właściciel Ruchu zwija działalność / wątek nostalgiczny / nie mam powiązań z żadną z wymienionych sieci

by czarteck

41 comments
  1. Skupily sie na prasie, ktora zabija od dluzszego czasu internet. Fajki sie sprzedaja, ale bez alko i innych innowacji nie mialo prawa sie to utrzymac

  2. Nic, były po prostu wygodne. Ludzie czytali znacznie więcej papierowej prasy*, palili znacznie więcej szlugów i bilety trzeba było kupować w kioskach, bo biletomaty to stosunkowo nowa sprawa, o apkach do biletów nie wspominając. A w dawniejszych czasach można było kupić w nich piwo, jeszcze jakieś 10 lat temu na mojej niewielkiej uliczce, idealnie schowany między blokami, stał od końca poprzedniej epoki nieczynny kiosk-widmo z szyldem “PRASA PAPIEROSY PIWO” (rip).

    Też jest we mnie jakaś dziwna nostalgia, no ale po prostu straciły rację bytu.

    *Była nawet cała instytucja “teczek”, jak ktoś potrafił się z panią w lokalnym kiosku dobrze dogadać :), gdzie kioskarka dla stałych klientów odkładała od razu po dostawie najbardziej chodliwe tytuły prasowe, żeby człowiek nie musiał biec i bić się o rarytasy z samego rana. Taki rodzaj prenumeraty :).

  3. Czlowieka z ktorym trzeba rozmawiac i prosic o kolejne rzeczy

  4. O Panie. Obsługę klienta która Cię nienawidzila. Żabka przy tym to najwspanialsza obsługa 🙂 mi brakuje troszkę kiosku. Były na rogu ulic i nie trzeba było szukać żabki. Bilety, fajki, pornosy tak wspominam liceum i kioski 🙂 no i można było kupować podróby kart pokemon hehe.

  5. Sympatycznych emerytów. Obok mnie był taki kiosk, w którym emeryt palił jak smok i miał bardzo wyraźnie wyjebane na wszystko. Zdrowe podejście + niezdrowy nałóg.

  6. Więcej gazet i czasopism, w tym takich z cycami. A przed świętami petardy.

  7. W „moim” kiosku – za dzieciaka – pracowały panie, którym – z braku lepszego słowa – zależało. Pamiętały dokładnie co kto bierze, odkładały odpowiednie pozycje do teczki i nikomu ze stałych klientów nigdy nie zabrakło nowego numeru. 

  8. I były wolne od tych cholernych hot-dogów, przez co kupienie biletu na MPK na 2 minuty przed odjazdem autobusu było możliwe.

  9. Chyba ostatnio pod szkoła zamkneli Ruch, wzieli go dźwigiem na lawetę i odjechali sobie

  10. Tam sie kupowalo gazety – jedyne pisane zrodlo pisanych newsow przed internetem. Gazety mialy ogloszenia – taki OLX. Przez gazety sie oglaszali pracodawcy i mozna bylo sie dowiedziec ze ktos chce sprzedac zielonego VW golfa niebitego, nie jezdzonego w wojewodztwie Lodzkim. Jak chciales wynajac komus mieszkanie to szedles do redakcji albo dzwonles i dawales ogloszenie a potem ludzie dzwonili jak sie gazeta ukazala.

  11. Zapach prasy i tytoniu? Na przykład radomskich, klubowych czy caro, zefirów a nawet z leciutką domieszką zapaszku gówna z popularnych? A z prasy to dostojny zapach trybuny ludu, czy świeżego druku z ekspresu wieczornego i życia Warszawy. Do tego były gumy balonowe. W niektórych kioskach to nawet mięso spod lady można było kupić…

  12. Chyba głównie klimat lat 90.

    To był prawie dosłownie Relay, ale w kontenerze w “parku” za krzakami przy schodach naprzeciw klatki schodowej albo gdzieś w dziupli pod chodami przejścia nadziemno-podziemno-blokowo-dworcowego. Jak byłeś stałym bywalcem to mogłeś dostać kanapkę na zeszyt, patole chwaliły ruskie papierosy na sztuki z pod lady, kibole uwielbiali malować te blaszaki swoje barwy i nie wiem czy nie było tam jakiś zakładów(?). No i oczywiście bilety MZK/MPK, cokolwiek tam u was jeździ, na sztuki, wtedy jeszcze tanio.

    I nie mam pojęcia skąd te kioski miały słodycze, ale ich oferta zawsze była jakieś 10 lat za tym co już było w marketach. Jakieś koraliki, kwaśne oranżadki z paczki, andruty, rzeczy które tylko tam i w warzywniakach.

    A, i pani starsza zamknięta tam za karę. Nawet jak Cię lubiła to z łaski wydzielała te bilety i schylała się po gazetę.

  13. Pytanie powinno brzmieć “co miały Kioski Ruchu zanim powstały Żabki/Related/Lewiatany”. Kiedyś się szło do kiosku i miało się wgląd na świat – czasopisma były głównym oprócz telewizji źródłem informacji, a do tego naklejki, komiksy, zabawki, fajki, pierdoły. To było takie miniokienko na wszystko co fajne. Jak tak pomyślę, to jest niesamowite, że jeszcze 20 lat temu regularnie co miesiąc szedłem do kiosku po nowy numer Neo Plusa, a jak się spóźniał to był dramat, bo taki numer był przez miesiąc czytany od deski do deski po 20 razy. Teraz to już nawet nie mam na co czekać, bo Neo Plusa nie ma, a wszystko się wydaje takie chwilowe i bezsensowne. Lubię internet, ale spierdolił masę spraw.

  14. W kioskach nigdy nie pytali o dowody, i była również tabaka która teraz znajdziesz co najwyżej w jakimś tytoniowym

  15. Nikt w Żabce/Relayu jak poprosisz o Piłkę Nożną (taka gazeta była/jest(?)) nie zapyta: “Napompować?”.

    Albo jak poprosisz o bilet ulgowy, to nie spyta: “na autobus czy na tramwaj?”

  16. Ja lubiłam te ich wystawowe szybki, (to były inne czasy, że się człowiek w ogóle prasą przejmował) i ta widoczność szyciowych, komputerowych, karpiowych magazynów które rozpalały we mnie za dzieciaka masę hobby ze względu na tą dostępność “za szybą”. W Społemie wybór w porównaniu do Ruchu był w prasie mizerny. Poza tym u mnie Pani z okienka Ruchu biła rekordy czasu w sprzedaży biletu na przystanku. Dzisiaj tą rolę przejął internet, a na szybkie kupienie biletu jest apka/biletomat 😉

    A tak serio – ruch miał dobry cel, asortyment i dostępność lokalizacyjną na czasy swojej świetności. Więc w sumie miał to, co ma dzisiejszy zielony płaz.

  17. Dużo fajnych (przynajmniej z perspektywy kilkulatki wtedy xd) zabawek typu telefon komórkowy “Barbie”, jakieś gumowe skaczące pająki, piłeczki. No i filmy Barbie na DVD!!! Całą kolekcję miałam

  18. Ale mi się teraz odpaliła nostalgia. Miałam taki kiosk idealnie po drodze do szkoły. Był w sam raz żeby kupić jakiegoś batonika, soczek, a od święta nawet pluszową zabawkę, a w późniejszej podstawówce – czasopisma. Wtedy czytało się więcej papierowych treści. Na niektóre tytuły wyczekiwałam cały miesiąc i była radość gdy nowy numer pojawiał się na wystawie.

    Dziś to jest zbędne. Wszystkiego jest wszędzie pełno, w lepszych cenach, bardziej dostępne, a wiedzę zdobywa się w Internecie. Lubię obecne czasy, nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam cokolwiek w takim kiosku, ale jednak łezka się w oku kręci.

  19. Fajki na sztuki, lufki, i kubeczki. Zestawy wagarowe ogólnie xD

  20. Była zagadka …. Gdzie sika baba z kiosku ….
    Dla mnie był taki trójkąt… Drogeria z chemicznym , tył sklepu spożywczego gdzie był skup butelek i kiosk ruchu ….
    Kupowało się saletrę cukier że skupu braliśmy kapsle od wódki i draske z zapałek i robiliśmy bączki …..
    Pamiętam jak stałem w kiosku przed wigilia po kulisy …. Express czytały podobno komuchy …
    Kiedyś w kolejce stał za mną tony Halik wpadał do nas do sami ze swojego domu na Saskiej Kępie ….
    Co miał kiosk ruchu ?
    Babę która na pytanie czy są fifki pytała ” prosta czy haszyszowke?”
    Ale to byle kioski z lat 80 i 90 …..

Comments are closed.