
Ostatnie miesiące były dla wielu czasem refleksji nad tym co jest w życiu na prawdę ważne. Nie śledzę zbyt dużo polsko-języcznych mediów, ale w zagranicznych pojawiało się mnóstwo artykułów poruszających właśnie te tematy, choćby fenomen “The Great Resignation”([https://www.theatlantic.com/ideas/archive/2021/10/great-resignation-accelerating/620382/](https://www.theatlantic.com/ideas/archive/2021/10/great-resignation-accelerating/620382/)).
Niestety w moim przypadku (i za pewne wielu moich rówieśników) na okres pandemii nałożyły się z wątpliwości co do słuszności obranej ścieżki edukacyjnej. Ukończywszy licencjat z obszaru finansów zauważam, że tak na prawdę nie znoszę zarówno samej treści (księgowość, rynki finansowe, jak i koncepcja bezmyślnej maksymalizacji zysków), jak i środowiska (networking, pogoń za sukcesem, czy kultura korporacyjna). Kontynuacja obranego kierunku wydaje się być najlepszą opcją pod względem zabezpieczenia materialnego, a także budowy poczucia stabilności. Kosztem tej decyzji byłoby jednak najprawdopodobniej towarzyszące mi przez resztę życia poczucie braku sensu wykonywanej pracy oraz względnie szybkie wypalenie.
W tym miejscu chciałbym się was zapytać, czy na obecnym etapie (23 y.o. bez właściwie żadnych poważniejszych zobowiązań) warto rozpocząć od nowa ścieżkę edukacyjną na zupełnie innym kierunku (w moim przypadku byłaby to psychologia)? Oczywiście wybór padłby na studia zaoczne lub wieczorowe połączone z pracą w korpo jako, że i żyć z czegoś trzeba.
Jeśli macie podobne doświadczenia/jesteście w podobnej sytuacji chętnie poznam wasze spojrzenie na ten temat.
6 comments
A kim chcesz być po tej psychologii? Bo z mojego otoczenia 90% tych ludzi robi w HR
Czym szybciej sobie uświadomisz ze praca względnie ma służyć do tego żeby zarabiać hajsy tym łatwiej Ci będzie w życiu dorosłym. Fajnie jest miec misje w życiu ale misji do garka nie wsadzisz
Ogółem – tak i nie, ale z tego co piszesz planujesz jednocześnie karierę I kształcenie się w drugim kierunku.
Na pewno pomoże Ci dodatkowa wiedza z psychologii by sobie lepiej radzić w karierze, o ile edukujesz się nie dla papierka ;).
Background finansowy to niezmiennie dobry start do IT, które bankowością stoi. Poczucie bezsensu będziesz miał podobne, ale przynajmniej hajs o wiele lepszy i mniejszy zaphierdol.
Jeśli nie planujesz pracować jako psychoterapeuta (było ostatnio bardzo fajne AMA, gdzie “prowadzący” odpowiadał bardzo szczegółowo o zawodzie) to psychologia będzie o dupę rozbić. Kup sobie 3-4 książki i wyjdzie na to samo.
Każdy moment jest dobry na to, żeby zmienić, szkoda życia na robienie czegoś tylko dlatego, że istnieje szansa (ale nie ma gwarancji) na wysokie zarobki.
Jeżeli czujesz, że chcesz coś zrobić w kierunku swojego rozwoju, ale nie wiesz do końca co, to może warto by zrobić sobie jakieś testy osobowościowe? W internecie jest sporo darmowych testów jak chociażby 16personalities, big5, albo jeżeli jesteś w stanie zapłacić, to testem z którego można sporo wynieść jest test gallupa.
Poświęć sobie trochę czasu, przeanalizuj silne i słabe strony, spróbuj wypisać swoje cele (od strony miękkiej) i spójrz na to wszystko pod kątem swoich planów i utwierdź się w swojej decyzji/zmień co do niej zdanie.
W czasie swoich studiów miałem podobne myśli. Z doświadczenia mogę napisać, że charakter miejsca pracy jest ważniejszy niż szczegółowy charakter Twojej edukacji. Jeśli trafisz gdzieś, gdzie Twoi współpracownicy będą podzielać Twoje ideały, będzie dobrze.
Nie wiem, jak w Twojej branży, ale wyobrażam sobie, że wszelkiej maści NGOsy też potrzebują ludzi do ogarniania swoich finansów. Może w takim miejscu będziesz się czuć dobrze? Widzę takie ogłoszenia na https://ogloszenia.ngo.pl/praca-staz/dam-prace