Dantejskie sceny przy testach na COVID. Aptekarz nie wiedział, w co się pakuje

3 comments
  1. Kurwa, wiedziałem, że tak będzie. Po prostu wiedziałem. Skoro magister farmacji gdzieś dostał WPIERDOL od dwóch rozgniewanych samców alfa, to jak głupim trzeba być, żeby nie domyślać się, że w przypadku pozytywnych wyników testów będzie jeszcze gorzej?!

    Każdy, kto się pisał na robienie tych testów, ma za swoje. Nie po to kończymy te studia, żeby odrabiać za kogoś robotę, która nie leży w naszych obowiązkach. Jak się mówiło o dodatkach covidowych, apteka była sklepem. A teraz jest nagle wielce istotną placówką systemu ochrony zdrowia. Chuja tam.

    >Nie spodziewałem się, że to narazi nas na takie wybuchy agresji – mówi dr Piotr Merks, przewodniczący Związków Zawodowych Pracowników Farmacji, a także warszawski aptekarz, który wykonuje testy na koronawirusa.

    Wkurwia mnie ten typ. To taki typ chorobliwie ambitny o wybujałym ego, który nie zna realiów, bo żyje w swoim wyidealizowanym świecie. Wyjechał sobie do UK, do Kanady i chuj wie jeszcze gdzie i myśli, że zrobi w Polsce wielką rewolucję w aptekach. Już nie wspomnę o tym, że oglądałem któregoś razu webinar z jego udziałem dotyczący dress code w aptece. Zarost u mężczyzn ma być przycięty co do kurwa milimetra, kobiety tylko w garsonkach, a mężczyźni w garniturach. Oczywiście eleganckie buty i najlepiej krawat, ale uwaga, bo może cię agresywny pacjent pociągnąć za ten krawat. Gorszego pierdolenia w życiu nie słyszałem. Do apteki nie chodzi się, żeby ładnie wyglądać i pachnieć, tylko żeby kurwa pracować.

    Dobrze mu tak, że ma takich agresywnych pacjentów. Sam się na to pisał, więc niech teraz cierpi.

  2. Ktoś źle napisał “w Polsce nadal jak w chlewie obsranym gównem” w tytule artykułu.

Leave a Reply