Ponieważ dziś jest na r/Polska święto, bo modzi nie duszą suba tępieniem “nieprawomyślnych” (ich zdaniem – zabetonowanym w regułach) postów obcojęzycznych, pozwalam sobie “sprzedać” informacje o koronawirusie, która wygląda na optymistyczną.

Otóż niepotwierdzone jeszcze wyniki badań wskazują, że omikron jest jednak mniej groźny niż delta nawet dla nieszczepionych.

https://www.reuters.com/business/healthcare-pharmaceuticals/safrican-study-suggests-omicron-less-severe-even-unvaccinated-2022-01-14/

4 comments
  1. no tak, to by wyjaśniało skąd tak wielkie liczby zakażeń i tak mało zgonów w tych krajach gdzie stanowi wiekszość zakażeń. U nas jest jeszcze delta i dużo zgonów

  2. Zazwyczaj po prostu mi się nie chce, ale może w tym przypadku akurat trafię i przemowie do rozsądku..

    Problem ze szczepionkami i koroną jest taki, że odnosząc się do tego typu informacji powinniśmy bazować na prawdopodobieństwie – co, bez bez żadnych przytyków i żartów pragnę podkreślić, wyrugowano z nie tylko podstawowej (czy dlutam kiedyś gimnazjalnej) wiedzy, ale także ze szkoły średniej.
    Super, że jest mniejsza szansa, cieszy mnie to – naprawdę, bez żadnej ironii

    Do tej pory zostaliśmy przywzyczajeni z grubsza do modelu – chorujesz na anginę – masz leki na anginę – ??? – profit.
    Niestety tutaj to nie działa, bo nie mamy pewnego leku i ciągle odkrywamy przeróżne rzeczy związane z tym wirusem (które często, na pierwszy rzut oka, przeczą poprzednim)

    Leki na przeróżne choroby przechodziły długa drogę zanim stały się tak efektywne jak obecnie, dlaczego teraz miałoby by być inaczej?

    Według mnie największą przeszkodą dla pokonania korona wirusa jest dezinformacja (i tutaj kudos dla modów, którzy usuwają durne insynuacje dotyczące tego tematu) – dlatego nie do końca rozumiem dlaczego czujesz się bardziej wolnym/wolną linkując do badań, że dany szczep jest mniej groźny zarówno dla zaszczepionych jak i nie.

    Jeśli powiemy, że palenie efajek jest dużo lepsze niż normalne papierosy i nie ma negatywnych skutków (co już wiadomo nie jest prawdą), bo nam się tak wydaje albo ktoś przedstawił przekonywujące argumenty (niekoniecznie poparte naukowo) to czy kogoś ratujemy, czy też wpuszczany go w inne problemy?

    Racja, szczepionki nie są w 100% przebadane, ale tak samo jest z większością rzeczy którymi się leczymy – jako osoba z alergią przyjmowałam szczepionki odczulające i miałam SPORO większą szansę na skutki uboczne niż po zaszczepieniu na covis (dlatego po każdej dawce siedziałam pokornie pół godziny u lekarza czekając czy będę mieć wstrząs anafilaktyczny czy nie (co trwało 3 lata plus minus w sezonie)).

    Wiem, że mnie mogło trafić przy szczepieniu i nikogo bym za to nie winiła – to i tak było o dużo lepsze niż codzienne zmaganie się z alergią.

    Teraz według mnie jest prosty rachunek – nie ufasz szczepionkom (masz do tego prawo) i narażasz innych na zarażenie (więc decydujesz nie tylko o sobie), więc ja mam proste pytanie – ile jesteś (i czy w ogóle chcesz) na to, że Twoi bliscy przeżyją. Czy chcesz pozostawić to losowi (bo tak, niezaszczepione osoby przeżywały, ale też umierały) czy też chcesz zwiększyć szansę na przeżycie osób na których Ci zależy (bo tak, osoby po szczepionce umierają, ale wystarczy spojrzeć na statystykę żeby zobaczyć jak Twoje szczepienie BARDZO wpływa na to)

  3. Myślałam, że to już powszechna wiedza, że omikron jest mniej “groźny”? I logicznie dlaczego nie miałby być taki dla każdego (oczywiście z zachowaniem różnicy między szczepionymi i nie)?

    Tylko inna sprawa, że nie ma co się tak skupiać na odmianach, jak nie wiesz, którą następną spotkasz.

  4. Jaka jest szansa na pojawienie sie w omikronie mutacji zwiekszajacej smiertelnosc? Wydaje sie, ze wieksza niz poprzednio patrzac na liczbe i latwosc zakazen. Ktos madry wie?

Leave a Reply