Ja bym wziął. Były niedawno w Lidlu, ale cena bodajże 25 złotych za 100 ml. Trochę sporo.
Czarny Buldak jest dla mnie OK, nawet dziś jadłem. 2x i 3x też jadłem, ale były już na tyle ostre, że trudno było skupić się na smaku. Fajnie było spróbować.
Taa chicken. Smakuje jak kompletnie nic. Zero jakiegoklwiek smaku.
piecze dwa razy?
Kupiłem.
Spróbowałem.
“…Aaaa….Kurwa, tych Koreańczyków to do reszty pojebało, Aaaa….”
Zjadłem całe.
Piekło dwa razy.
Chyba kupię jeszcze.
O ile buldaki słabsze niż x2 są całkiem niezłe.
To te x2 i x3 są dla mnie poprostu za gorzkie nawet ostrego nie czuję tak bardzo jak chemicznego gorzkiego szczególnie jeśli choć trochę wystygną.
Dla mnie buldaki są MEGA słabe. Jakby ktoś jadł czystą kapsaicynę z odrobiną przypraw w zależności od opakowania, wolę rzeczy, które nawet jak są ostrzejsze to przynajmniej są smaczne.
Jesli jesz rzeczy na bazie gochujang przez 2-3 lata kilka razy w miesiacu, nie majac wczesniej doswiadczenia z ostrym to sie przyzwyczaisz. Dla mnie to jak ketchup. Polski ketchup pikantny albo cokolwiek europejskiego reklamowane jako pikantne to lagodne. Ostre jest hinduskie Vindaloo I do tego nie mam ochoty sie przyzwyczajac.
Co to jest za waluta?
Szczerze? Jak dla mnie to jest bardziej ostre niż ma jakikolwiek smak.
Dupa mnie piecze od samego patrzenia.
Polecam, ale nie w dużych ilościach. Za dużo zabija cały smak i jedynie sie spocisz…
Ja jem Buldaki regularnie i generalnie ludzie przesadzają. Owszem, są bardzo ostre ale to ciągle zupełnie nie ta liga co sosy na bazie Carolina Reaper.
Bulduki? Chyba Buld00py
O ile zupki są w miarę to jednak to nadal nie ta ostrość. Chyba sięgnę po sos z Carolina Reaper
Buldaki to właściwie moja karma. Sosy kupowałam i dodawałam do ryżu jak mi brakowało ostrości. Szkoda, że wydają tylko te popularne smaki, bo kupiłabym całe opakowanie buldaka curry
Jadłem tego 2x, kurde dało się to zjeść, ale o smaku to można zapomnieć tak bardzo piecze że się o tym nie myśli.
Bo jakiś czas temu wyczaiłem różowy w sklepie bez żadnego dodatkowego oznaczenia, że jest ostrzejsze ponad normę (nawet 1x nie było), więc uznałem że zaryzykuję (a do tego kupiłem jogurt na ratunek). No i zabrałem się za robienie tego cholerstwa, ale nigdzie nie było instrukcji na opakowaniu jak to zrobić. Ktoś powie co to za sztuka zalać suchy makaron z przyprawami, ale tam jeszcze była torebka sosu, który z automatu wlałem do miski przed zalaniem wodą. I powiem tak, tak powstała mikstura miała tak chujowy smak, że dało się go wyczuć ponad ostrość dania i grubość makaronu (który chyba taki ma być, co jest wielką szkodą, bo wolę cienką wersję z Vifona).
20 comments
Ja bym wziął. Były niedawno w Lidlu, ale cena bodajże 25 złotych za 100 ml. Trochę sporo.
Czarny Buldak jest dla mnie OK, nawet dziś jadłem. 2x i 3x też jadłem, ale były już na tyle ostre, że trudno było skupić się na smaku. Fajnie było spróbować.
Taa chicken. Smakuje jak kompletnie nic. Zero jakiegoklwiek smaku.
piecze dwa razy?
Kupiłem.
Spróbowałem.
“…Aaaa….Kurwa, tych Koreańczyków to do reszty pojebało, Aaaa….”
Zjadłem całe.
Piekło dwa razy.
Chyba kupię jeszcze.
O ile buldaki słabsze niż x2 są całkiem niezłe.
To te x2 i x3 są dla mnie poprostu za gorzkie nawet ostrego nie czuję tak bardzo jak chemicznego gorzkiego szczególnie jeśli choć trochę wystygną.
Dla mnie buldaki są MEGA słabe. Jakby ktoś jadł czystą kapsaicynę z odrobiną przypraw w zależności od opakowania, wolę rzeczy, które nawet jak są ostrzejsze to przynajmniej są smaczne.
Jesli jesz rzeczy na bazie gochujang przez 2-3 lata kilka razy w miesiacu, nie majac wczesniej doswiadczenia z ostrym to sie przyzwyczaisz. Dla mnie to jak ketchup. Polski ketchup pikantny albo cokolwiek europejskiego reklamowane jako pikantne to lagodne. Ostre jest hinduskie Vindaloo I do tego nie mam ochoty sie przyzwyczajac.
Co to jest za waluta?
Szczerze? Jak dla mnie to jest bardziej ostre niż ma jakikolwiek smak.
Dupa mnie piecze od samego patrzenia.
Polecam, ale nie w dużych ilościach. Za dużo zabija cały smak i jedynie sie spocisz…
Ja jem Buldaki regularnie i generalnie ludzie przesadzają. Owszem, są bardzo ostre ale to ciągle zupełnie nie ta liga co sosy na bazie Carolina Reaper.
Bulduki? Chyba Buld00py
O ile zupki są w miarę to jednak to nadal nie ta ostrość. Chyba sięgnę po sos z Carolina Reaper
Buldaki to właściwie moja karma. Sosy kupowałam i dodawałam do ryżu jak mi brakowało ostrości. Szkoda, że wydają tylko te popularne smaki, bo kupiłabym całe opakowanie buldaka curry
Jadłem tego 2x, kurde dało się to zjeść, ale o smaku to można zapomnieć tak bardzo piecze że się o tym nie myśli.
https://preview.redd.it/8o8fy6u28g1d1.png?width=329&format=png&auto=webp&s=4d7f413f3b2692f607e463bf245162381588b18a
Są normalnie na Amazonie.
Nie rozumiem fenomenu buldaków totalnie xdd
A propos Buldaków… Jak się poprawnie robi zupkę?
Bo jakiś czas temu wyczaiłem różowy w sklepie bez żadnego dodatkowego oznaczenia, że jest ostrzejsze ponad normę (nawet 1x nie było), więc uznałem że zaryzykuję (a do tego kupiłem jogurt na ratunek). No i zabrałem się za robienie tego cholerstwa, ale nigdzie nie było instrukcji na opakowaniu jak to zrobić. Ktoś powie co to za sztuka zalać suchy makaron z przyprawami, ale tam jeszcze była torebka sosu, który z automatu wlałem do miski przed zalaniem wodą. I powiem tak, tak powstała mikstura miała tak chujowy smak, że dało się go wyczuć ponad ostrość dania i grubość makaronu (który chyba taki ma być, co jest wielką szkodą, bo wolę cienką wersję z Vifona).
To jest picie?