Nie było mnie w tym roku na Woodstocku to chętnie posłucham jak było. Opinie w sieci są bardzo pozytywne ale obawiam się, że jak na darmowy festiwal zwali się w przyszłym roku milin osób (bo za darmo to i ocet słodki) to infrastruktura i organizatorzy nie dadzą rady i znowu strach będzie wejść do ToToia kilka godzin po czyszczeniu w obawie o zobaczenie przerażających scen przekraczających ludzką wyobraźnie.
Moim zdaniem ten festiwal zrobił się trochę nijaki. Niewielu obecnie spotyka się tam jakichś pozytywnie zakręconych ludzi – zaczepiających, widziwijących jakieś cuda, poprzebieranych. Zrobiło się sztywno. Nie wiem czy to kwestia nowego pokolenia czy zmian na tym festiwalu. Cieżko powiedzieć, pewnie jedno i drugie.
Generalnie cały Woodstock to obecnie atak klonów. Przyjeżdżasz, idziesz na pole i widzisz oddziały szturmowców w czarnych koszulkach Pol’and’Rock (najlepiej tegorocznych, wiadomo), niewiele na nim pozostało róznorodności i tych promowanych wszędzie kolorów tęczy.
Z taką szerokopojętą róznorodnością również zrobił się moim zdaniem potężny problem. Tam można było kiedyś spotkać każdego, od jakiegoś Black metalowca, który wychodzi z nory jedynie na koncerty, po zarzyganego Punka. Obecnie można właściwie o tym zapomnieć
Obcokrajowców maluteńko, w tym roku słowa z nikim nie zaminiłem po angielsku, co było dziwne
Krisznowców z niego wyrzucono. To w sumie sekta i się Owsiakowi nie dziwię, że się ich cichaczem pozbył, ale smieszni byli i lubiłem tam czasami wpadać na ten ich podły dahl na rosołkach w kostce. Dodawlai mimo wszystko troche kolorytu. Nie widziałem w tym roku Haribola, być może oni również dali sobie spokój
Ewoluował ten festiwal, zrobił się zdecydowanie bardziej czysty, śa czyściutkie toalety, prysznice, jest mniej śmieci, czy w dobrą stronę to poszło? Moim zdaniem tak średnio, ale niech młodsi zdecydują
A, i mała scena, która obecnie nie istnieje. Bo namiot ASP w nią przekształcany to jakiś żart
2 comments
Nie było mnie w tym roku na Woodstocku to chętnie posłucham jak było. Opinie w sieci są bardzo pozytywne ale obawiam się, że jak na darmowy festiwal zwali się w przyszłym roku milin osób (bo za darmo to i ocet słodki) to infrastruktura i organizatorzy nie dadzą rady i znowu strach będzie wejść do ToToia kilka godzin po czyszczeniu w obawie o zobaczenie przerażających scen przekraczających ludzką wyobraźnie.
Moim zdaniem ten festiwal zrobił się trochę nijaki. Niewielu obecnie spotyka się tam jakichś pozytywnie zakręconych ludzi – zaczepiających, widziwijących jakieś cuda, poprzebieranych. Zrobiło się sztywno. Nie wiem czy to kwestia nowego pokolenia czy zmian na tym festiwalu. Cieżko powiedzieć, pewnie jedno i drugie.
Generalnie cały Woodstock to obecnie atak klonów. Przyjeżdżasz, idziesz na pole i widzisz oddziały szturmowców w czarnych koszulkach Pol’and’Rock (najlepiej tegorocznych, wiadomo), niewiele na nim pozostało róznorodności i tych promowanych wszędzie kolorów tęczy.
Z taką szerokopojętą róznorodnością również zrobił się moim zdaniem potężny problem. Tam można było kiedyś spotkać każdego, od jakiegoś Black metalowca, który wychodzi z nory jedynie na koncerty, po zarzyganego Punka. Obecnie można właściwie o tym zapomnieć
Obcokrajowców maluteńko, w tym roku słowa z nikim nie zaminiłem po angielsku, co było dziwne
Krisznowców z niego wyrzucono. To w sumie sekta i się Owsiakowi nie dziwię, że się ich cichaczem pozbył, ale smieszni byli i lubiłem tam czasami wpadać na ten ich podły dahl na rosołkach w kostce. Dodawlai mimo wszystko troche kolorytu. Nie widziałem w tym roku Haribola, być może oni również dali sobie spokój
Ewoluował ten festiwal, zrobił się zdecydowanie bardziej czysty, śa czyściutkie toalety, prysznice, jest mniej śmieci, czy w dobrą stronę to poszło? Moim zdaniem tak średnio, ale niech młodsi zdecydują
A, i mała scena, która obecnie nie istnieje. Bo namiot ASP w nią przekształcany to jakiś żart