
Jest wiele dyskusji wokół zaburzeń które sprawiają że ludzie różnie reagują na substancje mające dać im jakiś stan, taka najpopularniejsza teoria to chyba to że ludzie z AHDH robią się spokojniejsi a nawet śpiący od kofeiny a ludzie zdrowi są pełni energii, ale w tych teoriach często jest mnóstwo wyjątków i sprzeczności
Rozmawiając ze znajomymi zauważyłem że ile ludzi tyle reakcji, jedni zaraz po napiciu się kawy mogą iść spać, inni dostają 200% produktywności, inni wszystkim się rozpraszają, inni mogą się skupić, innym odpala się agresja
Na mnie działa tak, że nie pozwala mi zasnąć, dzięki niej trudniej się rozpraszam, ale też trudniej ogarniać mi więcej niż jedną rzecz – mogę dłużej wysiedzieć z jednym tematem ale czuje sie jakby ktoś zabrał mi duży kawałek inteligencji, tak jakbym był mocno zmęczony, ciało czułoby to zmęczenie słabiej, ale głowa mocniej.
A jak to wygląda u was?
Według wikipedii, kofeina nie jest jeszcze dobrze poznana, wiadomo że daje podobne efekty co adrenalina, amfetamina, metamfetamina i metylofenidat – ale o każdym z nich też można się dowiedzieć, że różni ludzie różnie na nie reagują
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kofeina
by Significant_Kiwi_106
47 comments
Po kawie chce mi się spać, po energetykach się szybciej budzę. Darowałem sobie oba. Czasem dla smaku kawę z mlekiem jak mnie najdzie ochota
Mnie przestaje głowa boleć, nieco rośnie mi ciśnienie krwi, mniej chce się spać, ale wzrostu produktywności nie czuję. Może dlatego że jestem leniwą bułą.
Co do spania po kofeinie to przedstawiono mi na zajęciach z farmakologii taką teorię, że chwilowo pobudza organizm, jednak bez produkcji glukagonu, co powoduje spadek poziomu cukru we krwi, na który niektórzy ludzie nie reagują odpowiednio szybko i w rezultacie dopada ich senność. Oczywiście tyczy się to tylko zażywania niesłodzonej kawy lub tabletek z samą kofeiną. Zainteresowało mnie to swego czasu, ale żadnych źródeł na potwierdzenie tych rewelacji niestety nie znalazłem.
O takim działaniu kofeiny na ludzi z ADHD pierwsze słyszę. Co innego silniejsze stymulanty, z tym że one działają na zupełnie inne receptory niż kofeina.
Kofeina na mnie nie działa. Potrafiłem wypić nawet 4 kubki dziennie (wiem, za dużo) i w ogóle mnie nie trzepało. Piłem więc bardziej dla smaku bo kawę lubię.
To ja jestem jakiś dziwny, bo kawę piję bardziej dla smaku niż efektu. W szczytowym momencie potrafiłem wypić 6-10 kaw dziennie, gdzie moja kawa to zawsze czarna wzmocniona pojedynczym espresso, czyli w przeliczeniu 12-20 espresso na dobę. Z dnia na dzień zszedłem do jednej, bo pochwaliłem się rodzinie i podnieśli larum, że tak być nie może. No i nic… Wszyscy oczekiwali syndromu odstawienia, spadku produktywności i innych rzeczy, a ja dalej funkcjonuję jak zwykle.
Dla mnie dobra kawa to przyjemność, bo ma dobry smak. Nie ma znaczenia czy wypita o 8, o 15 czy o 23. Jak jestem w delegacji i jest (o zgrozo) tylko rozpuszczalna lub jakaś marna to wolę nie wypić wcale. Po kawie z mlekiem mnie czyści, więc napoje kawowe odpadają. Cukru nie uznaję, bo psuje smak kawy…
Po kawie mam wzdęcia, rośnie mi ciśnienie, jednocześnie czuję pobudzenie i zmęczenie, mam płytki oddech, po kilku godzinach jestem zmęczona jakbym przebiegła maraton. Więc kawę piję tylko towarzysko i to te lżejsze cappuccino i latte.
Ja po kofeinie częściej robię kupę. I w zasadzie to tyle.
nie robilem nigdy riserzcu, ale z własnego doswiadczenia – ostatnie 2lata, głównie ze względu na pracę i małe dziecko przyjmowałem dość duże ilości – zazwyczaj 3-4kawy dziennie, pod wieczor energetyk. Nie polecam 😛 Totalnie rozjebałem sobie tym sen – problemy z zasnieciem, zmeczenie po wstaniu, ogolnie marne samopoczucie, mocno tez podnioslo mi sie przez to tetno spoczynkowe. Aczkolwiek swoje zadanie spełniało, i pozwalalo pociagnac te kilka h w wiekszym skupieniu, bez zamulenia. Pod koniec tego okresu jedna kawa dawała mi efekt senności. Mała pucha energetyka podobnie, potrzebny juz był pollitrowy byczek.
Odciąłem zupełnie w tym roku na wiosnę. Pierwszy tydzień samopoczucie jakbym był chory na grypę. Ale szybko się wraca do normy. Dużo większe poziomy energii i duzo stabilniejszy poziom w ciągu dnia, sen się wyregulowal bardzo szybko. Polecam sobie spróbować, bo kawę ćpałem -+ codziennie przez 10lat.
Niestety teraz po ponad pół roku, przez pracę i ten jebany brak słońca wróciłem do kawy, ale postawiłem twardy limit jednej dziennie i ew. dobijam herbatami 😉
Niestety piję za dużo kofeiny, bez niej czuję się słabo.
Jeszcze jak nie muszę iść do pracy, to ok, ale kiedy potrzebuje się nad czymś skupić, to bez niej czułabym się szybko zmęczona.
A piję energetyki albo kawę rozpuszczalną lub z ekspresu, choć po kawie nie wiedzieć czemu czuje się gorzej, z jednej strony pobudzona, z drugiej jakby zmęczona.
Ale wiem, że energetyki to syf, więc planuję mimo wszystko je ograniczyć, choć i tak nie piję ich dużo – 1 do 2 dzienne małych puszek. I po nich czuję się lepiej. No ale łącznie z 2, 3 kawami to tej kofeiny trochę wychodzi…
Reakcja na kofeinę jest głównie uzależniona od tego, jak wrażliwe są Twoje receptory na nią. Zgodnie z badaniami relacje są bardzo indywidualne, jednym służy a innym nie.
Ja po kawie mam super humor, bardzo poprawia mi nastrój, mam ochotę śmiać się z głupot. Ale niestety jeśli chodzi o poziom energii to pobudza mnie tylko na chwilę, po pół godziny od wypicia już mogę spokojnie iść spać.
Ja nie mam żadnych pozytywów, za to po jakiejś godzinie mam taki zjazd na spanie plus dziwne nudności, że próbowałem kawy w sumie z pięć razy w życiu i nigdy więcej nie zamierzam.
Jeśli kawa pita rano to zaraz kibelek, nawet sam zapach popędza ale ogólnie jakiejś wielkiej różnicy nie widzę.podejrzewam, że już organizm przyzwyczajony.Bardziej od przebudzenia czuję kołatanie serca ale w sumie to też zależy od dnia, coś tam pobudza ale bez szału
Nabieram energii do robienia rzeczy i zachciewa mi się żyć – więc siadam i czekam, aż mi przejdzie
Nie spożywam zbyt wielu ilości kofeiny, piję jedynie czarną kawę i to nie codziennie, choć i tak dużo częściej niż jeszcze rok temu. Niczego szczególnego nie czuję po kawie, poza tym że z reguły pomaga mi w zwalczeniu senności rano gdy krótko spałem. Nie zawsze to działa, czasem pomimo kawy wciąż jestem śpiący. Poza tym żadnego nagłego przypływu energii czy nadpobudliwości nie zauważyłem.
Ja po energolu czy kubku kawy mam po chwili mocną senność i idę sobie od razu na drzemkę i mogę spac z 2h. Przestałem pić jedno i drugie bo nie działa na mnie w ogóle kofeina.
Dla porównania moja siostra w pewnym momencie była tak uzależniona od kofeiny że 5-7 kubków death wish cofee (kawa z potrójna dawka kofeiny, około 600mg na kubek) była dla niej standardem. Wstawała po nocy i była takim trupem że dopiero podwójne espresso takiej silnej kawy sprawiało że w ogóle można było się z nią skontaktować. W pewnym momencie zaczęła już przesadzać, miała drgawki w dłoniach i efekty odwrotne do zamierzonych. Problemy z koncentracja, gubienie słów, zapominanie rzeczy różnych. Odstawila jakoś rok temu już, i wróciło wszystko do normy.
U mnie kofeina nie tyle pobudza, co niweluje złe samopoczucie przy niedospaniu, ewentualnie utrudnia samo zasypianie. Natomiast problem jest taki, że jak przestaje działać, to wszystko wraca z zdwojoną siłą.
Czasami piję energetyki i to, jak się będę czuć po kofeinie, to jest u mnie ruletka.
Raz mam kopa energii, raz się trochę rozbudzę na ~2 godziny, a potem muszę się położyć spać, raz nie ma żadnej różnicy, raz jestem tak samo albo jeszcze bardziej zmęczona i do tego robi mi się słabo i się pocę, czasami rozboli mnie brzuch… Nie jestem pewna, od czego to zależy i ciężko mi przewidzieć, jak organizm zareaguje. Póki co zauważyłam tylko, że częściej robi mi się słabo jak wypiję dużego półlitrowego energetyka kiedy jestem bardzo niewyspana i że brzuch mnie boli częściej po energetykach ultra vs z dodatkiem jakiegoś soku owocowego.
u mnie to w dawce
<200mg wzmożona senność/brak efektów
>200mg bezsenność, skupienie jednak bez zauważalnego pobudzenia, zwiększona potliwość
>400mg pobudzenie, zwiększona perystaltyka, opóźnienie wytrysku, zwiększona sprawność fizyczna, drżenie rąk
>600mg efekty podobne do amfetaminy/sraczka/drażliwość
ogólnie zależnie od pory dnia to te granice przesuwają się o paręset mg, ale używam kofeiny ważonej od dłuższego czasu rekreacyjnie jak i na problemy z jelitami, rzadko by faktycznie się pobudzić
Po kawie chce mi się lekko spać i czuje się zrelaksowany. To dobry sposób na umilenie popołudniowej nauki/chillowania przy książkach. Nie należy natomiast spożywać kofeiny z różnych źródeł w ciągu dnia. Jako iż jestem siłownianym adeptem, spożywam koło 400mg kofeiny przed treningiem 2-3 razy w tygodniu jak czuję potrzebę. W dniu kiedy wiem, że spożyję tabletki z kofeiną nie piję kawy, bo nigdy nie zasnę. Tabletki działają na mnie etapowo: pół godziny po spożyciu: szok dla organizmu, nadpobudliwość. Godzina-dwie po: totalne skupienie na treningu, więcej energii i lepszy humor(o dziwo). 3-4 godziny po zaczyna się lekka zamuła, potem już się pojawiają nawet duże problemy z zaśnięciem. Jak wezmę te 400mg o 18 to nie zasnę do 24/1, nie ma takiej opcji. Dlatego trzeba czasowo uzgodnić spożycie kofy, żeby nie wpływała na sen. Rano nigdy tabletek nie biorę, bo rozwala to cykl dobowy energii. Ogólnie kofeina jak każdy stymulant jest dobrym sumplementem, ALE tylko wtedy kiedy się go używa z głową, bo może ogromne szkody(w jakości i higienie snu) wyrządzić 🙂
Kawę piję bo smaczna, ale czy po niej czy po energolach to mogę w kimę iść normalnie. Nie zauważyłam żadnej różnicy w samopoczuciu.
U mnie kończy się najczęściej bólem brzucha bez efektów pozytywnych, dlatego nie piję kawy
Mam adhd i mam też niską tolerancję kofeiny xd Espresso wręcz nie mogę pić bo zbyt wywala mnie z butów i źle się po nim czuję, to samo jakieś mocniejsze energetyki, co ciekawe za dzieciaka energole mnie aż tak nie pobudzały ale w sumie nie wiem ile wtedy te starsze energetyki miały w sobie kofeiny.
Ogólnie piję nieco słabsze kawki, praktycznie tylko z ekspresu, oczywiście bez cukru i z bardzo małą ilością mleka, częściej jakieś almondy czy tam owsiane niż zwykłe od krowy. Tak zauważyłem, że delikatnie wzrasta mi ciśnienie krwi po kawie i prócz delikatnego pobudzenia to nie czuje nic nadzwyczajnego, pije kawę bo lubię jej po prostu smak.
Rano pomaga w szybszym wstaniu na nogi, natomiast wypita jak już wstałem na nogi bardziej denerwuje, bo ciężej mi jest się skupić. Czasami po wypiciu kawy robię się senny.
Powiedzmy że poranna mnie budzi. Choć tak naprawdę cholera wie czy tak działa, czy po prostu pijąc ją budzę się naturalnie. Natomiast potem? Piję dla smaku, nie powiem poprawia mi humor, ale chyba właśnie bardziej smak i zapach a nie kofeina. W każdym razie mogę wypić kubek o 23, położyć się do łóżka i jak niemowlak spać do rana. No chyba ze to już poprostu przyzwyczajenie, po 30 latach picia małej czarnej też tak może być.
Po kofeinie jestem nadpobudliwy i zestresowany przez godzinę albo dwie. Potem chce mi się spać. To po dawce 200mg+
Poranna kawa mnie nie budzi, lepiej stawia mnie herbata lub poprostu zjedzenie śniadania, ale koło 12/13 łapie mnie mega zamuła, ciężko mi się myśli i ogólnie mam wrażenie że trzymanie otwartych szeroko oczu sprawia mi trudność, wtedy wypijam kawę i wszystko w miarę szybko się stabilizuje do normalnego funkcjonowania. Nie jestem jakiś aktywna po niej, ale czuję mniejsze zmęczenie (zdradzę Ci sekret Kapitanie, zawsze jestem zmęczona). Druga kawa wjeżdża często koło 16/17 ale chyba już bardziej dla smaku. Jeśli nie wypije kawy dobę lub więcej, to boli mnie głowa dopóki nie dostarczę kofeiny. Co ciekawe, będąc w dwóch ciążach od samego początku odrzucało mnie od samego nawet zapachu kawy, i mogłam długo funkcjonować pijąc dosłownie jedna kawę na kilka dni dla samego smaku. A i jeszcze jedno – po kawie rozpuszczalnej nie odczuwam bardzo jakiegoś nadużycia nawet jak wypije 2-3 w ciągu dnia, co innego gdy wypije kawę z kawiarki – po 2giej wali mi w nocy serce i nie mogę spać, więc jak już to pije taką okazjonalnie raz na jakiś czas, gdy pilam 1 dziennie to bolał mnie żołądek i czułam się jakaś taka zalepiona jakbym miała za mało wody w organizmie.
Po lekkiej kawie albo matchy czuję się spoko, taka obudzona ale nie w sensie ze mam dużo więcej energii tylko mniejszy brainfog. No chyba że wypije w środku dnia a nie od razu po przebudzeniu, to nie czuję za bardzo różnicy. Po małym energektyku podobnie, ale mam mocniejszy „crush” po jakichś 2 godzinach. Po takim dużym energetyku to już loteria, albo chce mi się spać albo mam anxiety wyjebane w kosmos i serducho lata jak oszalałe. Ale lubię sobie czasem zajebac szota kofeinowego przed treningiem, bo w połączeniu z dopaminą z ćwiczeń ta kofeinka fajnie wchodzi.
Po kawie nie za bardzo czuję przyrost energii, za to kilka chwil po spożyciu mocno odczuwam spadek energii (pomijam gonienie do kibla). Dlatego kilka miesięcy temu zrezygnowałem z kawy i przyjmuje kofeinę w formie yerby. Poprawiło mi się samopoczucie i lepiej mi się kontroluje poczucie senności, bo nie mam tak gwałtownych spadków.
Piję zazwyczaj na wieczór, taka 17-19, bo studia. Pomaga o tyle, że na kilka godzin blokuje mi postępowanie senności, więc jak normalnie o 23 już zasypiam na stojąco, to po kofeinie będę zmęczona w takim samym stopniu jak w ciągu dnia. Zazwyczaj koło północy, najpóźniej o 1 mnie kompletnie odcina i nawet nie wiem, jak i kiedy zasnęłam. Kiepska jakość snu i budzenie się od 5 rano w bonusie. Ale jak w wakacje na stażu rano wypiłam kawę po 6-7 godzinach snu, to nawet miło rozbudzała.
Jest też dużo zewnętrznych rzeczy, które wpływają na czas półtrwania kofeiny. Fajnie się o tym czyta na Wikipedii czy WebMD, ale z takich popularniejszych rzeczy to np. papierosy i antykoncepcja hormonalna. To drugie nawet sprawdziłam na sobie. W dużym skrócie jak przed tabletkami mi się już nawet ręce za bardzo nie trzęsły po kawie, to po wypiciu caramel macchiato z popularnej sieciówki miałam przez parę godzin trzęsące się ręce, walące serce, roztrzęsienie, jednocześnie chciało mi się spać i nie mogłam zasnąć.
Działanie kofeiny jest znane i szeroko opisane. Strasznie nie lubię jak ludzie mówią „eee na mnie nie dziala” Faktycznie może są jakieś wyjątki gdzie te receptory słabiej na nią reagują ale ludzie są obecnie tak przebodzcowani i przyzwyczajeni do kofeiny że myślą że na nich nie działa.
Mam ADHD.
Nie robie sie po kofeinie spokojniejszy, natomiast widze wyrazna roznice w mozliwosci skupienia sie (w sensie, kofeina mi pomaga). Jesli wypije za pozno w ciagu dnia, to utrudnia mi sen. Na ogol nie spozywam kofeiny po 12.
Z kolei deksamfetamina (nie stosowana w Polsce, ale to moj lek na ADHD) niekoniecznie mnie “uspokaja”, natomiast pozwala mi w pewnym stopniu wyciszyc ciagly natlok mysli i halas w glowie (i oczywiscie pomaga na skupienie duzo bardziej niz kofeina). Czyli… w pewnym sensie uspokaja. Nie czuje sie po niej “pobudzony” w sensie stricte, ale duzo latwiej jest sie przemoc i zabrac za robote – i utrzymac skupienie. Ale tez nie moge brac zbyt pozno w ciagu dnia, bo utrudnia zasypianie. Ostatnia dawka na ogol okolo 15-16.
Ja chyba nawet nie za bardzo czuję jakikolwiek różnice po wypiciu kawy, ale po prostu lubię ją pić.
Kawy nie piję bo jej nie lubię, ale jak zdarzyło mi się wypić to w zasadzie nic nie czułem. Być może zbyt niska dawka. Napoje energetyczne natomiast dają zauważalny efekt pobudzenia, ale głównie przekłada się to na to, że zdecydowanie więcej mówię. Jak wypiję energola jadąc samochodem do domu po pracy to często z automatu streszczam rodzinie mój dzień, a jak nie wypiję to nie jestem zbyt rozmowny.
I po kawie, i po moich lekach na ADHD jestem śpiąca, ale po co najmniej 3-godzinnej drzemce jestem w stanie się skupić i mam cicho w głowie, zamiast standardowego szumu jak na targu. Kawa daje co prawda dużo słabszy efekt i na dużo krótszy czas.
Ogólnie przed diagnozą raczej nie piłam kawy, chyba że taką naprawdę porządną, z dripa, w kawiarni, w ramach relaksu po ciężkim tygodniu. Teraz na lekach mogę co najwyżej decaf wg mojego psychiatry.
Nie wiem jak napoje energetyczne, bo koszmarnie mi nie smakują od zawsze.
Zajebiście się czuję po monsterkach + kawie, mam 9-11 godzin dziennie w pracy + 3 pracy dodatkowych raz na tydzień-dwa. Od rana jebnę puszkę i już świat robi się lepszym, można zapierdalać.
Nie wiem, czy poradziłabym sobie bez tego, spróbuję przestać, ale również muszę dobrze pracować. Jestem opiekunką, to nie jest praca na “odpierdol”, podopiecznych dużo, wszyscy z problemami, kogoś okradli naprzykład. Chyba dostanę zawalu w 35 i na tym się skończy
Nie żebym jakiejś energii nabierała, ale nie chce mi się spać po prostu jak wypije kawę. Jak nie wypiję, to mi się chce spać cały dzień, pomimo spania 7-8h, nawet 9h jakbym spała to i tak bez kawy mi się spać chce. No i jak mam niskie ciśnienie i mnie głowa boli to jak wypije kawę to nie boli.
I 1 na dzień piję, czasami 2 jak mi się nudzi w robocie to tak dla rozrywki sobie pije drugą.
Na szczęście zazwyczaj trochę działa. Piję w pracy zaraz po śniadaniu, które też jadam w pracy. Ale jednocześnie pijąc kawę przeglądam maile, więc jest szansa, że to wkurw na klientów mi podnosi ciśnienie i rozbudza.
Ogólnie to czuję się jakby kofeina na mnie nie działała. Piję kawę i potem spać mi się chce. W zasadzie robię to dla smaku. W domu czy w pracy jest to samo. Robię sobie kawkę i nawet jak jest tak mocna, że aż ryj cierpnie gdy ją piję, to i tak nie poczuję żadnego “strzała” i pewnie kilka razy ziewnę. Herbaty od lat piję bardzo mocne (nigdy nie wyciągam torebki), czasami po dwie-trzy dziennie (szczególnie jak jest chłodniej), czasami następujące po sobie w krótkich odstępach i nie czuję żadnego wyraźnego pobudzenia.
Bardzo podobnie jak OP. Może nie jakby ktoś wykroił mi mózg, ale zabrał sporą część ramu. Zwykle dobrze radzę sobie z kolejkowaniem zadań, ale po dużej dawce kofeiny potrafię mieć z tym problem jeśli sytuacja wymaga improwizacji i zdarza się że nie biorę czegoś oczywistego pod uwagę łapiąc się w pułapkę myślenia “rób tak, teraz, inne opcje to strata czasu”
Raz nie mogłem zasnąć po kawie, ale to było wtedy, gdy nie spojrzałem na etykietkę koncentratu kawy i rozcieńczyłem go na oko, pół-na-pół.
Mam dużą nadwrażliwość na kofeinę. Zaczęłam pić kawę mając 30+ lat i minęło kilka lat zanim nauczyłam się odpowiednio dawkować. Piję tylko kawę, którą zrobię sama, lubię kawę i w ograniczonej dawce miło mnie pobudza. Jak wypiję za mocną to kończy się hercklekotami, sraczką i atakiem paniki 🙁 Kiedyś nieopatrznie wypiłam kawę zrobioną przez kumpelę i całą noc miałam koszmarną bombę i skonczyło się UŻ następnego dnia.
Zasypiam. Mam wrażenie że przez to że kawa jest ciepła to to potęguje uczucie zmęczenia i chce mi się bardziej spać. A kofeina najwidoczniej nie działa. Nie mam stwierdzonego ADHD ale mam inne zaburzenia
Zależy, z czego ta kofeina – po kawie po prostu się “dobudzam” z rana i to tyle, na zdolności umysłowe nie ma większego wpływu. Z kolei jeśli wypiję Red Bulla w pracy to dużo łatwiej mi się skupić na jednym zadaniu, nie rozpraszam się tak łatwo (ale co dziwne na senność ma dużo mniejszy wpływ niż kawa).
W ogóle na mnie nie działa. Mogę wypić bezkofeinowa albo 3 normalne w ciągu dnia i czuję się tak samo.
Jestem uzalezniony. Po kofeinie zaczynam sie czuć normalnie a nie jak gówno
Nie wiem, po prostu lubię gorzkie rzeczy więc kawa i yerba zawsze spoko
Sam zapach parzonej kawy o poranku od razu wywołuje u mnie potrzebę skorzystania z toalety, ale poza tym nie zauważam, żeby mnie pobudzała. Wręcz przeciwnie – albo nie czuję jej działania, albo mam wrażenie, że mnie usypia. Energetyki natomiast niemal zawsze działają pobudzająco i nie powodują tak silnego efektu przeczyszczającego.
Z tego powodu zwykle unikam kawy, szczególnie gdy nie mam dostępu do komfortowej toalety, ale przy problemach jelitowych wiem, że zawsze mogę na nią liczyć 😁.
Comments are closed.