
Właśnie skończyły mi się 2 tygodnie na uczelni w przeciągu których miałam 12 zaliczeń. Nigdy w życiu nie słyszałam żebym ani ja, ani ludzie z mojego kierunku, byli tak wykońeczeni i wypaleni. Mam wrażenie, że polskie uczelnie to jakieś kurwa szaleństwo.
by _W_I_L_D_
28 comments
Co to za kierunek?
A ja całe życie i tylko 3 razy zaliczyłem… 🥲
Lej te cole
Na zaliczeniu z recyklingu dają wam śmieci i musicie do dobrych koszy włożyć? XD
2 kierunki, na drugim roku 12 egzaminów w sesji, kolosów i innych “zaliczeń” nie liczę. Da się. Gratuluje, że przebrnęłaś.
Dodam kontekst: jestem na 5 semestrze Zarządzania i Inżynierii Produkcji na polibudzie w Poznaniu. O ile przez część “zarządzanie” nie jest to definitywnie najtrudniejszy przedmiot na polibudzie, to łatwy definitywnie też nie jest. Zwłaszcza, że mam wrażenie, że układający plan o zarządaniu nic nie wiedzą.
Wszystkie (poza MiUT – Maszyny i Urządzenia Technologiczne) przedmioty zaznaczone tam na fioletowo to były pełne, pisemne egzaminy. Niektóre bardzo proste (jak np. finanse), inne jedne z najtrudniejszych w ciągu studiów (przez prowadzącego, nie przez zwarartość).
Dlaczego tak się stało, może chciecie wiedzieć?
Otóż władze naszego wydziału w tym semestrze (który, według rozpiski godzin *i tak jest najbardziej zawalonym semestrem w całym toku studiów*) postanowiły otworzyć program stażowy, gdzie ok. 30 studentów z naszego roku jest zatrudniana przez współpracujące z politechniką firmy i wokół tej współpracy układany jest plan: co czwarty tydzień nie ma żadnych zajęć obowiązkowych, aby oni mogli tydzień w miesiącu robić prace jak na pełnym etacie.
Brzmi super – odjebali super gówno oczywiście.
Przez zamieszanie związane z planowaniem tego i tak zapchanego roku, miałam tak rozjebany plan, że w głowie się nie mieści. Z wyżej wspomnianego MiUT, jednego z ważniejszych przedmiotów w semestrze, dotyczącego obsługi obrabiarek CNC, zamiast 6 laboratoriów mieliśmy 3. Automatyka zaczęła nam się dopiero w prawie połowie semestru (7 listopada) mimo że jako przedmiot powinna odbywać się od początku roku. Zaliczenie z recyklingu zostało przeniesione z ostatniego tygodnia grudnia na ostatni tydzień stycznia przez… w sumie kurwa nawet nie wiem. A no – i dwukrotnie była sytuacja, gdzie dwa obowiązkowe zajęcia wypadały *jednocześnie.*
No i do tego wypidułka oczywiście dodajemy typowe politechnikowe problemy – pierdolnieci wykładowcy, gość z przedmiotu co ma 1 ECTS i chce upierdolić cały rok, typ który spędził 20 minut zajęć narzekając na kobiety, ziomek który uczy Robotyzacji z książki, która wyszła jak nie umiałam jeszcze mówić, itp. Kilka straight up sytuacji łamania praw studenta (skrócenie egzaminu w trakcie jego trwania, zmiana zagadnień wymaganych na egzamin pięć dni przed nim).
Generalnie podsumowując – jak sobie wejdziecie na strone ZiIPu w rekrutacji na PP to pokazuje wam się, że jest to kierunek oznaczony jako “najlepszy ZiIP w Polsce”. Tak najlepszy, że nawet swoim własnym kierunkiem nie potrafią zarządać.
Studiowałaś kiedyś zaocznie? Sobota 4 egzaminy, niedziela 4 egzaminy i sesja zaliczona.
to jest jedna z cenniejszych rzeczy jakie mozesz wyniesc ze studiow akurat – umiejetnosc dzialania w stresie, pod presja i zarzadzanie swoim czasem w nieprzychylnych warunkach. Potem jest to codziennosc w pracy/biznesie 😀
Wrzuć to na r/studia_nauka xD
20 lat temu miałam to samo, widać nic się nie zmieniło. 13 zaliczeń w trzy tyg. Do tej pory nie cierpię stycznia. Na szczęście już luty 🙂
Ja miałem, 8 lat temu, 4-5 zaliczeń w sesji tygodniowo. Też niektóre byłby terminami zerowymi – tych bym nie zaliczał, bo to swego rodzaju przywilej był (nagroda za obecność, za aktywność) a nie obowiązek. Więc zostaje 9 jak na moje, ale to jest moja subiektywna ocena sytuacji.
Ale tak, zależnie od kierunku może być grubo. Zawsze tak było, nic nowego – terminy się wielokrotnie na siebie nakładały (pewnego razu miałem opcję 3 tego samego dnia – w tym zerówkę). Nie tylko w PL, na topowych uniwerkach zagranicznych jest to samo.
Chyba, że ktoś kupował sobie wykształcenie – to co innego.
Tak, jest. Pamiętam jak koleżanka z Przyrodniczego opowiadała, że czasami jest tak zmęczona, że chce jej się płakać. Studiowałam w Anglii i tam ludzie nawet na najambitniejszych kierunkach mieli czas na trochę życia typu jakieś stowarzyszenie studenckie, impreza, praca, sport. Nie cały czas tyle samo czasu wolnego, ale zawsze trochę życia. I jakoś budują te mosty, statki, rakiety, leczą ludzi, prowadzą badania. Czasami mam wrażenie, że polski system studiów jest oparty o przyzwolenie na ściąganie, tak nierealistyczna jest organizacja i wymagania i często nieprofesjonalne albo niehumanitarne zachowanie wykładowców. Widziałam, że ostatnio było niesamowite oburzenie w polskim środowisku akademickim na to, że studenci dostali narzędzie anonimowego feedbacku, które dla mnie jest podstawowym elementem funkcjonowania uniwersytetu.
https://preview.redd.it/nnym4gezaige1.png?width=800&format=png&auto=webp&s=9d0154113f48187c3c43c4ce7e29f1c56b6a8ecf
/s
zaliczenia na uczelni. Najbardziej stresujący okres w moim życiu po którym wyszedłem z problemami żołądkowymi i depresją. Mimo tego że szło mi nieźle.
Taki kształt okresu zaliczeniowego to jakaś pomyłka. Trzymaj się, oby w przyszłości było lepiej.
Na pierwszym semie magisterskim mieliśmy 7 zaliczeń w 4 dni, także też miło
Studentem nie jestem i raczej nie będę ale trzymaj się tam koleżanko
https://preview.redd.it/mz6yha3ibige1.jpeg?width=1080&format=pjpg&auto=webp&s=e79bb178ce9baea7b8261b11adab1be6446c2c03
Stary to nie jest wrażenie a prawda, polskie uczelnie to żart jak ich mało często jest w nich korupcja, profesorowie którzy zatrzymali się w 1980 roku i nie tylko.
Sam mogę podać parę przykładów:
Profesor na kierunku informatyki zamiast uczyć nas linuxa czy windowsa uczył nas systemu DOS.
Seksistowskie zachowania niektórych profesorów na ASP Warszawa gdzie studenci są na tyle zastraszeni że jedyne co mogą robić to mówić o tym prywatnie.
Powszechne chamstwo profesorów na uczelniach wyższych, uważających się za bogów bo oni tyle potrafią a potem pojawia się projektor i nic nie umieją.
Brak jakiegokolwiek porządku czy umiaru w ilościach zaliczeń, kolosów, wypracowań bo czemu nie 🙃
Może ta zawodówka to nie był taki zły wybór… hehe
Czasami trzeba poświęcić jedną zerówkę żeby zaliczyć dwa inne przedmioty
https://preview.redd.it/4vtrw26bdige1.png?width=564&format=png&auto=webp&s=e22021269179185db35cbeb384b9ef6d85b36100
Wkurwia mnie ta formuła na studiach że cały przedmiot jest zaliczany na raz na końcu
Trening pod ‘czelendżowanie’ w korpo xd
Owszem. Szalenstwo. Studiuje w NL. Znacznie mniej pracy niz by bylo w PL. Bylem na wymianie w Finlandi. Na wymianie, spotkalem polakow. Dla nich to bylo jak wakacje. Wiekszosc wraca tam na drugi semestr
https://preview.redd.it/7l0ckyx6hige1.png?width=771&format=png&auto=webp&s=4ad1cf90475dbc8ea885364e4147ceebd6663558
Studia na PG – u mnie było tak samo, choć zdarzało się że miesiąc przed sesją był najgorszy – wszyscy prowadzący chcący robić kolokwia przed sesją, co kończyło się kilkoma kolokwiami tygodniowo, ciągły zapierdziel przez dobre 4 tygodnie przed sesją
Nie mam problemu z pisaniem 12 zaliczeń. ALE nie robienie żadnych egzaminów przez 3 miesiące i nagle wszyscy się budzą i muszą dać nam oceny w ostatnie 2 tygodnie to totalna patologia. Nie ma żadnego planu, jedyny plan to nie spać 2 tygodnie
U mojego brata na polibudzie wzięli 3 razy więcej chłopów niż mogli, taki przesiwe zrobili, że taraz mają aż mniej studentów niż planowali mieć.
Kiedy zdałem maturę i zapisałem się na studia myślałem że teraz to tylko z górki. Wchodząc na kolejne szczeble edukacji zdaje sobie sprawę że każdy gorszy jest od poprzedniego. Format zaliczania całego przedmiotu jednym egzaminem na samym końcu semestru wydaję mi się kompletnie absurdalny. Taka cosemestralna matura. Wszystko oczywiście okraszone wykładowcami którzy wywierają wrażenie, że uczą z przymusu (czasem nawet z nienawiści xd) i chcą za wszelką cenę utrudnić ci zdanie ich przedmiotu, jakieś pojebane połączenie dumy i arogancji.
Widziałem też już o tym komentarze ale (szczególnie w dzisiejszych czasach wysokiej cyfryzacji) zabija mnie kompletny brak organizacji i standaryzacji informacji. Każdy egzamin i zaliczenie wygląda inaczej, co uniemożliwia ci wytworzenie jakiegoś rytmu czy organizacji nauki, a to raz wkuwasz na pamięć zagadnienia do odpowiedzi ustnej, a to cały dzień napierdalasz zadania pisemne, a jeszcze innym razem uczysz się do odpowiedzi co zajęcia bo taka jest forma zaliczenia przedmiotu. Moja uczelnia ma 2 różne systemy, pocztę wewnętrzną, pocztę Outlook i do tego jeszcze teamsy i oczywiście każdy nauczyciel komunikuje się kurwa gdzie indziej, więc musisz naraz sprawdzać i obsługiwać 5 różnych strumieni informacji, żeby broń boże nie przegapić zaliczenia, bo akurat ten nauczyciel nie uznaje poprawek.
Jakiekolwiek trudności w zaliczeniu przedmiotu prawie zawsze wynikają nie z niezrozumienia materiału tylko ze zmagania się z wymaganiami i sposobem nauczania i testowania wykładowcy. Oczywiście wykładowcy nie są w żaden sposób rozliczani z ewentualnych pomyłek czy problemów wynikających z ich nieuwagi/wyjebania na studentów, wręcz przeciwnie to ty jesteś pod presją dostosowania się do widzimisiów i nierealnych oczekiwań. Już wiem czemu tak pamiętam dobrych, miłych, ludzkich nauczycieli. Bo są diamentami w oceanie gówna.
Podczas tego wszystkiego jedyne co słyszę od otoczenia to: “pamiętaj, to najlepszy okres w twoim życiu” , “jak zaczniesz pracować, to dopiero będziesz zmęczony”, a każda dorosła osoba (co widać z resztą w wielu komentarzach pod tym postem) ma podejście typu: “ja też przez to przechodziłem i dałem radę” albo najśmieszniejsze “za czasów mojego studiowania to zapierdalaliśmy 10 godzin dziennie i ledwo zdawaliśmy z 2” i są ogromnie dumni z tego że już za młodu zabijali się dla jakiegoś dyplomu.
Nigdy w życiu nie spotkałem się z tak małą ilością wyrozumiałości, zrozumienia i empatii odkąd zacząłem studiować, a to dopiero mój 2 rok. Cały ten rant głównie po to, żeby ci powiedzieć opie, że naprawdę rozumiem co czujesz i życzę powodzenia z całego serca.
TL:DR Nie warto.
Ten kto studiuje ten w cyrku się nie śmieje
Comments are closed.