Cześć, czy też ostatnio zauważyliście taki niepokojący trend? Czy kiedyś byliśmy społeczeństwem bardziej “aspirującym”, a kiedy staliśmy się nieco zamożniejsi spoczęliśmy na laurach? Mówię o ogóle społeczeństwa. A może przesadzam?

O czym mówię? Przytoczę kilka przykładów. Zdaję sobie sprawę, że istnieje coś takiego, jak filtr kulturowy (idąc myślami wstecz pamiętamy tylko rzeczy wybitne, jeśli chodzi o kulturę). Może jednak mimo wszystko jest coś na rzeczy?

Przykład nr 1: telewizja.Kiedy byłem dzieckiem, w telewizji roiło się od programów edukacyjnych – laboratorium, kwant, animacje typu “było sobie życie”. Teleturnieje takie, jak miliard w rozumie, wielka gra itp. Był również historyk, który rysował węglem wydarzenia historyczne(nie pamiętam tytułu). Co tydzień mieliśmy również cykl “W starym kinie”. Wprost roiło się od “kultury wysokiej”, jeśli można tak to ująć. Porównajmy sobie to z obecną ramówką. Propagandowe programy typu “Kasta”, “Motel Polska” nastawione na emocje “postaw na milion” i inne tego typu teleturnieje. Dodatkowo paradokumenty typu “Szkoła”, “Trudne Sprawy”. Tak, były również i wtedy kabarety i lekko rozrywkowe programy, jednak ze świecą szukać czegokolwiek “ambitnego” w dzisiejszej ramówce poza “1 z 10”.

Przykład nr2. Muzyka.Wiem, to jest przykład bardzo naciągany, ale na przełomie wieków w mainstreamie były zespoły typu Myslovitz, Paktofonika czy Świetliki (tak , wiem, były również kiepskie zespoły), a teraz w mainstreamie mamy Olivke Brazil (wygooglaj sobie Kokieterkę), czy Sanah, która śpiewa o hardkorowym deszczu oraz kolońskiej i szlugach. Proszę sobie spojrzeć na warstwę liryczną i to jak bardzo język polski uległ w tych utworach degradacji.

Przykład nr3. Polityka.Kiedyś SLD wysadziło z siodła sformułowanie “lub czasopisma”. Dzisiaj takie grube afery, jak wybory kopertowe, miliardy na Ostrołękę, czy afery rodem z republik bananowych, jak inwigilacja czy prześladowanie opozycji nie robią na nikim wrażenia. Mam również wrażenie, że politycy są bardziej chamscy i cyniczni. Wiem, że kiedyś był również i Lepper, ale wydaje mi się, że jest pewien trend w stronę autorytaryzmu, chamstwa, pozwalania sobie na więcej. Nie mówiąc o tym, że zaobserwować można także pewne zachowania wręcz faszystowskie.

Przykład 4. Społeczeństwo. Posłuchajcie sobie wiadomości z 11.09 na TVP i porównajcie z tym, co mamy dzisiaj. Nie potrzeba żadnego komentarza. Jakiś czas temu czytałem artykuł o tym, że kiedyś wstydem było wypowiadanie się na tematy, na które nie ma się pojęcia. Wstydem było pokazywać swój rasizm czy ksenofobię publicznie. Dzisiaj starsze osoby ochoczo podchodzą do redaktora super ekspresu i pokazują swoją agresję i zacietrzewienie (Tusk rączki ściska, o!).

Do tego mam jakieś deja vu lat 90-tych, gdy odpaliłem ostatnio Netflixa. W top 10 filmy o Nikosiu, mafii i generalnie wybielanie ich wizerunku, przedstawianie ich jako fajnych chłopaków, gangsterów, którzy może coś ukradli, ale wiecie, przygoda, utarcie nosa policji, generalnie tacy fajni, nasi, nie za bardzo szkodliwi. Coś tam kradli, ale w słusznej sprawie. Czy takie wzorce pokazujemy młodzieży? Czy już niedługo wyrośnie nam nowy gang obcinaczy palców, a kradzież samochodów znów będzie na porządku dziennym?

Wspominałem o Fame MMA i o tym, jakie zasięgi to ‘coś’ zbiera? Nie wspominając o patostreamach.

Włączcie sobie wywiady z Lemem czy innego Kałużyńskiego. Włączcie sobie ostatni wywiad Anny Jantar (1979). Sposób wypowiedzi, zdania wielokrotnie złożone. Klasa i styl wypowiedzi. Sformułowania wręcz książkowe. Nie widziałem nic podobnego współcześnie w pokoleniu do którego sam się zaliczam (millenials).

Ostatnio głośno było na temat takiego artykułu: [https://www.focus.pl/artykul/spada-iq-ludzkosci-to-bardzo-niepokojace-180613122741](https://www.focus.pl/artykul/spada-iq-ludzkosci-to-bardzo-niepokojace-180613122741)

Może coś w tym jest? Może media społecznościowe i tik tok degraduje i zatruwa nasze umysły?

A może jest inna przyczyna? Czy można usprawiedliwić wszystko tym, że przecież dobry, ambitny “kontent” można znaleźć na youtube? Przecież wykluczone cyfrowo pokolenia nie zaglądają na youtuba, tylko ciągle oglądają telewizję i chłoną wiadomości TVP! Całe pokolenia są odcięte od “dobrej” rozrywki.

Dukaj w wywiadach wspomina o tym, że przez to, że nie czytamy tyle co kiedyś, nasze mózgi stają się coraz mniej analityczne i zaczynamy operować na konkretach, cofamy się do ery obrazkowej, dzięki czemu łatwiej nami manipulować.

Ostatnio pewien polski youtuber przytaczał dane jakoby 20% dorosłego pokolenia(!!!!) w Polsce doświadczało analfabetyzmu wtórnego, t.j. braku umiejętności zrozumienia nawet prostego tekstu. Jedynie 16% polskiego społeczeństwa weryfikuje jakiekolwiek informacje.

A jak Wy zapatrujecie się na tę kwestię? Jest coś na rzeczy, czy może przesadzam i idealizuję przeszłość (bo przecież w Polsce była mafia i wysoka przestępczość)? Ale czy na pewno to, że teraz jest zamożniej i bezpieczniej koniecznie zaprzecza temu, że spora część polskiego pokolenia dosłownie cofnęła się w rozwoju i jest w głębokim, ciemnym lesie?

Chcę poznać waszą opinię.

46 comments
  1. Głupsze czy uproszczone rzeczy lepiej się sprzedają niż mądre, tak działa rynek, dlatego Netflix czy TV wyglądają jak wyglądają.

    Jeśli chodzi o spadające IQ i efekt Flynna to możliwe, tylko w podlinkowanym artykule z Focusa jakoś inaczej jest to przedstawione niż to wynika z tego, co czytałem. Ten spadek czy zatrzymanie wzrostu wg znanych mi badań nastąpił dopiero od lat 90, a nie od połowy lat 70.

    Sam Flynn tłumaczył to tym, że młodzi coraz więcej czasu spędzają na grach komputerowych a znacznie mnie na kontaktach społecznych i rozmowach, dyskusjach oraz po drugie tym, że nauka w szkole w coraz większym stopniu opiera się na wkuwaniu do testów zamiast na uczeniu się myślenia. Wiedza może rosnąć, ale spada inteligencja. Jakie mogą być tego skutki, to nie wiem, na pewno nie za dobre. Może nawet w rozmowach z młodymi da się to zobaczyć, znają fakty jeśli się ich nauczą, ale z wyciąganiem z nich wniosków już nie jest za dobrze

    edit: moga też być bardziej podatni na propagandę. Wystarczy tylko, że media podsuną odpowiednie fakty, albo to, co na fakty wygląda i już, nauczą się ich i beda powtarzać, ale nie zanegują, bo do tego trzeba myślenia

  2. Tez mam takie wrazenie. Czesc rzeczy widze po sobie – skraca mi sie czas, w jakim moge byc skupiony, mam rozbiegane mysli, lubie od czasu do czasu przeklikac portale tylko zeby zobaczyc co tam jest, nawet czesto nie wchodze w artykuly.

    Bywalo i tak, ze przy ogladaniu serialu na Netflixie odpalalem w drugim oknie jakas glupia gierke, bo sam serial mnie az tak nie pochlanial… Wydaje mi sie ze sie troche staczam, lapiac sie jeszcze jakichs wystajacych galezi ale nie wiem czy uda sie wrocic do normalnosci.

    Nie potrafie ocenic trzezwym okiem tego co sie dzieje z mediami. To troche tak jakbym patrzyl zza szyby i nie do konca wierzyl, ze ktos to swiadomie robi. Dotyczy to TV i najpopularniejszych serwisow internetowych.

    Chyba chodzi o zarabianie pieniedzy i przyciaganie naszej uwagi (co jest koniec koncow tym samym). Krotsze, szokujace zlepki informacji bardziej przyciagaja. Zniuansowanie jest nudne jesli nie mozemy sie dluzej skupic aby je zrozumiec, latwiej rozmawiac na zasadzie tak-nie, co prowadzi do polaryzacji. Przyczyna tego jest kult zysku, ci co tak nie robia wypadaja z gry. Nie oplaca sie tlumaczyc rzeczywistosci i realnie oceniac argumentow kilku stron, latwiej wywolac agresywna klotnie co przyciagnie wiecej osob. Podobnie agresja, wulgaryzmy, patostreamy. Jesli tego nie zmienimy to bedzie coraz gorzej. Wyznacznikiem jest zysk (jedni chca przezyc, drudzy miec jeszcze wiecej) zamiast dobro ludzkosci i planety.

    Dla osob glupiejacych od youtube (jak ja) polecam [unhook.app](https://unhook.app) (usuniecie autoodtwarzania i panelu po prawej uwalnia nas w duzej mierze od algorytmu).

  3. Dukaj pisze o tym w Po Piśmie. Przejście z kultury pisma/myśli na obrazy/przeżycia.
    Pismo jest nienaturalnym
    sposobem przekazywania informacji,
    wymagającym sporego wysiłku umysłowego – stąd czytanie jest formą treningu. A my coraz mniej piszemy,
    czytamy a więcej nagrywamy,
    oglądamy.

    Fragmenty:

    „“Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na YouTube’a. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję. I tak dalej, listę można ciągnąć stronami.”

    „“Ważna jest natomiast jakość tylko pośrednio związana ze zdolnością do głębokiej lektury w świecie postpiśmiennym: umiejętność skupienia się na długotrwałym trudzie umysłowym wbrew coraz liczniejszym doraźnym, silnym bodźcom rozpraszającym twoją uwagę.
    Przeprowadzone w 2017 badania z użyciem skaningu fMRI pokazały, jak szybko i głęboko nauka pisania i czytania u osób dotąd niepiśmiennych zmienia ich strukturę mózgu, wzmacniając nie tylko ośrodki wzroku i koordynacji wzrokowo-przestrzennej, ale właśnie te odpowiadające za kontrolę skupienia[33]. Jest to formatowanie mózgu jako takiego, a nie jedynie dodanie punktowej umiejętności, wywoływanej, “gdy wzrok akurat pada na stronicę z literami.
    Podobnie jak dźwigający ciężary na siłowni czy pedałujący na stacjonarnym rowerku nie robi tego, by nabyć biegłości w dźwiganiu ciężarów i pedałowaniu – tak i książka z czasem coraz wyraźniej pełni rolę sztucznego trenażera mózgu.”

  4. przykład drugi jest bardzo naciągany. czemu ? jeśli mówimy o języku polskim to nie można zapomnieć , że wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy i jeśli mówimy o przekazywanych treściach to zawsze gdy nie ma dzieci to jesteśmy niEeeeegrzeczni.

  5. > Cześć, czy też ostatnio zauważyliście taki niepokojący trend? Czy kiedyś byliśmy społeczeństwem bardziej “aspirującym”

    Zdecydowanie to. Byłem kilka lat w Niemczech i nie śledziłem za bardzo polskich mediów. Sam wyjechałem z Polski na fali tych europejskich ambicji “dare for more”. Było wtedy dużo entuzjazmu i aspiracji. Prawie jak z Obamą “yes we can”.
    Wręcz, ironicznie, miałem wrażenie, że Niemcy są w jakimś takim marazmie i mają ogólną wyjebkę.

    Jak wróciłem i zacząłem obserwować polskie media (a nawet ten sub) to się złapałem za głowę. Nie poznałem własnej ojczyzny. Cały ten duch zmian kompletnie umarł. Zamiast tego demony homo sovieticus wyszły z szafy.

    EDIT:

    Największym szokiem było dla mnie jak bardzo przaśne są serwisy informacyjne w TV (wiadomo TVP w tym przoduje). Kiedyś to tylko Teleexpress taki był a teraz nawet poziom Faktów TVN jest słaby.

  6. Wyglada to na klasyczne: „kiedyś było lepiej, kraj się stacza”, powtarzane przez każde pokolenie od zarania ludzkości.

  7. To niesamowite, bo w ciągu ostatniego miesiąca miałam podobne przemyślenia na wszystkie wymienione przez Ciebie tematy.

  8. Spróbuję krótko:

    Częściowo jest to mit złotego wieku (“kiedyś to było”). Częściowo jest to prawda.

    > Kiedy byłem dzieckiem, w telewizji roiło się od programów edukacyjnych – laboratorium, kwant, animacje typu “było sobie życie”. Teleturnieje takie, jak miliard w rozumie, wielka gra itp.

    W PRLu populacja była zasobem strategicznym, kultura naukowo-techniczna miała wprost przełożenie na kluczowy temat: obronność. Obecnie populacja ma służyć zaspokajaniu zachcianek elit, niczemu więcej. To raz. Druga rzecz, że skończyło się jakiekolwiek planowanie długoterminowe (PO-wsko-unijna rozbudowa autostrad i dróg ekspresowych oraz pewne inwestycje w kolej były chyba jedynymi dużymi inwestycjami w infrastrukturę po 1989)

    > Był również historyk, który rysował węglem wydarzenia historyczne(nie pamiętam tytułu)

    Może “Piórkiem i węglem”?

    > teraz jest zamożniej i bezpieczniej

    Tak, wyłącznie dzięki UE. Spróbuj usunąć Unię z równania i bylibyśmy republiką bananową.

    > na przełomie wieków w mainstreamie były zespoły typu Myslovitz, Paktofonika czy Świetliki (tak , wiem, były również kiepskie zespoły)

    Zwróć uwagę, że wymieniasz jednak kulturę masową. (“Świetliki” może bardziej niszowe były). Również zwróć uwagę, że gust kształtowany jest w młodości; to, co się na nas wtedy odcisnęło uważamy za lepsze.
    Pamiętaj, że Homer też kiedyś był kulturą masową.

    > Przykład nr3. Polityka.Kiedyś SLD wysadziło z siodła sformułowanie “lub czasopisma”.

    W okresie w miarę cywilizowanego interludium. Parę lat wcześniej były niewyobrażalne przekręty w ramach tzw. prywatyzacji, w biały dzień. Nikogo to nie ruszało.

    > Jakiś czas temu czytałem artykuł o tym, że kiedyś wstydem było wypowiadanie się na tematy, na które nie ma się pojęcia.

    Artykuł był zapewne napisany przez osobę, w której środowisku być może rzeczywiście nie wypadało.

    > Nie mówiąc o tym, że zaobserwować można także pewne zachowania wręcz faszystowskie.

    Mam taką złośliwą obserwację związaną z narzekaniami z okolic klasy średniej na *faszystowskie* zachowania policji (i czasem ogólniej władzy). Otóż, zachowania się nie zmieniły. Zmienił się cel, ofiara Tym razem policja (władza) zachowuje się tak również wobec, o zgrozo, klasy średniej. O ile kiedyś zupełnie za niewinność mógł pałą dostać raczej młody chłopak z robotniczej dzielnicy, który nawinął się pod rękę akurat zirytowanego Pana Władzy, to teraz może też dostać wykształcony, dobrze ubrany mieszkaniec stolicy – jeśli tylko pójdzie demonstrować.

    Oczywiście zamordystyczne tendencje obecnej władzy są niepodważalne. Ale zjawisko, które opisałem wyżej odpowiada za zaskakująco duży ułamek obserwowanego oburzenia.

    > Może media społecznościowe i tik tok degraduje i zatruwa nasze umysły?

    Na pewno. Tu i tam można przeczytać, jak dokładnie działają na chemię mózgu.

    > Ale czy na pewno to, że teraz jest zamożniej i bezpieczniej koniecznie zaprzecza temu, że spora część polskiego pokolenia dosłownie cofnęła się w rozwoju i jest w głębokim, ciemnym lesie?

    Używając nieśmiertelnych słów Bogusława Radziwiłła z “Potopu”: *Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. *

  9. Yes cannons slow market. Jeśli chcesz żeby społeczeństwo było nastawione na co innego niż bezmyślna konsumpcja i pogoń za mamonem to albo powrót do komuny albo wymyśl nowy system gospodarczo-polityczny.

  10. Cokolwiek by nie mówić o PRL, to mocno tam promowano i nagradzano sport, naukę i literaturę. W aeroklubie można było np zrobić licencję pilota praktycznie za darmo. Tak moja uwaga organoleptyczna 😉

  11. Bardzo polecam obejrzeć dokument „Walka: życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” Producentem jest Di Caprio bo ta historia jest niesamowita. Opowieść o pilskim artyście. Opowiada czym była Polska przed wojną. Brakuje mi słów żeby to opisać, ale jeśli chcecie dowiedzieć się trochę o polskiej kulturze i jaką była potęgą w Europie to polecam to obejrzeć. Niesamowita historia. Obejrzę to dzisiaj jeszcze raz
    Film jest na Netflixie

  12. Kiedyś jak byłeś głupi to siedziałeś cicho, żeby nie spotkać się z ostracyzmem. Dziś dolaczasz do grupy która swoje z dupy opinie utożsamia z faktami i głośno domagacie się nienależnego szacunku.
    Jeżeli chodzi o muzykę, to kiedyś jednak musiałeś umieć śpiewać i grać, żeby ktoś cię do studia wpuścił i wypromował. Dziś wystarczy laptop, autotune i stado głuchych idiotów, którym zaimponuje banalna nuta.

  13. No jak ty bazujesz opinię o Sanah na bazie jednej piosenki xdd Ona to akurat jedna z najlepszych polskich wokalistek ostatnich lat. Nie wiem jak można obok siebie stawiać pato oliwkę brazil z tak wrażliwą i mega utalentowaną dziewczyną jak Sanah.

  14. Zależy, na czym się skupić. Kultura ma wiele poziomów.

    Już w starożytnym Rzymie czy Grecji też nie brakowało filozofów, mówców (ba, każdy szanujący się obywatel musiał sztukę taką opanować!), a jednak i wulgarne graffiti na murach było. Kiedyś mi wpadło w ręce opracowanie, gdzie wspomniano o sumeryjskiej (więc parę tysięcy lat przed naszą erą!) pieśni o pani, która się…hmmm… zaznajamiała bliżej z 7 dżentelmenami.

    Jakby się cofnąć do przedwojennych czasów nawet – na wsi na zabawie, na weselach takie przyśpiewki tworzyli, że niejeden współczesny raper by się zawstydził słuchając. A jednocześnie w miastach, na dworach powstawały dzieła ambitniejsze.

  15. Czytając Twój wpis przypomniało mi się boomerskie “kiedyś to były czasy”. Opowiadasz o marginesie i wydaje Ci się, że był mainstreamem. Tymczasem przejawów inteligencji o której piszesz można znaleźć więcej teraz tylko po prostu w innych mediach.

    Kaczyński jest w polityce 30 lat. Miał już w 2005 roku kontrolę nad TVP i też zmieniał ją w propagandową tubę. Jeśli ludzie kiedyś byli mądrzejsi to dlaczego go wybierali? Co więcej w 2015 20% polaków uznało, że Kukiz to dobry kandydat na prezydenta. Ten same Kukiz, którego teraz wszyscy nazywają szmatą.

    Kiedyś w polityce był Giertych, który nie był “tym adwokatem, który jeździ po PiS i reprezentuje Tuska” tylko ministrem edukacji promującym kreacjonizm i homofobię. W latach 90 poważnymi politykami byli Marian Krzaklewski i Gabriel Janowski (warto zobaczyć jak podskakuje). Ryszard Czarnecki odpowiadał za integrację z UE.

    Polityka była zawsze kijowa. Problem polega na tym, że pozwoliliśmy na dojście do władzy totalnemu socjopacie. I miał w tym udział i Tusk (dla którego PiS było wygodną opozycją), i katastrofa smoleńska. No i na PiS głosuje głównie pokolenie, które wychowało się na tych programach, o których piszesz.

    Co do telewizji, to zdażyło mi się parę razy oglądać “kultowe” programy z dawnych lat. Pamiętasz Big Brother? Wojciecha Cejrowskiego w TVP i Polsacie? Świat wg Kiepskich jest nadawany od 1999 roku. Klan od 1997. Jeśli ludzie kiedyś byli inteligentniejsi to dlaczego oglądali taką kupę? Programy dla inteligentów zawsze były marginesem. Dopiero teraz pamięć płata Ci figle i mówi Ci coś innego.

    Po prostu nie oglądaj TV. Programy o wyższym poziomie znajdziesz w internecie.

    Co do muzyki to radzę przestać zacząć czytać jakiekolwiek artykuły o muzyce. Dobrych polskich zespołów jest całe mnóstwo. No i czy Myslovitz to taki dobry zespół? Może po prostu zrzynali z Blur, Oasis i The Verve?

    Młode pokolenie jest teraz mądrzejsze niż stare. Nie kupuje bulshitu i mówi wprost. Buntuje się przeciw autorytetom. To, że nie wypowiada się literacką polszczyzną, nie świadczy o tym, że są głupsi.

  16. Co do przykładu nr 2. – jest sporo bardzo dobrej polskiej muzyki, ale nie pojawia się w mainstreamie.
    Mam wrażenie, że kiedyś nawet dostęp do tej tzw alternatywy był łatwiejszy, może nawet czasem tacy twórcy przemykali w mediach głównego nurtu. Teraz może od czasu do czasu coś się pojawi w tvp kultura, ale wiadomo jak jest.

    Teraz ambitniejsza muzyka jest zakopana pod czymś, co nazywam “mainstreamową alternatywą” czyli np produkcjami kayaxu czy warnera pozującymi na muzykę alternatywną oraz męskim graniem.

    Ta “mainstreamowa alternatywa” w wielu osobach zaspokaja słuchanie czegoś ambitniejszego niż typowa muzyka “z radia”, więc nie szukają dalej.

    Ale żeby nie skończyć tego wywodu w całkiem minorowym nastroju xd – mimo trudności ta tak zwana ambitniejsza muzyka ciągle jest tworzona, rozwijają się niezależne labele, są lokalne wydarzenia, środowisko się buduje i rozwija.

  17. Nie jest to trend który odnosi sie tylko do Polski.
    Inne kraje ‘zachodnie’ takze maja podobne problemy.
    Nie jestem w stanie podac przykladow, ale co raz na reddicie pojawiają sie podobne komentarze mieszkancow innych krajów.

    Wydaje mi się ze niestety ale tego nie da sie odwrocic, a pozostaje nam tylko ( tym którzy to zauważają) stawiać osobisty opor i nie spoczywać na laurach, nie gonic za obrazkami, ale samemu próbować sie rozwijać.
    Człowiek rowija się tylko poprzez stawianie sobie celów i dążeniu do nich poprzez pokonywanie przeciwnosci, ktore stają na drodze do ich osiągnięcia.

    Obecnie mamy na tyle duzo swobod i tyle przyjemnosci ze bardzo trudno jest sie zmotywowac do podjecia jakichs działań, a w dodatku na kazdym kroku probuje nam sie wmówić ze liczy sie tylko zaspokojenie pragnień (nie mylic z celami i samorealizacja) i to z reguły tych najbardziej pierwotnych.

    Wydaje mi sie ze kiedys potrzeba wysilku umyslowego czy fizycznego była koniecznością do przetrwania.

    Na koniec rzuce cytatem, który jest ostanio często przytaczany:
    “Ciężkie czasy tworza silnych ludzi […] dobre czasy tworzą słabych ludzi […] “

  18. A mi się wydaje, że Ci się wydaje.

    Po pierwsze telewizja to nie Polska. I tak telewizja jako medium zmieniła się, ale to dlatego, że jest internet. Taki Zinn czy Kobyliński dzisiaj mieli by swoje kanały na YT. Patrz np Bralczyk. Jemu nie robi, czy jest w telewizji czy na YT, a TV chcąc konkurować z internetem musi zacząć oferować coś czego youtuber nie może. To oznacza budżety widowiskowość i celebryci. I tak oto telewizja się sfestynowała, ale przypominam, że ~~dziesięć~~ ponad dwadzieścia lat temu Kaliber śpiewał „O Boże znowu Drozda, Śmiechu Warte Panie Drozda, idź pan w chuj z takim żartem”

    Więc tak, telewizja to już nie to co kiedyś, ale to nie znaczy, że nie ma już programów edukacyjnych. No i nie zapominajmy, że mało kto przed 40 ogląda telewizję, bo i po co?

    Muzyka: przypominam o takim zjawisku jak disco polo, no i taka Olivka Brazil jest na [62](https://shiningbeats.pl/spotify/) miejscu a przed nią taki Podsiadło, Brodka, czy Mata.

    Co do społeczeństwa i polityki to rzeczywiście więcej szamba wybiło, ale z drugiej strony [Pokolenie Z](https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokolenie_Z#Cechy_charakterystyczne) tak chętnie wyśmiewane za ich tańce na TikToku:

    Mają wielkie plany na przyszłość, Są przedsiębiorczy, Wiedzę czerpią z Internetu, nastawieni są na szybkie wyszukiwanie informacji, Są chętni do dzielenia się wiedzą w Internecie, Są otwarci i bezpośredni, Mają ogromną potrzebę kontaktu z rówieśnikami, Dobrze znają zagrożenia czyhające w Internecie, Ważne jest dla nich dzielenie się informacjami poprzez media społecznościowe, Nie boją się podróżować, poznawać nowych ludzi[10], Najważniejsze jest dla nich budowanie relacji społecznych.

    Jak dla mnie nie brzmi to jak schodzenie na psy.

  19. Nie jestem w stanie postawić dokładnie takiej tezy ale od początku pandemii wydaje mi się że następuje rozkład społeczeństwa gdzie sens jakichkolwiek poglądów przestaje mieć znaczenie. Polska wstępują w jakąś kolektywną chorobę psychiczną

  20. Trochę może i tak, ale ogólnie ludzie nie byli mądrzejsi, ile raczej nikt z głupota się nie obnosił. Teraz ludzie są świadomi ze głupota się sprzedaje i wciskają ludziom kit. Kiedyś było więcej niebezpiecznych osiedli, teraz jakby mniej. Co do programów, to one maja zarabiać a ciekawe rzeczy są w necie i tv o tym wie, dlatego są gowniane niskobudżetowe programy typu szkoła. Co prawda, to fakt ze studia nie powodują ze ludzie są mądrzejsi, wysyp ludzi głosujących na konfe czy partie prawicowe jest tego przykładem. Jako naród cechuje nas krótkowzroczność, ze ludzie biedni wierzą ze bez podatków będzie lepiej itp itd co do muzyki to teraz je jest tego dużo i żeby słuchać czegoś ambitnego trzeba włączyć inne radio niż zet czy RMF. Po prostu to ma się sprzedać. Myslovitz czy świetliki to tez nie super wysoka kultura a twierdzenie ze teraz nie ma dobrych rzeczy zakrawa na ignorancję. Po prostu ludziom nie chce się szukać czegoś sensownego, chcecie papkę medialna to słuchajcie papki.

  21. > Wprost roiło się od “kultury wysokiej”…

    TVP powinno opublikować w sieci za darmo wszystkie nagrania Teatru Telewizji. Change my mind.

  22. Myślę że bardzo dobrze wynika to z tego co napisała tutaj inna osoba: Przestaliśmy czytać. Jeżeli w przeciągu całego roku jedną książke tylko około 40% Polaków (a jak dobrze pamiętam brano pod uwagę również audibooki…) to jak można mówić o jakimś rozwoju? Ludzie budują swoje opinie na bazie ludzi wokół siebie. A najgłośniejszą grupą sa idioci i osoby które jak OP opisał – nie wiedzą ale się wypowiedzą.

  23. Wydaje mi się, że za bardzo idealizujesz. Co jest normalne bo to co było jest już znane i stąd wydaje się lepsze.

    Kultura wysoko od zawsze stanowi wartość dla bardzo małego grona ludzi, nie tylko w Polsce. Co więcej, śmiem twierdzić, że to wszystko co zauważasz u nas pewnie dałoby się zauważyć we wszystkich krajach rozwiniętych. Niestety jak nie trzeba walczyć o przetrwanie to człowiek idzie po drodze znanej i tym samym zapomina jak rozwiązywać problemy.

    Ergo, tak społeczeństwo głupieje ale nie jest to coś czym należy się przejmować, bo potem dochodzimy do wniosków, że Idokracja to dokument.

  24. Nie wiem, czy to ma cokolwiek wspólnego ze staczaniem, ale wygląda to na dużo zadanych złych… pytań? I żaden z przykładów nie jest pojedynczym punktem, a nawiązaniem do całej masy zjawisk. Samo pojęcie “cofania” nie ma sensu, nie mamy porównywalnego historycznego etapu.

    Przykład 1. Dostarczanie nauki czy kultury gwarantowane przez państwo do dobro, które było kastrowane trotylem przez ostatnie parę dekad. Ciężko, żeby w tv tego nie było śladu. Tym niemniej, to trochę za słaba przesłanka, żeby ewentualne przywrócenie ramówki móc traktować jako wartość dodaną. Chociaż uwielbiałam “było sobie życie”, to jednak nie będę się łudzić, że mogą być namiastką czy chociaż częścią edukacji. Wiele z nich działało podobnie jak nasza ulubiona pruska szkoła – poszatkowanie na dziedziny, tematy traktowane hermetycznie, izolowane od pokrewnych dyscyplin czy wyzwań w prawdziwym świecie. “Przystrzyżone” do zasobu wiedzy potencjalnego robotnika (jak tam pomoc rozwojowa, nauki społeczne i umiejętności życiowe? no dobra, programy historyczne i kultura jakieś były, ale z dokładnie tymi samymi bolączkami + po linii) Do tego mocno celowane w osoby w konkretnym wieku, zainteresowaniach, zasobie wiedzy, sposobie przetwarzania informacji, umiejętności uczenia się, ba, całym kapitale edukacyjnym… czyli w zasadzie kierowane do tych, którzy ich nie potrzebują 😀 Jakkolwiek były dużo bardziej atrakcyjne niż pójście do budy, niektórych zainteresowało, u reszty przynajmniej został sentyment… jednocześnie ich zniknięcie jest świadectwem ich “porażki”. Ich funkcjonowanie opierało się na dostarczanie contentu dzień w dzień, ale pisanego patykiem na wodzie. Bez wpływu w średniej ani długiej perspektywie. Lata później nie mamy wykształconej powszechnej ciekawości świata, rozwoju intelektualnego po zostaniu przemielonym przez obowiązkowy szlak czy zgłębiania informacji. Nawet pokolenia wychowane na programach nie uznały ich za dostatecznie ważne, by o nie walczyć. O edukację ogółem też niekoniecznie, prędzej walczyć z uczniami. Nie rozumiem szczerze, co w tym zestawie robią różne teleturnieje – jako edukacja są dokładnie bezwartościową papką. Niezależnie od poziomu trudności, to nie jest nawet wiedza. Co najwyżej informacja bez drogi i celu.

    Przykład 2. Wolny rynek popkultury nienawidzi różnorodności. Nie każdy wie, w czym można współcześnie wybierać. Nie każdy dorastał w ekspozycji na szeroki wachlarz styli i gatunków, a im mniej się zna, tym gorzej się próbuje nowości. Gdy dochodzi do tego, fakt, że gust jest mocno indywidualny a ludzie sięgają po sztukę z różnych potrzeb, to nawet nie znajdziesz prostego przepisu na dostarczenie kultury “wysokiej jakości” od małego. No i wiadomo, do starych rzeczy ma się sentyment, i pamięta po latach tylko te najważniejsze dla siebie.

    Przykład 3. Skręt w autorytaryzm nie jest tylko polską kwestią, i mam wrażenie, że w zasadzie nie o niego ci chodzi. Nawet nie o demokrację, a o obywatelskość – to, jak Polacy realizują swoje prawa i oczekiwania, od dołu i od góry. Tutaj możemy się solidaryzować z innymi byłymi europejskimi państwami satelickimi. Powspominać wszystkie rewolucje lat 90., gdzie odrzucono całe “sowieckie zło”, razem z “sowieckimi ludźmi” i nawet tą ich wątpliwą, wymuszaną kijem aktywnością. Nie mam wiedzy dziedzinowej, ale nie znam momentu, w którym jako społeczeństwo mieliśmy impuls, wolę i choćby roboczą wizję obywatelskości i poczucia wspólnoty. Ale tak, też mnie wkurwia ten marazm. I trzy najbardziej frustrujące postawy – że ci na górze działają wbrew nam i to naturalne jak prawa fizyki; że to dobrze, że u nas nie ma takich zamieszek i konfliktów z władzą jak w x; że po prostu starsze pokolenie musi wymrzeć, bo dobrze się życzy starym śmierci, średnim, żeby z bierności, inercją przeżyli w gównie kolejne 30 lat, a najmłodsi się tego gówna nauczyli i powielali.

    Przykład 4. Kwestie wypowiadania się bez kwalifikacji, czy źle wydają mi się strasznie wybielane, choć patrząc po znanych mi starszych różnią się tylko niuansami. Ok, mniej wulgaryzmów, ale odpowiednie zwroty nie naprawią treści. Raczej nic mnie nie przekona, że empatia i inkluzywność były w cenie. Wypadało racjonalizować swoje obrzydliwe wypowiedzi i postawy, wypadało nie reagować na nie. To jest ta główna różnica – można było mówić świństwa, ale ładnie. Tu się odwróciło. Trochę też zmieniły się cele wypowiedzenia się – jeśli wcześniej warto było się popisać przynajmniej erudycją (stąd te wszystkie wodolania i karkołomne konstrukcje językowe), teraz raczej w kierunku posiadania krótkiej, wyrazistej opinii. Tak, nadal lepiej klepać kocopoły niż milczeć (dziękuję, szkoło, presjo).

    Samej dbałości o język pomagało dawniej mnóstwo warstw kontroli treści przed wydaniem i ograniczenia zarówno w możliwościach zatrudnienia, jak i self publishingu. Jednak patrząc na to, jak temat kompetencji językowych nie istniał przez całą edukację mojego pokolenia, nie widzę światełka w tunelu. I nie, żadne teksty kultury tego nie naprawią – żeby rozwijać się językowo, potrzeba mieć kontakt ze współczesną, żywą i czynną mową. Trzeba móc zrozumieć, jakie reguły odpowiadają za poprawność zwrotów, jakie konstrukcje mają sens i wiernie oddają intencje. Nie da się tego zrobić bez pomocy, ani bez ciągłej walki z błędami, z którymi stykamy się na co dzień.

    Co do gloryfikacji negatywnych bohaterów, też ciężko mi znaleźć znaczącą różnicę – wszyscy ci Męscy Mężczyźni, Fajne Chłopaki, Barwne Postaci z Ciekawym Życiem mają swoje za uszami od początku kina. Monokultura w kinematografii nie zapowiada poprawy. Wiarygodni bohaterowie ze spójną osobowością, historią i narracją, która nie odrzuca to raczej domena wyjątkowo udanych produkcji. Szukanie ich w niskobudżetowej sraczce twórczej nie ma dużych szans powodzenia. A narzekanie, jak to źle filmy szkodzą wychowaniu młodzieży… mmm, klasyka gatunku.

    Jeśli mowa o jakichś spadkach zdolności umysłowych, to brzmi jak tabloidowa herezja sprowadzona do nonsensu. “spadki IQ”, o ile w ogóle takie zjawisko występuje, nie są wartościową miarą czegokolwiek, zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany w metodyce badań na przestrzeni dekad. (Focus też szmatławiec, nie oszukujmy się). Dukaj nie ma absolutnie żadnych kwalifikacji do wypowiadania się w temacie, z resztą, ze względu na kierunek jego pisarstwa może sobie szczególnie źle radzić z tematem. Bycie “coraz mniej analitycznym” nie tylko niewiele mówi, ale też nie daje żadnego odniesienia co do oceny zjawiska jako pożądane lub nie. Rewolucja cyfrowa przewróciła do góry nogami nasze umysłowe funkcjonowanie oraz oczekiwania wobec “dobrze działających mózgów”. Dlatego częściowe, bezkontekstowe porównywanie kompetencji między pokoleniami jest skazane na porażkę… a i to zakładając, że w którymś pokoleniu są “zwycięzcy”, albo młodsi wyszliby na “gorszych”. Czuję tu jakieś wspomnienia “kultu książki” – postawy ludzi, którzy niekoniecznie radzą sobie ze współczesnością, więc próbują znaleźć swoje miejsce i tożsamość porównując się z innymi. Niekoniecznie wiedząc, dlaczego czytanie długich tekstów miałoby być pożądaną umiejętnością. Co do czytania ze zrozumieniem i weryfikacji źródeł – powszechna edukacja nie widzi potrzeby uczenia takich rzeczy. One nie są intuicyjne, nie spadają z nieba. Znajomość swoich limitów i błędów poznawczych również nie pojawia się na horyzoncie. Niestety, nabywanie takich umiejętności i prostowanie kiepskich wzorców myślowych po okresie młodości, bez zasobów, tutoringu i nierzadko warunków, na skalę populacji nie wydaje się możliwe na ten moment. Można różnymi kampaniami ograniczać szkody, trzeba też w końcu przeorać nasze myślenie o szkole. Bo nie jesteśmy przygotowani do cyfrowego świata, z upiorną monetyzacją informacji i emocji.

  25. Nie wiem, czy cię OPie dobrze zrozumiałem, ale błędne jest przekonanie, że opisane przez ciebie zjawisko ma miejsce wyłącznie w Polsce.

    Poza tym się zgadzam

  26. Troche tak troche nie. Osobiscie mam wrazenie, ze skretynienie naszego narodu jest podobne do innych krajow ale biorac specyfike polskiej polityki przeklada soe to na to co dzisiaj mamy. Na zachodzie demokracja jest ugruntowana u nas nie. Jesli chodzi o telewizje to soe zgadzam. Dzosiaj to medium ludzi starych i ociezalych umysłowo, ktore soe dostosowało do potrzeb konsumenta. Niestety ludzie sa malo zainteresowani dzosiaj swiatem zewnetrznym z ludzmi na studiach nie ma o czym rozmoawiac nalrawde.

  27. No i tak i nie. Wcześniej miałeś jakieś Niewolnice Izaury, w USA lat trzydziestych Bonnie i Clyde byli gwiazdami, a politycy zawsze byli takimi chamami. Afera Rywina to akurat wysadziła SLD na ich własne życzenie. Gdyby się nie zgodzili na komisję to nic by się nie stało i po miesiącu nikt by o tym nie pamiętał, a takie lata 90-te, to była półjawna gangsterka. Tak więc nie tyle się staczamy, co ciągle jesteśmy w tym samym punkcie.

  28. 1) TVP owszem było konserwatywne ale inne telewizje trochę szurały po dnie, w latach 90-tych każda prywatna telewizja nadawała erotykę a jak chciałeś obejrzeć późno wieczorem jakiś film to po 23 wjeżdżały reklamy sekstelefonów. Tak, telewizja się stacza ale to przez Internet dlatego produkują masę tanich zapychaczy typu Trudne Sprawy

    2) Pamiętaj że w latach 90-tych królowało Disco Polo a w Disco Relax na Polsacie leciały piosenki o ruchaniu

    ​

    Poza tym kultura…Jeśli myślisz że jakiś Fakt czy Superekspress to dno to 30 lat temu mieliśmy w Polsce czasopisma które się specjalizowały w opisach brutalnych zbrodni, albo takie Super Skandale gdzie mogłeś przeczytać historię faceta który spotkał Yeti albo o tym że Elvis ukrywa się w Polsce. Że już nie wspomnę o czasopismach opisujących spiski masońskie albo że w każdym kiosku można było kupić broszurki wypisujące wszystkich Żydów w polityce i mogleś się dowiedzieć że ten czy ów polityk tak naprawdę nazywa się Mosze Silberstein.

  29. Uważam, że zastanowienie się nad tym jest jak najbardziej słuszne i sam widzę swego rodzaju degradacje kulturalną w naszym kraju. O ile dawno temu uchodziliśmy za kraj inteligencji i rozwoju to w tej chwili widać “uchamienie” sfery publicznej i jest to conajmniej niepokojące…
    Polityka i to co tam się dzieje to jedno, ale ogólnie trzeba też zauważyć co się obecnie dzieje w kwestii globalnej. Niech ktoś racjonalnie mi wytłumaczy dlaczego ludzie/dzieci umierają przy wykonywaniu challange’y z internetu…

  30. W dużej części zrzuciłbym to na TVN i MTV. Moda na zachodnie formaty, Big Brothery, Warsaws Whore, Temptation Island i inne gówna bardzo długo wpajano do umysłow wszystkich widzów.

    Że takie zachodnie, że wypada oglądać, bo to całkowite “novum”. I ludzie oglądali.

    Dziś uwielbiamy nabijać się z Trudnych Spraw czy Ukrytej Prawdy, ale nawet te badziewie nie ma startu do wyżęj wymienionego gówna.

    Czy Lata 90 były takie cudowne? Świat wg. Kiepskich, Disco Polo, JAWNIE RASISTOWSKI Cejrowski, jakieś erotyki po 23, sekstelefony całą noc. Disco Relax królował(od czasu powrotu Knurskiego znowu nadają jako Polo TV). Pełno gówna, może jako młodziak tego nie dostrzegałeś.

    Natomiast sam fakt Fame MMA czy Punchdown to jakieś kuriozum. Motłoch potrzebuje chleba i igrzysk? No w końcu MMA to też takie “amerykańskie”.

    Konkludując: goniliśmy amerykański sen, który dziś jasno jawi się już jako amerykański koszmar.

  31. Lekki offtop, przypomniałeś mi by posłuchać sobie znowu Świetlków. “Ogród Koncentracyjny” to czyste złoto.

  32. Współczuję ci gdybyś miał się zahibernować i wyjść do ludzi za 20 lat. Postęp. Świat się zmienia. Są nowe trendy.

  33. >Dukaj w wywiadach wspomina o tym, że przez to, że nie czytamy tyle co kiedyś

    Zawsze mnie bawią takie sformułowania, gdyż przeciętny internauta czyta dziennie kilkadziesiąt razy więcej tekstu niż jego rówieśnik 20-30 lat temu. Jeśli liczyć to co w necie jako czytanie to niektórzy właściwie codziennie czytają średniej grubości książkę.

    Tu nie chodzi o to ile się czyta tylko co się czyta. Zwyczajnie zapanował snobizm na punkcie czytania, ludzie myślą, że jak przeczytają jakieś gunwo-romansidło raz w miesiącu to będą mądrzejsi.

    Generalnie to nie zauważyłem żeby w Polskim społeczeństwie coś realnie się zmieniło. Jest tak samo zabiedzone i cofnięte jak zawsze, tylko dziś widać więcej bo tani kredyt, elektrośmieci i śmieciowe jedzenie, ciuchy z sieciówek, to się wydaje że jesteśmy bogatsi. Tylko na mieszkania i samochody nie ma :p

    Problemem nie jest to że coś zmieniło się na gorsze. Właśnie to brak zmian jest problemem. A że niektóre problemy udawało się przez dekady całe kamuflować to inna rzecz.

  34. Dzieci na całym zachodzie chcą być jutuberami i i nflułencerami.

    Dzieci w Chinach chcą być kosmonautami i inżynierami.

    ​

    Jesteśmy w czarnej dupie. Każdy, kto był na dalekim wschodzie, wie jak nam uciekają. Europa będzie niedługo zadupiem gdzieś między afryką i antarktydą.

  35. Mieszkam w Niemczech, chcę w tym roku wrócić do Polski z żoną i dziećmi powodów rodzinnych.

    Myślę że poniekąd masz rację, z tym że te rzeczy o których Ty piszesz to trend globalny.
    Może a propos tematów edukacyjnych dla dzieci się zgodzę, bo w DE wciąż królują książki dla najmłodszych typu ‘na budowie’ albo ‘kolej’, które w różnym stopniu dla różnych dzieci (są dwa przedziały 1-3 i 3-7 chyba) tłumaczą jak coś działa. Ale nawet dla małych dzieci poziom jest bardzo wysoki (wielu rzeczy sam nie wiedziałem). W Polsce uczy się innych rzeczy – Kicia Kocia (życie w społeczeństwie?) czy Pucio (lingwistyka).

    Nawet te afery – spójrz na USA. Media społecznościowe wprowadziły taką niepewność we wszystkim. Kiedyś jak ktoś był naziolem to wszyscy uważali że to źle. Dziś jest takie uczucie że jak ktoś jest w połowie naziolem to nie można go nazywać naziolem. Jak to? (Polecam filmik który się z tego śmieje ‘Nazi keule’ – niemiecki ale ma napisy.)

    To co mnie jednak bardziej boli to niechlujność, ale to chyba nic nowego. Mimo rozwoju naszego kraju wciąż godzimy się na zachowania krajan które psują nam wszystkim otoczenie. Niszczenie mienia publicznego (mazanie ścian, tłuczenie szyb na przystanku, wywalanie koszy.) Psucie natury (wywalanie śmieci, parkowanie na trawnikach, karmienie kaczek chlebem – to ostatnie dość specyficzne, wiem.) Nie zaczynam nawet mówić o maseczkach czy innych covidowych rzeczach, bo w Polsce nie ma Covidu. 🙂

    To takie podejście – nic nie powiem, bo sam nie zawsze jestem poprawny więc może i mi ktoś odpuści. (Albo śmierć konfidentom.)

    Są też inne tematy, ale ten mnie wyjątkowo kłuje, bo tak łatwo nad nim popracować.
    Ma on też bezpośrednie przełożenie na kontakty międzyludzkie. To taki podświadomy miniwkurw który odczuwasz kilkadziesiąt razy dziennie, a potem nie wiesz czemu burczysz na rodzinę w domu.

  36. Mam podobne spostrzeżenia. Tym niemniej, pamiętam artykuł BBC odnoszący się do ankiety, która wskazywała, że większość ludzi na świecie uważa, że jest coraz więcej przestępstw i jest coraz bardziej niebezpiecznie. Jednocześnie, z roku na rok spada liczba brutalnych przestępstw. Coraz mniej ludzi ginie w konfliktach zbrojnych. A zatem, to co ludziom się wydaje znacznie odbiega od rzeczywistości. Dlaczego piszę o wojnach? Skłonność do rozwiązywania konfliktów przy pomocy pięści w większym stopniu obrazuje poziom cywilizacji w danym kraju niż umiejętności, chociażby cytowania fraszek Kochanowskiego. Polska jest krajem post kolonialnym. Dla nas to niewygodna prawda, bo nie lubimy dostrzegać w sobie Europejskich murzynów (rasizm i te sprawy; inny temat). Rozwój społeczeństw post kolonialnych został w ich dzieciństwie zaburzony przez przemoc. Ta przemoc żyje, wydobywa się z grobu i kąsa dzisiejsze dzieci. A przemocy mieliśmy całe megatony: pańszczyzna, brutalna eksploatacja robotników, konflikty narodowościowe, okupacje, najazdy itd itp. Nie było u nas rewolucji przemysłowej, seksualnej oraz licznych cywilizacyjnych przemian. Przejęliśmy ich dziedzictwa bez zastanowienia. Stąd co jakiś czas cofamy się w rozwoju i okazuje się, że jeszcze nie zrozumieliśmy podstawowej lekcji. Raz dwa kroki do przodu, raz trzy do tył. Obecnie trwa “do tył”. Niestety.

  37. Aż sobie konto założyłam.

    Owszem, był Zin, była “Sonda”, “Cudowny świat operetki” i masa innych programów o sporej wartości edukacyjnej. Ale ludzie, kiedy autobusem jechali do pracy, nie przeżywali nowego tekstu pana Andrzeja Kurka, tylko losy niewolnicy Isaury. A w telewizji były raptem dwa kanały.

    Chyba, że chodzi Ci o stoczenie się telewizji publicznej. No cóż, jak odbiorcy mają do dyspozycji te dwa kanały, to nie martwisz się o oglądalność. Chociaż w sumie teraz TV Kurskiego też nie musi, no, ale oni celują w konkretną grupę społeczną ze swoim przekazem i raczej nie jest to grupa, która byłaby zachwycona programami edukacyjnymi.

Leave a Reply