Ucz chłopców od małego żeby reagowali na wszystko gniewem, a potem tęp odczuwanie gniewu przez mężczyzn w dorosłości. Nowe, nie znałem.
Dla szerszego kontekstu, Katarzyna Szumlewicz to postać raczej nielubiana na mainstreamowej lewicy za ostry skręt w kierunku anty-trans. W swoim podcaście często rozmawia z innymi lewicowymi “wyklętymi”: Łukaszem Sakowskim i Bojanem Stanisławskim (pełnokrwistą proradziecką onucą).
Chciałem przeczytać, ale niestety paywall.
Ale jak tu już jestem to zapytam – bo te kwestie mnie zazwyczaj mało interesują, więc nie do końca jestem w temacie.
“Stowarzyszenie na rzecz chłopców i mężczyzn” – hit czy kit?
Dawno temu jak sobie szukałem jakichś grup dla męskich spraw, to miałem wrażenie, że jak by się nie zaczęło, tak zawsze te grupy kończą jako siedlisko alimenciarzy i ludzi na świętej wojnie z lewactwem i wrednymi feministkami.
Ale jak mowie – to było dawno temu.
Słyszałem sporo głosów, że właśnie to stowarzyszenie takie nie jest i jako pierwsze ma rigcz. Z drugiej strony gdzieś mi się przewinęły też jakieś opinie, że wcale nie, tylko pozornie lepiej udają.
Jak to z nimi jest?
“Mężczyźni sa toksyczni bo nie mówią o swoich uczuciach i problemach”.
5 min później:
“LOL, facet który mówi o swoich problemach i uczuciach to jakiś beciak”
Tępienie męskości u mężczyzn i rozwijanie jej u kobiet… nowy pomysł oszołomów na ulepszenie świata.
Cały dyskurs na temat “toksycznej męskości” trzeba zaorać i posypać solą.
Mężczyzna ma umieć znieść drobne nieprzyjemności, to nie jest “toksyczne”.
Szumlewicz to terf, czytanie jej opinii to strata czasu i szarych komórek. Jakby, nie obchodzi mnie nic co ona ma do powiedzenia w tematach równościowych.
Jej opis na stronie instytutu
> Badania Katarzyny Szumlewicz dotyczą teorii wychowania i są poświęcone przede wszystkim zagadnieniu **emancypacji społecznej**.
Tymczasem toksyczna męskość…

Szumi nie rozumi?
Moim zdaniem ta debata służy tylko i wyłącznie sianu niezgody między mężczyznami i kobietami. W każdej dyskusji musimy popadać w skrajności – albo chłop jest macho/toksyczny, albo uczuciowy/pi*da, zależy kogo i z której strony spytasz.
Znam kobiety, które lubią tę “kobiecą” stronę mężczyzn, jak i takie co się krzywią na widok kolesia w różowej koszuli. Wniosek mój jest taki, że ludzie są po prostu kur*a różni, męskość i kobiecość to spektrum i generalnie bądź se jaki tam chcesz, póki nikomu nie robisz krzywdy.
A od tego pierdzelenia na temat “toksycznych” mężczyzn to wiem tyle, że mnie boli już od tego głowa i jak tak się będziecie dalej przekrzykiwać to nie będę Was nigdy lubić.
Może mi ktoś wytłumaczyć czym jest toksyczna męskość?
13 comments
Ucz chłopców od małego żeby reagowali na wszystko gniewem, a potem tęp odczuwanie gniewu przez mężczyzn w dorosłości. Nowe, nie znałem.
Dla szerszego kontekstu, Katarzyna Szumlewicz to postać raczej nielubiana na mainstreamowej lewicy za ostry skręt w kierunku anty-trans. W swoim podcaście często rozmawia z innymi lewicowymi “wyklętymi”: Łukaszem Sakowskim i Bojanem Stanisławskim (pełnokrwistą proradziecką onucą).
Chciałem przeczytać, ale niestety paywall.
Ale jak tu już jestem to zapytam – bo te kwestie mnie zazwyczaj mało interesują, więc nie do końca jestem w temacie.
“Stowarzyszenie na rzecz chłopców i mężczyzn” – hit czy kit?
Dawno temu jak sobie szukałem jakichś grup dla męskich spraw, to miałem wrażenie, że jak by się nie zaczęło, tak zawsze te grupy kończą jako siedlisko alimenciarzy i ludzi na świętej wojnie z lewactwem i wrednymi feministkami.
Ale jak mowie – to było dawno temu.
Słyszałem sporo głosów, że właśnie to stowarzyszenie takie nie jest i jako pierwsze ma rigcz. Z drugiej strony gdzieś mi się przewinęły też jakieś opinie, że wcale nie, tylko pozornie lepiej udają.
Jak to z nimi jest?
“Mężczyźni sa toksyczni bo nie mówią o swoich uczuciach i problemach”.
5 min później:
“LOL, facet który mówi o swoich problemach i uczuciach to jakiś beciak”
Tępienie męskości u mężczyzn i rozwijanie jej u kobiet… nowy pomysł oszołomów na ulepszenie świata.
Cały dyskurs na temat “toksycznej męskości” trzeba zaorać i posypać solą.
Mężczyzna ma umieć znieść drobne nieprzyjemności, to nie jest “toksyczne”.
Szumlewicz to terf, czytanie jej opinii to strata czasu i szarych komórek. Jakby, nie obchodzi mnie nic co ona ma do powiedzenia w tematach równościowych.
Jej opis na stronie instytutu
> Badania Katarzyny Szumlewicz dotyczą teorii wychowania i są poświęcone przede wszystkim zagadnieniu **emancypacji społecznej**.
Tymczasem toksyczna męskość…

Szumi nie rozumi?
Moim zdaniem ta debata służy tylko i wyłącznie sianu niezgody między mężczyznami i kobietami. W każdej dyskusji musimy popadać w skrajności – albo chłop jest macho/toksyczny, albo uczuciowy/pi*da, zależy kogo i z której strony spytasz.
Znam kobiety, które lubią tę “kobiecą” stronę mężczyzn, jak i takie co się krzywią na widok kolesia w różowej koszuli. Wniosek mój jest taki, że ludzie są po prostu kur*a różni, męskość i kobiecość to spektrum i generalnie bądź se jaki tam chcesz, póki nikomu nie robisz krzywdy.
A od tego pierdzelenia na temat “toksycznych” mężczyzn to wiem tyle, że mnie boli już od tego głowa i jak tak się będziecie dalej przekrzykiwać to nie będę Was nigdy lubić.
Może mi ktoś wytłumaczyć czym jest toksyczna męskość?
Dziel i rzadz. Wersja miedzyplciowa