
Witam,
często wyjeżdżjąc z osiedla spotykam ludzi, którzy wymuszają mi pierwszeństwo.
Oczywiście jestem uważny i raczej nie próbuje na chama się wciskać, ani nie trąbie tylko się zatrzymam i "ustąpię" bo ten już mnie "wymusił". Chociaż dzisiaj rano typek na mnie się spojrzał z kwaśną miną i robi gest ręką typu "co Ty człowieku robisz".
Dla jasności tam ten wyjazd jest jedyny żeby wyjechać w lewą stronę ulicy drogi, dlatego tamtędy jeżdzę.
Tam nie ma żadnych znaków z ustąpieniem pierwszeństwa.
Czerwona strzałka to ruch i kierunek, którym ja jadę. A zielona strzałka to Ci, którzy według mnie wymuszają.
PS ta podłużna droga to nie parking. Samochody, które stoją wzdłuż to stoją nielegalnie. Jedynie te co stoją w rzędzie to są miejsce parkingowe.
by lilkoreaineurope
5 comments
Po co sobie robisz pod górkę i jedziesz w kierunku zielonej srtrzałki, skoro możesz wyjechać drugim wyjazdem (lewy górny róg zdjęcia)?
Co do przepisów i dolnego zdjęcia – nie ma nigdzie ustąp, pierwszeństwa itp. to obowiązują domyślne zasady, więc zielony ma ustępować tym z prawej strony (czyli tej czerwonej strzałce).
Poza tym ciężko też mówić o wymuszeniu – jesteście wszyscy w strefie zamieszkania. Czyli maksymalna prędkość to 20km/h, wszyscy macie ustąpić pierwszeństwa pieszym, rowerzystom, itp.
No ale… przepisy to jedno, życie to drugie. Panuje ogólna znakoza, to ludzie przebodźcowani jeżdżą na czuja, co często się zgadza. Bardzo często, intuicyjnie widać, która droga ma pierwszeństwo (po kształcie, rozmiarach, natężeniu ruchu) i w większości przypadków jest to zgodne ze znakami. Tutaj, takie naturalne podejście mówi, że zielony jest na tej ważniejszej drodze – więc nic dziwnego, że ludzie tak uważają.
Uderzaj do wspólnoty, by dorobić odpowiednie znaki (ustąp/pierwszeństwo ew. “skrzyżowanie równorzędne”). A sam sobie zrób dobrze i wyjeżdżaj drugim wyjazdem i nagle o sprawie zapomnisz.
Chłopie, ile jeździsz samochodem w Polsce czy gdziekolwiek indziej?
W wielu miejscach o małym i powolnym natężeniu ruchu ludzie tworzą sobie swoje “przepisy”, czyli droga która jest szersza czy po prostu większa to droga główna, a skoro główna to ma ona pierwszeństwo i tyle.
Na jednym z starszych CH w Poznaniu jest parking który od zawsze był ze skrzyżowaniami równorzędnymi – nikt tam tak nie jeździł. Kilka lat temu namalowali na każdym dojeździe do każdego skrzyżowania linie które również jasno sugerują że każdy dojazd jest równoważny względem innych – NIKT TAM TAK NIE JEŹDZI. Drogi prowadzące do/z osiedli to ta sama sytuacja. Niby nie ma znaków więc reguła prawej ręki (jak to słusznie zauważyłeś), ale lepiej zwolnić i zobaczyć co robi kierowca na drodze, która może mu się wydawać drogą z pierwszeństwem. Tak, OC/AC jest, wiadomo, ale ja wolę swoje auto na parkingu a nie ciągle u blacharza.
Nie mówię że to jest dobre, ale tak po prostu jest i polecam po prostu uważać na tego typu drogach. Z przyzwyczajeniami na drodze innych nie da się po prostu walczyć.
Bo kolego w Polsce to mało kto pamięta o tym, że gdy nie ma znaków obowiązuje zasada, że pierwszeństwo ma nadjeżdżający z prawej. Nagminnie się z tym spotykam i agresją osób wymuszających. Nawet nie dadzą sobie wytłumaczyć. Bo każdy tak jeździ i już. Straszne to i nie śmieszne.
To z przyzwyczajenia, formalnie obowiązuje równorzędne i po prawej stronie musi ustąpić.
Z drugiej strony skrzyżowanie T to baaardzo często droga “prosta” ma pierwszeństwo. I tak ludzie jadą na zasadzie “to ty wjeżdżasz na moją drogę”.
Według kodeksu nie mają racji.
rzepakowa 4 w katowicach (znalazlem po bali beauty).
nie widze zadnych znakow zakazujacych jazde wzdluz budynku w ktorakolwiek strone. wiec mozesz tam wyjezdzac. jedyny problem jaki widze, to ze ludzie parkuja wbrew przepisom wzdluz budynku (na dolnym obrazku jest to np. biala toyota i ten ciemny opel). Tam mozna stawac tylko po prawej stronie na tych prostopadlych do budynku miejscach
Comments are closed.