Zauważyłem, że zniknęło wiele placy zabaw i zamiast tego zostało to, krzaki oraz jedna lub dwie ławki. O co w tym wogóle chodzi? Mam siedzieć na ławce i patrzeć się na rośliny? Czy ktoś wie laczego tyle płacy zniknęło?
Też się nad tym zastanawiam. W czasach mojego dzieciństwa (czyli jeszcze jakieś 15 lat temu) na moim osiedlu plac zabaw był obok każdego bloku. PRL-owskie bo PRL-owskie (mieszkam na osiedlu z wielkiej płyty) ale były. Latem zawsze było na nich co najmniej kilka dzieciaków. Natomiast teraz, 99% tych placów została zlikwidowana. Wszędzie poustawiali tylko tabliczki typu “zakaz gry w piłkę” itp. Wiele bloków również pozamykało się w osobnych gettach (nienawidzę płotkozy) i wszystko to umarło… Serio według ludzi po tych zmianach jest lepiej?
Na tych osiedlach średnia wieku mieszkańców to 60, a wynajmujących 22. Nie ma dzieci po prostu.
Bo starym babom przeszkadza że dzieci się bawią i są głośno, a potem że są w domu a nie na dworze
Gdzie są te dzieci?
Najlepsze place zabaw to są te mikro place na nowych osiedlach zajmujące pół miejsca parkingowego w pełni ogrodzone i zamknięte na klucz /s
U mnie w mieście place zabaw pozamieniali na parkingi. Widać taka wola wspólnoty.
Likwidują bo to były sralnie dla psów, kotów i gołębi. Nikt rozsądny nie puszczałby tam dziecka (nawet jakby cudem się jakieś znalazło w okolicy). Utrzymanie piaskownicy to koszty, a skoro nikt nie korzysta to po co płacić.
U mnie z rok temu zrobili z 2 placy zabaw blisko siebie (w granicach 100m) jeden większy. W tym zlikwidowanym zasadzili w piaskownicy podobne krzaki i postawili ławeczki gdzie często studenci różny narodowości integrują się przy różnorakich trunkach
Rozszarpcie mnie, ale
Ławeczka przed krzaczkiem >>> ogrodzony spłachetek piasku 3×3 z jedną huśtawka typu coś na sprężynie wewnątrz.
Wszędzie wyrastają nowe, błyszczące budyneczki, betonoza v2, ale “przynajmniej czysto” – A zieleni mniej i mniej.
Przeciez to park a nie plac zabaw
Mieszkam na osiedlu zbudowanym w 2020. Podwórko otocznie przez 3 bloki. Na podwórku stoi plac zabaw. Od wiosny do końca ciepłej jesieni hałas jest niesamowity od bawiących się dzieci.
Ale ja się cieszę, bo wystarczy wydzielić dzieciom bezpieczną przestrzeń do zabawy i będą się bawić.
Natomiast niestety, jak ktoś nie umie poświęcić odrobiny swojego komfortu po to, żeby innej grupie żyło się dużo lepiej to potem mamy “zakazy gry w piłkę”.
Ciesz się, że chociaż coś tam rośnie. Na osiedlu, na którym się wychowałem, był kiedyś plac zabaw przy niemal każdym bloku. Parę lat temu zrównali je z ziemią i zamienili na parkingi dla samochodów.
Miejskie place zabetonowane, ławki spod bloków usunięte, place zabaw wygaszane, nie deptać trawnika, zakaz gry w piłkę – jest tanio, cicho i spokojnie, ale mogłoby być życie
Place znikają a potem się dziwią że dzieci na komputerach siedzą w domach
Strasznie mi brakuje właśnie tego widoku dzieciaków latających beztrosko po placu zabaw. Całe życie mieszkałem na osiedlu z wielkiej płyty, obłożonym jeszcze innymi blokami i za dzieciaka latało się wszędzie pomiędzy. Był bardzo ubogi plac zabaw typu piaskownica, ślizgawka, huśtawka (szt. 2) i trzepak. I tak się siedziało aż do wieczora. Potem Ja dorosłem i nastał taki bardzo niezręczny moment przejściowy – dzieciaki były na placu zabaw, ale to już era technologii, więc każdy z nich wyglądał jak od kalki odbity, telefony, głośniki bluetooth z groteskowo brzmiącymi “groźnymi rapsami” u 10-latków itd. Za tym etapem nie tęsknie. A aktualnie oni pewnie już też są bliżej 18-stki i po prostu nikogo nie ma na tych placach. Aktualnie rodziny z dziećmi chodzą na lepiej zaopatrzone place.
Proste. Rzucasz dzieciaka w krzaki i obserwujesz jak walczy o życie z bezpańskimi kotami.
Często takie place zabaw są w takim stanie, że trzeba je rozebrać. A nowy to koszt a czasem zgodnie z nowymi przepisami to już tu wcale być nie może, albo wystarczy terenu na bujak.
( Odległość od okien, parkingu, pasa drogowego, ciągu jezdnego, śmietnika + odległości między zabawkami)
Widzę że już sporo ludzi podało jakieś sensowne odpowiedzi to jak na polaka przystało przypierdolę się.
“Placy” jest niepoprawną formą. Powinno się pisać “placów” (podobnie jak palców a nie palcy).
A tak poza tym to miłego dzionka.
18 comments
Też się nad tym zastanawiam. W czasach mojego dzieciństwa (czyli jeszcze jakieś 15 lat temu) na moim osiedlu plac zabaw był obok każdego bloku. PRL-owskie bo PRL-owskie (mieszkam na osiedlu z wielkiej płyty) ale były. Latem zawsze było na nich co najmniej kilka dzieciaków. Natomiast teraz, 99% tych placów została zlikwidowana. Wszędzie poustawiali tylko tabliczki typu “zakaz gry w piłkę” itp. Wiele bloków również pozamykało się w osobnych gettach (nienawidzę płotkozy) i wszystko to umarło… Serio według ludzi po tych zmianach jest lepiej?
Na tych osiedlach średnia wieku mieszkańców to 60, a wynajmujących 22. Nie ma dzieci po prostu.
Bo starym babom przeszkadza że dzieci się bawią i są głośno, a potem że są w domu a nie na dworze
Gdzie są te dzieci?
Najlepsze place zabaw to są te mikro place na nowych osiedlach zajmujące pół miejsca parkingowego w pełni ogrodzone i zamknięte na klucz /s
U mnie w mieście place zabaw pozamieniali na parkingi. Widać taka wola wspólnoty.
Likwidują bo to były sralnie dla psów, kotów i gołębi. Nikt rozsądny nie puszczałby tam dziecka (nawet jakby cudem się jakieś znalazło w okolicy). Utrzymanie piaskownicy to koszty, a skoro nikt nie korzysta to po co płacić.
U mnie z rok temu zrobili z 2 placy zabaw blisko siebie (w granicach 100m) jeden większy. W tym zlikwidowanym zasadzili w piaskownicy podobne krzaki i postawili ławeczki gdzie często studenci różny narodowości integrują się przy różnorakich trunkach
Rozszarpcie mnie, ale
Ławeczka przed krzaczkiem >>> ogrodzony spłachetek piasku 3×3 z jedną huśtawka typu coś na sprężynie wewnątrz.
Wszędzie wyrastają nowe, błyszczące budyneczki, betonoza v2, ale “przynajmniej czysto” – A zieleni mniej i mniej.
Przeciez to park a nie plac zabaw
Mieszkam na osiedlu zbudowanym w 2020. Podwórko otocznie przez 3 bloki. Na podwórku stoi plac zabaw. Od wiosny do końca ciepłej jesieni hałas jest niesamowity od bawiących się dzieci.
Ale ja się cieszę, bo wystarczy wydzielić dzieciom bezpieczną przestrzeń do zabawy i będą się bawić.
Natomiast niestety, jak ktoś nie umie poświęcić odrobiny swojego komfortu po to, żeby innej grupie żyło się dużo lepiej to potem mamy “zakazy gry w piłkę”.
Ciesz się, że chociaż coś tam rośnie. Na osiedlu, na którym się wychowałem, był kiedyś plac zabaw przy niemal każdym bloku. Parę lat temu zrównali je z ziemią i zamienili na parkingi dla samochodów.
Miejskie place zabetonowane, ławki spod bloków usunięte, place zabaw wygaszane, nie deptać trawnika, zakaz gry w piłkę – jest tanio, cicho i spokojnie, ale mogłoby być życie
Place znikają a potem się dziwią że dzieci na komputerach siedzą w domach
Strasznie mi brakuje właśnie tego widoku dzieciaków latających beztrosko po placu zabaw. Całe życie mieszkałem na osiedlu z wielkiej płyty, obłożonym jeszcze innymi blokami i za dzieciaka latało się wszędzie pomiędzy. Był bardzo ubogi plac zabaw typu piaskownica, ślizgawka, huśtawka (szt. 2) i trzepak. I tak się siedziało aż do wieczora. Potem Ja dorosłem i nastał taki bardzo niezręczny moment przejściowy – dzieciaki były na placu zabaw, ale to już era technologii, więc każdy z nich wyglądał jak od kalki odbity, telefony, głośniki bluetooth z groteskowo brzmiącymi “groźnymi rapsami” u 10-latków itd. Za tym etapem nie tęsknie. A aktualnie oni pewnie już też są bliżej 18-stki i po prostu nikogo nie ma na tych placach. Aktualnie rodziny z dziećmi chodzą na lepiej zaopatrzone place.
Proste. Rzucasz dzieciaka w krzaki i obserwujesz jak walczy o życie z bezpańskimi kotami.
Często takie place zabaw są w takim stanie, że trzeba je rozebrać. A nowy to koszt a czasem zgodnie z nowymi przepisami to już tu wcale być nie może, albo wystarczy terenu na bujak.
( Odległość od okien, parkingu, pasa drogowego, ciągu jezdnego, śmietnika + odległości między zabawkami)
Widzę że już sporo ludzi podało jakieś sensowne odpowiedzi to jak na polaka przystało przypierdolę się.
“Placy” jest niepoprawną formą. Powinno się pisać “placów” (podobnie jak palców a nie palcy).
A tak poza tym to miłego dzionka.
Comments are closed.