Czyli cała kampania będzie się rozgrywać w Warszawie i Katowicach. Ewentualnie w Poznaniu lub Krakowie, o resztę nie ma sensu się bić.
Jaki jest przelicznik głosów elektorskich do populacji?
A potem jakiś senator i tak by złamał zasady i zagłosował na swojego zioma, a nie tego wybranego przez społeczeństwo i tłumaczył to głosowaniem z WC czy z innego miejsca
suma powinna byc 560 (senat plus sejm)
no i zapomniales podzielic tak miejsc sejmowych zeby na podlasiu wypadalo 4x tyle na mieszkanca co na slasku
Podział na Prusy wschodnie i imperium Rosyjskie
A Śląsk nie był by całkowicie liberalny?
Czy Miasto Stołeczne Warszawa, tak jak District of Columbia, nie powinno być oddzielnym okręgiem z własnymi elektorami?
Nie poddawaj im pomysłu. Im szybciej system pseudo-dwupartyjny w TymKraju zdechnie tym dla nas lepiej.
Wczoraj myślałem o wyborach w USA, gdzie właściwie tylko niewielka część społeczeństwa ma wpływ na wynik wyborów (właściwie liczą się tylko swing states, bo to one decyduje o wygranej) i pomyślałem, że wam to potrzebujemy nowego określenia socjologicznego. No bo patrzcie – jak na demokrację to śmieszne, że głos większości ludzi nie ma znaczenia, ale jednak decyzyjna mniejszość jest za duża na oligarchię.
Pomocne fakt, że ten system elektorski sprawdzał się w XVIII czy na początku XIX w., że względu na czas podróży, długie liczenie głosów w całym kraju etc.
zakładamy że polacy są jak valve i nie umią liczyć do 3?
I cyk, i nazad mamy wolną elekcję
Czy ktos moze wytlumaczyc co t z liczby? W ogole nie rozumiem tego systemu
Kujawsko-Pomorskie byłoby takim polskim Ohio
A teraz mniej ludnym województwom dolicz elektorów natomiast bardziej ludnym odejmij i zobacz jaki wynik
Ja sądzę że małopolskie by jednak było beton konserwowe, a lubelskie bardziej mieszane ze względu na Lublin
A i ciekawa by była wersja z województwami sprzed 1997
Jak wyliczyłem elektorów na województwo ?
r/WidacZabory
Nawet bym nie miał nic co federalizacji Polski. Przeprowadziłbym się do stanu/województwa który mi obieca majmniejsze podatki i najmniej socjalu.
Stany to bardziej kraje członkowskie, a nie województwa. Prędzej można to porównać do UE niż Polski i wtedy to nie wydaje się tak głupie. To trochę tak jakby każdy stan wybierał swojego prezydenta, a później w zależności od populacji głos stanu jest mniej lub bardziej brany pod uwagę dla całej unii.
Ponieważ stany mają dość dużą swobodę w tym jak działają, ma to jakiś sens. Ale co nie ma sensu, to jak są dzielone te głosy elektorskie. Bo teraz jest wszystko albo nic, więc w stanie który ma 10 głosów I wyniki są 60%-40%, jeden kandydat dostaje wszystkie 10 głosów, a drugi 0, zamiast podzielić proporcjonalnie 6 do 4.
Wypraszam sobie,wolałbym se jaja obciąć tępym zardzewiałym nożem niz zagłosować na pana pomarańczkę.
24 comments
Chyba widać
Warszawka swing? Nie sądzę
Czyli cała kampania będzie się rozgrywać w Warszawie i Katowicach. Ewentualnie w Poznaniu lub Krakowie, o resztę nie ma sensu się bić.
Jaki jest przelicznik głosów elektorskich do populacji?
A potem jakiś senator i tak by złamał zasady i zagłosował na swojego zioma, a nie tego wybranego przez społeczeństwo i tłumaczył to głosowaniem z WC czy z innego miejsca
suma powinna byc 560 (senat plus sejm)
no i zapomniales podzielic tak miejsc sejmowych zeby na podlasiu wypadalo 4x tyle na mieszkanca co na slasku
Podział na Prusy wschodnie i imperium Rosyjskie
A Śląsk nie był by całkowicie liberalny?
Czy Miasto Stołeczne Warszawa, tak jak District of Columbia, nie powinno być oddzielnym okręgiem z własnymi elektorami?
Nie poddawaj im pomysłu. Im szybciej system pseudo-dwupartyjny w TymKraju zdechnie tym dla nas lepiej.
Wczoraj myślałem o wyborach w USA, gdzie właściwie tylko niewielka część społeczeństwa ma wpływ na wynik wyborów (właściwie liczą się tylko swing states, bo to one decyduje o wygranej) i pomyślałem, że wam to potrzebujemy nowego określenia socjologicznego. No bo patrzcie – jak na demokrację to śmieszne, że głos większości ludzi nie ma znaczenia, ale jednak decyzyjna mniejszość jest za duża na oligarchię.
Pomocne fakt, że ten system elektorski sprawdzał się w XVIII czy na początku XIX w., że względu na czas podróży, długie liczenie głosów w całym kraju etc.
zakładamy że polacy są jak valve i nie umią liczyć do 3?
I cyk, i nazad mamy wolną elekcję
Czy ktos moze wytlumaczyc co t z liczby? W ogole nie rozumiem tego systemu
Kujawsko-Pomorskie byłoby takim polskim Ohio
A teraz mniej ludnym województwom dolicz elektorów natomiast bardziej ludnym odejmij i zobacz jaki wynik
Ja sądzę że małopolskie by jednak było beton konserwowe, a lubelskie bardziej mieszane ze względu na Lublin
A i ciekawa by była wersja z województwami sprzed 1997
Jak wyliczyłem elektorów na województwo ?
r/WidacZabory
Nawet bym nie miał nic co federalizacji Polski. Przeprowadziłbym się do stanu/województwa który mi obieca majmniejsze podatki i najmniej socjalu.
Stany to bardziej kraje członkowskie, a nie województwa. Prędzej można to porównać do UE niż Polski i wtedy to nie wydaje się tak głupie. To trochę tak jakby każdy stan wybierał swojego prezydenta, a później w zależności od populacji głos stanu jest mniej lub bardziej brany pod uwagę dla całej unii.
Ponieważ stany mają dość dużą swobodę w tym jak działają, ma to jakiś sens. Ale co nie ma sensu, to jak są dzielone te głosy elektorskie. Bo teraz jest wszystko albo nic, więc w stanie który ma 10 głosów I wyniki są 60%-40%, jeden kandydat dostaje wszystkie 10 głosów, a drugi 0, zamiast podzielić proporcjonalnie 6 do 4.
Wypraszam sobie,wolałbym se jaja obciąć tępym zardzewiałym nożem niz zagłosować na pana pomarańczkę.
K
Wachadło-województwa
Comments are closed.