
"Dane energetyczne z Warszawy sugerują, że w stolicy Polski może znajdować się niemal 100 tys. mieszkań"
https://businessinsider.com.pl/nieruchomosci/warszawa-pelna-pustych-mieszkan-oto-najnowsze-dane/lpz9tpb
Według GUS w Warszawie jest 1 059 515 https://vivainvest.pl/baza-wiedzy/lle-osob-mieszka-w-warszawie-ile-jest-mieszkan-podaj-dane-statystyczne
czyli prawie 10 % stoi puste
by francovsky
10 comments
Bardzo dobra stopa zwrotu z minimalnym ryzykiem, cóż za niespodzianka
Czy w związku z tym powinien zostać wprowadzony jakiś podatek od pustych mieszkań? Jestem ciekawy czy w jakimś kraju funkcjonuje takie rozwiązanie.
Edit: Poprawiłem “podatek od pustostanów” na podatek od “pustych mieszkań” ponieważ chodzi mi o podatek od mieszkań w dobrym stanie, które nie są wynajmowane.
Bo te lokale czekają pewnie na expatów z Zachodu. /Niezbyt s
Sam mam dodatkowe mieszkanie, którego nie wynajmuję. Nie będę ryzykował, a koszt utrzymania jest minimalny względem rocznego zysku na wzroście wartości.
Pytanie ile procent z nich to są mieszkania, które nadają się do zamieszkania, a ile ruiny do gruntownego remontu lub nawet domy do rozbiórki?
Niestety będzie coraz gorzej, o ile nie zostaną wprowadzone radykalne zmiany w prawie – a nie zostaną, bo ludziom zostało skutecznie wmówione, że prawa właścicieli mieszkań są święte i można im pozwolić na zniszczenie społeczeństwa w imię…nie bardzo wiadomo czego.
W największych miastach mieszkania praktycznie przestaną być sprzedawane zwykłym ludziom, bo ich ceny są poza możliwościami normalnego człowieka. Kupować je będą tylko wielkie firmy sprzedające je później turystom na godziny i dni lub ewentualnie jacyś pojedynczy bogacze.
Nie każda osoba z mieszkaniem, które nadawałoby się na wynajem to chciwy deweloper.
Przykład, moi rodzice odziedziczyli mieszkanie po dziadku, które po gruntownym remoncie wynajęli. Pierwsze kilka miesięcy było ok, potem najemca przestał płacić, stwierdził, że się nie wyniesie. Umowa wypowiedziana, ale oczywiście bez orzeczenia sądu nie można nikogo eksmitować – 2.5 roku chodzenia po sądach i niemiłosiernie dużo stresu dla rodziców.
Od tego czasu wolą traktować tamto mieszkanie jako dodatkowy magazyn na stare meble/rzeczy które “napewno” się przydadzą zamiast bawić się w wynajem.
Przypadek pewnie 1/100, ale nie zmienia to faktu, że takie sytuacje są dla zwykłych ludzi (nie deweloperów z działami prawnymi i wieloma mieszkaniami) sporym odstraszaczem.
Nie. Prawo nagłówków Betteridge’a. https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_nag%C5%82%C3%B3wk%C3%B3w_Betteridge%E2%80%99a
To nie znaczy, że to te mieszkania są nieużywane. Mam w rodzinie osobę, która ma mieszkanie w Warszawie, w którym na codzień nie mieszka, ale cała rodzina jak akurat ma potrzebę zatrzymać się w Warszawie, to zatrzymuje się właśnie tam. Bardzo przydatne jak ktoś z rodziny ma samolot czy pociąg z Warszawy.
Myślę, że podobnych przypadków jest sporo – a na zużyciu mieszkanie będzie wyglądało podobnie do niezamieszkanego.
Z drugiej strony, jak ktoś ma puste mieszkanie w którym postawił sobie jakąś lodówkę czy serwer, który chodzi non stop, to “energetycznie” mieszkanie będzie wyglądało na zamieszkane. Znam i takich ludzi, którzy w mieszkaniu “po babci” mają trzy zamrażarki na jedzenie.
Więcej ochrony lokatora i nierównowagi jego praw względem właściciela mieszkania, to na pewno pomoże w zwiększeniu liczby mieszkań na wynajem na rynku! Na pewno, mówię wam!