Ta obserwacja z tytułu to chyba sprzed miesiąca, bo na początku stycznie rzeczywiście było widać spowolnienie. Teraz już nie zauważyłem żeby ludzie jeździli jakoś wolniej niż w zeszłym roku (przynajmniej w Warszawie, tras ostatnio nie robiłem).
A koleś jeszcze sam w tym wywiadzie mówi że nie wydaje mu się żeby odwrócenie spowolnienia miało nastąpić – wg. mnie to ono już nastąpiło. Może nie w 100%, ale w bardzo dużej mierze.
I do tego jeszcze pieprzy jakieś głupoty o kwotach mandatów, kompletnie oderwane od rzeczywistości:
>Teraz każdy ma respekt, bo to już nie są trzy stówki tylko dwa i pół kafla.
Otóż nie. Tam gdzie były 3 stówki to jest 8 albo 10 stówek, nie 2,5 kafla
>Od września jeśli w ciągu dwóch lat znowu przekroczysz prędkość o 51 km, to płacisz już nie 2500 zł, ale 5000 zł.
I kolejna głupota, bo 2500 (czyli od września 5000 przy recydywie) jest od 71km/h.
Biorą gościa do wywiadu, którego tematem przewodnim są nowe mandaty, a pan specjalista nawet nie wie jak te mandaty wyglądają.
jeszcze drobiazg:
>Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym, czyli od 101 km/h.
pan specjalista zapomniał że w terenie zabudowanym może się znaleźć zarówno ograniczenie do 30km/h jak i do 80km/h i 101 nie będzie granicą przy której się traci prawko ani w jednym ani w drugim przypadku.
Generalnie koleś ma parę celnych obserwacji (np. że przydałoby się coś pomiędzy mandatem za stwarzanie zagrożenia a stwarzanie bezpośredniego zagrożenia katastrofą, albo że przejścia na wielopasmowych drogach to śmiertelne niebezpieczeństwo w PL), ale cały wywiad bym powiedział taki średni.
Nie mam nic przeciwko wolniejszej i kulturalnej jeździe. Jednak, komuś kogo stresuje bycie wyprzedzanym powinno być zabrane prawo jazdy.
Ciekawostka: Początek lutego, droga nr 80 między Bydgoszczą, a Toruniem. Las, dobra widoczność, suchy i prosty odcinek. Jechałem za gościem który popierdzielał sobie 70/80 (spoko, nie śpieszy mu się widocznie, mimo, że wcześniej w terenie zabudowanym nakurwiał tę samą prędkością, czyli wtedy trochę mu się śpieszyło). Stoi radiowóz w zatoczce. Gość po heblach i zwolnił do 40 km/h (ograniczenie do 90 ofc). Ktoś potrafi mi wytłumaczyć co mają w głowach tacy ludzie?
Ciekawy wywiad, a najlepszy fragment jest tu:
> Co z Frogiem? Dlaczego sąd go uniewinnił?
> To gruby skandal. Tak zostali wychowani polscy karniści i sędziowie, szukają jak najłagodniejszej kary dla sprawców wypadków i wykroczeń drogowych. Do tego dochodzą mankamenty polskiego prawa, które zostało zinterpretowane w określonym kierunku i Frog nie może zostać ukarany za cały swój szaleńczy rajd przez Warszawę czy pod Kielcami, tylko za kolejne pojedyncze wykroczenia, które wtedy popełnił.
> Ale jak sędziowskim mózgu – po obejrzeniu filmików Froga – powstaje ta światła myśl, że on nie spowodował zagrożenia życia wielu osób? Przecież każdy widzi, że spowodował.
> Bo w interpretacjach naszego prawa przyjęło się, że zarzut „spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym” dotyczy całego autobusu pełnego ludzi albo pieszej wycieczki dzieci.
Na pewno się poprawiło jeśli chodzi o przejazdy kolejowe – ostatnio przejeżdżałem dwa razy przez jeden w pobliżu, czekając jeszcze na podniesienie się zapór – i pierwsi w kolejce potrafili z RiGCZem poczekać aż zapory podniosą się w pełni i zgasną czerwone światła, podczas gdy jeszcze w tamtym roku ruszali gdy tylko się zaczęły podnosić. No, oprócz jednego kierowcy co najwyżej o 2 sekundy za wcześnie wjechał oraz rowerzystki, która pewnie myślała że to jej w ogóle nie dotyczy.
Nikt też nie trąbił ani poganiał by ruszyć na czerwonym (raz byłem pierwszy) – a tego się najbardziej obawiałem.
2000 zł mandatu zamiast 300 (+ jeszcze 10pkt od września) jednak robi swoje.
to jest zwyczajnie nieprawda, tam gdzie ja jeżdżę rowerem jest to samo piractwo i bandyterka drogowa jak do tej pory i zero policji jak zwykle
***** policję, enforcerów pisowskiego rządu
Zasadniczo nie do końca się zgadzam. Owszem, może część kierowców zwolniła, ale to co się dzieje na lewych pasach w mieście woła o pomstę do nieba. Do cywilizacji nam daleko.
6 comments
Ta obserwacja z tytułu to chyba sprzed miesiąca, bo na początku stycznie rzeczywiście było widać spowolnienie. Teraz już nie zauważyłem żeby ludzie jeździli jakoś wolniej niż w zeszłym roku (przynajmniej w Warszawie, tras ostatnio nie robiłem).
A koleś jeszcze sam w tym wywiadzie mówi że nie wydaje mu się żeby odwrócenie spowolnienia miało nastąpić – wg. mnie to ono już nastąpiło. Może nie w 100%, ale w bardzo dużej mierze.
I do tego jeszcze pieprzy jakieś głupoty o kwotach mandatów, kompletnie oderwane od rzeczywistości:
>Teraz każdy ma respekt, bo to już nie są trzy stówki tylko dwa i pół kafla.
Otóż nie. Tam gdzie były 3 stówki to jest 8 albo 10 stówek, nie 2,5 kafla
>Od września jeśli w ciągu dwóch lat znowu przekroczysz prędkość o 51 km, to płacisz już nie 2500 zł, ale 5000 zł.
I kolejna głupota, bo 2500 (czyli od września 5000 przy recydywie) jest od 71km/h.
Biorą gościa do wywiadu, którego tematem przewodnim są nowe mandaty, a pan specjalista nawet nie wie jak te mandaty wyglądają.
jeszcze drobiazg:
>Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym, czyli od 101 km/h.
pan specjalista zapomniał że w terenie zabudowanym może się znaleźć zarówno ograniczenie do 30km/h jak i do 80km/h i 101 nie będzie granicą przy której się traci prawko ani w jednym ani w drugim przypadku.
Generalnie koleś ma parę celnych obserwacji (np. że przydałoby się coś pomiędzy mandatem za stwarzanie zagrożenia a stwarzanie bezpośredniego zagrożenia katastrofą, albo że przejścia na wielopasmowych drogach to śmiertelne niebezpieczeństwo w PL), ale cały wywiad bym powiedział taki średni.
Nie mam nic przeciwko wolniejszej i kulturalnej jeździe. Jednak, komuś kogo stresuje bycie wyprzedzanym powinno być zabrane prawo jazdy.
Ciekawostka: Początek lutego, droga nr 80 między Bydgoszczą, a Toruniem. Las, dobra widoczność, suchy i prosty odcinek. Jechałem za gościem który popierdzielał sobie 70/80 (spoko, nie śpieszy mu się widocznie, mimo, że wcześniej w terenie zabudowanym nakurwiał tę samą prędkością, czyli wtedy trochę mu się śpieszyło). Stoi radiowóz w zatoczce. Gość po heblach i zwolnił do 40 km/h (ograniczenie do 90 ofc). Ktoś potrafi mi wytłumaczyć co mają w głowach tacy ludzie?
Ciekawy wywiad, a najlepszy fragment jest tu:
> Co z Frogiem? Dlaczego sąd go uniewinnił?
> To gruby skandal. Tak zostali wychowani polscy karniści i sędziowie, szukają jak najłagodniejszej kary dla sprawców wypadków i wykroczeń drogowych. Do tego dochodzą mankamenty polskiego prawa, które zostało zinterpretowane w określonym kierunku i Frog nie może zostać ukarany za cały swój szaleńczy rajd przez Warszawę czy pod Kielcami, tylko za kolejne pojedyncze wykroczenia, które wtedy popełnił.
> Ale jak sędziowskim mózgu – po obejrzeniu filmików Froga – powstaje ta światła myśl, że on nie spowodował zagrożenia życia wielu osób? Przecież każdy widzi, że spowodował.
> Bo w interpretacjach naszego prawa przyjęło się, że zarzut „spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym” dotyczy całego autobusu pełnego ludzi albo pieszej wycieczki dzieci.
Na pewno się poprawiło jeśli chodzi o przejazdy kolejowe – ostatnio przejeżdżałem dwa razy przez jeden w pobliżu, czekając jeszcze na podniesienie się zapór – i pierwsi w kolejce potrafili z RiGCZem poczekać aż zapory podniosą się w pełni i zgasną czerwone światła, podczas gdy jeszcze w tamtym roku ruszali gdy tylko się zaczęły podnosić. No, oprócz jednego kierowcy co najwyżej o 2 sekundy za wcześnie wjechał oraz rowerzystki, która pewnie myślała że to jej w ogóle nie dotyczy.
Nikt też nie trąbił ani poganiał by ruszyć na czerwonym (raz byłem pierwszy) – a tego się najbardziej obawiałem.
2000 zł mandatu zamiast 300 (+ jeszcze 10pkt od września) jednak robi swoje.
to jest zwyczajnie nieprawda, tam gdzie ja jeżdżę rowerem jest to samo piractwo i bandyterka drogowa jak do tej pory i zero policji jak zwykle
***** policję, enforcerów pisowskiego rządu
Zasadniczo nie do końca się zgadzam. Owszem, może część kierowców zwolniła, ale to co się dzieje na lewych pasach w mieście woła o pomstę do nieba. Do cywilizacji nam daleko.