Nie pamiętam, ale pamiętam powolny ich upadek. Jako uczeń podstawówki/gimbazy często jeździłem pksem do kolegów którzy mieszkali w sąsiednich wioskach, przejazd był tani i był. Później zaczęły znikać kursy weekendowe. Pojawiły się busy które były szybsze bo przekraczały dozwoloną prędkość i przyjeźdżały tuż przed autobusem. Pamietam, że jak zaczynałem liceum to jeździłem z przesiadką ale wychodząc ze szkoły o właściwie dowolnej porze udawało się złapać coś co jedzie przez moją miejscowość przesiadkową. Jak byłem w klasie maturalnej to już nie było takie proste. Obecnie jeszcze są dwa kursy z/do mojej wioseczki, rano i wieczorem. Busy po wygryzieniu PKS też się zaczęły zwijać bo przy ich cenach i siatce połączeń auto zaczynało się co raz bardziej opłacać.
Zniknęły dość dawno. Ale co wybory każda partia ma w programie walkę z wykluczeniem komunikacyjnym i co i nic… U mnie przestały jeździć i autobusy pks i zlikwidowali kolej.
Cały czas jeżdżą i to nawet coraz więcej
W 2017 chyba upadł. I nie mieliśmy jak odjeżdzać do szkoły 15 km. Potem przyszła inna spółka prywatna z lepszą flotą i porównywalnymi cenami, ale dużo gorszym rozkładem jazdy.
U mnie to już w latach 90tych w dużym stopniu prywatne busy wyparły, bo do miasta wojewódzkiego jechały 40 minut a nie godzinę z hakiem. Ale PKS trzymał się dość długo, jeszcze koło 2004 czasem nim jeździłem.
nadal jeżdżą
Jeżdżą cały czas, i ich się coraz więcej wydaje
U mnie PKS szybko upadł, bo kierowcy i związkowcy chcieli szybko się prywatyzować, więc jakieś 20 lat temu PKS kupiła jakaś francuska firma, która funkcjonowała jako tako 10 lat i zwinęła się z rejonu. Teraz samo busiarstwo jeździ. Dodatkowo Covid dobił akceptowalną siatkę połączeń.
U mnie PKS Suwałki jako jeden z nielicznych PKSów sobie dobrze radził, ale samorząd województwa postanowił połączyć go z Łomżą i Białymstokiem i poziom od razu spadł, a dworzec w Augustowie postanowiono sprzedać. Teraz ten PKS niby jest, ale słaby.
Na dodatek weszła prywatna konkurencja współpracująca z Flixbusem. Początkowo mieli dobrą ofertę, ale jak wygryźli PKS to podnieśli ceny i w dodatku do Warszawy zaczęli jeździć dłuższą drogą przez Ełk.
Jeden z powodów, dla których przesiadłam się na samochód.
U mnie dalej jeżdżą i wydaje mi się że im się powodzi.
Koło 2019 PKS miasta się wypiął na okoliczne wsie, notorycznie nie przyjeżdżały i się spóźniały. Gminy z powiatu ościennego stwierdziły, że jak tak, to robią własny zakład komunikacji.
Ceny na stabilnym poziomie od czterech lat, jeżdżą mniej więcej co godzinę, niestety ostatni autobus w sobotę odjeżdża koło 15:30, a w niedzielę nie ma nic w ogóle poza PKS firmy z innego miasta, na który trzeba podejść do obwodnicy i zapłacić 8-9 złotych za 10 kilometrów jazdy, przy czym i tak jeździ tylko trzy razy w weekendy
Środkowa Wielkopolska, miasto powiatowe 15 tysięcy. Teraz PKS kursuje już tylko do Poznania, do Piły zlikwidowano połączenia jakieś 10 lat temu. Połączenia z okolicznymi wioskami już od dawna są przejęte przez lokalnych przewoźników, kursujących drożej i rzadziej.
W technikum byłem w pierwszej połowie 2010’tych na początku miałem do wyboru 2 kursy rano (6.55 i 7.55) do miasta i dwa powroty(15.25 i 16.25) a potem i tak jakoś do szkoły trzeba było się dostać(1,5km).
Druga opcja to był dłuższy spacer(>2.5km) do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej, ale potem z przesiadką pod szkołę jechałem.
2 pierwsze lata cena za PKS była niska to jakoś nim wolałem jeździć, ale coraz częściej powrót był problemem bo musiałem zostać po 16 etc. Kursy przejęła prywatna firma i ceny poszły w górę.
Przez jakiś czas łaziłem na miejski, ale w pewnym momencie przedłużyli mu trasę przez moją wieś więc teraz mam średnio 3x na godzinę z tego przystanku co kiedyś 4x dobę.
(Wieś w Metropolii Górnośląskiej)
Około 5 lat temu…
w 1991.
wygryzione przez busy ktore zostaly wygryzione przez pociqg szybszy i 2 razy tanszy jednak,(w toruniu) wciaz pksy jada i wykorzystuja m.in stary plac rapackiego
nigdy nie umarł u nas. jeżdzi pmarańczowy do dziś
Jakoś pod koniec zeszłej dekady, PKS zbańczył. Dziwnym trafem następny przetarg na komunikację w powiecie “wygrała” firma naleząca do kolegi ówczesnego starosty, który z kolei należał do klubu starosty w radzie powiatu. Oczywiście rozkład jazdy jest już o wiele gorszy, a no i była batalia o połączenia poza powiat, ponieważ dzieci z jednej gminy z sąsiedniego powiatu przyjeżdżały do nas do szkół, a były do tej pory obsługiwane przez PKS jeżdżący po obu powiatach, prywaciarz chciał jeździć tylko do granicy.
W okolicy rodzinnej wsi żony z kolei PKS ma się całkiem dobrze, tylko widać że jest robiony głównie pod seniorów i młodzież szkolną, bo np. nie jeździ tak, by zdążyć do roboty na 1. zmianę na 6:00 rano, czy na 3. zmianę o 22:00. Kursuje również w weekendy, więc to jest bardzo na plus. Oprócz PKS gmina ma też swojego przewoźnika, więc jest całkiem całkiem. Przewozy są dotowane przez województwo, ale po wyborach samorządowych uwaznie śledzę siatkę, czy czasami nie jest po cichu zwijana, bo u steru województwa są ludzie, którzy w poprzedniej kadencji samorządu byli odpowiedzialni za dalszą degradację Łodzi.
19 comments
Nie wiem.
Nie pamiętam, ale pamiętam powolny ich upadek. Jako uczeń podstawówki/gimbazy często jeździłem pksem do kolegów którzy mieszkali w sąsiednich wioskach, przejazd był tani i był. Później zaczęły znikać kursy weekendowe. Pojawiły się busy które były szybsze bo przekraczały dozwoloną prędkość i przyjeźdżały tuż przed autobusem. Pamietam, że jak zaczynałem liceum to jeździłem z przesiadką ale wychodząc ze szkoły o właściwie dowolnej porze udawało się złapać coś co jedzie przez moją miejscowość przesiadkową. Jak byłem w klasie maturalnej to już nie było takie proste. Obecnie jeszcze są dwa kursy z/do mojej wioseczki, rano i wieczorem. Busy po wygryzieniu PKS też się zaczęły zwijać bo przy ich cenach i siatce połączeń auto zaczynało się co raz bardziej opłacać.
Zniknęły dość dawno. Ale co wybory każda partia ma w programie walkę z wykluczeniem komunikacyjnym i co i nic… U mnie przestały jeździć i autobusy pks i zlikwidowali kolej.
Cały czas jeżdżą i to nawet coraz więcej
W 2017 chyba upadł. I nie mieliśmy jak odjeżdzać do szkoły 15 km. Potem przyszła inna spółka prywatna z lepszą flotą i porównywalnymi cenami, ale dużo gorszym rozkładem jazdy.
U mnie to już w latach 90tych w dużym stopniu prywatne busy wyparły, bo do miasta wojewódzkiego jechały 40 minut a nie godzinę z hakiem. Ale PKS trzymał się dość długo, jeszcze koło 2004 czasem nim jeździłem.
nadal jeżdżą
Jeżdżą cały czas, i ich się coraz więcej wydaje
U mnie PKS szybko upadł, bo kierowcy i związkowcy chcieli szybko się prywatyzować, więc jakieś 20 lat temu PKS kupiła jakaś francuska firma, która funkcjonowała jako tako 10 lat i zwinęła się z rejonu. Teraz samo busiarstwo jeździ. Dodatkowo Covid dobił akceptowalną siatkę połączeń.
U mnie PKS Suwałki jako jeden z nielicznych PKSów sobie dobrze radził, ale samorząd województwa postanowił połączyć go z Łomżą i Białymstokiem i poziom od razu spadł, a dworzec w Augustowie postanowiono sprzedać. Teraz ten PKS niby jest, ale słaby.
Na dodatek weszła prywatna konkurencja współpracująca z Flixbusem. Początkowo mieli dobrą ofertę, ale jak wygryźli PKS to podnieśli ceny i w dodatku do Warszawy zaczęli jeździć dłuższą drogą przez Ełk.
Jeden z powodów, dla których przesiadłam się na samochód.
U mnie dalej jeżdżą i wydaje mi się że im się powodzi.
Koło 2019 PKS miasta się wypiął na okoliczne wsie, notorycznie nie przyjeżdżały i się spóźniały. Gminy z powiatu ościennego stwierdziły, że jak tak, to robią własny zakład komunikacji.
Ceny na stabilnym poziomie od czterech lat, jeżdżą mniej więcej co godzinę, niestety ostatni autobus w sobotę odjeżdża koło 15:30, a w niedzielę nie ma nic w ogóle poza PKS firmy z innego miasta, na który trzeba podejść do obwodnicy i zapłacić 8-9 złotych za 10 kilometrów jazdy, przy czym i tak jeździ tylko trzy razy w weekendy
Środkowa Wielkopolska, miasto powiatowe 15 tysięcy. Teraz PKS kursuje już tylko do Poznania, do Piły zlikwidowano połączenia jakieś 10 lat temu. Połączenia z okolicznymi wioskami już od dawna są przejęte przez lokalnych przewoźników, kursujących drożej i rzadziej.
W technikum byłem w pierwszej połowie 2010’tych na początku miałem do wyboru 2 kursy rano (6.55 i 7.55) do miasta i dwa powroty(15.25 i 16.25) a potem i tak jakoś do szkoły trzeba było się dostać(1,5km).
Druga opcja to był dłuższy spacer(>2.5km) do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej, ale potem z przesiadką pod szkołę jechałem.
2 pierwsze lata cena za PKS była niska to jakoś nim wolałem jeździć, ale coraz częściej powrót był problemem bo musiałem zostać po 16 etc. Kursy przejęła prywatna firma i ceny poszły w górę.
Przez jakiś czas łaziłem na miejski, ale w pewnym momencie przedłużyli mu trasę przez moją wieś więc teraz mam średnio 3x na godzinę z tego przystanku co kiedyś 4x dobę.
(Wieś w Metropolii Górnośląskiej)
Około 5 lat temu…
w 1991.
wygryzione przez busy ktore zostaly wygryzione przez pociqg szybszy i 2 razy tanszy jednak,(w toruniu) wciaz pksy jada i wykorzystuja m.in stary plac rapackiego
nigdy nie umarł u nas. jeżdzi pmarańczowy do dziś
Jakoś pod koniec zeszłej dekady, PKS zbańczył. Dziwnym trafem następny przetarg na komunikację w powiecie “wygrała” firma naleząca do kolegi ówczesnego starosty, który z kolei należał do klubu starosty w radzie powiatu. Oczywiście rozkład jazdy jest już o wiele gorszy, a no i była batalia o połączenia poza powiat, ponieważ dzieci z jednej gminy z sąsiedniego powiatu przyjeżdżały do nas do szkół, a były do tej pory obsługiwane przez PKS jeżdżący po obu powiatach, prywaciarz chciał jeździć tylko do granicy.
W okolicy rodzinnej wsi żony z kolei PKS ma się całkiem dobrze, tylko widać że jest robiony głównie pod seniorów i młodzież szkolną, bo np. nie jeździ tak, by zdążyć do roboty na 1. zmianę na 6:00 rano, czy na 3. zmianę o 22:00. Kursuje również w weekendy, więc to jest bardzo na plus. Oprócz PKS gmina ma też swojego przewoźnika, więc jest całkiem całkiem. Przewozy są dotowane przez województwo, ale po wyborach samorządowych uwaznie śledzę siatkę, czy czasami nie jest po cichu zwijana, bo u steru województwa są ludzie, którzy w poprzedniej kadencji samorządu byli odpowiedzialni za dalszą degradację Łodzi.