,,Gierek” byłby niewątpliwie lepszym filmem, gdyby zaczynał się on od sceny, w której Michał Koterski [wygłasza przemówienie o śląskiej wodzie, która pogruchocze kości pogrobowcom starego ustroju, rewizjonistom, syjonistom i sługusom imperializmu](https://www.youtube.com/watch?v=kJrWywUEcEk#t=26m21s).
Bezsensowna recenzja, samego filmu nie widziałem ale zarzut że Gierek był “ludowo-narodowy” zamiast marksistowski to absurd. Właśnie tak o Gierku ludzie myśleli i myślą do dzisiaj. Jakieś zarzuty w stylu, źe Gierek bronił narodu (w swoim mniemaniu przynajmniej) to kpina – tak właśnie myślała PZPR . Częściej odwoływała się do narodu niż do Marksa. Naród z partią, partia z narodem itd.
Narzekania, że w filmie jest za mało intryg a za dużo spisków to już w ogóle nie rozumiem. Podejrzewam tylko, że zostaly przedstawione nie te spiski, jakie Majmurek chciał.
Na koniec jest najlepsze o złych bankierach. No szkoda naprawdę, że amerykańscy bankierzy i Balcerowicz nie zostali przedstawieni jako idealistyczni herosi, z czystej dobroci serca walczący o wolność
U nas, niestety, seryjnie niszczy się tematy na fajne fimy o fajnych postaciach. Gierek jak dla mnie zdecydowanie nie był OK, ale już jako postać na ciekawy film – to czemu nie. Licentia poetica daje prawo różnie ująć temat i zaakcentować to czy tamto. Byle ciekawie. Przykro czytać, że to kolejny w serii położonych filmów o rozpoznawalnej postaci. Dopiero co oglądałem tefałpowską produkcję o Marusarzu, postaci genialnej – a film taki, że minimum do połowy myśli się: “Co to, kurna, jest?”. Takie coś zamiast filmu, który od razu chwyta widza, wciąga w temat i świat przedstawiony. Potencjał kolejnych tematów i postaci idzie jak krew w piach.
Amerykańce o byle kim potrafią zrobić film – może i głupawy czasem, ale warsztatowo dobry i oglądalny. U nas genialne postacie są ewaporowane ze świadomości ludzkiej filmowymi dziwolągami. Nie wiem, czy w tych naszych filmówkach i innych szkołach zajmują się poza “fuksówką” choćby trochę robieniem filmów i graniem w nich. Bo często tego nie widać. Szkoda wielka. Nawet nielubianego przeze mnie Gierka mi szkoda w tej materii.
4 comments
Rafał Woś scenarzystą i wszystko jasne.
,,Gierek” byłby niewątpliwie lepszym filmem, gdyby zaczynał się on od sceny, w której Michał Koterski [wygłasza przemówienie o śląskiej wodzie, która pogruchocze kości pogrobowcom starego ustroju, rewizjonistom, syjonistom i sługusom imperializmu](https://www.youtube.com/watch?v=kJrWywUEcEk#t=26m21s).
Bezsensowna recenzja, samego filmu nie widziałem ale zarzut że Gierek był “ludowo-narodowy” zamiast marksistowski to absurd. Właśnie tak o Gierku ludzie myśleli i myślą do dzisiaj. Jakieś zarzuty w stylu, źe Gierek bronił narodu (w swoim mniemaniu przynajmniej) to kpina – tak właśnie myślała PZPR . Częściej odwoływała się do narodu niż do Marksa. Naród z partią, partia z narodem itd.
Narzekania, że w filmie jest za mało intryg a za dużo spisków to już w ogóle nie rozumiem. Podejrzewam tylko, że zostaly przedstawione nie te spiski, jakie Majmurek chciał.
Na koniec jest najlepsze o złych bankierach. No szkoda naprawdę, że amerykańscy bankierzy i Balcerowicz nie zostali przedstawieni jako idealistyczni herosi, z czystej dobroci serca walczący o wolność
U nas, niestety, seryjnie niszczy się tematy na fajne fimy o fajnych postaciach. Gierek jak dla mnie zdecydowanie nie był OK, ale już jako postać na ciekawy film – to czemu nie. Licentia poetica daje prawo różnie ująć temat i zaakcentować to czy tamto. Byle ciekawie. Przykro czytać, że to kolejny w serii położonych filmów o rozpoznawalnej postaci. Dopiero co oglądałem tefałpowską produkcję o Marusarzu, postaci genialnej – a film taki, że minimum do połowy myśli się: “Co to, kurna, jest?”. Takie coś zamiast filmu, który od razu chwyta widza, wciąga w temat i świat przedstawiony. Potencjał kolejnych tematów i postaci idzie jak krew w piach.
Amerykańce o byle kim potrafią zrobić film – może i głupawy czasem, ale warsztatowo dobry i oglądalny. U nas genialne postacie są ewaporowane ze świadomości ludzkiej filmowymi dziwolągami. Nie wiem, czy w tych naszych filmówkach i innych szkołach zajmują się poza “fuksówką” choćby trochę robieniem filmów i graniem w nich. Bo często tego nie widać. Szkoda wielka. Nawet nielubianego przeze mnie Gierka mi szkoda w tej materii.