chodzi o “Zdobyj”, takie slowo nie istnieje, więc nie moze to być błąd google translate. czyli dali do ludzkiegi tłumacza i zrobił takiego bubla?
widzieliscie pewnie też reklamy jakiejs apki randkowej która ma tekst “Dopasowanie z tobą?” jako tlumaczenie slowa “Match”.
kto płaci kasę by wyświetlac takie badziewne reklamy?
Ludzie którzy dostają coś takiego do tłumaczenia najczęściej nie są tłumaczami tylko np. pracownikami marketingu którzy mają wysoki poziom angielskiego czy innego języka z którego potrzebne jest tłumaczenie.
Tak osoba przetłumaczy reklamę i pewna siebie nie sprawdzi poprawności form (a naprawdę wielu Polaków mówi z błędami).
A nikt wyżej zazwyczaj nie chce tego podważać bo np. nie znają języka z którego było tłumaczone i ufają że tak musi być.
Bardzo często zdarza się też że ludzie czytają jakiś tekst i po prostu nie zauważają błędów więc może tą reklamę sprawdzić i 10 zmęczonych pracą osób i nikt nie zwróci uwagi na to co tak naprawdę jest napisane.
Jest tłumaczone przez boty.
Boty generują treści dla botów wyświetlających treści.
Jeśli do tej pory myślałeś, że to stwierdzenie jest fałszywe, to masz przykład- zauważyłeś to Ty, plus jakiś tam procent ludzi bez adblocka, którzy jeszcze świadomie przeczytali + caaaała masa crawlerów, botów i innego badziewia. Naiwny reklamodawca spojrzy w cyferki, zobaczy że wysokie CPV i dalej płaci za reklamy.
Tłumaczenie maszynowe, niekoniecznie Google Translate, ale tak, tego rodzaju maszynki absolutnie tworzą nowe, bezsensowne słowa, nieudolnie aplikując jakieś skopiowane skądinąd wzorce gramatyczne.
Wyjściowe założenie, że DeepL nie mógł spaprać odmiany jest kompletnie błędne.
Jestem zawodowym tłumaczem-redaktorem. Pewna firma, z którą pracuję, uparcie najmuje Rosjanina z polsko brzmiącym nazwiskiem jako tłumacza i daje mi do poprawy jego buble, które wygladają właśnie tak.
Twierdzą, że zjadam im większą część budżetu na język, więc muszą nadrabiać tańszym tłumaczem, upierając się przy tym przy dwustopniowym procesie. Kwiatki do wersji live wchodzą najczęściej, gdy np. zgłaszam dzień czy dwa wolnego i nie ma kto zrobić korekty. Później poprawiam to w audytach raz na parę miesięcy.
Moje ulubione błędne tłumaczenie to przełożenie “to go” na “by iść”
8 comments
translate.google.com
chodzi o “Zdobyj”, takie slowo nie istnieje, więc nie moze to być błąd google translate. czyli dali do ludzkiegi tłumacza i zrobił takiego bubla?
widzieliscie pewnie też reklamy jakiejs apki randkowej która ma tekst “Dopasowanie z tobą?” jako tlumaczenie slowa “Match”.
kto płaci kasę by wyświetlac takie badziewne reklamy?
Ludzie którzy dostają coś takiego do tłumaczenia najczęściej nie są tłumaczami tylko np. pracownikami marketingu którzy mają wysoki poziom angielskiego czy innego języka z którego potrzebne jest tłumaczenie.
Tak osoba przetłumaczy reklamę i pewna siebie nie sprawdzi poprawności form (a naprawdę wielu Polaków mówi z błędami).
A nikt wyżej zazwyczaj nie chce tego podważać bo np. nie znają języka z którego było tłumaczone i ufają że tak musi być.
Bardzo często zdarza się też że ludzie czytają jakiś tekst i po prostu nie zauważają błędów więc może tą reklamę sprawdzić i 10 zmęczonych pracą osób i nikt nie zwróci uwagi na to co tak naprawdę jest napisane.
Jest tłumaczone przez boty.
Boty generują treści dla botów wyświetlających treści.
Jeśli do tej pory myślałeś, że to stwierdzenie jest fałszywe, to masz przykład- zauważyłeś to Ty, plus jakiś tam procent ludzi bez adblocka, którzy jeszcze świadomie przeczytali + caaaała masa crawlerów, botów i innego badziewia. Naiwny reklamodawca spojrzy w cyferki, zobaczy że wysokie CPV i dalej płaci za reklamy.
Tłumaczenie maszynowe, niekoniecznie Google Translate, ale tak, tego rodzaju maszynki absolutnie tworzą nowe, bezsensowne słowa, nieudolnie aplikując jakieś skopiowane skądinąd wzorce gramatyczne.
Wyjściowe założenie, że DeepL nie mógł spaprać odmiany jest kompletnie błędne.
Jestem zawodowym tłumaczem-redaktorem. Pewna firma, z którą pracuję, uparcie najmuje Rosjanina z polsko brzmiącym nazwiskiem jako tłumacza i daje mi do poprawy jego buble, które wygladają właśnie tak.
Twierdzą, że zjadam im większą część budżetu na język, więc muszą nadrabiać tańszym tłumaczem, upierając się przy tym przy dwustopniowym procesie. Kwiatki do wersji live wchodzą najczęściej, gdy np. zgłaszam dzień czy dwa wolnego i nie ma kto zrobić korekty. Później poprawiam to w audytach raz na parę miesięcy.
Moje ulubione błędne tłumaczenie to przełożenie “to go” na “by iść”
Comments are closed.