Tymczasem na Lubelskim Uniwersytecie Medycznym

28 comments
  1. W sumie popieram. Poziom ściąganie w Polsce jest absurdalny, a samo ściąganie rzadko karane. Ogromnie to niesprawiedliwe względem osób, które się rzeczywiście uczą.

  2. Lol Polaczek cwaniaczek.

    Polibuda się nie certoli z oszustami i za to ją zawsze ceniłem. Cwaniaki odpadali na pierwszych latach już.

  3. Myślę że warto to dodać. Z pierwszej tury egzaminu, gdzie nie było jak ściągać, nie zdało prawie 88% studentów. Wydaje mi się że przy takich liczbach to już naprawdę nie jest kwestia tego, że ktoś się nie nauczył. To tak dla tych wszystkich mówiących “żeby się po prostu nauczyć”.

  4. Do osób, które popierają takie metody – nagle się wszyscy tacy mądrzy zrobiliście, a sami pewnie w najlepsze nakurwialiście na ściągach przez całe studia. Zapomniał wół jak cielęciem był. Właśnie przez takich łebków jak wy, którzy wykazują skrajną pasywność społeczną, sytuacja w kraju wygląda tak, a nie inaczej. Pokusiłbym się nawet o porównanie Was do pisowskiego elektoratu, który przyklaskuje aferze z Pegasusem – ta sama mentalność

  5. No tak, bo przecież jak lekarz się skonsultuje z kolegą albo z książka przed wydaniem diagnozy to ordynator szpitala osobiście go wypatroszy i powiesi na strunie fortepianowej. Trzeba studentów ochronić przed tym straszliwym losem.

  6. No tak było. Nie zmyślam.
    Tak samo jak z tym profesorem z Polibudy Rzeszowskiej.
    Kiedy zaczniecie weryfikować coś zanim wrzucicie takiego screena z internetu?

  7. Nie popieram ściągania jako takiego, ale inna sprawa że sposób nauczania oraz egzekwowania wiedzy w polskiej edukacji na wszystkich stopniach jest archaiczny i nieżyciowy. Na wielu kierunkach i przedmiotach powinny być zaliczenia i egzaminy typu “open book”, gdzie można korzystać z zatwierdzonych pomocy naukowych jak podręczniki, karty wzorów, czy nawet własne notatki/opracowania. Jeśli ktoś potrafi wykorzystać takie materiały i poprawnie odpowiedzieć / rozwiązać zadanie, znaczy że rozumie materiał. Wkuwanie wzorów, definicji, czy nazw na pamięć jest mało produktywne.

  8. No cóż polaki system wdukacji jwst pełen patologii. U mnie raz babką się kogoś przyczepiła bo jej się włosy nie podobały bo za długie.

  9. Nie wiem czy fejk, ale szczerze nie zdziwiłoby to mnie.

    Na moim jakże kochanym ŚUM-ie (lekarski) egzaminy przez pierwsze lata są tak układane aby jak najbardziej zredukować liczbę studentów – wynika to z faktu, iż na klinikach, niezależnie od kierunku, *fizycznie* nie ma jak nas zmieścić (np. na stomie przy jednym unicie muszą siedzieć 2/3 osoby). Sytuacje kiedy większość nie zdaje też się zdarzają i katedra musi obniżyć próg, ponieważ zbiorcza zostałaby wtedy uznana za nieważną – a najlepsze jest to, iż te sytuacje nawet nie wynikają z faktu nie uczenia się, gdyż znaczna większość poprawiających studentów są to osoby o 1/2 punkty poniżej progu. Plus jeśli chodzi o egzaminy końcowe za warunki uczelnia zawsze ma jakieś dodatkowe pieniądze.

  10. Ściąganie nie jest w porządku, ale to nie tak, że słyną z niego tylko największe głąby, wręcz przeciwnie.

    Znam dziesiątki bardzo inteligentnych osób z przeróżnych kierunków, które mimo że spokojnie dałyby radę nauczyć się materiału, to ściągały gdzie mogły (na mało użytecznych lub wręcz archaicznych przedmiotach), a zaoszczędzony czas spożytkowały na naukę innych rzeczy lub po prostu odpoczynek (poza kuciem 24/7 konieczne jest danie mózgowi czasu na regenerację i ułożenie danych, to też jest część procesu nauki).

    Skończyć studia to jedno, życie później zweryfikuje każdego. “Ojej, lekarz, który ściągał będzie mnie leczył!” – tak się dzieje, bo lekarzy jest w kraju za mało i każdy jest potrzebny na już – zakazanie ściągania nic nie da, trzeba coś podziałać wyżej, by kształciło się i zostawało u nas więcej lekarzy. I tyle. Więcej lekarzy, większa konkurencja, miernoty zostają na lodzie i ludzi nie leczą.

  11. Jeśli na egzaminie da się ściągać (znaczy jest student w stanie w ogóle przygotować jakąkolwiek ściągę), to jest to chujowy egzamin. Wszelkie próby redukcji sciągania powinny pochodzić z odpowiedniego sprawdzania przyswojonej wiedzy, a nie nazistowskich wręcz metod kontroli.

  12. Jestem z tego samego kierunku na tym samym uniwersytecie lecz parę lat wyżej. Niestety historia jest MOCNO podkolorowana.

  13. czy lubelski przypadkiem nie mial tez afery 2 lata temu gdzie podsluchano rozmowe wykladowcow ze trzeba udupic tyle i tyle ludzi zeby kasa sie zgadzala (bo ktorys z nich nie wylogowal sie ze spotkania online)?

  14. Trzeba odróżnić przydatną wiedzę od “wypełniaczy”, które nie przydadzą się albo nigdy, albo na tyle rzadko, że nie będzie problemem po prostu sobie sprawdzić na poczekaniu.

    Co innego jeśli student medycyny planujący specjalizację z neurologii jedzie ze ściągi neuropatie czy coś. Ale jeśli jedzie ze ściągi jakąś ekstremalną anatomię czy farmę, to może po prostu ma konkretny plan i w jego kierunku się realizuje, a ściągając minimalizuje straty związane z programem nauczania, który nie do końca mu pasuje.

  15. Ja tak miałam na egzaminie teoretycznym z prawa jazdy za granicą oraz na państwowych egzaminach znajomości języka. Za każdym razem wszelką elektronika musiała zostać w szafkach. Nawet zegarek garkina musiałam zostawić.

  16. Oh fellow UMLubian

    Jestem z I roku lekarskiego i w sumie to mnie już nic nie zdziwi na tym uniwersytecie.
    Na każdym przedmiocie możemy mieć tylko 1 USPRAWIEDLIWIONĄ nieobecność i to tylko z zaświadczeniem lekarza (jeżeli masz pogrzeb w rodzinie to chuj ci w dupę lol). Samorząd studencki wystosował pismo do dziekanatu czy okoliczności usprawiedliwienia mogłyby zostać złagodzone(właśnie np. z powodów rodzinnych), a w odpowiedzi usłyszeliśmy że nie, bo taka nieobecność poskutkowała by brakiem wiedzy z danego przedmiotu, a w konsekwencji może to skutkować utratą życia przez naszych przyszłych pacjentów. (???)

    A i dodam tylko że semestralkę z anatomii w I terminie zdało 7,5% ludzi na roku czyli 28 osób na 386, ale to wydaje się mało ważne.

  17. Nie wiem jak można gadać ze ściąganie jest złe kiedy uczelnie mają korzyści pieniężne z ujebywania studentów.

  18. U mnie na kolokwiach i egzaminach używano zagłuszacza sygnału telefonicznego. Nie wiem do końca jak to działało, ale w telefonach nie było zasięgu, więc np korzystanie z internetu odpadało.

  19. Mnie najbardziej ciekawi ile czasu zajęło zrobienie tych dwóch screenów, skoro poziom baterii pomiędzy nimi spadł z 25% na 17%.

Leave a Reply