
Ok, to może być trochę przydługie, bo chcę wprowadzić wszystkich w mój tok rozumowania. Także może brzmieć trochę teorio – spiskowo, nawet dla mnie tak brzmi, jednak wydaje mi się, że ma to sens. Warto też zaznaczyć, że nie jestem ekspertem od geopolityki ani nic takiego.
Zacznijmy od tego, że w uproszczeniu wojna skończy się na jeden z dwóch sposobów: wygrana Ukrainy i wyparcie wojsk Rosyjskich lub wygrana Rosji i okupacja lub rząd marionetkowy w Ukrainie.
Zacznijmy od tego na pierwszy rzut oka gorszego rozwiązania. Rosja wygrywa. Ukraina jest w mniejszej lub większej ruinie. Moim zdaniem niewielu uchodźców wróci nawet do państwa marionetkowego, nie wspominając o nowym okręgu Rosji. Co więcej pewnie ci, którzy nie są prorosyjscy lub nie chcący ryzykować działania z ruchem oporu uciekną z kraju.
Mamy więc wyludniony obszar z mniej lub bardziej zniszczoną infrastrukturą. Prawdopodobnie Rosja zrobiła by mniej lub bardziej przymusowe przesiedlenia, żeby coś mieć z tej wojny na której jak do teraz tylko traci. Sankcje prawdopodobnie potrwają przez jakiś czas, ale znając historię nie będą wieczne ([https://en.wikipedia.org/wiki/Economic_sanctions](https://en.wikipedia.org/wiki/Economic_sanctions)) chociażby dlatego, że osłabiają też gospodarkę państw nakładających sankcje, oczywiście niewspółmiernie słabiej niż państwa na które te sankcje są nałożone.
Prawdopodobnie każde powstanie, czy próba przejęcia demokratycznie władzy byłaby popierana kolejnymi sankcjami i/lub bezpośrednim wsparciem. Prawdopodobnie prędzej czy później Ukraina uzyskałaby niepodległość, jednak byłby to kraj o wiele bardziej spolaryzowany z liczną mniejszością rosyjską.
Ok, teraz meritum tego posta. Ukraina wygrywa wojnę. Co dalej? Putin odejdzie od władzy, albo nie. Myślę, że bezpiecznie możemy przyjąć, że nawet jeśli od razu nie odpuści to stanie się to w raczej bliższej niż dalszej przyszłości. Może zamieszka w bogactwach na Białorusi, zostawiając Rosję kolejnemu pokoleniu polityków, może zostanie w Rosji, może zrobi coś jeszcze innego. Nie mi to przewidywać, lecz kiedy zejdzie ze sceny politycznej pojawi się miejsce na nowego “Wielkiego Przywódcę”.
Co więcej nastroje w Rosji, słysząc o propagandzie która jest tam wszechobecna, będą bardzo anty-ukraińskie i anty-zachodnie. Dlaczego? Otóż Ukraińcy zabili ich synów, narzeczonych, mężów itd., a zachód zniszczył ich gospodarkę. Będziemy mieli praktycznie powtórkę z Republiki Weimarskiej, gdzie wszystkie okoliczności sprzyjają, by jakiś akwarelista skierował nienawiść narodu w czyny. Wtedy wojsko, jeśli wybuchłaby 2 wojna o Ukrainę rosyjskie wojska byłyby zmotywowane, a może nawet nie zatrzymały się na granicy Polsko-Ukraińskiej.
Co do Ukrainy w NATO po wojnie, jeśli przetrwa i NATO ją przyjmie, myślę, że to niewiele zmienia.
Mam szczerą nadzieję, że się mylę.
​
PS. Żeby było jasne, nie popieram Putina, ani żadnych akcji które podejmuje Rosja, oraz liczę, że Ukraina wyjdzie cało z tej wojny a ja mam po prostu bujną wyobraźnię. Slava Ukraini
6 comments
Przyjmujesz niezbyt zgodne z rzeczywistością założenia.
Najważniejszy błąd to skutki sankcji i koszt okupacji Ukrainy. To nie skończy się prędko. Ukraińska partyzantka wspierana z zachodu będzie wymagała większej (choć innej) armii do utrzymania w ryzach niż do podboju. A Rosji na to nie stać, bo to gospodarka co do wielkości GNP porównywalna z Beneluxem. Więc choć teoretycznie wygrają, znajdą się od początku w sytuacji podobnej jak pod koniec ich okupacji Afganistanu. I to kosztem większych wyrzeczeń ze strony ludności, a co za tym idzie większych napięć społecznych.
I nowy wielki przywódca, który wskutek tego napięcia dojdzie do władzy (obojętne czy oligarcha, czy opozycjonista) przede wszystkim będzie musiał zająć się przywróceniem gospodarki do w miarę normalnego stanu, a co za tym idzie na dziesięciolecia będzie musiał wyrzec się ekspansjonistycznej polityki. Inna sprawa ile lat te “dziesięciolecia” potrwają, ale raczej po takim zdjęciu maski świat będzie patrzeć na Rosję podejrzliwie, tak jak patrzył na Niemcy po WWII.
>Będziemy mieli praktycznie powtórkę z Republiki Weimarskiej
Też o tym myślałem, ale sytuacje jednak nie są aż tak podobne.
W tamtym czasie wszystkie kraje Europy były lekko w dupie, niektóre w mniejszych niektóre w większych kryzysach, niektóre na skraju wojny domowej. Teraz asymetrie są znacznie większe. Zachód sobie dobrze radzi, jest zjednoczony, w najbliższym czasie mamy policjanta zza oceanu. Rosja nawet jeśli popadnie w kryzys to wyżej dupy nie podskoczy. Już teraz wydaje mega dużo na zbrojenia, a znakomicie nie jest.
IMO nie ma co grać w szachy 5D, nie jesteśmy Kukizem, żeby grać na 10 kroków do przodu. Może się tyle rzeczy wydarzyć, może się tak dużo rzeczy pozmieniać, że przed nami i optymistyczne (ja za taki widziałbym rozpad Rosji) i pesymistyczne
Powiem tak – opinia publiczna robi właśnie cancel culture na całą Rosję oraz wszystkie firmy, które nie wycofały swoich biznesów z Rosji.
Firmy mając do wyboru Rosję lub zachód w znacznej większości wybierają zachód.
Newsy o tym, że któraś firma (jak Pepsi!) nadal siedzi na rynku Rosyjskim lecą z prędkością światła po internecie.
Ludzie głosują dziś portfelami, więc sankcje mogą być BARDZO długo utrzymane, a rosja stanie się koreą płn. Szkoda, wolałbym prozachodnią rosję, ale trudno.
Żeby sankcje na Rosję zadziałały, musi minąć trochę czasu. Ale cofnięcie sankcji – bynajmniej wiele nie zmieni. Damage już się dokonał, przede wszystkim wobec rubla. Nikt Rosji za darmo nie pomoże w jego naprawie, a nie za darmo będzie dla nich kosztowne (najpewniej Chiny). Do tego Europa zmienia kurs i w końcu odchodzi od uzależnienia surowcowego. Po dupie dostanie także drugi największy rosyjski hit eksportowy, czyli uzbrojenie (bo cała ta wojna to spora antyreklama). A więc Rosja jest w gospodarczej żopie, nieważne co się wydarzy.
Co do gospodarki Ukrainy – koniec wojny plus perspektywa członkostwa UE same w sobą będą zachętą do inwestycji Zachodu, choć oczywiście w duchu takim jak u nas 20-30 lat temu (tania siła robocza), ale dobre i to. Do tego zapewne będą mogli liczyć na sporą pomoc UE w odbudowie.
Na dzisiaj najlepsze (możliwe, lecz niestety mało prawdopodobne) rozwiązanie, to obalenie Putina w Rosji oraz negocjacje, w których w zamian za wydanie go (et być może consortes) pod osąd międzynarodowy, wycofanie się z Ukrainy (wg stanu sprzed miesiąca) i pozostawienie jej swobody wyboru drogi, pozwala się Rosji na zachowanie (z uznaniem międzynarodowym!) Krymu, a może i Donbasu (bo nie oszukujmy się – tam Rosjanie byli większością) oraz oczywiście znosi sankcje.
> Będziemy mieli praktycznie powtórkę z Republiki Weimarskiej
Różnica jest taka, że w I WŚ Niemcy nie wywołały wojny (przynajmniej nie solo – odpowiedzialność za konflikt była tam mocno rozproszona), natomiast w II WŚ owszem – i po niej opisanego rewizjonizmu nie było. Do tego wątpię, aby po przegranej przez Rosję wojnę Zachód chciał ją nadal dociskać jakimiś odszkodowaniami, retrybucjami itd.
>Będziemy mieli praktycznie powtórkę z Republiki Weimarskiej, gdzie wszystkie okoliczności sprzyjają, by jakiś akwarelista skierował nienawiść narodu w czyny.
To ostatnie podrygi Rosji.
[Rosyjska demografia.](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e8/Russian_population_%28demographic%29_pyramid_%28structure%29_on_January%2C_1st%2C_2022.png)
Rosja będzie tracić średnio milion ludzi rocznie przez następne lata, a ci co zostaną to w większości będą staruszkowie, których rosyjski “zus” będzie musiał utrzymywać.
Ludzie urodzeni przed upadkiem ZSRR mają 30-40 lat. Jeszcze nadają się do służby w wojsku, ale już niedługo. Potem armia będzie musiała się zadowolić pokoleniem Jelcynowskiej zapaści demograficznej i dostępna siła żywa spadnie o połowę.
Putin to wie i dlatego jeśli miał ochotę na wojnę, musiał to zrobić teraz.
Po pierwsze Rosja przegra. Jak to by wyglądało, że NATO przegrywa z Rosją? No jak? Nie ma takiej możliwości.
Więc w tej chwili w Rosji zastanawiają się jak zastąpić Putina, pewnie jeszcze tydzień protestów na ulicach, żeby trochę wybielić naród, dać sobie trochę czasu na zaplanowanie przewrotu, a potem się sprzątnie Putina. A fakt, że jeszcze nie został zastąpiony budzi nadzieje, że nie ma tam nikogo na tyle żadnego władzy i wprowadzania tyranii, by decydować się na taki krok przy pierwszej okazji.