Jedyny spory wydatek – paliwo. Reszta jak codzień, jedzenie z okolicznych sklepów, owsianka i kawa z kuchenki polowej, tyle samo wydam na jedzenie w domu. Myłem się woda z worka zaczepionego na drzewie, zero żywej duszy więc nikt nie ucierpiał oglądając moje pośladki, spałem słuchając szumu potoku. Chill i relax a potem spacerek na Łysy Wierch.

by sugmathick

6 comments
  1. A to tak w jakimś wyznaczonym do tego terenie? Ciekawi mnie jakie byłoby ryzyko jakby jakis złośliwiec na ciebie nakablowal jesli to tak w pełni na dziko.

Leave a Reply