Jakby chłopak mi powiedział że ma faceit level 10 w CS2 to bym chyba zaczęła z nim chodzić.
Jeszcze żadnej dziewczynie nie pochwaliłem się osiągnięciami z gry 🙂 co do reszty zgoda, gdybym zamiast grać zajmował się czymś produktywnym moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Stara prawda która zlewałem przez 25 lat, w sumie nic złego się nie stało.
Zrobiłem Loremastera w WoWie, nikomu nie powiem ale się cieszę. Noob nie zrozumie.
Imo po prostu róbmy w życiu to co sprawia nam przyjemność i tyle (chyba że lubisz mordow*ć to wtedy back off xD)
Glupoty jak glupoty. Typ ze screena zwyczajnie jest boomerem bedac na oko polowe mlodszy ode mnie – zawsze tacy byli, nie ma co sie spuszczać nad nimi
Ten Olsen to jakiś klaun że robi rzeczy tylko dla poklasku innych zamiast dla własnej przyjemności?
No on w zasadzie ma racje, tylko ze jak jesteś świetnym spawaczem, to też to nikogo nie obchodzi.
Kto?
Po części rozumiem. 5000 godzin w CS to strata czasu jest można było go przeznaczyć np na naukę języka obcego.
Z drugiej strony to jest hobby i jeśli komuś to sprawia przyjemność to czemu nie. IMO już wolę rąbać 5000 godzin w CS niż oglądać 5000 godzin tv (np. mecze).
Dzięki grom mam świetną pracę, którą naprawdę lubię. Gdyby nie ludzie, którzy spędzają czas na rzeczach które nie istnieją nie mięlibyśmy świetnych dzieł kultury – gier, filmów, książek. Nie oszukujmy się, codzienna rzeczywistość bywa nudna, nie ma nic złego w tym że chcemy się o niej czasami oderwać.
Zawsze mnie w takiej sytuacji interesuje odpowiedź na pytanie:
A co gdybym miał nie kilka tysięcy godzin w grach, tylko tysiąc przeczytanych książek?
Wtedy zazwyczaj jest, że “wow, ale ktoś musi być mądry” itp. itd.
Tymczasem jak ludzie mówią, że czytają książki, to zazwyczaj nie chodzi im o podręczniki medycyny, ani astrofizyki, ani programowania czy coś w tym stylu, tylko raczej: kryminały, romanse, publicystyka, scifi, fantasy, które w tym kontekście są tak samo bezwartościowe jak gry – mianowicie są rozrywką.
Przepraszam, że nie zapieprzam cały dzień ciągle się rozwijając, ucząc się 40 języka i robiąc 10 doktorat, ale czasem też wypada odpocząć.
No tak, przecież wiadomo, że wszelka rozrywka w świecie **DOROSŁYCH DOJRZAŁYCH LUDZI**™ jest ściśle regulowana pewnymi surowymi prawami. Pod żadnym pozorem nie wolno mieć z niej radochy. Ona ma być PRODUKTYWNA, AKTYWNA i nastawiona na SAMOROZWÓJ, a najlepiej, żeby miała związek z pracą – nawet jeśli aktualnie nie zapierdalasz, to nawet odpoczywając masz cały czas ulepszać się tak, żeby zapierdalać jeszcze wydajniej, jeszcze szybciej, jeszcze więcej umieć, żeby poprawić zły humorek pana Janusza, no i nawet przez chwilę nie przestawać myśleć o tym, że zaraz będziesz zapierdalał. A, no i najważniejsze – rozrywka ma budzić podziw i obchodzić innych, a do tego imponować kobietom. Bo przecież to nie jest tak, że czas wolny spędzamy dla siebie i robimy wtedy pewne rzeczy dla własnej przyjemności. Ludziom dookoła ma skakać gul i mają być bliscy zawału z zazdrości. A o to, o co ludziom skacze gul to zwykle też lubią hehe lasencje, hehe dziewczynki, wicie rozumicie, hyhy. A więc masz robić tak, żeby przykuwać uwagę swoim sposobem spędzania wolnego czasu i ciągle upewniać się, że ludzie patrzą i podziwiają. Zamoczyłeś girzoły w jakimś stawie? A pierdyknij filozoficzny wpis na LinkedIn, że kontakt z wodą budzi w tobie rekina, twoja psychika zmienia się w psychikę żarłacza białego, więc jesteś gotów na nadchodzący poniedziałek, już czujesz krew konkurencji. Tak robią **DOROŚLI DOJRZALI LUDZIE**™.
A tak na poważnie: ok, jasne, jeśli ktoś nie robi w życiu nic innego, tylko tłucze w gierki, zaniedbując swoje życie, bo wbicie levelu jest ważniejsze, no to raczej nie jest coś super. Jeśli jednak to jest tylko rozrywka, sposób na wyluzowanie się pomiędzy codziennymi sprawami, to na zdrowie.
Granie w gry to jedyna forma nauczania języka angielskiego w latach młodzieńczych która naprawdę działa :/ bo w szkole to … Szkoda gadać
Z zainteresowaniem grami jest jak z wszystkim.
Dajmy na to literatura. Za dzieciaka czytasz popularne nastoletnie książki jak Harry Potter, twój poziom. Dorastasz, odstawiasz książki dla dzieci i zaczynasz czytać te z dorosłą tematyką.
To samo masz w grach. Dorastasz i zostawiasz multiplayer na rzecz singla. Potem zostawiasz cash graby singleplayer (analogicznie Hogwarts Legacy) na rzecz dużo ciekawszych i bardziej rozwiniętych (choćby RDR2 dla entuzjastów prostolinijnej story, czy NieR series dla fanów convoluted storytelling).
“Mógłbyś się nauczyć czegoś imponującego”. Choćby na przykład nie wciskania nosa w nieswoje sprawy. Jestem pewien, że z wielu gier ta osoba spokojnie mogłaby się nauczyć tego i paru innych rzeczy o życiu.
Gry to strata czasu jeśli mindlessly klepiesz Valoranta, LoLa czy jakieś mmorpgi.
Co to za cieć, czemu miałoby mnie obchodzić co kolejny finansowy guru pierdzi do swoich 200 followerów? xD.
edit: kuxwa ten typ dodaje zdjęcia jakichś kobiet z neta, i drugie z supersamochodem™ i wysrywa jakieś swoje mądrości XD
Czekaj, czekaj. To granie w gry jest dla OSIĄGNIĘĆ?! A ja myślałam że gram po prostu dla radochy i samej siebie. Mindblown.

Oj ktoś tu chyba spadł z golda
Człowiek to nie maszyna, nie da się non stop zapierdzielać, życie to nie statystyki produktywności, praca jest tylko jedną z rzeczy jakie robimy w życiu, a hobby bywa jego esencja.
Jak ktoś chce łomotać w gry to co komu do tego? Ktoś chce słuchać muzyki? Super. Chodzić po górach? Jasne. Łowić ryby? Czemu nie?
Najsmutniejsi są właśnie tacy ludzie, co zdobywają we własnej głowie punkty u innych ludzi, które tez nie istnieją, bo ci inni ludzie nie myślą o nich.
Poza tym, jak dziewczyna gorzej o mnie myśli dowiadując się co lubię, to dobrze, bo dzięki temu uniknę pewnie toksycznego związku.
No ja nie wiem, nauczyłem się czego chciałem. Mam prace której mogą zazdrościć, dziewczynę i dziecko a gram w wolnym czasie jak nic innego nie mam do roboty. Najgorszy człowiek to taki który myśli że jest mądry a jest głupi….
Z grającymi przynajmniej można o gierkach pogadać. Tacy Poważni Dorośli Ludzie, którzy narzekają na głupie gierki zwykle mają trzy tematy: robota, ploteczki i ploteczki z roboty
Tymczasem ludzie mają po 10000h+ w oglądaniu telewizji
Pewnie bait, ale najsmutniejsze jest to , że pewnie istnieją tacy mentalni niewolnicy, które istnieją tylko po to aby zadowalać inne osoby
A mi parę dni temu dropnęły 2 Uber unikaty na raz z Uber Andariel I będę o tym pamiętał do końca życia już, więc niech se tam typek wącha skarpetki
Każde hobby czegoś uczy. Nauczyłem się masy rzeczy o Europejczykach, grając w klanie World of Tanks. Mam znajomości do dzisiaj, zupełnie zmieniła – otworzyła – perspektywa na świat poza Polską. Są gry, dzięki którym przeżyłem wielkie wzruszenia, chwile gniewu, radości i jestem bogatszy o te doświadczenia, których nie mógłbym doświadczyć realnie, ale przekładają się na myślenie o realnych sytuacjach.
Jestem też modelarzem: niby sklejanie zabawek, ale nauczyłem się masy rzeczy o pracy z materiałami, narzędziach, improwizowaniu, chemii.
Serio, dowalanie się do gier, że są z założenia złe is so 2005. Można czytać książki, które są bezwartościowe, oglądać bezwartościowe filmy a nawet uczyć się bezwartościowych rzeczy.
Niektórzy mają kilka tysięcy godzin nabite na chlaniu naprzykład
Tymczasem gość siedzi i wylewa jakieś swoje żale na twitterze czy innym gównie, a pisze o marnowaniu czasu na granie w gry xD kurwa mać
Przypomina mi mojego kolegę z korpo który był dzisiaj wkurzony źe “córka przyprowadziła chłopaka FRAJERA co po pracy nic nie robi tylko playstation” po czym 5 minut później opowiadał jakim to świetnym serialem jest Reniferek na netflixie
Kochani Erpolacy nie dajcie sobie nigdy wmówić ze wasze hobby jest powodem do wstydu. Dopóki nie niszczycie swojego zdrowia, nie krzywdzicie innych i niezawalacie obowiązków to wszystko jest okej.
Chrzani, nie chrzani – ma rację w jednym – jeżeli ktoś w gry inwestuje zbyt dużo czasu, to ten czas mógłby dać mu pewne umiejętności, o ile by został zainwestowany w coś innego.
Przykład- w Fallout spędziłem 437h. Liczyłem sobie, ile godzin potrzebowałem, aby zdobyć poziom senior devsa. 350h.
270h nauki musiałem zainwestować, aby zdobyć najwyższy certyfikat ze znajomości angielskiego technicznego…
Problem z Olsenem jest taki, że ten cymbał nie rozumie, że zarówno hobbyjak i naukę, można pogodzić. A on działa jak maszyna : zerojedynkowo.
Tak się nie da. Naukowo udowodniono, że gry uczą analizy.
Imagine robić wszystko w życiu tylko po to żeby się komuś pochwalić. Ja pierdole jaką to trzeba mieć niską ocenę własnej wartości.
Mam ponad 5000 h na steam w CS 1.6 i CS source, byłem headadminem na kilku topowych polskich serwerach, świetne czasy uważam, bawiliśmy się super całymi nocami, było się zawsze w top 10 na serwie, były i sparingi i też walka o złotego AK i M4 którego skin sami sobie zrobiliśmy na serwie. Bardzo dużo czasu poświęciłem grze, atmosfera naprawdę zajebista, bo byli spoko ludzie,mało dzieciaków każdy robił ci trzeba klimat był mega. Rozpadło się to wszystko bo przyszły dzieci, praca,więcej obowiązków, ale i tak nie żałuję czasu poświęconego grze, a to czy laska jakaś nie wierzy w złote AK, jej sprawa, ja wiem że się trzeba za tym nabierać i byle kto nie będzie tego miał
Problem w tym, że jeśli bym nie grał w gry to ten czas wcale by nie szedł na rozwój talentu/języka/cokolwiek, a raczej na coś równie bezużytecznego. Tak po prostu wygląda większość rozrywek ¯\_(ツ)_/¯
Jeśli pan Olsen potrzebuje by WSZYSTKO co robi komuś imponowało i niczego nie robi zwyczajnie dlatego, że jest przyjemne, to poleciłbym mu wizytę do jego terapeuty, bo mają sporo do przegadania
Jedyne co mądrego potrafię wyciągnąć z tego posta, to:
1) Jeśli masz możliwość zdobywania “osiągnięć” w prawdziwym życiu, to będzie to często lepszy wybór, niż zaspokajanie się ich ekwiwalentem w grze. Sporo ludzi właśnie “gra sobie w życie” np. na giełdach krypto albo realizując mega ciekawe projekty, prowadząc firmy, podróżując po świecie, prowadząc jakieś kanały itd. Takich ludzi często omijają wybitne gry komputerowe, ale nie wydają się być mniej spełnieni od tych, którzy ograli je od A do Z. Dobra gra w życie potrafi być równie albo i bardziej pasjonująca.
2) Im jestem starszy, tym bardziej selektywnie podchodzę do gier i ich “maksowania”. Nieraz wyzwania są dobrze skonstruowane i spełnianie wymagań daje satysfakcję. Coraz częściej spotykam się jednak z zapychaczami typu “przejdź grę każdą postacią”, “wygraj 999 razy” itp. Sztuczne nabijanie liczby godzin w grze, które, jak to mawiają moi znajomi, “pozwalają zaspokoić wewnętrzny autyzm”, nic więcej.
Pan? Brzmi jak zwykły twitterowo-linkedinowy kondon xD
tl;dr nie mam czasu tego czytać, trzeba dziesiąty raz odstrzelić Chandlera w New Vegas i zepchnąć Lae’zel z nautiloida (jak githyanki są taką wspaniałą rasą to na pewno przed kontaktem z ziemią wyrosną jej skrzydła).
Jezusmaria, ludzie odpoczywajo, tak nie może być, niech ktoś coś z tym zrobi
Tymczasem taka osoba mieli po 20 seriali rocznie
Kto to jest i po co promujesz tę osobę na pół milionowym subie?
ale ten gosc sie zdziwi jak sie dowie ze ludzie maja zainteresowania
Jak może Cię cieszyć coś, co mi nie sprawia radości
PRZESTAŃ MIEĆ ZABAWĘ
Gra dla osiągnieć mała część graczy. W wielu grach to w ogóle osiągnięć nie ma. Nie chodzi mi o Steamowe achievementy bo to niby literalnie osiągnięcia ale niczego się nie osiąga. Np. niby się zdobywa, że się grę przeszło ale to stwierdzenie pewnych faktów, a nie “osiągnięcia”.
A moja zona dopinguje mnie jak gram w MTG … mamy 40+ … moze my glupi jestesmy???
Większości osób to nie obchodzi tak jak i nie obchodzi ich 99% innych hobby które ich nie jarają. Z resztą dużo łatwiej dzisiaj znaleźć kogoś z kim na temat gier da się pogadać na chociaż jakimś podstawowym poziomie bo jednak więcej osób w coś tam czasem pogrywa niż nie. Hobby jest rzeczą którą robimy dla siebie, nie dla innych.
Mówienie że gry nic nie uczą i nie przynoszą również jest nie do końca prawdom. Ja np. W bardzo młodym wieku nauczyłem się dzięki metinowi że nic nie jest za darmo i itemow nie da się skopiować “Jednym prostym trickiem” dzięki temu jestem bardziej krytyczny do innych wspaniałych ofert w życiu bo już raz dałem się wyruchać i straciłem miecz xD A poważniej to dzięki grom nauczyłem się angielskiego praktycznie samodzielnie, mogą nauczyć współpracy, rozwiązywania problemów i masy innych rzeczy, ba jako medium mogą być wykorzystywane do przekazywania wiedzy jako takiej w bardziej interaktywny i angażujący sposób.
Ten co się goldem komuś chwalił xD
Kiedy laska nie chce słuchać o twoim 100% achievementów w EU IV
Nie znam gościa, czy to jeden z jego zdroworozsądkowych pomysłów? W każdym razie nie wystawiałbym na pręgierz. Sam miałem długie okresy w życiu, gdzie traciłem zainteresowanie grami komputerowymi. Pierwszy własny pecet to nawet bez GPU, no bo po co mi to… (to było przed krypto/AI)
Co do achievementów, to tak, historycznie chyba dawały jakieś punkty w sklepach konsolowych, coś jak wylatane mile w liniach lotniczych. Teraz głównie pomagają śledzić ile graczy na jakim etapie sobie grę odpuszcza…
Nie zgadzam się do końca z przedstawioną opinią, ot czas spędzony na rozrywce nie jest najlepiej spędzonym czasem, ale co komu do tego? Trochę dopaminki i odmóżdżenia się przyda. Się trochę za bardzo tym emocjonujecie w komentarzach IMO.
48 comments
Prawie zabawne
Jakby chłopak mi powiedział że ma faceit level 10 w CS2 to bym chyba zaczęła z nim chodzić.
Jeszcze żadnej dziewczynie nie pochwaliłem się osiągnięciami z gry 🙂 co do reszty zgoda, gdybym zamiast grać zajmował się czymś produktywnym moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Stara prawda która zlewałem przez 25 lat, w sumie nic złego się nie stało.
Zrobiłem Loremastera w WoWie, nikomu nie powiem ale się cieszę. Noob nie zrozumie.
Imo po prostu róbmy w życiu to co sprawia nam przyjemność i tyle (chyba że lubisz mordow*ć to wtedy back off xD)
Glupoty jak glupoty. Typ ze screena zwyczajnie jest boomerem bedac na oko polowe mlodszy ode mnie – zawsze tacy byli, nie ma co sie spuszczać nad nimi
Ten Olsen to jakiś klaun że robi rzeczy tylko dla poklasku innych zamiast dla własnej przyjemności?
No on w zasadzie ma racje, tylko ze jak jesteś świetnym spawaczem, to też to nikogo nie obchodzi.
Kto?
Po części rozumiem. 5000 godzin w CS to strata czasu jest można było go przeznaczyć np na naukę języka obcego.
Z drugiej strony to jest hobby i jeśli komuś to sprawia przyjemność to czemu nie. IMO już wolę rąbać 5000 godzin w CS niż oglądać 5000 godzin tv (np. mecze).
Dzięki grom mam świetną pracę, którą naprawdę lubię. Gdyby nie ludzie, którzy spędzają czas na rzeczach które nie istnieją nie mięlibyśmy świetnych dzieł kultury – gier, filmów, książek. Nie oszukujmy się, codzienna rzeczywistość bywa nudna, nie ma nic złego w tym że chcemy się o niej czasami oderwać.
Zawsze mnie w takiej sytuacji interesuje odpowiedź na pytanie:
A co gdybym miał nie kilka tysięcy godzin w grach, tylko tysiąc przeczytanych książek?
Wtedy zazwyczaj jest, że “wow, ale ktoś musi być mądry” itp. itd.
Tymczasem jak ludzie mówią, że czytają książki, to zazwyczaj nie chodzi im o podręczniki medycyny, ani astrofizyki, ani programowania czy coś w tym stylu, tylko raczej: kryminały, romanse, publicystyka, scifi, fantasy, które w tym kontekście są tak samo bezwartościowe jak gry – mianowicie są rozrywką.
Przepraszam, że nie zapieprzam cały dzień ciągle się rozwijając, ucząc się 40 języka i robiąc 10 doktorat, ale czasem też wypada odpocząć.
No tak, przecież wiadomo, że wszelka rozrywka w świecie **DOROSŁYCH DOJRZAŁYCH LUDZI**™ jest ściśle regulowana pewnymi surowymi prawami. Pod żadnym pozorem nie wolno mieć z niej radochy. Ona ma być PRODUKTYWNA, AKTYWNA i nastawiona na SAMOROZWÓJ, a najlepiej, żeby miała związek z pracą – nawet jeśli aktualnie nie zapierdalasz, to nawet odpoczywając masz cały czas ulepszać się tak, żeby zapierdalać jeszcze wydajniej, jeszcze szybciej, jeszcze więcej umieć, żeby poprawić zły humorek pana Janusza, no i nawet przez chwilę nie przestawać myśleć o tym, że zaraz będziesz zapierdalał. A, no i najważniejsze – rozrywka ma budzić podziw i obchodzić innych, a do tego imponować kobietom. Bo przecież to nie jest tak, że czas wolny spędzamy dla siebie i robimy wtedy pewne rzeczy dla własnej przyjemności. Ludziom dookoła ma skakać gul i mają być bliscy zawału z zazdrości. A o to, o co ludziom skacze gul to zwykle też lubią hehe lasencje, hehe dziewczynki, wicie rozumicie, hyhy. A więc masz robić tak, żeby przykuwać uwagę swoim sposobem spędzania wolnego czasu i ciągle upewniać się, że ludzie patrzą i podziwiają. Zamoczyłeś girzoły w jakimś stawie? A pierdyknij filozoficzny wpis na LinkedIn, że kontakt z wodą budzi w tobie rekina, twoja psychika zmienia się w psychikę żarłacza białego, więc jesteś gotów na nadchodzący poniedziałek, już czujesz krew konkurencji. Tak robią **DOROŚLI DOJRZALI LUDZIE**™.
A tak na poważnie: ok, jasne, jeśli ktoś nie robi w życiu nic innego, tylko tłucze w gierki, zaniedbując swoje życie, bo wbicie levelu jest ważniejsze, no to raczej nie jest coś super. Jeśli jednak to jest tylko rozrywka, sposób na wyluzowanie się pomiędzy codziennymi sprawami, to na zdrowie.
Granie w gry to jedyna forma nauczania języka angielskiego w latach młodzieńczych która naprawdę działa :/ bo w szkole to … Szkoda gadać
Z zainteresowaniem grami jest jak z wszystkim.
Dajmy na to literatura. Za dzieciaka czytasz popularne nastoletnie książki jak Harry Potter, twój poziom. Dorastasz, odstawiasz książki dla dzieci i zaczynasz czytać te z dorosłą tematyką.
To samo masz w grach. Dorastasz i zostawiasz multiplayer na rzecz singla. Potem zostawiasz cash graby singleplayer (analogicznie Hogwarts Legacy) na rzecz dużo ciekawszych i bardziej rozwiniętych (choćby RDR2 dla entuzjastów prostolinijnej story, czy NieR series dla fanów convoluted storytelling).
“Mógłbyś się nauczyć czegoś imponującego”. Choćby na przykład nie wciskania nosa w nieswoje sprawy. Jestem pewien, że z wielu gier ta osoba spokojnie mogłaby się nauczyć tego i paru innych rzeczy o życiu.
Gry to strata czasu jeśli mindlessly klepiesz Valoranta, LoLa czy jakieś mmorpgi.
Co to za cieć, czemu miałoby mnie obchodzić co kolejny finansowy guru pierdzi do swoich 200 followerów? xD.
edit: kuxwa ten typ dodaje zdjęcia jakichś kobiet z neta, i drugie z supersamochodem™ i wysrywa jakieś swoje mądrości XD
Czekaj, czekaj. To granie w gry jest dla OSIĄGNIĘĆ?! A ja myślałam że gram po prostu dla radochy i samej siebie. Mindblown.

Oj ktoś tu chyba spadł z golda
Człowiek to nie maszyna, nie da się non stop zapierdzielać, życie to nie statystyki produktywności, praca jest tylko jedną z rzeczy jakie robimy w życiu, a hobby bywa jego esencja.
Jak ktoś chce łomotać w gry to co komu do tego? Ktoś chce słuchać muzyki? Super. Chodzić po górach? Jasne. Łowić ryby? Czemu nie?
Najsmutniejsi są właśnie tacy ludzie, co zdobywają we własnej głowie punkty u innych ludzi, które tez nie istnieją, bo ci inni ludzie nie myślą o nich.
Poza tym, jak dziewczyna gorzej o mnie myśli dowiadując się co lubię, to dobrze, bo dzięki temu uniknę pewnie toksycznego związku.
No ja nie wiem, nauczyłem się czego chciałem. Mam prace której mogą zazdrościć, dziewczynę i dziecko a gram w wolnym czasie jak nic innego nie mam do roboty. Najgorszy człowiek to taki który myśli że jest mądry a jest głupi….
Z grającymi przynajmniej można o gierkach pogadać. Tacy Poważni Dorośli Ludzie, którzy narzekają na głupie gierki zwykle mają trzy tematy: robota, ploteczki i ploteczki z roboty
Tymczasem ludzie mają po 10000h+ w oglądaniu telewizji
Pewnie bait, ale najsmutniejsze jest to , że pewnie istnieją tacy mentalni niewolnicy, które istnieją tylko po to aby zadowalać inne osoby
A mi parę dni temu dropnęły 2 Uber unikaty na raz z Uber Andariel I będę o tym pamiętał do końca życia już, więc niech se tam typek wącha skarpetki
Każde hobby czegoś uczy. Nauczyłem się masy rzeczy o Europejczykach, grając w klanie World of Tanks. Mam znajomości do dzisiaj, zupełnie zmieniła – otworzyła – perspektywa na świat poza Polską. Są gry, dzięki którym przeżyłem wielkie wzruszenia, chwile gniewu, radości i jestem bogatszy o te doświadczenia, których nie mógłbym doświadczyć realnie, ale przekładają się na myślenie o realnych sytuacjach.
Jestem też modelarzem: niby sklejanie zabawek, ale nauczyłem się masy rzeczy o pracy z materiałami, narzędziach, improwizowaniu, chemii.
Serio, dowalanie się do gier, że są z założenia złe is so 2005. Można czytać książki, które są bezwartościowe, oglądać bezwartościowe filmy a nawet uczyć się bezwartościowych rzeczy.
Niektórzy mają kilka tysięcy godzin nabite na chlaniu naprzykład
Tymczasem gość siedzi i wylewa jakieś swoje żale na twitterze czy innym gównie, a pisze o marnowaniu czasu na granie w gry xD kurwa mać
Przypomina mi mojego kolegę z korpo który był dzisiaj wkurzony źe “córka przyprowadziła chłopaka FRAJERA co po pracy nic nie robi tylko playstation” po czym 5 minut później opowiadał jakim to świetnym serialem jest Reniferek na netflixie
Kochani Erpolacy nie dajcie sobie nigdy wmówić ze wasze hobby jest powodem do wstydu. Dopóki nie niszczycie swojego zdrowia, nie krzywdzicie innych i niezawalacie obowiązków to wszystko jest okej.
Chrzani, nie chrzani – ma rację w jednym – jeżeli ktoś w gry inwestuje zbyt dużo czasu, to ten czas mógłby dać mu pewne umiejętności, o ile by został zainwestowany w coś innego.
Przykład- w Fallout spędziłem 437h. Liczyłem sobie, ile godzin potrzebowałem, aby zdobyć poziom senior devsa. 350h.
270h nauki musiałem zainwestować, aby zdobyć najwyższy certyfikat ze znajomości angielskiego technicznego…
Problem z Olsenem jest taki, że ten cymbał nie rozumie, że zarówno hobbyjak i naukę, można pogodzić. A on działa jak maszyna : zerojedynkowo.
Tak się nie da. Naukowo udowodniono, że gry uczą analizy.
Imagine robić wszystko w życiu tylko po to żeby się komuś pochwalić. Ja pierdole jaką to trzeba mieć niską ocenę własnej wartości.
Mam ponad 5000 h na steam w CS 1.6 i CS source, byłem headadminem na kilku topowych polskich serwerach, świetne czasy uważam, bawiliśmy się super całymi nocami, było się zawsze w top 10 na serwie, były i sparingi i też walka o złotego AK i M4 którego skin sami sobie zrobiliśmy na serwie. Bardzo dużo czasu poświęciłem grze, atmosfera naprawdę zajebista, bo byli spoko ludzie,mało dzieciaków każdy robił ci trzeba klimat był mega. Rozpadło się to wszystko bo przyszły dzieci, praca,więcej obowiązków, ale i tak nie żałuję czasu poświęconego grze, a to czy laska jakaś nie wierzy w złote AK, jej sprawa, ja wiem że się trzeba za tym nabierać i byle kto nie będzie tego miał
Problem w tym, że jeśli bym nie grał w gry to ten czas wcale by nie szedł na rozwój talentu/języka/cokolwiek, a raczej na coś równie bezużytecznego. Tak po prostu wygląda większość rozrywek ¯\_(ツ)_/¯
Jeśli pan Olsen potrzebuje by WSZYSTKO co robi komuś imponowało i niczego nie robi zwyczajnie dlatego, że jest przyjemne, to poleciłbym mu wizytę do jego terapeuty, bo mają sporo do przegadania
Jedyne co mądrego potrafię wyciągnąć z tego posta, to:
1) Jeśli masz możliwość zdobywania “osiągnięć” w prawdziwym życiu, to będzie to często lepszy wybór, niż zaspokajanie się ich ekwiwalentem w grze. Sporo ludzi właśnie “gra sobie w życie” np. na giełdach krypto albo realizując mega ciekawe projekty, prowadząc firmy, podróżując po świecie, prowadząc jakieś kanały itd. Takich ludzi często omijają wybitne gry komputerowe, ale nie wydają się być mniej spełnieni od tych, którzy ograli je od A do Z. Dobra gra w życie potrafi być równie albo i bardziej pasjonująca.
2) Im jestem starszy, tym bardziej selektywnie podchodzę do gier i ich “maksowania”. Nieraz wyzwania są dobrze skonstruowane i spełnianie wymagań daje satysfakcję. Coraz częściej spotykam się jednak z zapychaczami typu “przejdź grę każdą postacią”, “wygraj 999 razy” itp. Sztuczne nabijanie liczby godzin w grze, które, jak to mawiają moi znajomi, “pozwalają zaspokoić wewnętrzny autyzm”, nic więcej.
Pan? Brzmi jak zwykły twitterowo-linkedinowy kondon xD
tl;dr nie mam czasu tego czytać, trzeba dziesiąty raz odstrzelić Chandlera w New Vegas i zepchnąć Lae’zel z nautiloida (jak githyanki są taką wspaniałą rasą to na pewno przed kontaktem z ziemią wyrosną jej skrzydła).
Jezusmaria, ludzie odpoczywajo, tak nie może być, niech ktoś coś z tym zrobi
Tymczasem taka osoba mieli po 20 seriali rocznie
Kto to jest i po co promujesz tę osobę na pół milionowym subie?
ale ten gosc sie zdziwi jak sie dowie ze ludzie maja zainteresowania
Jak może Cię cieszyć coś, co mi nie sprawia radości
PRZESTAŃ MIEĆ ZABAWĘ
Gra dla osiągnieć mała część graczy. W wielu grach to w ogóle osiągnięć nie ma. Nie chodzi mi o Steamowe achievementy bo to niby literalnie osiągnięcia ale niczego się nie osiąga. Np. niby się zdobywa, że się grę przeszło ale to stwierdzenie pewnych faktów, a nie “osiągnięcia”.
A moja zona dopinguje mnie jak gram w MTG … mamy 40+ … moze my glupi jestesmy???
Większości osób to nie obchodzi tak jak i nie obchodzi ich 99% innych hobby które ich nie jarają. Z resztą dużo łatwiej dzisiaj znaleźć kogoś z kim na temat gier da się pogadać na chociaż jakimś podstawowym poziomie bo jednak więcej osób w coś tam czasem pogrywa niż nie. Hobby jest rzeczą którą robimy dla siebie, nie dla innych.
Mówienie że gry nic nie uczą i nie przynoszą również jest nie do końca prawdom. Ja np. W bardzo młodym wieku nauczyłem się dzięki metinowi że nic nie jest za darmo i itemow nie da się skopiować “Jednym prostym trickiem” dzięki temu jestem bardziej krytyczny do innych wspaniałych ofert w życiu bo już raz dałem się wyruchać i straciłem miecz xD A poważniej to dzięki grom nauczyłem się angielskiego praktycznie samodzielnie, mogą nauczyć współpracy, rozwiązywania problemów i masy innych rzeczy, ba jako medium mogą być wykorzystywane do przekazywania wiedzy jako takiej w bardziej interaktywny i angażujący sposób.
Ten co się goldem komuś chwalił xD
Kiedy laska nie chce słuchać o twoim 100% achievementów w EU IV
https://i.redd.it/uy0s0cjt5s5d1.gif
Nie znam gościa, czy to jeden z jego zdroworozsądkowych pomysłów? W każdym razie nie wystawiałbym na pręgierz. Sam miałem długie okresy w życiu, gdzie traciłem zainteresowanie grami komputerowymi. Pierwszy własny pecet to nawet bez GPU, no bo po co mi to… (to było przed krypto/AI)
Co do achievementów, to tak, historycznie chyba dawały jakieś punkty w sklepach konsolowych, coś jak wylatane mile w liniach lotniczych. Teraz głównie pomagają śledzić ile graczy na jakim etapie sobie grę odpuszcza…
Nie zgadzam się do końca z przedstawioną opinią, ot czas spędzony na rozrywce nie jest najlepiej spędzonym czasem, ale co komu do tego? Trochę dopaminki i odmóżdżenia się przyda. Się trochę za bardzo tym emocjonujecie w komentarzach IMO.