Podnieśli i to (niestety) nie jest ich ostatnie słowo. Pytanie czy następna podwyżka będzie większa czy tak teraz będą się bawić po pół punktu?
Edycja (procent na punkt, skrót myślowy pogalopował)
Powrót stopy rezerw obowiązkowych do poziomu sprzed pandemii, podwyżka z 2% do 3.5% (w lockdownach było 0.5%), i wspomnienie o celu aprecjacji złotego w komunikacie – wcześniej tego nie było. Rozumiem, że celem było niezaskakiwanie rynku w momencie, w którym ani Fed, ani EBC żadnej konkretnej decyzji o stopach procentowych nie podjęły, ale oczekiwania zostały rozbudzone, więc trzeba było pokombinować. I do mainstreamu weszła narracja, że banki zarabiają, to im przeszkodzimy. Niegłupie.
Zajebiscie… no to znow kilka stówek w plecy…
chcieliście walki z inflacją to macie
I oczywiście, jak tradycja nakazuje, zawsze 50pb.
Czekamy na 4%, nadal koszt kredytu jest zbyt niski. Chociaż podobno dzisiaj jeszcze podwyższono stopę rezerwy obowiązkowej z 2% do 3.5% (źródło isbnews)
Krótkie zestawienie sąsiadów naszych bliższych i dalszych z UE: kraj – inflacja – stopy
Zastanawiam się czy w 2022/2023/2024 nie będziemy świadkami stagflacji. Stopy procentowe rosną i prawdopodobnie będą rosły. W unii teraz tylko Czechy i Węgry mają wyższe (i to niewiele). Złotówka dzielnie się broni przed wzrostem. Gaz drożeje, ropa drożeje, metale i materiały drożeją i cały czas będą drożeć. Wygląda na to, że inflacja w okolicach 8-10% będzie z nami na dłużej, bo konsumpcja żywności, paliwa, gazu, elektryczności nie spadnie (bo bez tego nie da się funkcjonować) a na rynkach światowych wszystko idzie do góry. Bezrobocie lekko, ale zaczyna rosnąć. Niemal na pewno dostanie po dupie budowlanka (spadną ceny mieszkań) i większość branż, które nie tworzą dóbr i usług pierwszej potrzeby. Wzrost gospodarczy wyhamuje ostro niemal na pewno co pociągnie za sobą bezrobocie.
Problem jest taki, że Glapinski nie ma pojęcia co robi, a za plecami mamy tabuny neoliberalnych ekstremistów z FOR0, którzy dowaliliby nam takie stopy, że gospodarka by się zesrała na miękko. Jak zaczną spadać ceny surowców to inflacja też zacznie hamować.
9 comments
Podnieśli i to (niestety) nie jest ich ostatnie słowo. Pytanie czy następna podwyżka będzie większa czy tak teraz będą się bawić po pół punktu?
Edycja (procent na punkt, skrót myślowy pogalopował)
Powrót stopy rezerw obowiązkowych do poziomu sprzed pandemii, podwyżka z 2% do 3.5% (w lockdownach było 0.5%), i wspomnienie o celu aprecjacji złotego w komunikacie – wcześniej tego nie było. Rozumiem, że celem było niezaskakiwanie rynku w momencie, w którym ani Fed, ani EBC żadnej konkretnej decyzji o stopach procentowych nie podjęły, ale oczekiwania zostały rozbudzone, więc trzeba było pokombinować. I do mainstreamu weszła narracja, że banki zarabiają, to im przeszkodzimy. Niegłupie.
Zajebiscie… no to znow kilka stówek w plecy…
chcieliście walki z inflacją to macie
I oczywiście, jak tradycja nakazuje, zawsze 50pb.
Czekamy na 4%, nadal koszt kredytu jest zbyt niski. Chociaż podobno dzisiaj jeszcze podwyższono stopę rezerwy obowiązkowej z 2% do 3.5% (źródło isbnews)
Krótkie zestawienie sąsiadów naszych bliższych i dalszych z UE: kraj – inflacja – stopy
Polska – 8.6 – 2.75 Czechy – 6.6 – 4.50 Słowacja – 5.8 – 0.00 Węgry – 7.4 – 2.90 Chorwacja – 5.5 – 2.50 Litwa – 10.6 – 0.00 Łotwa – 7.9 – 0.00 Estonia – 11.3 – 0.00 Niemcy – 4.9 – 0.00
Zastanawiam się czy w 2022/2023/2024 nie będziemy świadkami stagflacji. Stopy procentowe rosną i prawdopodobnie będą rosły. W unii teraz tylko Czechy i Węgry mają wyższe (i to niewiele). Złotówka dzielnie się broni przed wzrostem. Gaz drożeje, ropa drożeje, metale i materiały drożeją i cały czas będą drożeć. Wygląda na to, że inflacja w okolicach 8-10% będzie z nami na dłużej, bo konsumpcja żywności, paliwa, gazu, elektryczności nie spadnie (bo bez tego nie da się funkcjonować) a na rynkach światowych wszystko idzie do góry. Bezrobocie lekko, ale zaczyna rosnąć. Niemal na pewno dostanie po dupie budowlanka (spadną ceny mieszkań) i większość branż, które nie tworzą dóbr i usług pierwszej potrzeby. Wzrost gospodarczy wyhamuje ostro niemal na pewno co pociągnie za sobą bezrobocie.
Problem jest taki, że Glapinski nie ma pojęcia co robi, a za plecami mamy tabuny neoliberalnych ekstremistów z FOR0, którzy dowaliliby nam takie stopy, że gospodarka by się zesrała na miękko. Jak zaczną spadać ceny surowców to inflacja też zacznie hamować.