Dyskusja na temat finansowania ochrony zdrowia pokazuje w jak opłakanym stanie są mechanizmy zarządzania środkami publicznymi.
Ktoś powinien usiąść i przemyśleć – które usługi państwa chcemy finansować z budżetu państwa istniejącymi podatkami (odpowiednio zmniejszając/zwiększając procenty), a które powinny być opłacane bezpośrednio przez obywatela w danym organie administracji publicznej.
I tyle, nie potrzeba nam mnożenia podatków/składek, to tylko zaciemnia obraz i odwraca uwagę od istoty problemu.
A Petru, coż, nie rozumiem człowieka. Nie potrafię sobie wyobrazić do kogo skierowana jest jego propozycja. Na pewno nie do elektoratu identyfikującego się z wczesną Nowoczesną.
Standardowy mechanizm działania libków, najpierw się ucina finansowanie, a potem narzeka, że usługi publiczne nie działają i trzeba je zlikwidować.
Polski ład czy jak to tam się nazywało wszedł nie tak dawno temu – czy procentowa składka polepszyła stan służby zdrowia? +jeśli jest to procentowe to czy jest to składka czy już zwykły podatek? Więc po co utrzymywać dodatkowo administrację by kosić kolejny podatek dochodowy? Zlikwidować składkę i zwiększyć podatek dochodowy – jest to dokładnie to samo więc dlaczego mamy dwie nazwy?
Ja płacąc ponad 2tyś na składkę zdrowotną naprawdę doceniam fakt że by dostać się gdziekolwiek to i tak muszę zapłacić prywatnie – naprawdę to jest świetne uczucie wsypując masę kasy w coś co nie daje ci nawet podstawowej opieki w porównaniu do prywatnej opieki która jest tańsza 6cio krotnie.
Nie ma takich pieniędzy które by sprawiły że szpitale i placówki państwowe powiedziały by – teraz jest spoko, więcej nie trzeba.
Za to zwiększając składkę na pewno poprawimy jakość usług. Trust me bro.
Wg Memcema lekarz teraz bedzie chodził do Baby.
Kolejny przykład niewiedzy, co do propozycji TD. Petru w swoim projekcie z tego, co pamiętam zakładał, że zmniejszenie składki odbędzie się likwidacja takich rzeczy jak fundusz covidowy itd.
Prawda jest taka, że NFZ ssie i powinniśmy byli zostać przy kasach chorych.
Oho. Na pewniaka sprawdziło się to we Wielkiej Brytanii..
A rzucanie chajsem w studnie, bez dna jaką jest NFZ coś pomoże? Skoro i tak nie korzystam, to naprawdę wisi jakość usług NFZtu. Jak dla mnie może nawet nie istnieć, nie widziałbym różnicy.
Opowiem jedno ciekawostkę z finansowanie zabiegów NFZ. Moja matka miała zabiegi usuwania żylaków trzema różnymi metodami z czego dwie metody prywatnie i jeden na NFZ.
Pierwsza metoda to była to skleroterapia czyli zaklejanie niedrożnych żył. Prywatnie koszt około 500-1000 zł w zależności od wielkości. metoda nie trwała tylko na para lat ale szybkie wykonanie.
Druga metoda była tradycyjna operacja usunięcia na nfz. Lekarz nie usunął dobrze. Koszty na NFZ duże (Chirurg, Anestezjolog, Instrumentariuszka, pobyt na OIOM i badania)
Trzecia metoda laserowe usuwanie żylaków. metoda trwała i szybka polegająca na wprowadzeniu światłowodu do żyły i laserem zamknięcie jej. Koszt ok 5000 zł za nogę i trzeba doliczyć skleroterapie. Czas zabiegu ok. 1 godz.
Z ciekowości sprawdziłem ile kosztuje maszyna do wykonywania zabiegów to **ok. 100 000 zł.** i sobie myślę ile jeszcze jest takich zabiegów gdzie nie potrzebnie kasa jest wydawana jeżeli można zastąpić to tanią i szybszą metodą.
P.S. Do osób myślących że żylaki są zmiana kosmetyczną. Żylaki mogą szkodzić zdrowiu i życiu.
ani obniżenie dofinasowania NFZ, ani podwyższenie finansowania NFZ nie poprawi jakości usług. Problemem jest zarówno zarządzanie jak i niedobór kadry. Na szczęście obecnie szkoli się rekordową liczbę lekarzy rocznie, więc istnieje szansa, że już za kilka lat będzie nadpodaż lekarzy (są na to badania, przy założeniu pogłebiajacego się problemu demograficznego). Co doprowadzi do większej konkurencji, zachamuje wzrost ich wynagrodzeń, a takze ograniczy mozliwość dorabiania. I to rzeczywiśćie poprawi jakość usług medycznych.
konieczność mówienia pacjentom dzień w dzień, że termin rehabilitacji na cito jest na koniec kwietnia 2025, doskonale mi przypomina w jak tragicznym systemie przyszło nam leczyć się i pracować. nie każdy jest krezusem, a zazwyczaj właśnie ci najubożsi są w największej potrzebie leczenia
– Rządamy lepszej służby zdrowia!
– to trzeba podnieść składkę
– nie no, aż tak to nie
Przypomina mi to post parę mięsięcy temu tu podwieszony – ankietę i analizę wyników.
Wynikało z niej jednoznacznie że Polacy walnie narzekają na stan państwowej służby zdrowia ale jednocześnie kategorycznie odmawiają podniesienia podatków.
Magiczne myślenie że jakimś cudem da się osiągnąć cokolwiek innego bedąc w ogonku wydaktów na zdrowie państw OECD rodacy chcą sobie tłumaczyć tym że mamy *zły system* który, gdyby tylko go super zreformować spowodowałby że nagle będzie już spoko – będziemy wciąż wydawać na zdrowie poniżej 7% naszego, wciąż słabego PKB i jakoś dorównamy krajom gdzie leci powyżej 10%. W twardzej walcie jeszcze gorzej to wygladą.
Zupełnie jak gdyby w tamtych krajach też nie było wiecznego narzekania że system kulawy, generalnie do reformy od fundamentów i że jest mnóstwo marnotrastwa…
W drugą stronę, rzucanie pieniędzmi w NFZ zespawni nam lekarzy z powietrza. Trust me bro
Dopóki celem kariery lekarskiej jest wyjazd do Niemiec po studiach i zarabianie tam grubej kasy, żadne finansowanie nie pomoże. Lekarzy trzeba najpierw wyszkolić przez dlugie i trudne studia, a następnie dać im pracę na dobrych warunkach. Tego się nie załatwia rzucaniem kasy w system.
16 comments
Dyskusja na temat finansowania ochrony zdrowia pokazuje w jak opłakanym stanie są mechanizmy zarządzania środkami publicznymi.
Ktoś powinien usiąść i przemyśleć – które usługi państwa chcemy finansować z budżetu państwa istniejącymi podatkami (odpowiednio zmniejszając/zwiększając procenty), a które powinny być opłacane bezpośrednio przez obywatela w danym organie administracji publicznej.
I tyle, nie potrzeba nam mnożenia podatków/składek, to tylko zaciemnia obraz i odwraca uwagę od istoty problemu.
A Petru, coż, nie rozumiem człowieka. Nie potrafię sobie wyobrazić do kogo skierowana jest jego propozycja. Na pewno nie do elektoratu identyfikującego się z wczesną Nowoczesną.
Standardowy mechanizm działania libków, najpierw się ucina finansowanie, a potem narzeka, że usługi publiczne nie działają i trzeba je zlikwidować.
Polski ład czy jak to tam się nazywało wszedł nie tak dawno temu – czy procentowa składka polepszyła stan służby zdrowia? +jeśli jest to procentowe to czy jest to składka czy już zwykły podatek? Więc po co utrzymywać dodatkowo administrację by kosić kolejny podatek dochodowy? Zlikwidować składkę i zwiększyć podatek dochodowy – jest to dokładnie to samo więc dlaczego mamy dwie nazwy?
Ja płacąc ponad 2tyś na składkę zdrowotną naprawdę doceniam fakt że by dostać się gdziekolwiek to i tak muszę zapłacić prywatnie – naprawdę to jest świetne uczucie wsypując masę kasy w coś co nie daje ci nawet podstawowej opieki w porównaniu do prywatnej opieki która jest tańsza 6cio krotnie.
Nie ma takich pieniędzy które by sprawiły że szpitale i placówki państwowe powiedziały by – teraz jest spoko, więcej nie trzeba.
Za to zwiększając składkę na pewno poprawimy jakość usług. Trust me bro.
Wg Memcema lekarz teraz bedzie chodził do Baby.
Kolejny przykład niewiedzy, co do propozycji TD. Petru w swoim projekcie z tego, co pamiętam zakładał, że zmniejszenie składki odbędzie się likwidacja takich rzeczy jak fundusz covidowy itd.
Prawda jest taka, że NFZ ssie i powinniśmy byli zostać przy kasach chorych.
Oho. Na pewniaka sprawdziło się to we Wielkiej Brytanii..
A rzucanie chajsem w studnie, bez dna jaką jest NFZ coś pomoże? Skoro i tak nie korzystam, to naprawdę wisi jakość usług NFZtu. Jak dla mnie może nawet nie istnieć, nie widziałbym różnicy.
Opowiem jedno ciekawostkę z finansowanie zabiegów NFZ. Moja matka miała zabiegi usuwania żylaków trzema różnymi metodami z czego dwie metody prywatnie i jeden na NFZ.
Pierwsza metoda to była to skleroterapia czyli zaklejanie niedrożnych żył. Prywatnie koszt około 500-1000 zł w zależności od wielkości. metoda nie trwała tylko na para lat ale szybkie wykonanie.
Druga metoda była tradycyjna operacja usunięcia na nfz. Lekarz nie usunął dobrze. Koszty na NFZ duże (Chirurg, Anestezjolog, Instrumentariuszka, pobyt na OIOM i badania)
Trzecia metoda laserowe usuwanie żylaków. metoda trwała i szybka polegająca na wprowadzeniu światłowodu do żyły i laserem zamknięcie jej. Koszt ok 5000 zł za nogę i trzeba doliczyć skleroterapie. Czas zabiegu ok. 1 godz.
Z ciekowości sprawdziłem ile kosztuje maszyna do wykonywania zabiegów to **ok. 100 000 zł.** i sobie myślę ile jeszcze jest takich zabiegów gdzie nie potrzebnie kasa jest wydawana jeżeli można zastąpić to tanią i szybszą metodą.
P.S. Do osób myślących że żylaki są zmiana kosmetyczną. Żylaki mogą szkodzić zdrowiu i życiu.
ani obniżenie dofinasowania NFZ, ani podwyższenie finansowania NFZ nie poprawi jakości usług. Problemem jest zarówno zarządzanie jak i niedobór kadry. Na szczęście obecnie szkoli się rekordową liczbę lekarzy rocznie, więc istnieje szansa, że już za kilka lat będzie nadpodaż lekarzy (są na to badania, przy założeniu pogłebiajacego się problemu demograficznego). Co doprowadzi do większej konkurencji, zachamuje wzrost ich wynagrodzeń, a takze ograniczy mozliwość dorabiania. I to rzeczywiśćie poprawi jakość usług medycznych.
konieczność mówienia pacjentom dzień w dzień, że termin rehabilitacji na cito jest na koniec kwietnia 2025, doskonale mi przypomina w jak tragicznym systemie przyszło nam leczyć się i pracować. nie każdy jest krezusem, a zazwyczaj właśnie ci najubożsi są w największej potrzebie leczenia
– Rządamy lepszej służby zdrowia!
– to trzeba podnieść składkę
– nie no, aż tak to nie
Przypomina mi to post parę mięsięcy temu tu podwieszony – ankietę i analizę wyników.
Wynikało z niej jednoznacznie że Polacy walnie narzekają na stan państwowej służby zdrowia ale jednocześnie kategorycznie odmawiają podniesienia podatków.
Magiczne myślenie że jakimś cudem da się osiągnąć cokolwiek innego bedąc w ogonku wydaktów na zdrowie państw OECD rodacy chcą sobie tłumaczyć tym że mamy *zły system* który, gdyby tylko go super zreformować spowodowałby że nagle będzie już spoko – będziemy wciąż wydawać na zdrowie poniżej 7% naszego, wciąż słabego PKB i jakoś dorównamy krajom gdzie leci powyżej 10%. W twardzej walcie jeszcze gorzej to wygladą.
https://www.statista.com/statistics/268826/health-expenditure-as-gdp-percentage-in-oecd-countries/
https://www.oecd.org/en/data/indicators/health-spending.html
Zupełnie jak gdyby w tamtych krajach też nie było wiecznego narzekania że system kulawy, generalnie do reformy od fundamentów i że jest mnóstwo marnotrastwa…
W drugą stronę, rzucanie pieniędzmi w NFZ zespawni nam lekarzy z powietrza. Trust me bro
Dopóki celem kariery lekarskiej jest wyjazd do Niemiec po studiach i zarabianie tam grubej kasy, żadne finansowanie nie pomoże. Lekarzy trzeba najpierw wyszkolić przez dlugie i trudne studia, a następnie dać im pracę na dobrych warunkach. Tego się nie załatwia rzucaniem kasy w system.