Korzystając z okazji. Zastanawiam się, czy nie miałoby sensu zrobienie jakiegoś tematu wyjaśniającego jak w ogóle liczona jest inflacja, bo da się zauważyć sporo mniejszych i większych nieścisłości w ogólnej wiedzy na ten temat. Wiem, że pewnie większość tutaj wie jak to działa, ale regularnie w tematach inflacyjnych widzę jakies bon moty, które świadczą o tym, że ktoś nie orientuje się za bardzo o co chodzi.
Np.
“Chleb podrożał ale lokomotywy staniały” – jakkolwiek fajnie to brzmi, to nie ma żadnego sensu, bo ani lokomotywy ani żadne podobne towary nie są brane pod uwagę w liczeniu inflacji, którą podaje GUS. Dane brane są z wybranych gospodarstw domowych i uśredniane. Gospodarstwa domowe nie kupują lokomotyw, podkładów kolejowych czy silników do odrzutowców, więc tego typu kategorie towarów w ogóle nie są brane pod uwagę w wyliczaniu inflacji.
“To jest tylko oficjalna inflacja, a jeszcze prąd/gaz, śmieci czy cokolwiek” – to wszystko brane jest pod uwagę w wyliczaniu inflacji i znajduje się w raporcie. Wkaźnik inflacji zawiera generalnie wszystko z czym mają do czynienia gospodarstwa domowe, także czynsze, opłaty za media, opłaty telekomunikacyjne, restauracje, usługi kosmetyczne i wiele innych rzeczy. Oficjalna inflacja to z grubsza realna inflacja.
I choćby nawet takie proste:
“Wszystko drożeje bo jest inflacja” – to jest niby taka drobna nieścisłość ale też potrafi namieszać. Inflacja to tylko słowo używane jako określenie na “wszystko drożeje”. Nie drożeje BO inflacja. Inflacja=drożeje, to jest inny sposób powiedzenia tego samego.
Jeszcze raz, zdaję sobie sprawę, że większość to wie, jednak często w wypowiedziech widzę, że nie wszyscy.
3 comments
Badanie GUSu – https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-w-grudniu-2021-roku,2,122.html
Bolzga GUROM
No nie wygląda to różowo.
Korzystając z okazji. Zastanawiam się, czy nie miałoby sensu zrobienie jakiegoś tematu wyjaśniającego jak w ogóle liczona jest inflacja, bo da się zauważyć sporo mniejszych i większych nieścisłości w ogólnej wiedzy na ten temat. Wiem, że pewnie większość tutaj wie jak to działa, ale regularnie w tematach inflacyjnych widzę jakies bon moty, które świadczą o tym, że ktoś nie orientuje się za bardzo o co chodzi.
Np.
“Chleb podrożał ale lokomotywy staniały” – jakkolwiek fajnie to brzmi, to nie ma żadnego sensu, bo ani lokomotywy ani żadne podobne towary nie są brane pod uwagę w liczeniu inflacji, którą podaje GUS. Dane brane są z wybranych gospodarstw domowych i uśredniane. Gospodarstwa domowe nie kupują lokomotyw, podkładów kolejowych czy silników do odrzutowców, więc tego typu kategorie towarów w ogóle nie są brane pod uwagę w wyliczaniu inflacji.
“To jest tylko oficjalna inflacja, a jeszcze prąd/gaz, śmieci czy cokolwiek” – to wszystko brane jest pod uwagę w wyliczaniu inflacji i znajduje się w raporcie. Wkaźnik inflacji zawiera generalnie wszystko z czym mają do czynienia gospodarstwa domowe, także czynsze, opłaty za media, opłaty telekomunikacyjne, restauracje, usługi kosmetyczne i wiele innych rzeczy. Oficjalna inflacja to z grubsza realna inflacja.
I choćby nawet takie proste:
“Wszystko drożeje bo jest inflacja” – to jest niby taka drobna nieścisłość ale też potrafi namieszać. Inflacja to tylko słowo używane jako określenie na “wszystko drożeje”. Nie drożeje BO inflacja. Inflacja=drożeje, to jest inny sposób powiedzenia tego samego.
Jeszcze raz, zdaję sobie sprawę, że większość to wie, jednak często w wypowiedziech widzę, że nie wszyscy.