Internet się betonuje i będzie betonował się dalej, ale jak dalej się utrzyma ten stan rzeczy, to nigdy nie zrozumiemy, czym się kierują wyborcy drugiej strony w sporze politycznym.

Piszę więc jako wyborca PiS, który totalnie nie odpowiada waszym wyobrażeniom o tzw. statystycznym pisiorze. Przede wszystkim chciałbym zauważyć dwie rzeczy: margines społeczny nazywa się marginesem nie dlatego, że jest poza naszymi wyobrażeniami cywilizacyjnymi, ale dlatego, że ich faktyczny udział w społeczeństwie jest daleko niższy, niż by się mogło wydawać po jego dostrzegalności wykreowanej przez media (bo, co by nie mówić, temat madek jest jak najbardziej nośny medialnie). Chciałbym przypomnieć, że zgodnie z badaniami statystycznymi margines społeczny (w tym rzeczone madki) nie jest skłonny do głosowania w żadnych wyborach, nawet jeśli wiązałoby się to z zyskaniem lub utratą korzyści przez ów margines.

Przyczynkiem do tego komentarza był [ten screen na mistrzach](https://mistrzowie.org/785355/Informacja). (Tam ten komentarz zamieściłem w pierwszej kolejności)

**TL;DR:**

Inflacja nie będzie tematem, który zdefiniuje kampanię wyborczą. Jeśli opozycja będzie uparcie forsować te cyferki, to przegra, ponieważ wyższych cen nie widać w sklepach.

Wszelkie porównania typu „Dziesięć lat temu chleb był za 1,49 zł, a teraz jest za 4,99 zł” możecie schować, bo spotykają się tylko z uśmiechem politowania, gdy mówicie do ludzi, którzy kupują bochenek chleba baltonowskiego za 1,69–1,89 zł. Co najwyżej poirytujecie tym ludzi, którzy odbiorą takie porównanie za bufonadę (boście są burżuje i francuskie pieski, które muszą mieć chlebek za 5 zł, inaczej was drapie w podniebienie). Poza tym to porównanie jest nieuczciwe, bo uczciwy chleb w małej piekarni rzemieślniczej nie kosztował 1,49 zł.

Mało tego, nie dość, że opozycja przegra, to jeszcze doda PiS-owi kilka p% poparcia od osób niezdecydowanych.

W komentarzu do screena:

1. **Co nas obchodzą Węgry?** Bo w Europie nie lubią Orbana? A czy my mamy jakiś obowiązek iść z „duchem czasu”, a prawica to „obciach”?
2. **Czyżby?**
[https://www.inflation.eu/en/inflation-rates/hicp-inflation.aspx](https://www.inflation.eu/en/inflation-rates/hicp-inflation.aspx)
Zharmonizowane dane o inflacji rdr (oparte o zharmonizowany indeks cen), aktualizowane z opóźnieniem po spłynięciu wszystkich danych. Stan na listopad 2021. **Węgry:** 7,46%. **Polska:** 7,40%. **Estonia**, światły wzór dla Europy, część strefy Euro, kraj cudu gospodarczego: 8,57%. **Belgia**, kraj starej UE, która ma nam świecić przykładem: 7,09%. **Luksemburg**, najbogatszy (per capita) kraj UE, a ponadto raj podatkowy: 6,33%. **Niemcy**, wzór pracowitości i rozsądku gospodarczego: 6,02%. **Szwecja**, podobno socjalistyczny raj: 3,93%. **Francja**, kraj leni i kolejny socjalistyczny raj: 3,40%. **Średnia UE: 4,87%.**
Gdzie tu widać, że jesteśmy *znacznie* powyżej średniej oraz że inflacja w Polsce (i na Węgrzech) jest najwyższa w UE?
3. **Czyżby?**
[https://www.inflation.eu/en/inflation-rates/cpi-inflation.aspx](https://www.inflation.eu/en/inflation-rates/cpi-inflation.aspx)
Aktualne dane oparte o CPI. Część krajów ma dane z listopada, część już z grudnia.
W listopadzie: **Polska**: 7,81%, **Węgry**: 7,45% (przytaczam tylko ze względu na porównanie z HICP)
W grudniu: **Estonia**: 12,14%. **Grecja**, która rok temu miała deflację rzędu –2,5%: 5,11%
Nieoficjalnie w grudniu: **Polska**: 8,6%, **Węgry**: 5,1%.
Na Węgrzech górka inflacyjna zaczęła się wcześniej i zaczyna powoli się kończyć. U nas zaczęła się później, więc będziemy mieli wyższy szczyt i opóźniony zjazd. Ale kraje, które jeszcze nie doświadczyły inflacji w takim stopniu doświadczą jej wkrótce, czego najlepszym przykładem jest Estonia.
4. Czego to dowodzi?
Dane z Eurostatu: [https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Inflation_in_the_euro_area](https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Inflation_in_the_euro_area)
Pierwszy wykres: [https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=File:Euro_area_annual_inflation_and_its_main_components,_December_2011_-_December_2021_(estimated).png](https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=File:Euro_area_annual_inflation_and_its_main_components,_December_2011_-_December_2021_(estimated).png)
Co widać na tym wykresie? Inflacja w grudniu wyniosła ok. 5%. Inflacja na produktach innych niż energia wyniosła ok. połowę z tego. Inflacja na cenach energii wyniosła ponad 25%.

Jak to się przekłada na realia? Kraje, w których energia elektryczna jest produkowana bez emisji CO₂, a jednocześnie nie jest zależna od kapryśnych OZE (wiatr i słońce), zasadniczo opierają się inflacji.

W Szwecji prąd w 30% pochodzi z reaktorów jądrowych, a w 45% z hydroelektrowni.

We Francji prąd w 71% pochodzi z reaktorów jądrowych, a w 12% z hydroelektrowni.

Dla porównania, w Estonii prąd w ponad 90% pochodzi z paliw kopalnych, konkretnie z łupków bitumicznych, do niedawna chwalili się, że są jedynym producentem łupków w UE.

Korzystając z kilku źródeł:

[https://circabc.europa.eu/sd/a/e3685bb5-cdbc-4a94-a390-64b6241513ea/15%2004%2013%20Oil%20Shale.pdf](https://circabc.europa.eu/sd/a/e3685bb5-cdbc-4a94-a390-64b6241513ea/15%2004%2013%20Oil%20Shale.pdf)

Łupki bitumiczne emitują 110–160 gramów CO₂ na MJ energii.

[https://www.americangeosciences.org/critical-issues/faq/how-much-carbon-dioxide-produced-when-different-fuels-are-burned](https://www.americangeosciences.org/critical-issues/faq/how-much-carbon-dioxide-produced-when-different-fuels-are-burned)

Dla porównania, po przeliczeniu węgiel kamienny to 88,4 g CO₂ na MJ, a węgiel brunatny to 98,3 g CO₂ na MJ.

Nie piszę tego, żeby pokazać, że inni mają gorzej, ale w dwóch celach:

1. Skąd pochodzi wysoka inflacja.
2. Dlaczego tej wysokiej inflacji nie widać w sklepach.

Rozwijając:

1. Wysoka inflacja jest skutkiem wzrostu cen emisji CO₂. Dotyka to krajów, których gospodarka jest oparta na paliwach kopalnych, co pośrednio uderza we wszystkie dziedziny gospodarki. Ale uderza również we wszystkie kraje, w których transport oparty jest na paliwach kopalnych (czyli de facto we wszystkie kraje), ponieważ ze względu na koszty emisji rosną koszty transportu towarów.
2. Wzrost cen energii przełoży się na wzrost cen towarów tylko w tych krajach, gdzie energia ma największy udział w cenie końcowej towarów.

Wymaga to nałożenia kilku czynników: niskie pensje, niskie ceny surowców, półproduktów lub podzespołów, niskie koszty prowadzenia działalności gospodarczej (podatki), niskie koszty inne (ceny i podatki od nieruchomości, koszty budowy, itd.), niskie marże. Oczywiście wszystkie powyższe składniki niskie względem cen energii/transportu.

Nie dotyczy to krajów rozwiniętych (z wyłączeniem USA i Kanady, ale nie będę o tym pisał szerzej), w tym tzw. „starej UE”, stąd niska inflacja w tamtych krajach powinna być postrzegana nie tyle w kategorii ich sukcesu, ale raczej jako naturalna kolej rzeczy.

Ma to także ogromne znaczenie przy rozpatrywaniu przyczyny wzrostu cen energii (kosztów emisji), która jest podyktowana nie tyle troską o klimat, ale przede wszystkim wynika z chęci utrzymania konkurencyjności gospodarek rozwiniętych.

Owszem, dojdzie do wzrostu cen energii elektrycznej oraz gazu, ale rząd zapewne będzie wzrost cen miarkował, odpowiednio ustalając podatek VAT, na co (wobec konsumentów) może sobie pozwolić, podobnie jak na bon energetyczny.

Biorąc pod uwagę, że wzrost cen w sklepach sięgnie 5–7% dopiero za rok, przejdzie on niezauważony jako naturalna kolej rzeczy. Hiperinflacja początku dekady 1990-1999 bezpośrednio nie doprowadziła do upadku żadnego rządu, a wysoka inflacja za władzy SLD-UP na początku dekady 2000-2010 nie doprowadziła do ich ~~porażki~~ klęski w wyborach w 2005, tylko słabość koalicji, mniejszość w parlamencie, ogólny marazm oraz nonszalancja władzy w odniesieniu do afer korupcyjnych. Ale to temat na inne rozważania.

15 comments
  1. Dobra, koleżko, zgubiłeś mnie na samym początku z tym odklejeniem “nie widać wyższych cen”. Skoro nie widzisz wyższych cen, to polecam wizytę u okulisty – jakoś wszyscy inni robią zakupy i wyższe ceny widzą. Gdyby nie było wyższych cen, nie byłoby potrzeby wprowadzać tarcz antyinflacyjnych, obniżać VAT na jedzenie lub benzynę – a tym wszystkich chwali się nieudolny rzad, że to niby jakiś jego sukces.

    Rada dla ciebie: zejdź na ziemię, otwórz oczy.

    Edit: zresztą twoj post świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Wpierw piszesz, że nie widać wyższych cen, a potem caly post o inflacji, skąd się bierze, i takie tam. To jak to, nie widać wyższych cen (nie ma inflacji), czy jednak nie do końca?

    Edit2: płacisz rachunki za prąd, gaz? Masz kredyt na mieszkanie? Czy po prostu jesteś pisowskim trollem, i właśnie zarobiłeś tym postem na kolację?

  2. A jak tam kolego ceny benzyny? Jak tam rachunki za gaz, za prąd? Tych podwyżek też nie dostrzegasz?

  3. W sklepie – nawet się zgodzę. Tzn. ja tam jakieś zmiany widzę, ale nie są one poważne. A że patolibki robią manianę z jakimiś chlebami za 10-15 zł, to swoją drogą.

    Ale rachunki – no weź nie pierdol. U mnie prąd +40%, gaz (ogrzewanie) +30%. Za XI-XII 2021 zapłaciłem 950 zł (szeregowiec). Koleżanka z pokoju (dom wolnostojący) – 1550. Druga (mieszkanie w bloku) – czynsz +300 miesięcznie (na poczet ogrzewania).

    A to dopiero się w inflacji **pojawi**, bo kluczowe będą rachunki z końca Q1 2022.

  4. Ciekawy post o tyle, że chciało Ci się rozpisać, no i rzadko na tym subie można poczytać coś od zwolenników PiS, bo ich nie ma, a jak się zdarzą, to szybko są tłamszeni, zresztą najczęściej są to niskiej jakości trolle.

    Masz kilka cennych spostrzeżeń:

    >Wszelkie porównania typu „Dziesięć lat temu chleb był za 1,49 zł, a teraz jest za 4,99 zł” możecie schować, bo spotykają się tylko z uśmiechem politowania, gdy mówicie do ludzi, którzy kupują bochenek chleba baltonowskiego za 1,69–1,89 zł.

    Tu po części mogę przyznać rację. Bo po pierwsze, wiem do czego pijesz i ten post na Twitterze wmawiający, że w 2015 to był chleb po 1.50 zł, a teraz to po 4.50 zł hasztag drożyzna pis, to była ordynarna manipulacja, która mnie też wkurwiła. Bo taki jestem zadufany w sobie, że lubię myśleć, że “moja” strona nie zniża się do tak prostackich zagrywek. Ale oczywiście prawda jest taka, że się zniża i to często.

    Poza tym, wskaźnik inflacji jest wynikiem danych uśrednionych i oczywistym jest, że są ludzie, którzy tę inflację odczują dużo dużo słabiej. Dzisiaj był tu post o tym, że koniec świata, bo kajzerka po 1.50 zł. Byłem potem w sklepie i specjalnie zerknąłem na cenę kajzerek – no 29 groszy, tak jak rok temu i dwa lata temu. Cena twardo stoi w miejscu, mimo, że wszyscy krzyczą o horrendalnych cenach pieczywa i paragonach grozy, a nawet oficjalny raport GUS mówi o inflacji na pieczywie rzędu 14% rdr. To dlaczego ja widzę kajzerkę w cenie z końca 2019 roku? Jest pewnie sporo wyjaśnień, głównie pewnie takie, że na kajzerce piekarnia mało zarabia i tak, a kontrakt ze sklepem ma na taką cenę i odbija się to na innych produktach. Kajzerka u mnie w sklepie została w tej samej cenie, a chleb żytni w sklepiku firmowym producenta podrożał o 3 zł. Może tak być. Co za tym idzie, jak zauważyłeś, ludzie którzy kupują oszczędnie i produkty z najtańszego koszyka odczują inflację w mniejszym stopniu niż pokazuje średnia. Ale odczują mimo wszystko. Jak nie w chlebie to w usługach, transporcie itp.

    Ale tutaj:

    >Biorąc pod uwagę, że wzrost cen w sklepach sięgnie 5–7% dopiero za rok, przejdzie on niezauważony jako naturalna kolej rzeczy.

    Nie masz racji, bo ten wzrost jest już widoczny. Nie na wszystkich produktach i nie we wszystkich sklepach, bo zwłaszcza dyskonty i duże sieci mogą dusić producentów kontraktami, ale nieubłaganie wzrost staje się coraz bardziej widoczny.

    Inna sprawa, że nie jest też tak, jak niektórym się wydaje, że o boże o kurwa wszystko już o 500% zdrożało, nie zdziwię się jak zobaczę post o chlebie za 70 zł. Ludziom trochę odpierdala, bo nagonka z mediów i polityków krzycząca 24h na dobę o hiper drożyźnie, inflacji wszechczasów itp. robi swoje, ale nie udawajmy też, że problem nie istnieje.

    >Internet się betonuje i będzie betonował się dalej, ale jak dalej się utrzyma ten stan rzeczy, to nigdy nie zrozumiemy, czym się kierują wyborcy drugiej strony w sporze politycznym.

    Tu przynajmniej przyznaję ze smutkiem 100% racji.

    >Inflacja nie będzie tematem, który zdefiniuje kampanię wyborczą. Jeśli opozycja będzie uparcie forsować te cyferki, to przegra, ponieważ wyższych cen nie widać w sklepach.

    Już definiuje. O czym się mówi na tym subie? Na Facebooku? Na Twitterze? W telewizji, zarówno TVP jak i TVN czy Polsat, o czym się mówi w pracy wśród ludzi, bo u mnie ostatnio o ile komu zdrożał kredyt. Inflacja to już jest temat prawie całkowicie dominujący przestrzeń publiczną.

    Reszta posta to takie wypracowanie na temat tego, dlaczego nie powinniśmy marudzić bo inni też mają chujowo. Z czym się zgadzam, bo mają. Ale my nie musimy się specjalnie przejmować co się dzieje w Luksemburgu czy na Węgrzech, z prostej przyczyny, że nie żyjemy w Luksemburgu, ani na Węgrzech. Żyjemy w Polsce, interesuje nas inflacja w Polsce i rozwiązenie tematu inflacji w Polsce.

    Nieironicznie fajnie, że pojawił się wyborca PiS, który nie jest tylko trollem potrafiącym sklecić pół zdania. Zawsze fajnie mieć kogoś z drugiej strony do dyskusji. Mam jednak wrażenie, że kariery tu nie zrobisz 😉

  5. Inflacja to długo wyczekiwane marzenie KO, która przepowiedziała ją już 7 lat temu jak ogłoszono program 500+. Dlatego grają na tym, chcąc udowodnić że zawsze mieli racje. Zgadzam się też że w sklepach nie dzieje się nic nadzwyczajnego jeśli idzie o ceny.

    Z drugiej strony w przeciwieństwie do tego co piszesz wygląda na to że PiS bierze to na serio i działa dosyć agresywnie by inflacje zwalczyć(metody wydają się wątpliwe ale zobaczymy). Pytanie czy zgadzają się z tobą i robią to tylko by walczyć z opozycją czy jednak nie.

  6. Jeśli wybory odbędą się za 1.5 roku to bardzo ciężko stwierdzić co bedzie głównym tematem. Przez inflację, do tego czasu, rząd może stracić jednak jakąś część poparcia. Tak jak mogę sie zgodzić z tą ceną chleba tak nie ma to znaczenia. Same podwyżki stop procentowych w połączeniu z wzrostem cen prądu i gazu będą oznaczać balansowanie na krawędzi bankructwa dla wielu rodzin.

    Przyczyny są tutaj drugorzędne. Dla tych co są mocno w kręgu propagandy rząd i tak zawsze jest niewinny ale to nie są wszyscy wyborcy PiS. Dla pozostałych będą domyślnym winnym.

  7. Trochę nie rozumiem, kłócisz się, że rządowy GUS nie ma racji? Według GUSu inflacja w grudniu wyniosła 8,6% r/r, z czego:

    * koszty mieszkania odpowiadają za 2,5 punkta procentowego, wzrost ceny utrzymania mieszkania o 10% w ciągu roku, głównie podrożała energia:
    * gaz o 19%
    * opał o 40%
    * żywność odpowiada za 2,1 punkta procentowego, wzrost o 9% r/r, w tym:
    * mąka o 11%
    * pieczywo o 14%
    * mięso wołowe o 19%
    * mięso drobiowe o 30%
    * jaja o 12%
    * tłuszcze o 21%
    * warzywa o 12%
    * cukier o 22%
    * transport odpowiada za 2 punkty procentowe, wzrost o 23% r/r, w tym:
    * oleje napędowe o 32%
    * benzyna o 31%
    * gaz ciekły o 52%

    Źródło – https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-w-grudniu-2021-roku,2,122.html

  8. Nie wniosę za dużo do dyskusji, zostawię to mądrzejszym ode mnie.

    Mam jednak małą rade. Radzę nie pisać, jestem wyborca x/y/z bo przez dysonans wszystko co napiszesz po tym będzie odbierane mniej neutralne. Tak jak stwierdziłeś, internet się betonuje.

    A tak całkowicie poza tematem. Jeśli można wiedzieć. Dlaczego PiS?

  9. Wniosek wysuwa się z twoich komentarz jeden: Ty nic nie odczuwasz, ani wzrostu cen żywności, podwyżek za prąd i gaz, nawet wzrost rat kredytu, mam wrażenie że ty nie chcesz po prostu tego zobaczyć. Co do tego jaki będzie wynik wyborów i ich temat to nie wiem ale jeżeli nadal zamierzasz głosować na pis mimo łamania prawa/inwigilowania posłów opozycji/głosowania w nieskończoność aż wygrają itp. to muszę przyznać, że faktycznie nie wiem jak człowiek wykształcony może takie coś robić. Nie wiem też co musiałby zrobić pis abyś na nich nie głosował.

  10. > Wszelkie porównania typu „Dziesięć lat temu chleb był za 1,49 zł, a teraz jest za 4,99 zł” możecie schować, bo spotykają się tylko z uśmiechem politowania

    Nic bardziej mylnego.

  11. Nie będę się powtarzał jeśli idzie o ocenę jakości tego dyskutanta bo to już napisałem w jednym z komentarzy. Natomiast opiszę go jako człowieka, który coś zamierzał i wyszło mu co innego.

    Jeżeli ktoś zamierza rozpocząć poważną dyskusję, to musi mieć przemyślane nie tylko swoje własne stanowisko i swoją argumentację, ale także potencjalne argumenty strony przeciwnej. Łącznie z pomysłem na odparcie ataków na własne argumenty. A to wymaga rozumienia zagadnień, których te argumenty (w obie strony) dotyczą.

    OP tyle razy przyznał się do błędów w rozumieniu zagadnień, w których sferze znajdował (usiłował znajdować) argumenty, że bardzo wątpliwe jest, aby zastanawiał się wcześniej nad nimi. Zwyczajnie ich nie rozumiał, nie przeanalizował. To oznacza, że – mimo, iż obiecywał (sobie?) przekazać/pokazać słuszność stanowiska swojej formacji politycznej – sam słabo je zna.

    Dlatego, z tego, że on sam wydaje się rozumować i wierzy w to, co mówi – tym samym odróżniając się od typowych PiSuarskich trolli – nie powinno się wysuwać żadnych wniosków ponad to, że nie jest on typowym PiSuarem.

    Strzeż się PiSuarskich trolli, nawet gdy przynoszą argumenty.!

  12. Większość wyborców pis raczej nie zarabia znaczaco powyzej sredniej i będzie to trmatem wyborów, bo już jest tematem. Pis zaczyna zrzucać winę na złà unię i cześć ludu to kupi, bo głupimi łatwo manipulować. Ale nawet Ci, którzy uwierzą, że ten rząd nie jest za nic odpowiedzialny będą domagali się jakichś doraźnych działań jak im rachunki za energię wzrosną o 50+% i przestanie starczać na jedzenie.

  13. >Piszę więc jako wyborca PiS, który totalnie nie odpowiada waszym wyobrażeniom o tzw. statystycznym pisiorze

    Po tym tekście nie czytałem dalej, tylko zerknąłem na poziom Twoich odpowiedzi w komentarzach niżej. I widzę, że już na początku ściany tekstu mijasz się z prawdą.

Leave a Reply