Niemcy zazdroszczą nam kasy z europejskiego systemu handlu emisjami.
opylą co mieli przydzielone, a potem się wycofają z systemu
Patrząc na kompetencje tego rządu w sprawie ekonomi oraz polityki zagranicznej, to prawdopodobnie zajebali ją litwini.
To jak pytać gdzie kasa z komunii
Jak tam /r/polska, nadal popieracie 500+? Warto było rozdać tę kasę na bombelki, zamiast zainwestować w energetykę?
Niedługo to nawet na rachunek za prąd i gaz może nie starczyć tych 500zł.
U Obatjka i Vatiego.
“wystarczy nie kraść”
Rozdana na kiełbaski wyborcze a w definicji miała iść na restrukturyzację systemu energetycznego.
Tutaj jeszcze wycinek z innego artykułu, który niestety jest płatny:
-A ile Polska na tym truciu zarabia?
-W 2020 roku do budżetu z tytułu opłat za emisję CO2 wpłynęło około 12 miliardów złotych. Dochody szybko rosną, bo cena za wyemitowaną tonę CO2 idzie do góry. Zdaniem rządowych analityków w 2030 roku przekroczy 90 euro.
-Co spowoduje, że produkcja prądu z węgla będzie koszmarnie nierentowna.
-Takie były przecież założenia, na które Polacy się zgodzili. I dostali czas na zmiany oraz na przejście na produkcję czystej energii. System wdrażano po europejsku, czyli stopniowo. Przez pierwsze cztery lata zajęto się monitoringiem. Każde z przedsiębiorstw musiało przez ten czas monitorować swoje zanieczyszczenia i zgłaszać je do instytucji krajowej, która komunikowała się z odpowiedzialnymi za to komórkami w Unii Europejskiej.
-Czyli to zderzenie z nową rzeczywistością nie było żadną niespodzianką?
-To była zwyczajna krótkowzroczność. Unia zadziałała zgodnie ze swoją logiką.
-I my się na to wszystko zgodziliśmy?
-Ten cel został przyjęty bez sprzeciwu ze strony Polski. Tym bardziej że w 2008 roku rząd Donalda Tuska wynegocjował specjalne zasady dla polskiej energetyki ze względu na jej zapóźnienie. Polska dostała darmowe uprawnienia do 90 procent emisji. Ale później ten odsetek miał spadać. Polscy giganci energetyczni dostali jeszcze kolejny bonus: zamiast trafiać do budżetu, pieniądze za emisje mogły zostać w spółkach energetycznych. A ponieważ Unia niechętnie stosuje wszelką pomoc, ustalono, że polskie firmy co prawda nie będą płaciły tych pieniędzy do budżetu, ale ich równoważność miały przeznaczyć na zazielenienie, czyli inwestycje w odnawialne źródła energii. Pięć lat temu postanowiliśmy to sprawdzić i nawet opublikowaliśmy raport o tym, co firmy zrobiły z tymi pieniędzmi. Nie wiem, czy pana zdziwię, ale okazało się, polska energetyka przespała czas na zmiany. Zrealizowano 40 procent obiecanych inwestycji. Większość w zakresie sieci elektroenergetycznych, co jest ważne, ponieważ polskie instalacje były w bardzo złej kondycji. Ale efekt zazielenienia nie nastąpił. Branża energetyczna zbyt długo nie przejawia chęci do tego, żeby się zmienić.
To dla tego, że nikt nie przewidział że system może zostać wykorzystany w złej wierze.
15 comments
U żony Morawieckiego.
rozdana
Niemcy zazdroszczą nam kasy z europejskiego systemu handlu emisjami.
opylą co mieli przydzielone, a potem się wycofają z systemu
Patrząc na kompetencje tego rządu w sprawie ekonomi oraz polityki zagranicznej, to prawdopodobnie zajebali ją litwini.
To jak pytać gdzie kasa z komunii
Jak tam /r/polska, nadal popieracie 500+? Warto było rozdać tę kasę na bombelki, zamiast zainwestować w energetykę?
Niedługo to nawet na rachunek za prąd i gaz może nie starczyć tych 500zł.
U Obatjka i Vatiego.
“wystarczy nie kraść”
Rozdana na kiełbaski wyborcze a w definicji miała iść na restrukturyzację systemu energetycznego.
oj tam oj tam
https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=CAMC92&view=5
czekamy na odpowiedź
Generalnie PiS się tym nie chwali, ale cała kasa z praw do emisji nie leci do tej złej Unii: p
“Połowa może zostać wydana na dowolny cel, a co najmniej 50 proc. (lub ich równowartość) powinno być przeznaczone na cele środowiskowe.”
Według tego artykułu:
https://businessinsider.com.pl/finanse/handel-emisjami-budzet-zyska-nawet-20-mld-zl/c7xgnz2.amp
Tutaj jeszcze wycinek z innego artykułu, który niestety jest płatny:
-A ile Polska na tym truciu zarabia?
-W 2020 roku do budżetu z tytułu opłat za emisję CO2 wpłynęło około 12 miliardów złotych. Dochody szybko rosną, bo cena za wyemitowaną tonę CO2 idzie do góry. Zdaniem rządowych analityków w 2030 roku przekroczy 90 euro.
-Co spowoduje, że produkcja prądu z węgla będzie koszmarnie nierentowna.
-Takie były przecież założenia, na które Polacy się zgodzili. I dostali czas na zmiany oraz na przejście na produkcję czystej energii. System wdrażano po europejsku, czyli stopniowo. Przez pierwsze cztery lata zajęto się monitoringiem. Każde z przedsiębiorstw musiało przez ten czas monitorować swoje zanieczyszczenia i zgłaszać je do instytucji krajowej, która komunikowała się z odpowiedzialnymi za to komórkami w Unii Europejskiej.
-Czyli to zderzenie z nową rzeczywistością nie było żadną niespodzianką?
-To była zwyczajna krótkowzroczność. Unia zadziałała zgodnie ze swoją logiką.
-I my się na to wszystko zgodziliśmy?
-Ten cel został przyjęty bez sprzeciwu ze strony Polski. Tym bardziej że w 2008 roku rząd Donalda Tuska wynegocjował specjalne zasady dla polskiej energetyki ze względu na jej zapóźnienie. Polska dostała darmowe uprawnienia do 90 procent emisji. Ale później ten odsetek miał spadać. Polscy giganci energetyczni dostali jeszcze kolejny bonus: zamiast trafiać do budżetu, pieniądze za emisje mogły zostać w spółkach energetycznych. A ponieważ Unia niechętnie stosuje wszelką pomoc, ustalono, że polskie firmy co prawda nie będą płaciły tych pieniędzy do budżetu, ale ich równoważność miały przeznaczyć na zazielenienie, czyli inwestycje w odnawialne źródła energii. Pięć lat temu postanowiliśmy to sprawdzić i nawet opublikowaliśmy raport o tym, co firmy zrobiły z tymi pieniędzmi. Nie wiem, czy pana zdziwię, ale okazało się, polska energetyka przespała czas na zmiany. Zrealizowano 40 procent obiecanych inwestycji. Większość w zakresie sieci elektroenergetycznych, co jest ważne, ponieważ polskie instalacje były w bardzo złej kondycji. Ale efekt zazielenienia nie nastąpił. Branża energetyczna zbyt długo nie przejawia chęci do tego, żeby się zmienić.
To dla tego, że nikt nie przewidział że system może zostać wykorzystany w złej wierze.
Kasa to nie wszystko zero robi zero