W diecezji tarnowskiej do kościoła chodzi 60 procent katolików i katoliczek, ale w skali kraju tak dobrze już nie jest. Najnowsze dane Kościoła pokazują, że praktykujący katolicy w Polsce to już mniejszość. W niedzielnej mszy bierze udział zaledwie co trzeci z nich.
I bardzo dobrze
Szypko! Trzeba zgwałcić jakiegoś dzieciaka a potem go obwiniać że uwodzi doroslego faceta.
Albo
Wspierać jedna partie polityczną.
Albo
Dostać ziemie za śmiesznie małe pieniądze od państwa.
Albo
Zaprosić prostytutki na parafie żeby sobie poruchać.
Albo
Zgodzę się z ostatnim stwierdzeniem, że liczy się zaangażowanie. Gdybym należał do grupy religijnej to *raczej* wolałbym aktywnych i zaangażowanych współczłonków a nie ludzi, którzy są do tego przymuszani.
Niemożliwe…

Procent uczestniczących jest znacznie niższy niż mówią te kościelne “statystyki”, ponieważ jest on podawany jako procent “zobowiązanych”. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nigdy nie udostępnił definicji “zobowiązanych” na dla całej Polski. Można się spodziewać że do “zobowiązanych” nie zaliczają się dzieci przed komunią, osoby starsze (od jakiego wieku), chore, osoby które wyjechały z Polski i oczywiście ateiści i innowiercy. Może się więc okazać, że 29% “zobowiązanych” z artykułu przekłada się na tylko 15% społeczeństwa w Polsce.
Ale co to zmienia tak na prawdę? Mniej ludzi a równocześnie coraz większe bogactwo kościoła. Niech ktoś mnie wyprowadzi z błędu, ale wydaje mi się, że kościół w Polsce już nie potrzebuje wiernych do działania. Tu ważny kawałek ziemi, tu uczelnia, tu media…
Młodzi ludzie odchodzą zarówno od Kościoła jak i ustrukturyzowanych religii w ogóle – i mnie to cieszy. Ale jakby ktoś myślał że wynika to z większej świadomości i częstszego korzystania z rozumu to jest w błędzie; rośnie w zatrważającym stopniu zainteresowanie horoskopami, zodiakami, wróżkami, numerologią itd. Postępująca sekularyzacja wśród młodych nie jest triumfem sceptycyzmu czy intelektu – to tylko wyraz buntu przeciwko zastanemu porządkowi.

Czy tylko ja dostrzegam ironię, że w artykule o tym, że kościół doszukuje się tylko problemów na zewnątrz i nie widzi nic złego u siebie, jako głos rozsądku jest cytowany profesor, który stwierdza:
> Politycy powinni wykazać się odwagą. Nie potrafią dokonać rzeczywistego rozdziału Kościoła od państwa.
15 comments
Ciekawie czemu ?
W diecezji tarnowskiej do kościoła chodzi 60 procent katolików i katoliczek, ale w skali kraju tak dobrze już nie jest. Najnowsze dane Kościoła pokazują, że praktykujący katolicy w Polsce to już mniejszość. W niedzielnej mszy bierze udział zaledwie co trzeci z nich.
I bardzo dobrze
Szypko! Trzeba zgwałcić jakiegoś dzieciaka a potem go obwiniać że uwodzi doroslego faceta.
Albo
Wspierać jedna partie polityczną.
Albo
Dostać ziemie za śmiesznie małe pieniądze od państwa.
Albo
Zaprosić prostytutki na parafie żeby sobie poruchać.
Albo
Zgodzę się z ostatnim stwierdzeniem, że liczy się zaangażowanie. Gdybym należał do grupy religijnej to *raczej* wolałbym aktywnych i zaangażowanych współczłonków a nie ludzi, którzy są do tego przymuszani.
Niemożliwe…

Procent uczestniczących jest znacznie niższy niż mówią te kościelne “statystyki”, ponieważ jest on podawany jako procent “zobowiązanych”. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nigdy nie udostępnił definicji “zobowiązanych” na dla całej Polski. Można się spodziewać że do “zobowiązanych” nie zaliczają się dzieci przed komunią, osoby starsze (od jakiego wieku), chore, osoby które wyjechały z Polski i oczywiście ateiści i innowiercy. Może się więc okazać, że 29% “zobowiązanych” z artykułu przekłada się na tylko 15% społeczeństwa w Polsce.
Ale co to zmienia tak na prawdę? Mniej ludzi a równocześnie coraz większe bogactwo kościoła. Niech ktoś mnie wyprowadzi z błędu, ale wydaje mi się, że kościół w Polsce już nie potrzebuje wiernych do działania. Tu ważny kawałek ziemi, tu uczelnia, tu media…
Oby tak dalej
https://i.redd.it/y1xd5ani7l5e1.gif
https://preview.redd.it/xb16wc189l5e1.jpeg?width=306&format=pjpg&auto=webp&s=1ce5363392e06a82962aefbe10ec5811a587a574
Nature is healing
https://preview.redd.it/5gbqusu9gl5e1.png?width=814&format=pjpg&auto=webp&s=f856c4c62398249b7fb61354fe251741db43919a
Młodzi ludzie odchodzą zarówno od Kościoła jak i ustrukturyzowanych religii w ogóle – i mnie to cieszy. Ale jakby ktoś myślał że wynika to z większej świadomości i częstszego korzystania z rozumu to jest w błędzie; rośnie w zatrważającym stopniu zainteresowanie horoskopami, zodiakami, wróżkami, numerologią itd. Postępująca sekularyzacja wśród młodych nie jest triumfem sceptycyzmu czy intelektu – to tylko wyraz buntu przeciwko zastanemu porządkowi.

Czy tylko ja dostrzegam ironię, że w artykule o tym, że kościół doszukuje się tylko problemów na zewnątrz i nie widzi nic złego u siebie, jako głos rozsądku jest cytowany profesor, który stwierdza:
> Politycy powinni wykazać się odwagą. Nie potrafią dokonać rzeczywistego rozdziału Kościoła od państwa.
_Isn’t it ironic?_
Comments are closed.