czy ktokolwiek poważny ufałby liczbom które ten rząd sobie szacuje, nawet gdy te wyglądają sensownie. Szczególnie szefem Rządowego Centrum Analiz jest psycholog, a nie ktoś kto analizą czy estymacją czy znajomością rynku pracy zajmuje się profesjonalnie.
Nic nowego, takie dane dostępne są co roku, tylko ogłupiające media jedyne co podają to ‘średnie wynagrodzenie’, które jest nic nie warte. Byłbym ciekaw rozbicia tej statystyki na gminy pod względem liczby mieszkańców, ciekawe jak by ten rozkład wyglądał dla największych miast.