Zawsze mnie rozwala to pierdolenie, że starsze pokolenia są super odporne, bo tak. Tymczasem ja, mając np 7-10 lat, miałem obowiązkowe szczepienia i dziś praktycznie nie choruje, a jeśli już to rzadko i słabo. Podejrzewam że to miało duży wpływ na moją odporność, a nie tylko fakt, że wjechałem sankami do rzeki za gowniaka.
Cześć społeczeństwa, która uważa się za mądrzejszych od lekarzy chyba nie zdaje sobie sprawy, że tworzy pokolenia, które będą dużo bardziej narażone na szereg wielu chorób.
Odrę przeszedłem jako dziecko, jak większość moich znajomych, ale jakoś nikt wtedy nie straszył mnie “szczypawkami” i wstrzykniętym “autyzmem z chipami”. Po prostu przyjmowało się szczepionki na różne choroby i tyle.
Odra jest kurewska, wymazuje całą pamięć układu odpornościowego, więc po chorobie zaczynasz od zera i organizm narażony jest na byle gówno.
Dzieci to jedno, ale jest cała masa dorosłych urodzonych w latach 70 tych i 80 tych nie szczepionych na odrę. Ich pediatrzy uważali, ze to niepotrzebne. Ja nie byłam, moja mama nawet nie wiedziała, ze taka szczepionka jest, a jak kolega z liceum zachorował to nikt się nie dziwił jakim cudem, skoro od 1974 to obowiazkowe, a jak mysmy byli mali to za brak szczepionek było kolegium dla rodziców.
Lekarz tego kolegi kazał nam przekazać, żebyśmy poszli do niego się zarazić bo to ostatni dzwonek. Nie zaszczepić, zarazić.
Każdy, dla wlasnego dobra powinien sprawdzić swoją książeczkę szczepień zanim jakis bombelek mu zafunduje kilka miesiecy w szpitalu.
Na zajęciach z chorób zakaźnych sam Prof Simon co tydzień powtarza jaki to duży obecnie robi się problem. Podobnie jak z rosnącą liczbą osób chorych na gruźlicę.
Moje dzieci przyjmują wszystkie zalecane szczepionki + tę przeciwko HPV. Sama za dzieciaka chorowałam na świnkę, dość ciężko ją przechodziłam i tego bólu nie życzę nikomu. Do dziś pamiętam go lepiej niż jakikolwiek inny ból którego przyszło mi w życiu doświadczyć
Dodam jeszcze, że jak masz normalnie rozwijające się dziecko, to jest proste. Twój wybór. Ale jak masz dziecko z białaczką, które nie ma odporności, wtedy zaczyna się jazda. Bo wszyscy dookoła są wrogami. A najgorszymi ci co nie szczepią swoje dzieci. Chodzi o to to dziecko z białaczka ma jeszcze mniejsze szanse na przeżycie.
To jest podobno jak z alkoholem i samochodem. Problem w tym nie zaszkodzisz tylko sobie, ale możesz zabić nie tylko siebie, ale też swoich pasażerów, albo innych Bogu ducha winnych np. polityków przeciwnej opcji.
Niech będzie więcej przypadków. Może w końcu niektórzy przejrzą na oczy i zaczną się bać chorób, a nie szczepień.
11 comments
https://preview.redd.it/zp03x0q6ssvc1.jpeg?width=900&format=pjpg&auto=webp&s=bb582733777a8dd4fda7449f6c2e65f420ec4d3e
Trumienka tańsza niż 18 lat łożenia na gówniaka…
https://preview.redd.it/t4mq7a3tvsvc1.jpeg?width=201&format=pjpg&auto=webp&s=7d1f6042f51bdc0d1f7db1706ae135e73ccd1d62
Zawsze mnie rozwala to pierdolenie, że starsze pokolenia są super odporne, bo tak. Tymczasem ja, mając np 7-10 lat, miałem obowiązkowe szczepienia i dziś praktycznie nie choruje, a jeśli już to rzadko i słabo. Podejrzewam że to miało duży wpływ na moją odporność, a nie tylko fakt, że wjechałem sankami do rzeki za gowniaka.
Cześć społeczeństwa, która uważa się za mądrzejszych od lekarzy chyba nie zdaje sobie sprawy, że tworzy pokolenia, które będą dużo bardziej narażone na szereg wielu chorób.
Odrę przeszedłem jako dziecko, jak większość moich znajomych, ale jakoś nikt wtedy nie straszył mnie “szczypawkami” i wstrzykniętym “autyzmem z chipami”. Po prostu przyjmowało się szczepionki na różne choroby i tyle.
Odra jest kurewska, wymazuje całą pamięć układu odpornościowego, więc po chorobie zaczynasz od zera i organizm narażony jest na byle gówno.
Dzieci to jedno, ale jest cała masa dorosłych urodzonych w latach 70 tych i 80 tych nie szczepionych na odrę. Ich pediatrzy uważali, ze to niepotrzebne. Ja nie byłam, moja mama nawet nie wiedziała, ze taka szczepionka jest, a jak kolega z liceum zachorował to nikt się nie dziwił jakim cudem, skoro od 1974 to obowiazkowe, a jak mysmy byli mali to za brak szczepionek było kolegium dla rodziców.
Lekarz tego kolegi kazał nam przekazać, żebyśmy poszli do niego się zarazić bo to ostatni dzwonek. Nie zaszczepić, zarazić.
Każdy, dla wlasnego dobra powinien sprawdzić swoją książeczkę szczepień zanim jakis bombelek mu zafunduje kilka miesiecy w szpitalu.
Na zajęciach z chorób zakaźnych sam Prof Simon co tydzień powtarza jaki to duży obecnie robi się problem. Podobnie jak z rosnącą liczbą osób chorych na gruźlicę.
Moje dzieci przyjmują wszystkie zalecane szczepionki + tę przeciwko HPV. Sama za dzieciaka chorowałam na świnkę, dość ciężko ją przechodziłam i tego bólu nie życzę nikomu. Do dziś pamiętam go lepiej niż jakikolwiek inny ból którego przyszło mi w życiu doświadczyć
https://preview.redd.it/9oduqarhhtvc1.jpeg?width=1080&format=pjpg&auto=webp&s=f1f495b17e3d0506c0471b0c4ce9f3cdb07aa34e
Dodam jeszcze, że jak masz normalnie rozwijające się dziecko, to jest proste. Twój wybór. Ale jak masz dziecko z białaczką, które nie ma odporności, wtedy zaczyna się jazda. Bo wszyscy dookoła są wrogami. A najgorszymi ci co nie szczepią swoje dzieci. Chodzi o to to dziecko z białaczka ma jeszcze mniejsze szanse na przeżycie.
To jest podobno jak z alkoholem i samochodem. Problem w tym nie zaszkodzisz tylko sobie, ale możesz zabić nie tylko siebie, ale też swoich pasażerów, albo innych Bogu ducha winnych np. polityków przeciwnej opcji.
Niech będzie więcej przypadków. Może w końcu niektórzy przejrzą na oczy i zaczną się bać chorób, a nie szczepień.