Nie ma absolutnie nic złego żeby nasza populacja spadła z powrotem do 2-3 miliardów.
Serio.
To tylko kapitalizm i najbogatsi usiłują budować system w którym dążymy do ciągłego wzrostu populacji i konsumpcji by ciągle napędzać zyski korporacji.
To nie jest system który można podtrzymywać w nieskończoność, ani nasza planeta nie jest w stanie podtrzymywać nieskończonego wzrostu, ani nie jest to niezbędne.
Systemy oparte o zastępowalność pokoleń są złe i należy się ich pozbyć. Kto ma nam podać szklankę wody na starość i wykonywać za nas pracę? Robot.
Z jednej strony niby spoko, bo 8 miliardów ludzi to ZDECYDOWANIE za dużo, ale z drugiej strony kto będzie pracował na nasze emerytury itd.?
Ogólnie jestem bardziej za tym, by było mniej ludzi, ale niestety nie znam odpowiedzi na pytania powstałe problemy wynikające z tej możliwości
Niewolnicy nie chcą rodzić kolejnych niewolników? Oburzające.
Moze chodzi o to że nawet naiwni którzy chcieli miec 2-3 po pierwszym mają taki reality-check że pierwsze co robią to spirala i/lub wazektomia.
był sobie taki eksperyment ze szczurami bodajże
Nowa aktualizacja chatu gpt 4o pozbawi nawet 200 milionów ludzi co pracują w usługach klienta… teraz już nie będzie takiego dużego zapotrzebowania na ludność
Ręka w rękę ku wymarciu.
Najbardziej irytuje mnie, i nie tylko mnie, gadanie że nie stać mnie na dziecko…dzieci są za darmo. Twój styl życia kosztuje. Bi jakoś w biednych krajach mają masę dzieci a My, co mamy możliwości, mamy ich mało…no ale tu cała masa ludzi ciężko pracowała by wyrobić w ludziach takie wrażenie…
Ostatnio oglądałem film “Children of Men” (“Ludzkie dzieci”). Opowiada o świecie, w którym od 18 lat nie urodziło się żadne dziecko. Wiadomo, dystopia, Sodoma i Gomorra i gruba fikcja; ale wersja “light” tego scenariusza może nas jeszcze czekać.
No i co z tego że będzie mniej ludzi? Jajco, panom w garniturach przeszkadza tylko to że będzie mniej szarej masy do śrubowania PKB, bo wykresiki ciągle muszą iść w górę.
spadek dzietności dotyczy tylko państw rozwiniętych, cywilizowanych, bogatych; ludność zacofanych państw trzeciego świata mnoży się na potęgę
Myślę że ostatecznie to kwestia kulturowo – obyczajowa. Po co mam mieć dzieci, żeby grzebać się w pieluchach i być niewyspany skoro mogę korzystać z życia? Po robocie mieć wolne, nie mieć na sobie tej odpowiedzialności. A z perspektywy kobiety to jeszcze gorsze.
Nikt nie chce płacić za nasze dzieci, ich szkoły czy ochronę zdrowia, czyli de facto docelowo swoich pracowników, skoro może mieć tania siłę roboczą w krajach ubogich. O tym, kto będzie kupował, gdy się już wszystko zoptymalizuje, raczej się nie myśli. Jesteśmy (my, tzn. osoby nie wybitne i nie za bogate) efektywnie wyprojektowywani że społeczeństwa w ramach marszu ku autoeksterminacji i to się nie zmieni.
Jesteśmy też przy okazji debilami, którzy budzą się z łapą w nocniku
Naukowcy z MIT przeprowadzali symulacje i tak naprawdę jedyne wyjście dla ludzkości to [degrowth](https://en.wikipedia.org/wiki/Degrowth). Problem nie jest w tym, że za mało produkujemy, tylko w tym, że zupełnie bez sensu, zanieczyszczamy planetę, za szybko zużywamy surowce, a wszystko po to, by jacyś miliarderzy zobaczyli, że im cyferki rosną, a większość pracowników nie jest w stanie założyć rodziny, bo jak zakładać rodzinę na wynajmie czy w kawalerce na kredyt, jeżeli praktycznie wszystko idzie do bogatych?
Problem jest w dystrybucji pieniądza, bo ta jest bardzo nierówna, ale problem jest też w tym, że produkujemy np. produkty nieodpowiedniej jakości przez co powstaje więcej zbędnych śmieci. Czas zacząć żyć w sposób odpowiedzialny, ale to nie pracownicy mają tu coś poświęcać, tylko te wszystkie firmy muszą zacząć ponownie płacić jak należy i dba coś więcej niż tylko wyniki finansowe. To jest zdrowy rozsądek, a nie życie fikcją w której dbanie o środowisko i społeczeństwo nie jest w ogóle liczone jako koszt, bo tak się nie da na dłuższą metę, tak samo jak szybko wykończy się ktoś kto codziennie wciąga kokainę.
Przede wszystkim dzietność spada w krajach wysokorozwiniętych. W krajach trzeciego świata czy gospodarkach dopiero wchodzących w etap rozwijania się ta dzietność jest bardzo wysoka. Dlaczego? Bo po pierwsze najczęściej nie ma tam systemów emerytalnych, na starość jedyna szansa na opiekę to dzieci, poza tym rodzina jest się w stanie utrzymać z pracy fizycznej (np. w przysłowiowym polu) i im wiecej rąk do pracy tym im wygodniej. No i oczywiście wysoka umieralność. Kiedyś za te 200 lat jak Afryka będzie na obecnym poziomie gospodarczym Europy czy USA to będą mieli dokładnie ten sam problem – 0 chętnych do posiadania dzieci.
Nie rozumiem po co sztucznie mamy się tym zamartwiać. Problemem są systemy krajów wysokorozwiniętych opierające się na zastępowalności pokoleń. Zamiast płakać że mało osób się rodzi to wystarczyłoby tę patologię modernizować, czyli po pierwsze wprowadzić indywidualne konta emerytalne, a nie że ja teraz płacę składki które są przejadane przez ZUS i ich część trafia do obecnych emerytów, a jak sam będę na emeryturze i nie będzie komu opłacać moich głodowych świadczeń to dostanę 0zł mimo iż odprowadzam co miesiąc wysokie składki. Dalej – automatyzować co się da. Ogrom zawodów jest obecnie niepotrzebnych. Wszyscy ci konsultanci, pracownicy wykonujący powtarzalną bezmyślną pracę itd. bez problemu zastąpią maszyny lub chat/audioboty. Ludzi będzie mniej, ale będzie trzeba ich nakierować na zawody, których faktycznie nie potrafimy zautomatyzować.
Ludzie są na tej planecie dosłownie “od chwili” w skali kosmosu czy nawet wieku Ziemi. Jeden meteoryt i nas nie ma. Serio nie jesteśmy żadnym gatunkiem wybranym, tak samo jak kolonia mrówek potrafi wymrzeć tak samo człowiek może zniknąć z ziemi po prostu poprzez niewłaściwy rozrost gatunku.
17 comments
Ludzkość wymiera. Inne gatunki nie dążą do samozagłady. Czy to oznacza, że jesteśmy najmniej rozgarniętym gatunkiem na tej planecie?
Polecam artykuł o eksperymencie “mysia utopia”
https://www.national-geographic.pl/artykul/eksperyment-calhouna-i-przerazajace-wyniki-mysiej-utopii
No i zajebiście.
Nie ma absolutnie nic złego żeby nasza populacja spadła z powrotem do 2-3 miliardów.
Serio.
To tylko kapitalizm i najbogatsi usiłują budować system w którym dążymy do ciągłego wzrostu populacji i konsumpcji by ciągle napędzać zyski korporacji.
To nie jest system który można podtrzymywać w nieskończoność, ani nasza planeta nie jest w stanie podtrzymywać nieskończonego wzrostu, ani nie jest to niezbędne.
Systemy oparte o zastępowalność pokoleń są złe i należy się ich pozbyć. Kto ma nam podać szklankę wody na starość i wykonywać za nas pracę? Robot.
Z jednej strony niby spoko, bo 8 miliardów ludzi to ZDECYDOWANIE za dużo, ale z drugiej strony kto będzie pracował na nasze emerytury itd.?
Ogólnie jestem bardziej za tym, by było mniej ludzi, ale niestety nie znam odpowiedzi na pytania powstałe problemy wynikające z tej możliwości
Niewolnicy nie chcą rodzić kolejnych niewolników? Oburzające.
Moze chodzi o to że nawet naiwni którzy chcieli miec 2-3 po pierwszym mają taki reality-check że pierwsze co robią to spirala i/lub wazektomia.
był sobie taki eksperyment ze szczurami bodajże
Nowa aktualizacja chatu gpt 4o pozbawi nawet 200 milionów ludzi co pracują w usługach klienta… teraz już nie będzie takiego dużego zapotrzebowania na ludność
Ręka w rękę ku wymarciu.
Najbardziej irytuje mnie, i nie tylko mnie, gadanie że nie stać mnie na dziecko…dzieci są za darmo. Twój styl życia kosztuje. Bi jakoś w biednych krajach mają masę dzieci a My, co mamy możliwości, mamy ich mało…no ale tu cała masa ludzi ciężko pracowała by wyrobić w ludziach takie wrażenie…
Ostatnio oglądałem film “Children of Men” (“Ludzkie dzieci”). Opowiada o świecie, w którym od 18 lat nie urodziło się żadne dziecko. Wiadomo, dystopia, Sodoma i Gomorra i gruba fikcja; ale wersja “light” tego scenariusza może nas jeszcze czekać.
No i co z tego że będzie mniej ludzi? Jajco, panom w garniturach przeszkadza tylko to że będzie mniej szarej masy do śrubowania PKB, bo wykresiki ciągle muszą iść w górę.
spadek dzietności dotyczy tylko państw rozwiniętych, cywilizowanych, bogatych; ludność zacofanych państw trzeciego świata mnoży się na potęgę
Myślę że ostatecznie to kwestia kulturowo – obyczajowa. Po co mam mieć dzieci, żeby grzebać się w pieluchach i być niewyspany skoro mogę korzystać z życia? Po robocie mieć wolne, nie mieć na sobie tej odpowiedzialności. A z perspektywy kobiety to jeszcze gorsze.
Nikt nie chce płacić za nasze dzieci, ich szkoły czy ochronę zdrowia, czyli de facto docelowo swoich pracowników, skoro może mieć tania siłę roboczą w krajach ubogich. O tym, kto będzie kupował, gdy się już wszystko zoptymalizuje, raczej się nie myśli. Jesteśmy (my, tzn. osoby nie wybitne i nie za bogate) efektywnie wyprojektowywani że społeczeństwa w ramach marszu ku autoeksterminacji i to się nie zmieni.
Jesteśmy też przy okazji debilami, którzy budzą się z łapą w nocniku
Naukowcy z MIT przeprowadzali symulacje i tak naprawdę jedyne wyjście dla ludzkości to [degrowth](https://en.wikipedia.org/wiki/Degrowth). Problem nie jest w tym, że za mało produkujemy, tylko w tym, że zupełnie bez sensu, zanieczyszczamy planetę, za szybko zużywamy surowce, a wszystko po to, by jacyś miliarderzy zobaczyli, że im cyferki rosną, a większość pracowników nie jest w stanie założyć rodziny, bo jak zakładać rodzinę na wynajmie czy w kawalerce na kredyt, jeżeli praktycznie wszystko idzie do bogatych?
Problem jest w dystrybucji pieniądza, bo ta jest bardzo nierówna, ale problem jest też w tym, że produkujemy np. produkty nieodpowiedniej jakości przez co powstaje więcej zbędnych śmieci. Czas zacząć żyć w sposób odpowiedzialny, ale to nie pracownicy mają tu coś poświęcać, tylko te wszystkie firmy muszą zacząć ponownie płacić jak należy i dba coś więcej niż tylko wyniki finansowe. To jest zdrowy rozsądek, a nie życie fikcją w której dbanie o środowisko i społeczeństwo nie jest w ogóle liczone jako koszt, bo tak się nie da na dłuższą metę, tak samo jak szybko wykończy się ktoś kto codziennie wciąga kokainę.
Przede wszystkim dzietność spada w krajach wysokorozwiniętych. W krajach trzeciego świata czy gospodarkach dopiero wchodzących w etap rozwijania się ta dzietność jest bardzo wysoka. Dlaczego? Bo po pierwsze najczęściej nie ma tam systemów emerytalnych, na starość jedyna szansa na opiekę to dzieci, poza tym rodzina jest się w stanie utrzymać z pracy fizycznej (np. w przysłowiowym polu) i im wiecej rąk do pracy tym im wygodniej. No i oczywiście wysoka umieralność. Kiedyś za te 200 lat jak Afryka będzie na obecnym poziomie gospodarczym Europy czy USA to będą mieli dokładnie ten sam problem – 0 chętnych do posiadania dzieci.
Nie rozumiem po co sztucznie mamy się tym zamartwiać. Problemem są systemy krajów wysokorozwiniętych opierające się na zastępowalności pokoleń. Zamiast płakać że mało osób się rodzi to wystarczyłoby tę patologię modernizować, czyli po pierwsze wprowadzić indywidualne konta emerytalne, a nie że ja teraz płacę składki które są przejadane przez ZUS i ich część trafia do obecnych emerytów, a jak sam będę na emeryturze i nie będzie komu opłacać moich głodowych świadczeń to dostanę 0zł mimo iż odprowadzam co miesiąc wysokie składki. Dalej – automatyzować co się da. Ogrom zawodów jest obecnie niepotrzebnych. Wszyscy ci konsultanci, pracownicy wykonujący powtarzalną bezmyślną pracę itd. bez problemu zastąpią maszyny lub chat/audioboty. Ludzi będzie mniej, ale będzie trzeba ich nakierować na zawody, których faktycznie nie potrafimy zautomatyzować.
Ludzie są na tej planecie dosłownie “od chwili” w skali kosmosu czy nawet wieku Ziemi. Jeden meteoryt i nas nie ma. Serio nie jesteśmy żadnym gatunkiem wybranym, tak samo jak kolonia mrówek potrafi wymrzeć tak samo człowiek może zniknąć z ziemi po prostu poprzez niewłaściwy rozrost gatunku.