Hołownia nie potrzebuje Pegazusa do podsłuchiwania przeciwników
Coś ciekawego chociaż na tych sekretnych obradach było?
Lewica zorientowała się, że jest najsłabszym koalicjantem i niewiele może?
Można nie lubić Lewicy ale nie udawajmy że to nie jest skandaliczny precedens.
Jeśli już musicie coś wyciekać, niech to chociaż będzie interesujące…
Z czym do ludzi…
>Pytanie, dlaczego akurat to było testowane wtedy, gdy obradowaliśmy? No, przypadek – dziwi się rozmówca z Lewicy. Jak słyszymy, Jacek Cichocki przeprosił za zdarzenie.
Cóż. W każdym sensownie zorganizowanym systemie informacje o tym, kto wydał jakie polecenie, kiedy to miało miejsce, kto coś zaplanował, dlaczego, kto został o tym poinformowany i tak dalej powinny być dostępne.
Testy systemów to akurat jedna z tych rzeczy, która najczęściej jest dokumentowana i istnieją stosowne informacje na ich temat.
Jeśli faktycznie odbywały się testy i zostały odpowiednio udokumentowane, to jedynym problemem jest to, że stosowne informacje nie dotarły do wszystkich zainteresowanych.
Jeśli testy nie zostały udokumentowane i ogłoszone, to skandalem jest przede wszystkim to, że w instytucji takiej jak Sejm RP ktoś bawi się w testy na produkcji i doprowadza do takich sytuacji.
W celowy sabotaż, który insynuuje Lewica, trudno mi uwierzyć – skoro istnieją urządzenia rejestrujące i jakieś centrum, które umożliwia transmisję rejestrowanych przez nie treści, to dokładnie te same urządzenia można wykorzystać w celu nagrania tych obrad bez transmitowania ich gdziekolwiek i bez wiedzy uczestników. Gdyby ktoś chciał dokonać wycieku – ma inne możliwości.
Natomiast zabawną jest dla mnie idea urządzania zamkniętych i tajnych obrad w miejscu, w którym są kamery i możliwości transmisji na zewnątrz. Naprawdę nie ma w całym Sejmie miejsca, gdzie klub może obradować w swoim gronie?
A po wyjściu posłów z sali, o całą sprawę pytał ich Marcin Prokop, który akurat przechodził korytarzem.
Dlatego doświadczeni politycy nie prowadzą takich rozmów w gmachu Sejmu, tylko na mieście. Na przykład u Sowy.
Jakby PiS tak podsłuchiwał PO to byłby krzyk o dyktaturze Kaczafiego. Ale jak Lewica to nic się nie stało.
>> Jak słyszymy, z szefem Kancelarii Jackiem Cichockim – bliskim współpracownikiem lidera Trzeciej Drogi/Polski 2050 Szymona Hołowni
Trudno się dziwić że szef kancelarii ma problemy z obsługą systemu informatycznego w średniowieczu, skąd politycy PL2050 pochodzą patrząc po poglądach systemów informatycznych nie było.
Nie ma sensu podsłuchiwać się Pegasusem skoro można podglądać się telewizją sejmową. Co drugi dzień słyszę, jak to w koalicji rządzącej nikt nikogo nie musi podsłuchiwać (w kontrze do standardów panujących w Zjednoczonej Prawicy), a tu proszę… testy, awarie, próby kamer i mikrofonów.
🤦♂️
Czy gdzieś można znaleźć nagranie albo dowiedzieć się o czym mówili a nie wycinki tylko
Jeśli to celowe (w co jestem absolutnie skłonny uwierzyć), to skandal. Jeśli przypadek, to nadal skandal, tylko nieco mniejszy.
Akurat kiedy tyle się mówi o tarciach wewnątrz koalicji… wyjątkowy niefart.
13 comments
Hołownia nie potrzebuje Pegazusa do podsłuchiwania przeciwników
Coś ciekawego chociaż na tych sekretnych obradach było?
Lewica zorientowała się, że jest najsłabszym koalicjantem i niewiele może?
Można nie lubić Lewicy ale nie udawajmy że to nie jest skandaliczny precedens.
Jeśli już musicie coś wyciekać, niech to chociaż będzie interesujące…
Z czym do ludzi…
>Pytanie, dlaczego akurat to było testowane wtedy, gdy obradowaliśmy? No, przypadek – dziwi się rozmówca z Lewicy. Jak słyszymy, Jacek Cichocki przeprosił za zdarzenie.
Cóż. W każdym sensownie zorganizowanym systemie informacje o tym, kto wydał jakie polecenie, kiedy to miało miejsce, kto coś zaplanował, dlaczego, kto został o tym poinformowany i tak dalej powinny być dostępne.
Testy systemów to akurat jedna z tych rzeczy, która najczęściej jest dokumentowana i istnieją stosowne informacje na ich temat.
Jeśli faktycznie odbywały się testy i zostały odpowiednio udokumentowane, to jedynym problemem jest to, że stosowne informacje nie dotarły do wszystkich zainteresowanych.
Jeśli testy nie zostały udokumentowane i ogłoszone, to skandalem jest przede wszystkim to, że w instytucji takiej jak Sejm RP ktoś bawi się w testy na produkcji i doprowadza do takich sytuacji.
W celowy sabotaż, który insynuuje Lewica, trudno mi uwierzyć – skoro istnieją urządzenia rejestrujące i jakieś centrum, które umożliwia transmisję rejestrowanych przez nie treści, to dokładnie te same urządzenia można wykorzystać w celu nagrania tych obrad bez transmitowania ich gdziekolwiek i bez wiedzy uczestników. Gdyby ktoś chciał dokonać wycieku – ma inne możliwości.
Natomiast zabawną jest dla mnie idea urządzania zamkniętych i tajnych obrad w miejscu, w którym są kamery i możliwości transmisji na zewnątrz. Naprawdę nie ma w całym Sejmie miejsca, gdzie klub może obradować w swoim gronie?
A po wyjściu posłów z sali, o całą sprawę pytał ich Marcin Prokop, który akurat przechodził korytarzem.
Dlatego doświadczeni politycy nie prowadzą takich rozmów w gmachu Sejmu, tylko na mieście. Na przykład u Sowy.
Jakby PiS tak podsłuchiwał PO to byłby krzyk o dyktaturze Kaczafiego. Ale jak Lewica to nic się nie stało.
>> Jak słyszymy, z szefem Kancelarii Jackiem Cichockim – bliskim współpracownikiem lidera Trzeciej Drogi/Polski 2050 Szymona Hołowni
Trudno się dziwić że szef kancelarii ma problemy z obsługą systemu informatycznego w średniowieczu, skąd politycy PL2050 pochodzą patrząc po poglądach systemów informatycznych nie było.
Nie ma sensu podsłuchiwać się Pegasusem skoro można podglądać się telewizją sejmową. Co drugi dzień słyszę, jak to w koalicji rządzącej nikt nikogo nie musi podsłuchiwać (w kontrze do standardów panujących w Zjednoczonej Prawicy), a tu proszę… testy, awarie, próby kamer i mikrofonów.
🤦♂️
Czy gdzieś można znaleźć nagranie albo dowiedzieć się o czym mówili a nie wycinki tylko
Jeśli to celowe (w co jestem absolutnie skłonny uwierzyć), to skandal. Jeśli przypadek, to nadal skandal, tylko nieco mniejszy.
Akurat kiedy tyle się mówi o tarciach wewnątrz koalicji… wyjątkowy niefart.