Żadna ilość pieniędzy nie zadziała, bo ludzie stwierdzili, że mają ciekawsze rzeczy do roboty niż poświęcanie się, żeby mieć dzieci.
I szczerze mówiąc, to ta jałmużna w postaci 800 zł miesięcznie jest śmieszna, bo w wojewódzkim mieście cena żłobka zaczyna się od 1500 + wyżywienie. Więc jak ludzie mają do wyboru mieć wyjebane na rodzicielstwo albo robić z siebie frajerów, którzy społeczeństwu dają coś bardzo cennego, a w zamian za to otrzymują parę złotych i spierdalaj, to nic dziwnego, że wielu wybiera wygodę bezdzietności.
A to, że się na tym przejedziemy jako państwo i społeczeństwo, to wie każdy, kto umie przeczytać tabelkę z liczbami. I nic z tego nie wynika.
Pieniądze to nie wszystko – w Polsce z dzieckiem po prostu bardzo niewygodnie się żyje. Infrastruktura nie jest dostosowana, ludzie patrzą wilkiem, państwo nie jest w stanie zorganizować sensownego wsparcia.
Mogliby mi dać z milion rocznie, a i tak nie chciałabym mieć dzieci
Może problemem jest sposób wydatkowania tych rekordowych ilości pieniędzy w dziale “Rodzina”. Bo sypanie jałmużną na osoby już posiadające dzieci nie rozwiąże problemu. Słabo zaplanowany program nie rozwiąże problemu.
Może młodzi dorośli mieliby większą możliwość posiadania dzieci, jeśli państwo mogłoby zapewnić dostęp np. do tanich mieszkań i/lub darmowej opieki nad dziećmi. Napewno bardziej by się to przysłużyło poprawie dzietności niż dawanie marnych 500/800 złotych niezależnie od dochodu rodziny.
Program 500+ nie działa jeżeli celem miało być zwiększenie dzietności.
Pytanie brzmi, czy działa w przypadku innego problemu, który był powszechny. Chodzi o dzieci żyjące w ubóstwie. I tutaj okazuje się, że w latach 2014-2020 nastąpił dwukrotny spadek.
Więc programy socjalne w jakiś sposób działają tam gdzie mają. Jednak problem ubóstwa nadal istnieje.
To teraz wrzuc porownanie z PKB, wyjdzie ze wzrost jest zly, bo zmniejsza dzietnosc 🙂
Kilka innych przykladow tez da sie dorzucic, tez normalnych – wrzuc inflacje. Albo ceny mieszkan.
??? Nie ogarniam tego wykresu na dole Niby liczba urodzeń rocznie a oś jest oznaczona miesiącami? Po cóż mieniać formaty w taki sposob zeby trudniej znalezc pasujace do siebie momenty w czasie? Wdółgłos.
Bo może to nie jest kwestia pieniędzy? Liberalizm i egalitaryzm poprostu zrył ludzią banie i ludzie nie chcą nic więcej niż dobrze się bawić
No kto by pomyślał, że rzucanie kasą w problem go nie rozwiąże. Nie można się było tego spodziewać.
Czy ktoś z Was orientuje się jakim krajom (jeśli w ogóle) udało się odwrócić negatywne tendencje z dzietnością?
Jedną rzeczą jest kultura, która sprawiła, że nie wszyscy chcą dzieci, that’s ok, ale druga sprawa jest taka, że tym którzy rzeczywiscie chcą w żadnym stopniu się tego nie ułatwia i zostają tylko najbardziej zdeterminowani.
Żłobki, jakiś wspólnotowy system, bo przecież rodzice teraz często daleko i nie ma kto pomoc, a jak to mówi bardzo mądre powiedzenie “It takes a village to raise a child”, dobry system PAŃSTWOWEJ opieki zdrowotnej, walka z wykluczeniem komunikacyjnym, dostępność mieszkań, dostępność do invitro, niepewna sytuacja geopolityczna, niepewna sytuacja klimatyczna, fatalny system edukacji, drapieżny system ekonomiczny, który rzadko dzisiaj daje jakąś pewność i stabilność w zakładaniu rodziny, na dodatek pozbawia czasu na przebywanie z ta rodziną.
Więc tak, jest mnóstwo powodów i rzeczy które możnaby poprawić, ale często te które wymieniłem nie są zbyt łatwe (wojna) albo nie ma woli, bo “lewactwo”. To co robi wiele państw to zaledwie leczenie objawowe, a nie rozwiązywanie przyczyn.
Ekonomiści głównego nurtu jak zwykle brak rozumu i godności człowieka, obrzydliwa manipulacja.
Spadek ilości urodzonych dzieci w wartości nominalnej wynika z tego że kobiet w wieku zdatnym do rodzenia dzieci jest dużo mniej, wynika to z tego co działo się circa 30 lat temu w latach 90 kiedy był niż demograficzny
To pokłosie rosnących kosztów życia, a nie istnienia programów socjalnych. Drugą kwestią jest oczywiście kariera zawodowa, gdzie posiadanie dzieci jest dużym obciążeniem. Osoby poświęcające się dla rodziny, mogą ostatecznie zostać z niczym. I wreszcie trzecia, najbardziej oczywista, to koniec wyżu demograficznego, który “naprodukował dzieci”, a teraz wchodzimy w niż produkcyjny.
Tak więc, ziew 🙂.
Nie da się zmusić ani przekupić ludzi żeby mieli więcej dzieci. Na pewno nie jeśli chcemy być etyczni.
Natomiast świadczenia dla rodzin są jak najbardziej na miejscu i potrzebne. Nie po to żeby zwiększyć dzietność, to niemożliwe i niepotrzebne, ale po to, żeby rodziny były szczęśliwsze, bezpieczniejsze i bardziej wolne
Ja traktuje 800 plus jako zwrot podatku – w moim wypadku odstaje 56% pensji brutto na rękę -, złodziejstwo to mało powiedziane
15 comments
Nie działa, trzeba wpompować więcej kasy!!!!!!1
Żadna ilość pieniędzy nie zadziała, bo ludzie stwierdzili, że mają ciekawsze rzeczy do roboty niż poświęcanie się, żeby mieć dzieci.
I szczerze mówiąc, to ta jałmużna w postaci 800 zł miesięcznie jest śmieszna, bo w wojewódzkim mieście cena żłobka zaczyna się od 1500 + wyżywienie. Więc jak ludzie mają do wyboru mieć wyjebane na rodzicielstwo albo robić z siebie frajerów, którzy społeczeństwu dają coś bardzo cennego, a w zamian za to otrzymują parę złotych i spierdalaj, to nic dziwnego, że wielu wybiera wygodę bezdzietności.
A to, że się na tym przejedziemy jako państwo i społeczeństwo, to wie każdy, kto umie przeczytać tabelkę z liczbami. I nic z tego nie wynika.
Pieniądze to nie wszystko – w Polsce z dzieckiem po prostu bardzo niewygodnie się żyje. Infrastruktura nie jest dostosowana, ludzie patrzą wilkiem, państwo nie jest w stanie zorganizować sensownego wsparcia.
Mogliby mi dać z milion rocznie, a i tak nie chciałabym mieć dzieci
Może problemem jest sposób wydatkowania tych rekordowych ilości pieniędzy w dziale “Rodzina”. Bo sypanie jałmużną na osoby już posiadające dzieci nie rozwiąże problemu. Słabo zaplanowany program nie rozwiąże problemu.
Może młodzi dorośli mieliby większą możliwość posiadania dzieci, jeśli państwo mogłoby zapewnić dostęp np. do tanich mieszkań i/lub darmowej opieki nad dziećmi. Napewno bardziej by się to przysłużyło poprawie dzietności niż dawanie marnych 500/800 złotych niezależnie od dochodu rodziny.
Program 500+ nie działa jeżeli celem miało być zwiększenie dzietności.
Pytanie brzmi, czy działa w przypadku innego problemu, który był powszechny. Chodzi o dzieci żyjące w ubóstwie. I tutaj okazuje się, że w latach 2014-2020 nastąpił dwukrotny spadek.
Więc programy socjalne w jakiś sposób działają tam gdzie mają. Jednak problem ubóstwa nadal istnieje.
To teraz wrzuc porownanie z PKB, wyjdzie ze wzrost jest zly, bo zmniejsza dzietnosc 🙂
Kilka innych przykladow tez da sie dorzucic, tez normalnych – wrzuc inflacje. Albo ceny mieszkan.
??? Nie ogarniam tego wykresu na dole Niby liczba urodzeń rocznie a oś jest oznaczona miesiącami? Po cóż mieniać formaty w taki sposob zeby trudniej znalezc pasujace do siebie momenty w czasie? Wdółgłos.
Bo może to nie jest kwestia pieniędzy? Liberalizm i egalitaryzm poprostu zrył ludzią banie i ludzie nie chcą nic więcej niż dobrze się bawić
No kto by pomyślał, że rzucanie kasą w problem go nie rozwiąże. Nie można się było tego spodziewać.
Czy ktoś z Was orientuje się jakim krajom (jeśli w ogóle) udało się odwrócić negatywne tendencje z dzietnością?
Jedną rzeczą jest kultura, która sprawiła, że nie wszyscy chcą dzieci, that’s ok, ale druga sprawa jest taka, że tym którzy rzeczywiscie chcą w żadnym stopniu się tego nie ułatwia i zostają tylko najbardziej zdeterminowani.
Żłobki, jakiś wspólnotowy system, bo przecież rodzice teraz często daleko i nie ma kto pomoc, a jak to mówi bardzo mądre powiedzenie “It takes a village to raise a child”, dobry system PAŃSTWOWEJ opieki zdrowotnej, walka z wykluczeniem komunikacyjnym, dostępność mieszkań, dostępność do invitro, niepewna sytuacja geopolityczna, niepewna sytuacja klimatyczna, fatalny system edukacji, drapieżny system ekonomiczny, który rzadko dzisiaj daje jakąś pewność i stabilność w zakładaniu rodziny, na dodatek pozbawia czasu na przebywanie z ta rodziną.
Więc tak, jest mnóstwo powodów i rzeczy które możnaby poprawić, ale często te które wymieniłem nie są zbyt łatwe (wojna) albo nie ma woli, bo “lewactwo”. To co robi wiele państw to zaledwie leczenie objawowe, a nie rozwiązywanie przyczyn.
Ekonomiści głównego nurtu jak zwykle brak rozumu i godności człowieka, obrzydliwa manipulacja.
Spadek ilości urodzonych dzieci w wartości nominalnej wynika z tego że kobiet w wieku zdatnym do rodzenia dzieci jest dużo mniej, wynika to z tego co działo się circa 30 lat temu w latach 90 kiedy był niż demograficzny
To pokłosie rosnących kosztów życia, a nie istnienia programów socjalnych. Drugą kwestią jest oczywiście kariera zawodowa, gdzie posiadanie dzieci jest dużym obciążeniem. Osoby poświęcające się dla rodziny, mogą ostatecznie zostać z niczym. I wreszcie trzecia, najbardziej oczywista, to koniec wyżu demograficznego, który “naprodukował dzieci”, a teraz wchodzimy w niż produkcyjny.
Tak więc, ziew 🙂.
Nie da się zmusić ani przekupić ludzi żeby mieli więcej dzieci. Na pewno nie jeśli chcemy być etyczni.
Natomiast świadczenia dla rodzin są jak najbardziej na miejscu i potrzebne. Nie po to żeby zwiększyć dzietność, to niemożliwe i niepotrzebne, ale po to, żeby rodziny były szczęśliwsze, bezpieczniejsze i bardziej wolne
Ja traktuje 800 plus jako zwrot podatku – w moim wypadku odstaje 56% pensji brutto na rękę -, złodziejstwo to mało powiedziane