Słuchajcie, przewijając Facebooka zobaczyłem post jednej z tzw. organizacji proobronnych i moim zdaniem to jest słuszna koncepcja. Mianowicie wysyłają oni na Ukrainę **apteczki samochodowe**, których zawsze jest pełno w każdym supermarkecie z działem auto-moto i na ogół nikt ich nie potrzebuje, chyba że przy kupnie/sprzedaży samochodu. Takie apteczki zgodne z DIN są całkiem ogarnięte, sam mam takie w łatwo dostępnych miejscach w kuchni i garażu, gdzie łatwo o kuku, no i dzięki nim na przykład nie musiałem kapać krwią po całym domu, żeby zawinąć sobie rozcięte palce.

Teraz trochę rant, można nie czytać dalej (TL;DR: uprasza się o ogarnięcie się z wysyłką leków zagranicę):

Nie wiem, czy ludzie wychodzący z pełnymi siatkami z aptek zdają sobie sprawę, ale nahui sto metrów jałowej gazy, gdy nie ma nożyczek? A leki mają przeważnie ulotki wyłącznie po polsku? To w bezpośrednim nawiązaniu do tych apteczek samochodowych – ale prawilnie przypominam, że **Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny i Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych apelują o** [**przystopowanie z oddolnymi zbiórkami leków**](https://www.gov.pl/web/gif/apel-mz-gif-i-urpl-o-rezygnacje-z-indywidualnych-zbiorek-lekow-dla-walczacej-ukrainy-na-rzecz-akcji-organizowanych-i-koordynowanych-przez-sluzby-panstwowe).

Rozumiem jeszcze robienie zamówienia przez hurtownie, ale sam już dwa razy w tym tygodniu stałem w zajebistej kolejce w lokalnej, osiedlowej, małej aptece, a potem i tak musiałem jechać w inne miejsce. Wcześniej zauważyłem z daleka, że jacyś chcący dobrze ludzie nosili całe siaty produktów do vana. Rozmawiałem z ciekawości z farmaceutką i przyznała, że paracetamolu dla dzieci (Pedicetamol) ma ostatnie sztuki. Ja wiem, że jestem uprzywilejowany, bo nie spadają na mnie bomby, mam jakieś pieniądze i mogę jeździć samochodem, ale w ten sposób łatwo udupić na przykład kogoś bez prawa jazdy, komu w nocy będzie gorączkować dziecko.

[Photo courtesy: Związek Strzelecki \”Strzelec\” Józefa Piłsudskiego](https://preview.redd.it/poraeq56x5l81.jpg?width=960&format=pjpg&auto=webp&s=a8ddf7647353ec768603931ed3f39b35c5b184cc)

2 comments
  1. Akurat leki dla dzieci mogły pójść na lokalne potrzeby. Do mojego miasteczka trafiło koło 60 osób z dziećmi, sporo chorych po podróży w kiepskich warunkach. No i było pospolite ruszenie na apteki, bo dzieci potrzebowały podstawowych leków przeciwgorączkowych, przeciwkaszlowych itp.

    ​

    Ale z tymi zbiórkami leków się zgadzam. Ktoś u mnie robi zbiórkę opatrunków i środków odkażających. A jako jedyny przykład środka odkażającego podaje wodę utlenioną.

    ​

    Noż kurde na świeże rany się wody utlenionej się nie stosuje, bo zaburza proces gojenia. I jeszcze ma krótki termin ważności po otwarciu. Jeśli już, to jakiś Octenisept albo zapytać farmaceuty. ~~Napisałam im, żeby poprawili listę, ale coś mi się widzi, że nie przeczytają~~. Zwracam honor, jak napisałam prywatnie zamiast pod postem, to przeczytali i poprawili.

  2. jasne

    –> pracuję w branży farmaceutycznej korpo, jestem brand managerem jednego z leków i potwierdzam, że są podjęte ogromne ruchy by przekazać leki centralnie na ukrainę, pewnie wiele firm już to zrobiło

    –> dziś kupiliśmy ze znajomymi 140 apteczek i w weekend pewnie drugie tyle – przy większych partiach firmy chętniej zgodzą się na rabat, ale uwaga: pewnie chętnie zobaczą jakieś potwierdzenie, że to pójdzie na pomoc, bo zaczynają ich ludzie wykupować i wystawiać potem na allegro za 2x tyle. A nie o to w tym chodzi, żeby takim ch**** to ułatwiać

Leave a Reply