(Kasa to jest średnia dzienna podzielona z miesięcznych wydatków)

Zanim ktoś zapyta „jak?” – otóż mam dwie żabki po drodze na autobus uczelniany, dwie z w drodze z autobusu na uczelnie, w tym jedną na samym kampusie. Mijam żabkę osiem razy dziennie, więc bardzo łatwo było pomyśleć se chociaż raz „a, kupie se puszkę coli” czy coś w tym stylu.

Oczywiście było to często więcej niż puszka coli.

Poza oszczędnościami pieniężnymi moja dieta też się zdecydowanie poprawiła i jem w domu (zwłaszcza śniadania) o wiele częściej. Skończyły się szybkie hot dogi między zajęciami.

Oczywiście część z tych pieniędzy wydaje po prostu w jakimśtam lidlu, ale biorąc pod uwagę żabkowe marże, to i tak spory zysk.

by _W_I_L_D_

6 comments
  1. no i git

    jak uzbierasz więcej to daj może na obligacje skarbu państwa 3 miesiące

  2. chyba musze pozyczyc pomysl. Mam supermarket w bloku obok i notorycznie chodze tam kupowac pierdoly. Oczywiscie ide po jedna rzecz a wracam z siatka zapychaczy. Finanse to tam jedno, ale najgorsze wlasnie zapychanie sie bzdurami na sile… Czipsy, ciastka, cola…

Comments are closed.