Jakie plany pokrzyżowała Wam pandemia/kwarantanna?

19 comments
  1. ogólnie, życie. Tak się składa że ledwie rok przed pandemią udało mi się wyjść z dlugiego okresu depresji i ogarnąć sobie życie, jakichś znajomych, pracę gdzie sa ludzie i jest fajnie.

    I ledwie po roku życie wessało mnie spowrotem na kanapę, przed komputer. Nowe kontakty sie posypały

  2. Minusy pandemii:

    1. Nie pojechałem nigdzie na wakacje w 2020 roku.
    2. Miałem chodzić na siłownię, ale w pewnym momencie zamknięto wszystkie siłownie. Wtedy miałem jeszcze trochę więcej czasu. Teraz tego czasu mam mniej i nie wiem, kiedy w końcu się wybiorę. Może nigdy. Ale takiego słabeusza i kogoś z takim bebechem nikt nie zechce.
    3. Co najmniej jedna osoba, którą znałem, zmarła za wcześnie, przez tego jebanego wirusa.

    Ale są też i plusy pandemii:

    1. Przeprowadziłem się z powrotem do domu i odciąłem się od toksycznego środowiska na uczelni, co pomogło mi w depresji bardziej niż leki przeciwdepresyjne.
    2. Zamiast pracy magisterskiej opartej na syntezie jakichś związków miałem pracę magisterską w postaci długiego przeglądu literatury, więc było łatwo i przyjemnie. I mogłem pisać z domu w przeciwieństwie do większości osób z mojego roku.
    3. Przed zabraniem się do pracy magisterskiej miałem dużo czasu na myślenie o życiu, przemyślałem sobie wiele spraw i zmieniłem podejście do życia. Przy okazji zrobiłem sobie wielki porządek w głowie, stare plany usunąłem i zrobiłem nowe.

  3. Ominął mnie wyjazd do Petersburga latem 2020 i półmetek w liceum (na który bym i tak nie poszła, bo nie lubiłam większości swojej klasy)

  4. Ja nie wiem co wam pokrzyżowało plany. Ja w 2021 odwiedziłem 3 kraje. Chorwacja na jachty na tydzień, Szwecja rowerami na 2 tygodnie a potem na 5 dni Holandia. Żadnych problemów nie było. Nie mówiąc już o zwiedzaniu Polski Gdybym miał więcej urlopu to pewne by wyszło więcej krajów.

  5. Miałem jechać na Erasmusa do Hiszpanii w 2020, już praktycznie wszystko było załatwione. Po czym jebnął lockdown no i z planów nici, bo średnio mi się widziało jechanie za granicę na rok w takich warunkach.

  6. Ja tam jestem zadowolony. Wyjebali mnie z roboty, którą i tak chciałem rzucić. Na spokojnie zrobiłem remont. Pobyczyłem się w domu. Znalazłem fajną, lepszą robotę. Pandemia też zrobiła przesiew wśród moich znajomych, powyłaziło z nich foliarstwo, więc łatwiej mi zrezygnować z takich znajomych. Po sklepach etc zapieprzam w masce i udaję że nie poznaję ludzi, piękna sprawa. Generalnie same plusy.

  7. Miałem lecieć do Norwegii na 10 dni, tam rejs na najbardziej wysunięty na północ przylądek Europy. Takie moje marzenie życia. Niestety cztery dni przed wylotem pozytywny wynik. Rejs przepadł, część kasy i przygotowań też. Obecnie siedzę na kwarantannie i tylko dostaje zdjęcia z wyprawy na których widać fiordy i piękne zorze polarne. A wszystko to przez nieodpowiedzialnego współokatora, który zbyt późno powiedział że może mieć covida.

  8. Jebł mi się cały plan emigracji. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Czekała na mnie praca, mieszkanie. Nic, tylko się przeprowadzić. Tydzień przed wylotem na ogarnięcie formalności pozamykali granice, nie było jak wyjechać. Przyszły pracodawca na początku mówił że spoko, ogarniemy Ci VPNa, będziesz robić zdalnie. Finalnie nic z tego nie wyszło, bo im też klienci zostali bez hajsów, chuj z tego że miałam umowę, sorry, ale nie możemy Cię zatrudnić. Zostałam w Polsce, bez pracy. Dobrze że mnie znajomi przygarnęli i nie musiałam płacić za wynajem.

    Koniec końców udało się wyemigrować kilka miesięcy później. Znalazłam pracę będąc na miejscu. Właściciel mieszkania powiedział że rozumie sytuację i że jak jestem zdecydowana to mi przetrzyma to mieszkanie.

  9. Żadne, nie wpłynęła na moje plany w ogóle, nawet aktualnie jestem na wyjeździe na który lecąc byłam oficjalnie na kwarantannie

  10. Wszystko. Straciłem szansę na odnowienie relacji z pewnymi osobami, zaprzepaściłem szansę na wyjście z introwertycyzmu, w czym bardzo pomogły maseczki i paszporty covidowe. Nie żebym był kolejnym szurem, sam jestem zaszczepiony 3x i parę razy miałem wymaz ale te restrykcje pośrednio zniszczyły mi życie. Żeby było lepiej osiemnastkę miałem na kwarantannie 10+7 (rodzice zakażeni) oczywiście na 1000% miałem skąpoobjawowego covida ale nie liczę się jako ozdrowieniec. Rozumiem sytuację ale póki w 100 procentach nie wrócimy do życia jak przed pandemią to będę miał w dużym skrócie przesrane.

Leave a Reply