Dla pana Andrzeja to był cios, po którym ciężko było mu się pozbierać. W naszym programie wyznał, że gdy drugi raz dowiedział się o ciąży, miał próbę samobójczą. Mężczyzna przez miesiąc leżał w szpitalu. To jednak nie był koniec jego problemów. Po wyjściu ze szpitala pan Andrzej dowiedział się, że jego żona, w trakcie jego pobytu w szpitalu, wniosła pozew o rozwód. Dodatkowo zażądała od niego 2000 złotych alimentów na rzecz dzieci.
A to podobno kobiety mają w Polsce źle…
> „Prokurator doszedł do wniosku, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, w tej sytuacji, w której nie można było ustalić biologicznego ojca, uznał, że wniesienie powództwa [o zaprzeczenie ojcostwa] było niezasadne” – tłumaczy Patryk Wegner z Prokuratury Rejonowej w Lęborku.
Jak Pan prokurator tak się troszczy o dobro tych dzieci to może sam powinien te alimenty płacić. Nie rozumiem jak takie średniowiecze prawo może nadal istnieć
*„Prokurator doszedł do wniosku, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, w tej sytuacji, w której nie można było ustalić biologicznego ojca, uznał, że wniesienie powództwa [o zaprzeczenie ojcostwa] było niezasadne”*
I tu widzę niesprawiedliwość. Jeśli mężczyzna wie, że to nie jego dziecko, prokurator może, ale nie musi (w tym wypadku nie chciał, ze względu na dobro małoletnich) wnieść o zaprzeczenie ojcostwa. Jeśli kobieta wnosi i podaje biologicznego ojca dziecka, to prokurator raczej na 99% wniesie o zaprzeczenie, bo dziecko będzie mieć nowego ojca, który będzie na nie łożył. Wtedy “ojciec niebiologiczny” traci wszelkie prawa do dziecka. W części przypadków, pewnie to jest oczekiwane przez obie strony – porządkujemy papiery i nara, ale w części ojcowie niebiologiczni są związani ze swoimi dziećmi i jest to ogromnie krzywdzące.
Niedawno była taka sytuacja że ojciec płacił 5 lat alimenty i kobieta się przyznała ze nie jest biologicznym ojcem. Sąd również nakazał płacić alimenty, bo dzieci się już przyzwyczaiły do “taty”.
Tylko teraz nie pamiętam czy tam było wiadomo kto jest biologicznym ojcem, ale wydaje mi się, że było wiadomo.
Alimenty to ogólnie jedno wielke nieporozumienie.
Po pierwszej akcji żony pan Andrzej powinien już składać papiery rozwodowe i zbierać pieniądze na adwokata.
Żeby w XXI wieku, kiedy bez problemu można ustalić rodziców biologicznych, prawo dalej umożliwiało takie cyrki, to jest dramat.
Właściwie to ojciec powinien być z automatu zwolniony z obowiązku alimentacyjnego w takiej sytuacji. Niektórzy mówią nawet, że ojciec powinien być wpisany do aktu urodzenia dopiero po testach. Choć dla mnie to już przegięcie w drugą stronę, ciężko jest mi znaleźć argument przeciw.
>Art. 62. § 1. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed
>upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi
>ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po
>upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.
>§ 2. […]
>§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa
>o zaprzeczenie ojcostwa.
>Art. 63. Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa
>w ciągu roku od dnia, w którym dowiedział się, że dziecko od niego nie pochodzi, nie
>później jednak niż do dnia osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.
>Art. 66. Mąż matki powinien wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa
>przeciwko dziecku i matce, a jeżeli matka nie żyje – przeciwko dziecku.
>Art. 67. Zaprzeczenie ojcostwa następuje przez wykazanie, że mąż matki nie jest
>ojcem dziecka.
>Art. 68. Zaprzeczenie ojcostwa nie jest dopuszczalne, jeżeli dziecko urodziło się
>w następstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji, na którą mąż matki
>wyraził zgodę.
>Art. 86. Powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa oraz ustalenie
>bezskuteczności uznania ojcostwa może wytoczyć także prokurator, jeżeli wymaga
>tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego. […]
Dodam tylko że termin na zaprzeczenie macierzyństwa też wynosi rok, ale bardziej restrykcyjnie bo od chwili sporządzenia aktu urodzenia.
Na jego miejscu chyba bym po prostu dał się skazać z 209 k.k. i poszedł do więzienia. Przynajmniej państwo wzięłoby na siebie obowiązek utrzymywania chociaż niego, a na dzieciaki wtedy z funduszu. Takie życie i obowiązki są czysto nieludzkie.
Facet: *pokazuje testy na ojcostwo* Z tych testów wynika, że nie jestem ojcem tych dzieci. Chcę złożyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa
Prawo (personifikowane przez Prokuratora): Mam to w d***ie. Płać i płacz.
11 comments
Dla pana Andrzeja to był cios, po którym ciężko było mu się pozbierać. W naszym programie wyznał, że gdy drugi raz dowiedział się o ciąży, miał próbę samobójczą. Mężczyzna przez miesiąc leżał w szpitalu. To jednak nie był koniec jego problemów. Po wyjściu ze szpitala pan Andrzej dowiedział się, że jego żona, w trakcie jego pobytu w szpitalu, wniosła pozew o rozwód. Dodatkowo zażądała od niego 2000 złotych alimentów na rzecz dzieci.
A to podobno kobiety mają w Polsce źle…
> „Prokurator doszedł do wniosku, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, w tej sytuacji, w której nie można było ustalić biologicznego ojca, uznał, że wniesienie powództwa [o zaprzeczenie ojcostwa] było niezasadne” – tłumaczy Patryk Wegner z Prokuratury Rejonowej w Lęborku.
Jak Pan prokurator tak się troszczy o dobro tych dzieci to może sam powinien te alimenty płacić. Nie rozumiem jak takie średniowiecze prawo może nadal istnieć
*„Prokurator doszedł do wniosku, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, w tej sytuacji, w której nie można było ustalić biologicznego ojca, uznał, że wniesienie powództwa [o zaprzeczenie ojcostwa] było niezasadne”*
I tu widzę niesprawiedliwość. Jeśli mężczyzna wie, że to nie jego dziecko, prokurator może, ale nie musi (w tym wypadku nie chciał, ze względu na dobro małoletnich) wnieść o zaprzeczenie ojcostwa. Jeśli kobieta wnosi i podaje biologicznego ojca dziecka, to prokurator raczej na 99% wniesie o zaprzeczenie, bo dziecko będzie mieć nowego ojca, który będzie na nie łożył. Wtedy “ojciec niebiologiczny” traci wszelkie prawa do dziecka. W części przypadków, pewnie to jest oczekiwane przez obie strony – porządkujemy papiery i nara, ale w części ojcowie niebiologiczni są związani ze swoimi dziećmi i jest to ogromnie krzywdzące.
Niedawno była taka sytuacja że ojciec płacił 5 lat alimenty i kobieta się przyznała ze nie jest biologicznym ojcem. Sąd również nakazał płacić alimenty, bo dzieci się już przyzwyczaiły do “taty”.
Tylko teraz nie pamiętam czy tam było wiadomo kto jest biologicznym ojcem, ale wydaje mi się, że było wiadomo.
Alimenty to ogólnie jedno wielke nieporozumienie.
Po pierwszej akcji żony pan Andrzej powinien już składać papiery rozwodowe i zbierać pieniądze na adwokata.
Żeby w XXI wieku, kiedy bez problemu można ustalić rodziców biologicznych, prawo dalej umożliwiało takie cyrki, to jest dramat.
Właściwie to ojciec powinien być z automatu zwolniony z obowiązku alimentacyjnego w takiej sytuacji. Niektórzy mówią nawet, że ojciec powinien być wpisany do aktu urodzenia dopiero po testach. Choć dla mnie to już przegięcie w drugą stronę, ciężko jest mi znaleźć argument przeciw.
Jakbyście się chcieli doinformować zamiast się oburzać jakto zły prokurator panu każe płacić alimenty to tu macie istotne przepisy z [Kodeksu Rodzinnego](https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19640090059/U/D19640059Lj.pdf):
>Art. 62. § 1. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed
>upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi
>ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po
>upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.
>§ 2. […]
>§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa
>o zaprzeczenie ojcostwa.
>Art. 63. Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa
>w ciągu roku od dnia, w którym dowiedział się, że dziecko od niego nie pochodzi, nie
>później jednak niż do dnia osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.
>Art. 66. Mąż matki powinien wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa
>przeciwko dziecku i matce, a jeżeli matka nie żyje – przeciwko dziecku.
>Art. 67. Zaprzeczenie ojcostwa następuje przez wykazanie, że mąż matki nie jest
>ojcem dziecka.
>Art. 68. Zaprzeczenie ojcostwa nie jest dopuszczalne, jeżeli dziecko urodziło się
>w następstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji, na którą mąż matki
>wyraził zgodę.
>Art. 86. Powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa oraz ustalenie
>bezskuteczności uznania ojcostwa może wytoczyć także prokurator, jeżeli wymaga
>tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego. […]
Dodam tylko że termin na zaprzeczenie macierzyństwa też wynosi rok, ale bardziej restrykcyjnie bo od chwili sporządzenia aktu urodzenia.
Na jego miejscu chyba bym po prostu dał się skazać z 209 k.k. i poszedł do więzienia. Przynajmniej państwo wzięłoby na siebie obowiązek utrzymywania chociaż niego, a na dzieciaki wtedy z funduszu. Takie życie i obowiązki są czysto nieludzkie.
Facet: *pokazuje testy na ojcostwo* Z tych testów wynika, że nie jestem ojcem tych dzieci. Chcę złożyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa
Prawo (personifikowane przez Prokuratora): Mam to w d***ie. Płać i płacz.
Comments are closed.