
Stargardzki Mariusz Malec maratończykiem się nie urodził. Wręcz przeciwnie, jak sam to określił swoje pierwsze pięć kilometrów ze szczerej chęci zrobił w wieku 44 lat. 6 lat później miał na karku niejeden ULTRA maraton. Przez cały czas prowadził nie jedną akcję, które miała na celu pomoc i/lub propagację aktywności fizycznej. Od wczoraj (11.05) biegnie charytatywnie od 8:00 na rzecz potrzebującego chłopca, dzień i noc bez przerwy na sen, aż nie zostanie osiągnięta docelowa suma.
Czy w takim razie Mariusz jest milionerem i ma za dużo wolnego czasu? Wręcz przeciwnie! Mariusz to skromny człowiek, który porzucił pracę w służbach mundurowych i rozpoczął nową w przedszkolu integracyjnym.
Dlaczego to robi? Bo Mariuszowi zależy na innych, to człowiek przepełniony empatią, a prawdziwą motywacją dla niego jest uśmiech drugiej osoby. Dzięki temu Mariuszowi też, ów uśmiech z twarzy nie schodzi.
Do brzegu: morał tej historii jest jeden. Wśród nas jest wiele osób, które mają dobro innych ponad własne, o czym w dzisiejszym świecie słyszy się coraz mniej. Dlatego bądźmy jak Mariusz, pomagajmy sobie nawzajem i udowadniajmy, że wszystko jest możliwe jeśli jest chęć. Życie jest piękne i idźmy przez nie wszyscy razem!
(Historia i wizerunek Mariusza użyte w pełni za zgodą w celu propagacji pomocy i aktywności fizycznej)
by Royal-Comedian1627